<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:203
W tym miesiącu:5998
W tym roku:42762
Ogólnie:1941820

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
wyleczony narkoman? a alkohol?
  • Posted: 04.07.2011, 10:33
     
    żabka
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.07.11
    postów:
    3
    Witam. Mojego Dziubka poznałam ponad 5lat temu. kontakt nasz był przez internet.Problem tkwil w tym ze on brał narkotyki. zreszta chyba nie tylko narkotyki. Ale zaczął się leczy w MONAR-ze. Po 2-óch latach leczenia w innych ośrodkach w koncu trafil do MONAR-u. Leczył się tam prawie 3 lata. przez wiekszośc czasu(od momentu gdzie mogl juz korzystac z komputerów) mieliśmy stały kontakt.Wtedy to z przyjaźn przerodziła sie w coś wiekszego. Jest mi z Nim bardzo dobrze. Ale starsznie sie martwie. tydzien temu skonczył leczenie.Nie tyle że skończył co w dniu w ktorym chciał je ukończyc przez kumpla wyrzucili Go. Mój problem tkwi w tym ze strasznie sie boje o Niego ponieważ zdarza mu sie pic. Wiem, że wszystko jest dla ludzi i że no wypicie piwa jednego czy 2 nie jest złe. Ale pisze może żeby troche sie uspokoic. Czy mam sie czym martwic? Oczywiscie rozmawiałam z nim o tym i On twierdzi, że nie chce wrócic do tego co było a piwo wypił bo po prostu chciał.Wiem też ze w domu gdzie mieszka tam są osoby, które obawiam sie mogą Go "kusic" do picia. Zupełnie nie wiem co robc a bardzo sie martwię o Niego. Nie chcę Go stracic bo to yłby Koniec dla Mnie icon_frown Prosze o jakaś podpowiedź
  • Posted: 04.07.2011, 12:49
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    Po pierwsze uzależnienie można zaleczyć, ale nie wyleczyć. Po drugie jak mógł wylecieć przez kumpla, jakoś nie chce mi się w to wierzyć.
    Tydzień od wyjścia z ośrodka, a jemu "zdarza się pić"? Nie wiem ile razy mogło się "zdarzyć" w tak krótkim czasie jak tydzień...
    Jeśli naprawdę jest zaleczony, w sensie zaszły w nim pewne zmiany, a nie tylko przesiedział 3 lata w ośrodku to powinien wiedzieć co robić i czego unikać, a przede wszystkim ROBIĆ TO, a nie tylko WIEDZIEĆ. Znam bardzo dużo ludzi, którzy nie identyfikowali się z problemem alkoholowym i zaraz po wyjściu z ośrodka zaczęli pić... Większość z nich wróciła do brania (w tym przynajmniej 5 moich znajomych w ostatnim roku). Są też oczywiście neofici, którzy uważają, że mogą się czasem napić i piją, część z nich podejmuje decyzję o piciu po ustabilizowaniu swojej trzeźwości przez kilka lat utrzymując ją po terapii nawet przez kilka lat - i tu znam nieliczne przypadki, gdzie są w stanie się napić raz na czas, bez ciśnienia i nie rozwija się to w nic złego, a przynajmniej nie jest to jakoś widoczne, bo nie wiem co takie picie robi komuś w głowie.
    Jednak myślę, że jeśli ktoś zaraz po wyjściu z ośrodka "rzuca się" na alkohol w sensie zaczyna pić od razu (jak wnioskuje z posta zdarzyło mu się w tydzień kilka razy), nie patrząc na konsekwencje, na to że to może być zagrożenie, że najebany może łatwiej złamać abstynencję narkotykową, że może przerzucić się na picie i uzależnić tak jak od narkotyków (jeśli od alko uzależniony nie jest), jeśli nie patrzy na to wszystko w okresie i tak chyba jednym z najtrudniejszych jak wyjście z ośrodka na "wolność" i konfrontacja ze swoim uzależnieniem, z wyzwalaczami, gdzie nikt nie ma nad nim ani kontroli ani parasola ochronnego, w czasie gdzie ma się nauczyć funkcjonować na trzeźwo w normalnym świecie (bo na razie to nauczył się funkcjonować w zamkniętym ośrodku) to coś jest nie tak, a przynajmniej dla mnie jest to niepokojące. Za dużo znam osób po terapii, które przejechały się na alkoholu, żeby traktować go neutralnie, przynajmniej na początku.
    A on zawsze może się przejść do poradni w mieście, w którym mieszka, chociażby po to żeby zweryfikować takie wątpliwości dotyczące np picia i przystosowania się do życia poza ośrodkiem, przyda mu się wsparcie.

    A swoja drogą jeden z moich ulubionych tematów, dzielenie środków zmieniających świadomość na "lepsze" i "gorsze", na "silne" i "słabe", na "moje" i "nie moje".
    Jeśli załóżmy jestem uzależniona od heroiny to czy jest wszystko OK jeśli zaraz po terapii wciągam kreskę?
    A gdy moja koleżanka jest uzależniona od alkoholu, nie pije od 2 lat i jest w terapii - to na to konto, że nie jest uzależniona od narkotyków i się za taką nie czuje - może sobie bezpiecznie zajarać jointa, wciągnąć kreskę, wziąć dopalacz, spróbować kompotu?
    To tak do zastanowienia.





    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 05.07.2011, 11:58
     
    derka
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     maj 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    01.04.12
    postów:
    31
    witam,
    niestety mam takie samo zdanie jak Magnola, dziewczyno poprostu jeżeli nie chcesz mieć dużo rozczarowań i problemów zwiazanych z piciem twojego partnera co prawdopodobnie predzej czy pozniej spowoduje jego powrot do brania- daj sobie spokoj. Z cala zyczliwoscia i wyrozumialoscia, dla niego, po 3latach pobytu w osrodku, pobytach wczesniejszych jezeli on "zostaje wyrzucony w dzien zakonczenia przez kolege" ( w co tez niestety smiem watpic, bo to jakis dziwny przypadek w monarze)- zaczyna odrazu popijac to naprawde za malo wyniosl z tego leczenia. Jezeli chcesz to rzeczywiscie ty jezeli sie o niego martwisz lub on sam -pojdzcie do najblizszej poradni w waszym miescie i porozmawiajcie na ten temat. Jezeli on jednak nie chce tam sie wybrac to dobre pytanie czego sie boi? tego ze mu powiedza prawde?
    Niestety w tym chorobsku najczesciej schemat jest podobny, a alkohol w 1tydzien, rok, a w niektorych przypadkach i dluzej po leczeniu- to oznaka ktora nie wrozy nic dobrego, naprawde.
    A swoja droga, jest juz na tyle osrodkowym weteranem ze powinien o tym sam najlepiej wiedziec i COS Z TYM zrobic, i namowy, prosby za niego nie pomoga, sam powinien do tego dojsc, ale byc moze jeszcze za malo doswiadczyl od swojego zycia i nalogu, skoro az tak to bagatelizuje.
    pozdrawiam,
    a tak wogole, to jezeli chcesz napisz gdzie sie leczyl.
    pozdrawiam i zycze sily w podejmowaniu MADRYCH decyzji, nie tych inteligentnych - bo to dwie rozne sprawy



    napisany przez: derka, 05-07-2011 - 12:59

    "alkoholik- okradnie, okłamie- ale powie, że "nic nie wie, nic nie widział", narkoman -okradnie, okłamie- przytuli i pomoże szukać.."
  • Posted: 06.07.2011, 21:27
     
    karkaz
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.07.11
    postów:
    5
    Hmmm...tak może trochę nie do tematu,czasami rozmawiam z ludźmi np w autobusie,słyszałem kiedyś cos podobnego z ust faceta który właśnie rzekomo opuścił po długim pobycie monar,cały czas mówił jak bardzo kocha pewną kobiete i jak bardzo chciał w sobie coś zmienić żeby do niego wróciła...z terapii chyba za dużo nie wyszło...pierwsze co zrobił za wyciągniętą ode mnie kase to poszedł po ćwiartke na odwage,zamiast bukietu kwiatów żeby stanąc oko w oko ze swoją ukochaną... . Myślę że poradnia i dalsza terapia po "zakończeniu" leczenia jest bardzo przydatna... . Miewałem pewne problemy z uzależnieniami,człowiek jeszcze bardzo długi czas ma o sobie nie fajne zdanie i na każdym kroku boi się odtrącenia zwłaszcza jak wraca "czysty" po wyjściu z ochronki... i okazuje się że nie ma nikogo z kim mógł by nawet porozmawiać bo okazuje się że wszyscy jego znajomi nadal ćpają,piją itp. taka osoba czuje sie bardzo osamotniona,stoi przed perspektywą budowy nowego życia co zapewniam jest przerażającą opcją więc jak zwykle końce są dwa porzucić stare życie,znajomych,znane miejsca,tudzież pójście po najsłabszej linii oporu i powrót do stanu,znajomych,świata z przed "leczenia" nie jestem "fachowcem" ale trochę autopsji może też się przyda.
  • Posted: 06.07.2011, 21:38
     
    żabka
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.07.11
    postów:
    3
    tak czytam te posty i chyba coś w tym jest. ponieważ On bardzo duzo mówi, że się boi. Nie wiem jak to bylo tam w ośrodku ale chyba takie przejście też jest w jakimś sensie szokiem gdzie faktycznie trzeba myśkeć żeby sie ustatkować. O pracę teraz trudno i to kolejny problem. Myślę, że w sytuacji gdzie mieszkalibyśmy razem(narazie nie ejst to możliwe) oboje mieli prace było by inaczej. Wydaje mi się, że u siebie w domu ma za dużo pokus np. ze strony brata,który chyba nie rozumie tego co sie dzieje. Wiem, że Łukasz miał abrdzo dobry kontakt z jedna terapeutką, która juz później tam nie pracowała ponieważ poszła na urlop macierzyński. Myślałam zeby moze z Nią ie skontaktować, może Ona jakos by pomogła. Bardzo mi na Nim zależy bez względu na jego przeszłość dlatego nie mogę Go zostawić po prostu nie mogę i nie chce. Ale strasznie też się martwie.
  • Posted: 06.07.2011, 21:58
     
    karkaz
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.07.11
    postów:
    5
    Coś a`la gotuj z Karkazem ;)

    1.poszukaj w necie poradni w danym miescie
    2.zapisz numer
    3.porozmawiaj z nim o kontynuacji terapii.
    4.jak zacznie okazywać zainteresowanie,optymizm zadzwon i umów go.
    5.odprowadź go na sesje jako wsparcie nie żeby sprawdzić czy poszedł i uświadom mu że
    robisz to tylko żeby go wesprzeć.
    6.odbierz go i pójdźcie na fajny spacer,porozmawiajcie nie o terapii jak bedzie chciał to sam zacznie temat :)
    (nie jestem fachowcem za wszelkie kulinarne błędy przepraszam,ja bym to po prostu tak zrobił)
  • Posted: 06.07.2011, 22:01
     
    karkaz
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.07.11
    postów:
    5
    http://cizon.wr...eat_ras_luta (może nie miejsce na takie rzeczy mi ten kawałek bardzo pomaga ;)
  • Posted: 07.07.2011, 07:59
     
    derka
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     maj 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    01.04.12
    postów:
    31
    może poprostu porozmawiaj z nim żeby zdobył się na szczeroœć z tobš, jezeli chcesz siebie inwestowac w niego, to zrobcie to w prawdzie a nie zaklamaniu, to tak a propo jego zakonczenia leczenia-sposobu. I ponawiam pytanie, jezeli chcesz to napisz gdzie sie leczyl ostatnio. No i idz do poradni, porozmawiaj Ty z kims, jak on nie chce. Bo moze byc tak ze nim sie zorientujesz -to ty z calego serca i zyczliwosci do tego faceta, wyladujesz jako wspoluzalezniona... a wtedy to przed toba jeszcze cieższa droga..niz wyrzuty sumienia. Trzeba obiektywnie spojrzec na sprawe, niego, siebie... czego na forum internetowym nie doswiadczysz, tutaj mozesz porozmawiac, ludzie z doswiadczen moga sie powymieniac miedzy soba, doradzic. ale taka grubsza sprawa, pt. ja z tym facetem planuje przyszlosc, to trzeba dzialac realnie.. Idz do poradni, Monaru lub innej, tam sa bardzo fajni ludzie ktorzy blizej sie przyjża sprawie i z Toba porozmawiaja, powiedza co mozna zrobic, nawet jezeli on nie chce. No i ludzie w poradni nie gryza:) nie boj sie..pozdrawiam

    "alkoholik- okradnie, okłamie- ale powie, że "nic nie wie, nic nie widział", narkoman -okradnie, okłamie- przytuli i pomoże szukać.."
  • Posted: 07.07.2011, 10:09
     
    żabka
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.07.11
    postów:
    3
    Witam ponownie. To był ośrodek w Różnowicach. Wiem, że teraz muszę z Nim porozmawiać bo musze go ratować MUSZE! Dziekuje za wszystkie wiadomości bardzo mi pomogły mimo, że też troche zaniepokoiły. Ale myślę, że warto o Niego walczyć. Mimo , że zbładził kiedys a teraz jeszcze może nie jest za poźno..
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski