Ośrodek to nie koniec świata, a wręcz początek życia dla osoby uzależnionej. Jest tam napewno bezpieczny, i jakkolwiek by sie nie zachowywał i czego nie mówił że mu nie pasuje, to radziłabym troche sie wstrzymac z ocenianiem, i poczekac aż brat bedzie tam dłużej np. 6-8miesiecy, w tym czasie powinien juz mniej wiecej rozumiec po co i dlaczego sa takie zasady a nie inne, dla czego tego i tego nie można, dlaczego to tyle trwa i dlaczego ma rozmawiac z jakimis ludzmi z spolecznosci ktorzy decyduja o jego etapach i oceniaja funkcjonowanie. Nic mu nie bedzie. To bardzo dobra decyzja ze pojechal sie leczyc. A ty jezeli potrzebujesz silniejszego wsparcia, zglos sie do poradni jako siostra uzaleznionego brata, i bedziesz mogla tam na bierzaco rozmawiac o swoich watpliwosciach i zmartwieniach dotyczacych brata, siebie, tego to bedzie pozniej. Bo ukonczony osrodek to jeszcze nadal "poczatek" drogi do trzezwosci.
pozdrawiam
"alkoholik- okradnie, okłamie- ale powie, że "nic nie wie, nic nie widział", narkoman -okradnie, okłamie- przytuli i pomoże szukać.."