<!-- [site-name] -->
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1169

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:216
W tym miesiącu:6011
W tym roku:42775
Ogólnie:1941833

Od dnia 08-01-2002

"Wyspa Tu"


Ten blog należy do użytkownika: magnola.



Strona główna blogu

Kategorie


Moje linki


Polecane linki
Zobacz wszystkie linki

Księga gości

Jeśli chcesz, możesz dodać wpis: Księga gości.

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi
teleport [dokonać niemożliwego;)]
Opublikowany: 29.06.2007, 23:59:16. Kategoria: 2007-06 [czerwiec].
[img]http://img223.imageshack.us/img223/4346/freakoclock70el8.jpg[/img]
[size=small]Godzina 10 rano - dworzec - peron 5, galeria, kibel, czerwone buciki;) sklep, babcia marudząca o półkilogramowych lodach Algidy, których zakupiła sztuk 3, po czym po 15 minutach wybierania lodów i usłyszeniu hasła: ale tu kolejka (nie było nikogo oprócz jej i nas), zreflektowała się, że już długo marudzi, zapakowała lody w siatkę i stwierdziła, że idzie jeszcze po Żabce się porozglądać (a żeby jej się tak roztopiły (nie rozpuściły;) ), deszcz, park, deszcz, drzewo, ławka mokra - ławka sucha, parasol osłaniający już nie od deszczy, ale rażącego słońca, telefon razy x, byłam przygotowana, wszystko było poukładane, drobne problemy z pamięcią, ale i tak zgodnie z planem, a tu... peszek... lol Teleportuj się z Dworca Głównego w Krakowie pod Makro / Ikea na ul. Conrada... Co? Gdzie? Jak? Już? Teraz? hehehe Niewykonalne. Autobus, gadka z kierowcą, niezaplanowana wysiadka bo... zapomniałam, czekanie 5 minut, Cmentarz Rakowicki, doczekanie. Mam być pod Ikea do 10 min. Telefon na taxe:
- Za ile możecie mnie zawieść spod Cmentarza Rakowickiego pod Makro?
- Za ile kasy?
- Nie, za ile minut? Jaki czas?
- Nie wiem - mówi dyspozytorka.
- 10 minut? 15? pół godziny? - pytam.
- Może nawet 40 minut bo Dwudziesta dziewiąta i Opolska zakorkowana.
- A to dzięki, nie chcę taryfy.
Autobus nr 2 a właściwie 139 - gadka z kierowcą - wysadź mnie pan tak, żebym się mogła przesiąść na 172 najszybciej, ale szyyybko! Śmiech. Kolejna przesiadka. Mili ci kierowcy w sumie. Jestem na miejscu, ale nie widzę.
Telefon:
- Chyba cię widzę!
- Gdzie?
- Idź w lewo.
- W lewo? W lewo to pod samochód wejdę, poczekam aż przejadą.
Jakieś pole między zabudowaniami... Tędy? No chyba... Na przełaj, przez pole, trawa po kolana i prawie ściernisko. Jestem. Na długo zatrzymałam ten autokar? hehehe [b]Jeszcze nigdy nie witałam się z nikim z taką determinacją, w takim tempie i z takim pociągiem,[/b] za autobusem, a raczej za "zasłoną dymną", która odjechała, z reklamówką za tylną klamką, później gdzieś ją mijałam. Lol. A raczej lolek. Kasiu M, zajebiście było Cię widzieć na żywca, nawet przez tą niecałą godzinę (a ile jazdy hehehe). Akcja zajebista!!
Autokar rusza, znowu ściemniał po raz kolejny, ale podobno już nie na długo. Dolazłam do najbliższego przystanku na autobus w odwrotną stronę niż w moją, ale tylko jeden przystanek do pętli to sobie objechałam pętlę i kurs w drugą stronę. Kantor, telefon: - Będziesz? - Będę. OK. Jestem na czysto, na czysto finansowo, oddałam kasę.
[i][b]Pytanie dnia: [/b][/i]
- Udało ci się dokonać niemożliwego?
- Tak.
- Jak?
- Nie wiem. [śmiech]

Szkoda, że fotki nie mamy, ale nie było czasu na zabawę i myślenie o takich pierdołach icon_biggrin
[/size]
(Cały wpis)
Komentarze: 8
(Nie)Pamięć
Opublikowany: 25.06.2007, 01:40:04. Kategoria: 2007-06 [czerwiec].
[img]http://img527.imageshack.us/img527/7309/0706022221340035ry1.jpg[/img]
[size=small]Nie pamiętam jak wracałam wczoraj do domu, nie pamiętam prawie półgodzinnej drogi na przystanek, podobno szłam zwyczajnie, normalnie rozmawiając, pamiętam moment wsiadania do autobusu, nie będąc pewna jakiego, zaufałam, podobno był to nocny. Nie pamiętam ponad 20-minutowej jazdy autobusem ani dojścia z przystanku do bloku. Pamiętam wejście do domu, pamiętam że coś jadłam, piłam herbatkę i zwyczajnie rozmawiałam, czułam się dobrze, było normalnie, nie pamiętałam, że nie pamiętam. Nie pamiętam czy jak wróciłam odpaliłam kompa, podobno tak... archiwum z 2:30, przykłady zdań: "jKNTm?" - to chyba miało być "jak tam?", "literki nie odsc ze zamazane tob nksjs" - "literki nie dość że zamazane to..." nie mam pojęcia czym miało być to dalej, ale już wiem, że kompa odpaliłam. Nie pamiętam momentu położenia się ani zasypiania, zresztą wygląda na to, że "zasnęłam" dużo wcześniej, płynnie przechodząc między nielicznymi przebłyskami świadomości i dłuższymi czasookresami ich braku. Granica zatarta, po problemach ze snem - przyjemność za cenę niepamięci. Z opamiętaniem. Po prostu przyjemny wieczór, wygodna sofa, jedno piwo, osiem kieliszków kamikadze i tabletki, białe, różowe, żółte i jeszcze jakieś białe (ktoś powinien wiedzieć), bez fajerwerków dosłownie i w przenośni (Karo nie wiem czy ci tego nie "ukradłam" z bloga, nie jestem pewna czy to czytałam czy mi się wydaje hehehe). Wyjaśniam: bez grzania i bez planowanego spaceru na bulwary wiślane na pokaz pirotechniczny, jak co roku z fajerwerkami. Bez powtórki z rozrywki zeszłorocznej. Dokładnie rok temu po podobnej imprezie zanim wsiadłam w pierwszy tramwaj do domu, przedawkowałam w parku heroinę. Podobno. I dużo więcej piłam. I też dużo nie pamiętam, ale było mniej przyjemnie. Pies liżący mi twarz na podłodze w kuchni w jakimś mieszkaniu, bredzenie tam na "hydzie" tu, a później park i ludzie nade mną, którzy mnie usiłowali przywrócić, pytania, krzyki, kolana jakiejś dziewczyny i jej albo moja ślina, a może mix i źródełko, przy którym kazali mi się umyć.
A dziś, dziękuję Sówko za popołudnie, za trawnik pod Barbakanem, za mini-grzyby, z których się śmiałyśmy, za wieczór, za to, że bus Ci nie przyjechał i nie poszłam chlać na imieninach ciotki i wujka, za peron, za pociąg, za to że byłaś, Skuldi - za Adasia i slalom wózkiem i Karo - za fakty z wczoraj i relację z tego czego nie pamiętałam. [/size]
(Cały wpis)
Komentarze: 17
hahallelujah
Opublikowany: 21.06.2007, 00:40:47. Kategoria: 2007-06 [czerwiec].
[size=small][b]Kolejny raz zrobiłam coś, czego miałam już nigdy więcej nie zrobić.[/b]
Bynajmniej nie chodzi o grzanie, ale znalazły się przynajmniej dwie inne rzeczy...

Dzisiejszy dzień sponsoruje koncertowy kawałek:
U2 - Running To Stand Still

i bańki mydlane w parku.
Hallelujah!
Amen. [/size]
(Cały wpis)
Komentarze: 14
P0zytyVka
Opublikowany: 19.06.2007, 17:21:09. Kategoria: 2007-06 [czerwiec].
[size=small]Dobrze. Aż postanowiłam zapisać tylko tyle, żeby nie zapomnieć, że to w ogóle się zdarza, dobrze bez powodu, może po prostu "normalnie", nie wiem, nie pamiętam jak jest normalnie, normalnie zawsze było smutno, sfrustrowanie i źle. Musiało być bardzo źle, żeby normalne-normalnie było dobrze? Musiało nie musiało, było. Może to tylko "górka", może, ale dobre i to, dawno nie bywało. Jutro mam egzamin, to nic, i tak jest fajnie. Fajnie? Przypomina mi się faza z zeszłego chyba czerwca, właśnie tak: [url=http://www.monar.org.pl/module-v4bJournal-detail-id-1391.html]http://www.monar.org.pl/module-v4bJournal-detail-id-1391.html[/url]
Ułamkami sekund wraca poczucie, że jednak coś jestem w stanie zrobić i do czegokolwiek mogę się nadawać, może kiedyś uda mi sie powiedzieć z czego jestem dumna. Sekundami cieszę się z pomalowanych paznokci, czy z nowej bransoletki i wisiorka do srebrnego łańcuszka. Dziwnie się z tym wszystkim czuję, ale się cieszę.
Włączyłam wodę do wanny, zatkałam wannę korkiem i poszłam pytać się taty gdzie dał korek bo nie mogę znaleźć, później jak robiłam sos do spaghetti z torebki, nalałam wody do garnka, dodałam oleju, wsypałam, zamieszałam i mówię do taty: popilnuj i mieszaj jak się zagotuje, a ja się pójdę ubrać. Wracam: okazało się, że nie zapaliłam gazu pod garnkiem... Nawet te drobne problemy "na łączach" mnie nie drażnią i jak to powiedział dr. N. są pocieszne...
Jest pozytywnie, bywało gorzej, znacznie gorzej.... icon_biggrin

[u]Tekst dnia[/u]: [b]jestem uzależniona od tego czata, wejdę na Monar każdym dostępnym kanałem[/b] icon_lol
[/size]
(Cały wpis)
Komentarze: 5
kurwa mać
Opublikowany: 15.06.2007, 14:35:08. Kategoria: 2007-06 [czerwiec].
[size=small][b] "może ja sie chciałem z tobą pożegnać przed śmiercią, cześć" [/b]

i co mam odpowiedzieć do rozłączonego telefonu? że tak się nie robi? że mnie to gówno obchodzi? że się nie martwię jak się martwię? śmiać się i udawać, że się nie przejmuję? nie czuć? nie brać na poważnie? tak zaczęłam dzień obudzona telefonem. kurwa mać. [/size]
(Cały wpis)
Komentarze: 2

    123   >


Facebook

panel użytkownika

Witaj przybyszu

Rejestracja jest całkowicie niezobowiązująca i umożliwia dostęp do wszystkich obszarów tej strony.
Dołącz do Nas!
Użytkownik:


Hasło:


Zapamiętaj mnie

Użytkownicy:  Użytkownicy:
Ostatni:  Nowy dzisiaj: 2
Ostatni:  Nowy wczoraj: 3
Ostatni:  Razem: 5713
Ostatni:  Ostatni:
Uttewbubs
Użytkownicy:  Online
Użytkownicy:  Użytkownicy: 0
Gości:  Gości: 10
Razem:  Razem: 10
Użytkownicy:  Użytkownicy online
Brak użytkowników online

urodziny

Urodzony(a)23 maj

- Nasticon (27 lat) male
- Budzik (32 lat) male

nasze quizy

zobacz wyniki

nasze dowcipy

  · Ciekawy
  · Seks na 2 ręce;)
  · czym stuka chleb w piecu?
  · Dziadek
  · dziadek

nasi najlepsi gracze :-)

1: Baśka (233)
2: lukasz25 (220)
3: Hefaren (123)
4: a-psik (114)
5: legionnaire (103)

Pokaż im, kto tu rządzi!
Zobacz najlepszych graczy...

nasz pokój gier

Carmegeddon


1. Baśka: 336
2. dziewczynka0: 324
3. domii: 273

Wybierz sobie grę!
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski