potrzebuje pomocy, takiej prawdziwej, nie trawajacej przez miesiac odwyku. nidgy nie przerabialam odwyku w polsce, we woszech, angli i francji - tak , tam wszyscy sa mili i uprzejmi, nie mozna wniesc nic do osrodka, odwyk to odwyk, ale majac dosc pieniadzy sprawia sie ze sami ci to przynosza.... mam 23 lata i potrzebuje pomocy. mam 3 letniego syna, umiem byc trzezwa, funkcjonujaca poprawnie do godziny 19, wtedy dziecko idzie spac i nie potrzebuhe mamy. 5 odwykow, 3 przed urodzeniem syna, 2 po pierwszym roku jego zycia. to oktrop[ne ale jestem nacpana. chce go wychowac nie jako mama narkonanka, bogatra dziewczynka ze zlej bogatej rodziny, chcre byc w jego zyciu kims, nie chce zeby byl taki jak ja, pomocyy
Posted: 20.07.2011, 22:25
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
A jakiej pomocy oczekujesz? W Polsce są różne formy leczenia od ambulatoryjnej indywidualnej i grupowej, przez ośrodki krótko, średnio i długoterminowe, czyli albo terapia dochodząca do poradni do terapeuty i/lub na grupę albo pobyt w ośrodku od kilku tygodni do nawet 2 lat. Miesięczny pobyt w jakimkolwiek ośrodku to co najwyżej detox a nie leczenie. Po którym można podjąć którąś z powyższych form. Nikt nie zaleczy się po miesiącu abstynencji więc w grę wchodzi długotrwała terapia żeby poukładać się i nauczyć żyć na trzeźwo i radzić sobie na trzeźwo. Jeszcze substytucja wchodzi w grę przy uzależnieniu od opiatów, ale myślę, że o to łatwiej poza granicami polski. Nie wiem od czego jesteś uzależniona, jakie masz możliwości przyjazdu do Polski - jeśli tu chciałabyś się leczyć. Przez neta nikt ci nie pomoże, Ty musisz podjąć decyzje.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 24.07.2011, 04:47
oceń:
domownik
zarejestrowany:
lipiec 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
28.09.11
postów:
31
Nie daleko mnie, tzn na Śląsku, jest, a przynajmniej był taki ośrodek dzienny, w ktorym substyucja wchodzi w zakres mozliwosci. Jednak zasadnicze pytania, Droga Niereformowana: Gdzie jesteś? Na co jesteś w stanie się zgodzić, źeby wyjśc z nałogu? Ile z życia poświęcić i ile "poświęcić" siebie?
Napisałam to za drugim razem w cudzysłowie, bo mam na mysli raczej zaangażowanie... Będziesz musiałą naprawdę całą sobą zaangaźować się w terapię. Nie wątpię, że Cie na to stać. Nie wątpię. Nie wiem jednak, czy wiesz, z iloma się to może (choć nie musi, z aż znowu tyloma) wiązać wyrzeczeniami. Nie chcę Cie zniechęcać. Przeciwnie. Jestem za Tobą, za tym co napisałaś i wierzę w Ciebie. Masz ogromną motywację. Nie moźesz tego sprzeniewieżyć. Nie mam własnego dziecka, ale doskonale wiem, co to znaczy być Matką, co to znaczy kochać i co to znaczy, nie mieć Matki... wiem też. Dasz radę. W twoim poscie widać, źe bardzo Ci zależy. Nie pozwól sobie nigdy, ani na moment stracić wiary w sens i w cel. Jakkolwiek, będzie Ci się udawać czy nie, nigdy.
"...Po paru latach Karol zrozumiał, że woli być szczęśliwy, niż zawsze mieć rację."