[quote=karkaz]wiadomo ze nie pujdzie ze mna do terapeuty na sile wiem ze musi sama tego chciec jezeli ma to w czym kolwiek pomuc[/quote]
Jasne, że nie zrobisz tego za nią, ani jej nie zmusisz, możesz próbować motywować do kontaktu z terapeutą chociażby mówiąc o swoich doświadczeniach z terapią własną.
[quote=karkazpierwszym krokiem z mojej stronu bedze udanie sie samemu do terapeuty (BORPA) gdzie kiedys uczestniczyłem w terapii[/quote]
To najlepsza opcja dla ciebie, może nie rozwiąże ona Jej problemów, ale może pozwolić Tobie zobaczyć problem z innej perspektywy i zweryfikować celowość Twoich działań i ewentualne "błędy rozumowania", o których sam piszesz.
Bo problem jeśli jest tak jak piszesz to problem jest dużego kalibru już nie tylko z braniem ale przede wszystkim molestowanie - i tu dobrze by było żeby jednak skontaktowała się z terapeutą, bo jeśli już zaczyna uciekać to będzie jeszcze trudniej jak silnie się uzależni, a dopóki będzie brać to nie da rady zrobić wiele z traumą molestowania. I błędne koło się zacznie, będzie ćpać z powodu traumy, a z traumą nie zrobi nic dopóki będzie ćpać i nie będzie trzeźwa.
[quote=karkazpostaram sie ja jak tylko sie da odciagnac od srodowiska z kturym sie otumania i zorganizowanie jej czasu w toche inny sposob...[/quote]
Nie wiem czy to cokolwiek da bo... wracamy do punktu pierwszego: ona musi chcieć zmiany, wziąć to poważnie i sama zaangażować się w te zmiany. A nie tak, że Ty będziesz zaangażowany na maxa, będziesz stawał na głowie żeby zorganizować jej czas, a ona może w to wejdzie, może nie. I musisz być przygotowany na to, że Twoje wszelkie starania mogą być nieskuteczne albo skuteczne pozornie. (To z mojego doświadczenia, tyle, że ja byłam tą, której ktoś chciał zorganizować czas, pilnować i odciągnąć od środowiska od ćpania). Mogą nawet w jakimś sensie szkodzić, bo może mieć w Tobie namiastkę powiernika i kogoś z "normalnego świata", co może wywołać złudzenie, że robi coś ze sobą i nie ma potrzeby iść z problemem do specjalisty, a na prawdę nie będzie zmieniało się nic. (To trudno wyczuć, ale też piszę z własnego doświadczenia - ja przez jakiś czas taką namiastkę miałam i mi to na tamten czas nie pomogło, co nie znaczy, że tak musi być z nią, dlatego jak już to jednak skonsultuj się sam z terapeutą). Nie przeżyjesz tego za nią, nie podejmiesz za nią pewnych decyzji. Możesz z nią rozmawiać, możesz ją wspierać, motywować, pokazać jej inne formy spędzania czasu, jasne, tylko co ona z tego weźmie to już jej. I nie bierz za dużo na siebie, a przede wszystkim nie bierz na siebie odpowiedzialności za to żeby Ona poradziła sobie z problemami. Powodzenia życzę.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...