Witam, pewnie dla większości mój post będzie ŚMIESZNY, ale bardzo prosiłabym o radę.
Dwa dni temu moja kolezanka paliła pierwszy raz w zyciu marihane, z butli. Przed tym piła alkohol. Dostala napadu lęku, bała się, że umiera, bylo strasznie. Zasnęła, obudzila się rano, caly dzien wszystko bylo normalnie. Nagle wieczorem ją chwyciło, znow bala sie co sie z nia dzieje, napady lęku, ale nie tracila swiadomosci. Rano znow, lęk, potem caly dzien otępienie. Następnego dnia też i trwa caly czas.Otępienie, ale jest zdolna do wykonywania normalnych czynnosci, swiadoma, mowi tylko, ze ma wrazenie 'pólsnu'. Czy ktos jest mi w stanie odpowiedziec, czy i kiedy jej przejdzie? Martwie sie o nia, pozdrawiam.
Posted: 12.08.2011, 12:45
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
sierpień 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
21.08.11
postów:
6
Śmieszny nie jest na pewno,ale muszę przyznać,że pierwszy raz spotykam się z czymś takim tzn w tak mocnym stadium...A wiele widziałam.Niestety akurat ja nie pomogę.. Owszem wiele moich znajomych miało filmy i inne haluny ale zawsze trwało to tylko do tej pory aż poszli spać (jesli chodzi o maryche)
Posted: 12.08.2011, 13:13
oceń:
domownik
zarejestrowany:
maj 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
01.04.12
postów:
31
Każdy ma inny organizm i reaguje inaczej czasem. Myśle że to może być zależne od wielu czynników, czy bierze jakies inne leki na stale, antybiotyki ostatnio itp. wszystkie chemie moga wejsc z soba w interakcje a ich skutków na dobrą sprawę nikt nie jest w stanie przewidzieć. Kiedyś bylo głosno o jednej sprawie dziewczyny która niewinnie pierwszy raz w życiu spróbowała amfetaminy, pierwszy i ostatni bo leży w spiaczce do dziś.. i do dziś lekarze nie wiedzą dokładnie jakie zwiazki zażyła, bo amfa sama to napewno nie była.
Tak to jest że diler nie wystawi ci gwarancji wierzytelności świnstwa ktore sprzedaje, a na dobra sprawe oni sami mieszaja to z roznymi innymi swinstwami chcac zrobic interes, a na dobra sprawe, chemikami nie sa i nie maja zielonego pojecia co robia i sprzedaja.. Nigdy nie wiesz co bierzesz -tylko hipotetycznie bo tak powiedzieli. I na jednych ogolnie to dziala podobnie a na innych skutki sa kolosalne.. Dlatego jest PROSTE WYJŚCIE- NIE WCHODŹ w to gówno, ani Ty ani koleżanka, nawet jeżeli Twoim zdaniem to tylko niewinna marichuana(która też jest syfem)- zaznaczam teoretycznie- no chyba że przed zażyciem robicie badania laboratoryjne..substancji..
A do sprawy, myśle że jak objawy nie przejdą to udajcie się najbliższej poradni, tam też zazwyczaj pare razy w tygodniu jest lekarz-ogólny, psychiatra, i może Wam wiecej na ten temat powie,przepisze jakies leki w ostecznosci. Anonimowo.
Pozdrawiam,
"alkoholik- okradnie, okłamie- ale powie, że "nic nie wie, nic nie widział", narkoman -okradnie, okłamie- przytuli i pomoże szukać.."
Posted: 12.08.2011, 19:44
oceń:
domownik
zarejestrowany:
lipiec 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
28.09.11
postów:
31
Mi tak przyszło do głowy, że być może, ale tylko być może odblokowała się w niej pamięć o jakimś bardzo przykrym, ważnym i trudnym wpomnieniu. Mówię to bazując na tym co przeżyłam, co widziałam, a nie na podstawie wiedzy o zdrowiu, czy o psychice.
Byłam kiedyś na wakacjach, poznałam dziewczynę, młodą, obie byłyśmy młode, jakieś ileśnaście lat. Parę dobrych lat wcześniej umarł jej Tata. Wtedy, tam na imprezie popiła, popaliła... a potem umierała... płakała w niebogłosy, jakby się właśnie dowiedziała, wołała go i jakieś inne dziwne rzeczy, w których niewaiadomo bylo o co chodzi, próbowała się utopić, rwala włosy z głowy... jakoś doszla do siebie, ale chodziła potem taka wlaśnie otępiona, wyautowana. Co bylo póżniej nie wiem. Urwal nam się kontakt, wraz z końcem wakacji.
Podpiszę się jednak chetnie pod tym co napisała Derka- poradnia, lekarz psychiatra, albo chociaż psycholog. Nie każdy reaguje chętnie na pomysł odwiedzenia psychiatry, żle się to ludziom kojarzy, nawet w sytuacjach skrajnych nieraz. Jednak w zależności od tego, jaki jest tego powód, rozmowa z psychologiem już jest krokiem do przodu. Może sam będzie umiał pomóc Twojej koleżance, a jeśli nie, to też podejrzewam pokieruje ją do lekarza. Jej natomiast, wydaje mi się, łatwiej będzie przyjąc tę propozycję (jeśli jest osobą zamkniętą na rolę jaką w jej życiu mógłby pełnić lekarz psychiatra) od psychologa, niż od kogoś kto się na zdrowiu psychicznym zna tyle, o ile. Rozumiesz, może się poczuć urażona, stwierdzając, że masz ją za wariatkę.
Powodzenia życzę i abyś nie tracił wiary w sens i cel.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło-mawiają.
Pozdrawiam
"...Po paru latach Karol zrozumiał, że woli być szczęśliwy, niż zawsze mieć rację."
Posted: 12.08.2011, 21:39
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
sierpień 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.08.11
postów:
2
dzis z nia rozmawialam, ma normalny humor i otępienie przechodzi. Dziekuje bardzo za pomoc, mam nadzieje, ze bedzie dobrze. A co do lęków- od dziecka bala sie smierci, chorob i miala zaburzenia hipochondryczne.
Posted: 13.08.2011, 13:22
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Zgodzę się z derką, nigdy nie wiesz na jakie gówno trafisz i nawet lekarze na toksykologii nie są w stanie sprawdzić co właściwie było w tym co ktoś wprowadził sobie do organizmu. Więc jeśli coś takiego nie przechodzi - konsultacja z psychiatrą. I nie zastanawiałabym się tutaj nad stereotypem, którego nie cierpię i nie zamierzam propagować, że ktoś kto chodzi do psychiatry jest wariatem. Jako, że lubię burzyć stereotypy uznałabym to przy okazji za dobrą opcję do jego obalenia (stereotypu) próbując jednak przekonać do wizyty u "właściwego specjalisty".
Spotkałam się z takimi reakcjami ludzi na różne substancje. Jednym przeszło, a innym rozkręciły się różne zaburzenia lub ujawniły się choroby psychiczne uniemożliwiające normalne funkcjonowanie, których nawet leki psychiatryczne nie były w stanie do końca ustawić i wyrwać z tego zawieszenia do tego stopnia, że kolega nie był w stanie funkcjonować nawet na grupie terapeutycznej w poradni uzależnień i musiał iść do innej placówki. Napatrzyłam się na grupie młodych ludzi 18-20 letnich, którym tak się podziało (od schizofrenii przez psychozy, urojenia, manie prześladowcze do nasilenia lęków) i chyba wtedy dopiero przestałam patrzyć na marihuanę jak na "lajtowy", niegroźny i niewinny narkotyk.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 13.08.2011, 17:34
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
10.12.11
postów:
12
tak działa chemia dodawana do palenia,żeby miało większego kopa miałem kiedyś taką samą historie zapaliliśmy z kumplami a ja po tym zielsku zacząłem się czuć jak na kwaśie,aż zapytałem ich czy nikt z nich nie wrzucił mi kwasu do browara.Teraz nawet w paleniu jest pełno chemi.