<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:204
W tym miesiącu:5999
W tym roku:42763
Ogólnie:1941821

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Młoada gniewna a pomocna dłoń?
  • Posted: 05.07.2011, 01:15
     
    karkaz
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.07.11
    postów:
    5
    Witam serdecznie,jak i w temacie mam mały problem z pewną młodą(wiek jeszcze nie pozwala na zakupienie alkoholu) bardzo zbuntowaną,tym razem nie bez podstaw nastolatką.Sam ilością wiosenek na karku za bardzo nie grzeszę...niestety osoba ta ma dość poważne problemy rodzinne których nie chciał bym tutaj za bardzo rozgrzebywać(ojciec ze zbyt lepkimi łapkami).Na całe szczęście udało się zastopować ten problem...powiedzmy że coś tam czytałem o tej tematyce i mam wrażenie iż wyparła te zajścia ze świadomości...rodzina uważa że nic strasznego się nie wydarzyło i trzeba żyć dalej(matka miała podobną sytuacje w podobnym wieku z sąsiadem)Co dla mojej znajomej jest nie do zniesienia,ciągle się kłócą itd... (myśle że to dość normalne w takiej sytuacji) Główny problem polega na tym iż moja znajoma zaczyna uciekać od tego wszystkiego do "nibylandii" poprzez branie coraz to dziwniejszych wynalazków czy to aptecznych typu przedawkowanie akodinu(co wdgm powinno być sprzedawane tylko i wyłącznie na receptę) po takie specyfiki jak mefedron czy amfetamina...nie popada jeszcze w ciągi dzień po dniu ale sam fakt jest dla mnie zatrważający zwłaszcza że sam miałem w jej wieku duże problemy z ucieczkami od rzeczywistości...wiem czym to się może skończyć...moją wizją na rozwiązanie problemu tudzież chociaż w jakimś stopniu złagodzenie go jest pświecanie jej jak najwiecej czasu i pruba przekonania siejac ziarenko po ziareku(liczac na to ze ktures wykiełkuje) wniej poczucie wlasnej wartosci i fakt ze to wszystko nie jest takie przerabane tylko trzeba sie wziasc w garsc,wiadomo ze nie pujdzie ze mna do terapeuty na sile wiem ze musi sama tego chciec jezeli ma to w czym kolwiek pomuc(jezeli zacznie byc naprawde źle na pewno nie pozwol jej sie niszczyc i postaram sie umiescic w odpowiednim osrodku) pierwszym krokiem z mojej stronu bedze udanie sie samemu do terapeuty (BORPA) gdzie kiedys uczestniczyłem w terapii i zaciagniecie informacji,postaram sie ja jak tylko sie da odciagnac od srodowiska z kturym sie otumania i zorganizowanie jej czasu w toche inny sposob... prosze jedynie o pomoc w wytknieciu mi bledow mojego rozumowania i wskazanie efektywniejszej drogi z góry dzięki KARKAZ


    Jak i bede bardzo wdzięczny za wszelkie materiały mogące pomóc mi zrozumieć naturę problemu,interesuje mnie głównie temat molestowania bo chyba w tym tkwi główny problem...jak rozmawiać z pokrzywdzoną osobą,chciał bym też zrozumieć dlaczego jej ojciec postąpił tak a nie inaczej...


    Byliśmy kiedyś blisko nie oczekuje od niej że do mnie wróci i będzie przepięknie...chcę jej pomóc,będzie co będzie... . :)







    napisany przez: karkaz, 05-07-2011 - 18:52
  • Posted: 05.07.2011, 20:04
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    [quote=karkaz]wiadomo ze nie pujdzie ze mna do terapeuty na sile wiem ze musi sama tego chciec jezeli ma to w czym kolwiek pomuc[/quote]
    Jasne, że nie zrobisz tego za nią, ani jej nie zmusisz, możesz próbować motywować do kontaktu z terapeutą chociażby mówiąc o swoich doświadczeniach z terapią własną.
    [quote=karkazpierwszym krokiem z mojej stronu bedze udanie sie samemu do terapeuty (BORPA) gdzie kiedys uczestniczyłem w terapii[/quote]
    To najlepsza opcja dla ciebie, może nie rozwiąże ona Jej problemów, ale może pozwolić Tobie zobaczyć problem z innej perspektywy i zweryfikować celowość Twoich działań i ewentualne "błędy rozumowania", o których sam piszesz.
    Bo problem jeśli jest tak jak piszesz to problem jest dużego kalibru już nie tylko z braniem ale przede wszystkim molestowanie - i tu dobrze by było żeby jednak skontaktowała się z terapeutą, bo jeśli już zaczyna uciekać to będzie jeszcze trudniej jak silnie się uzależni, a dopóki będzie brać to nie da rady zrobić wiele z traumą molestowania. I błędne koło się zacznie, będzie ćpać z powodu traumy, a z traumą nie zrobi nic dopóki będzie ćpać i nie będzie trzeźwa.
    [quote=karkazpostaram sie ja jak tylko sie da odciagnac od srodowiska z kturym sie otumania i zorganizowanie jej czasu w toche inny sposob...[/quote]
    Nie wiem czy to cokolwiek da bo... wracamy do punktu pierwszego: ona musi chcieć zmiany, wziąć to poważnie i sama zaangażować się w te zmiany. A nie tak, że Ty będziesz zaangażowany na maxa, będziesz stawał na głowie żeby zorganizować jej czas, a ona może w to wejdzie, może nie. I musisz być przygotowany na to, że Twoje wszelkie starania mogą być nieskuteczne albo skuteczne pozornie. (To z mojego doświadczenia, tyle, że ja byłam tą, której ktoś chciał zorganizować czas, pilnować i odciągnąć od środowiska od ćpania). Mogą nawet w jakimś sensie szkodzić, bo może mieć w Tobie namiastkę powiernika i kogoś z "normalnego świata", co może wywołać złudzenie, że robi coś ze sobą i nie ma potrzeby iść z problemem do specjalisty, a na prawdę nie będzie zmieniało się nic. (To trudno wyczuć, ale też piszę z własnego doświadczenia - ja przez jakiś czas taką namiastkę miałam i mi to na tamten czas nie pomogło, co nie znaczy, że tak musi być z nią, dlatego jak już to jednak skonsultuj się sam z terapeutą). Nie przeżyjesz tego za nią, nie podejmiesz za nią pewnych decyzji. Możesz z nią rozmawiać, możesz ją wspierać, motywować, pokazać jej inne formy spędzania czasu, jasne, tylko co ona z tego weźmie to już jej. I nie bierz za dużo na siebie, a przede wszystkim nie bierz na siebie odpowiedzialności za to żeby Ona poradziła sobie z problemami. Powodzenia życzę.


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 06.07.2011, 20:35
     
    karkaz
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.07.11
    postów:
    5
    Dzięki Magnola, najbardziej mertwi mnie że przy wyciągniu kogoś ze studni zamiast rzucić mu line zdaża mi się wskakiwać do niej za nim...mniejsza jakoś to będzie głównie po to chcę sam korzystać z pomocy psychologa(terapeuty) jeżeli chce jej pomóc musze sam dobrze stac na własnych nogach ponad to dobrze znać obiektywną opinie na temat sytuacji,jestem w to troche emocjonalnie za angażowany... ,bardzo dobrze wiem jacy ludzie potrafią być nieznośni podczas początków abstynencji... wiem na co się pisze jak i wiem że nie rzucam sie z motykom na słońce... . Młoda doszła do pierwszych i najważniejszych wniosków,wie że nie jest dobrze...i chce coś zmienić,nie za bardzo widzi rozwiązanie,ale to chyba norma,co do traumy i ćpania to jestem świadomy zamkniętego koła którego nie ugryzie sie dopóki ona nie będzie racjonalnie myślec itd... hmm nadajmy "jej" że tak to ujme robocze imie Marta trudno mi pisac urzywając cały czas bezokoliczników(czy jak to się tam zowie) Marta na dany moment ma bardzo niskie mniemanie o własnej osobie,cały czas jej powtarzam że jest w błędzie ;) wiem że żeby doszła do siebie potrzebuje dośc sporo czasu i kategorycznie musi odstawić te świństwa... z ćpaniem dam radę...bardziej przeraża mnie,nie nie przeraża a nie wiem jak ugryźć problem traumy(terapia wiadomo) kategorycznie nie chce o tym rozmawiać i rozumiem ją w sumie,pomalutku i stopniowo drąże ten temat,sugestie że terapia by jej nie zaszkodziła itd...nie chce jej zniechęcić,dobrze o tym później żeby coś z tym zrobić najpierw problem nr 1 ;) jeszcze raz dzięki Magnola ;)
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski