Witam Kochani
Dla tych,którzy byli przy mnie w trudnych chwilach tutaj dziękuję i znów Was potrzebuję ...
Chciałam Wam powiedzieć , że mój kochany mąż odszedł ,niestety tam gdzie poszedł ,nie mogę za nim iść,nie tym razem.
Dziś mija cztery miesiące.....
Tyle wspólnej walki o wolność,o życie bez tego g...a i co !!!! i kiedy zaczęliśmy cieszyć się sobą on po prostu umarł !!!!! nie nie zgadzam się z tym ,znów protestuję ,czekam aż wróci.
Odwiedzam wszystkie nasze miejsca,codziennie jestem na cmentarzu, ale nie ma go tam.
Rozumiałam wszystko ,ale to już dla mnie za wiele,dlaczego/?
Nic nie ma sensu,nic mnie nie cieszy,codziennie udaje,że żyję a każdy dzień jest taki sam pusty i beznadziejny.
Wyje jak ranne zwierze, jeszcze nigdy w życiu nie bałam się tak bardzo jak teraz, boję się życia, bez niego.
Ironia co?narkoman który dawał mi wsparcie ,potrafił przywrócić radość z życia ,nauczył mnie cieszyć się najprostszymi rzeczami w życiu.
Nie potrafię się z nim pożegnać,zdjąć obrączki, czekam aż wróci do mnie ,po raz kolejny ...
Posted: 11.08.2011, 16:30
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Kotunko, dobrze Cię znowu widzieć, szkoda, że w tak smutnych okolicznościach. Chciałabym coś napisać, coś mądrego, ale nie wiem co. W takim momencie chyba nie ma odpowiednich słów, które mogły by cokolwiek zmienić. Po prostu trzymaj się jakoś, nie jesteś sama.
Posted: 11.08.2011, 17:48
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Kotunko - witam Cię Kochanie, brak mi słów aby Cię wesprzeć, tak mi przykro bardzo. Wielu sił Ci życzę i wiem że to co tu piszę to slogany, ale czas naprawdę leczy rany. I wiem jedno że Twój kochany mąż nie życzyłby sobie abyś teraz tak bardzo rozpaczała. Nie ma innego wyjścia jak po raz kolejny wykrzesać z siebie resztę sił jakie w sobie jeszcze masz bo musisz je mieć!!! aby wrócić do życia i zadbać o siebie. Tam w tym prawdziwym już życiu, życiu wiecznym w jakie ja wierzę całym sobą jest o wiele lepiej i piękniej i my kiedyś dołączymy do tych, których tak bardzo kochalismy, a którzy odeszli tam przed nami. Oni tam będą na nas czekać a obecnie wspierają nas z "góry" jak tylko mogą i jak widzą nasze cierpienie to i ich to zapewne boli więc musimy zacząć żyć i dbać o siebie. wiem wiem slogany , zapewne tak to brzmi ale taka jest też zarazem prawda, prawda o która tak długo razem walczyliście razem z mężem aby zacząć wreszcie żyć w prawdzie. Wiele spokoju, miłości Ci życzę Kotunko kochana i pisz , pisz i wywalaj ten cały rozrywający ból - Józef
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 12.08.2011, 08:51
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
sierpień 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.08.11
postów:
2
Witam Was kochani, jak dobrze ze jestescie:)
Jooefaa jak zwykle wspierasz calym soba ,dziekuje, Karo zawsze piszesz i to wazne.
Wczoraj byla msza za moje serce, nie do konca pogodzialam sie z tym gosciem na gorze ,mam zal ze mi go zabral przeciez tak go prosilam ,obiecalam ,ze przyjdziemy podziekowac za odrobine zdrowia.
Tak bardzo mi go brak, jak mam teraz pojechac na urlop zaplanowany wspolnie razem.Mysle ze to co bylo miedzy nami nie zdarza sie dwa razy w zyciu.To byla milosc ktorej czasem przez cale zycie sie szuka.Pochwalam swoje serce razem z nim,nic nie czuje oprocz rozdzierajacego bolu na sama mysl o kolejnym dniu bez niego.Dzwonie na jego komorke ,slucham muzyki na czekanie i zawsze po niej odzywal sie jego cieply glos, ale teraz nie odbiera, moj synek statnio powiedzial, wiesz mamo szkoda ze tatus nie wziol ze soba telefonu to bysmy zadzwonili czy dobrze sie czuje i czy widzi nas.Ide na cmentarz codziennie, opowiadam mu jak mi minal dzien, ze kupilam naszemu synkowi ksiazki do szkoly,ze w pracy duzo zamowien i szef znow nerwowy i caly czas zastanawiam sie gdzie jest garnica miedzy naszymi swiatami .Obiecalismy sobie ze ktore pierwsze odejdzie to przyjdzie i powie jak tam jest wiec ja czekam, czekam na niego ,coraz bardziej zdaje sobie sprawe jak silna wiez byla miedzy nami i jak wielkie uczucie.
Posted: 13.08.2011, 12:49
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Przykro mi Kotunko. W takich momentach nie ma dobrych słów. Trzymaj się, zadbaj o siebie i wiedz, że zawsze możesz się tu odezwać, wyrzucić żal, rozczarowanie, rozpacz, ból i całą gamę emocji, które przyszło Ci przeżywać.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...