Witam. Nie wiem czy powstał już taki wątek. Jeżeli tak to przepraszam. W Lipcu kończe 18 lat i chce zostac wolontariszką w Monarze. Gdy dowiedziałam się, że mój bliski znajomy bierze zaczełam sporo czytać o uzależnieniach jak wyglada człowiek na tzw. "haju"... począwszy od "Pamiętnika narkomanki" po różne poradniki. Mineły dwa lata po tym jak dowiedziałam się, że "daje sobie w żyłe" ze znajomymi pilnowaliśmy go bo to nie było jeszcze narkomaństwo. Poinformowałam rodziców ale oczywiście na początku nie wierzyli syn się wypierał stwierdzili, że ich dziecko nie "bierze" tak myślałam, że tak bedzie. Myślałam, że przynajmniej troche bardziej po tym skupią na nim uwage. Nie mogliśmy mu pomóc bo po pewnym czasie było już za późno. Nie chciał się sam zgłosić po pomoc a rodzice nie wierzyli więc mogliśmy tylko pilnować... gdy rodzice zauważyli to już było za póżno na jaki kolwiek ratunek dla niego. Zaczął uciekać z domu i wracał już na "haju". Rodzcie myśleli, że sobie poradzą...mylili się... miesiąc temu przedawkował i zmarł...Nie przeraziło mnie to z czym musiałam się uporać bo praktycznie tylko my ze znajomymi chcieliśmy mu pomóc, bo do rodziców to nie docierało. Myślę, że przydała bym się w monarze bo wiem co się dzieje z człowiekiem "jak weźmie coś". Chciałam się was zapytać bo na pewno są tu ludzie, którzy maja więcej doczynienia z monarem i z takimi ludzmi. Czy nadaje się na wolontariuszke. Chciała bym usłyszeć waszą opinie, a raczej przeczytać. Dziękuje z góry za jakie kolwiek wskazówki.
"Żyj pełnią życia"
Posted: 30.03.2011, 16:47
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Chora fascynacja po przeczytaniu "Pamiętnika Narkomanki" (swoją drogą - mega gniot i totalna grafomania), której nigdy nie zrozumiem.
Sorry mała, nic nie wiesz o tym, co dzieje się z człowiekiem. Chcesz być wolontariuszem? Idź do schroniska dla zwierząt i bierz na smycz pudla, bo pies co najwyżej cię ugryzie.i
Posted: 30.03.2011, 17:19
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Karo
Wera - moim skromnym zdaniem no cóż myślę podobnie ja Karo. Wiesz po przeczytaniu twojej wiadomości wynika że bardzo mało wiesz na temat choroby uzależnienia od narkotyków czy innych środków psychoaktywnych zresztą podobnie jak ja i wiele innych osób co nie jest niczym negatywnym. Nie wiem w sumie jakie warunki musi spełnić wolontariusz aby mógł działać w MOANRze. W sumie można pewnie robić różne prace i może nie musi posiadać dużej wiedzy o chorobie. A tak poza tematem to szkoda człowieka.
napisany przez: jozefaa, 30-03-2011 - 18:25
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 30.03.2011, 22:32
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
żeby pracownicy placówki leczniczej, jaką jest ośrodek czy też poradnia Monaru dopuścili kogokolwiek do kontaktu z osobami chorymi na uzależnienie, osoby takie oprócz pełnoletności muszą mieć przygotowanie do kontaktu i pracy z ludźmi, najczęściej wymagane są studia o kierunku psychologia, socjologia, pedagogika przynajmniej na 3 roku
Posted: 17.05.2011, 13:37
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.05.11
postów:
3
No właśnie, chciałabym się dołączyć do tematu. Mam 19 lat i chcę zająć się wolontariatem- myślę właśnie o MONARze. Nie jest to kwestia jakiejś powierzchownej fascynacji światem narkotyków, jak to nieraz bywa, ale silna potrzeba pomocy innym ludziom. Czytałam trochę książek o narkotykach, narkomanach, miałam i mam też styczność z narkotykami i osobami, które brały (uzależnionymi od marihuany lub okazyjnie eksperymentującymi z czymś mocniejszym). Znam też problem uzależnienia od trochę innej strony, bo bliska mi osoba jest alkoholikiem, na szczęście już od kilku lat trzeźwym, o co długi czas walczyłam. Nie jest to na pewno jakieś duże doświadczenie, właściwie żadne, natomiast myślę, że także nie jest to powierzchowna fascynacja. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w moim wypadku nie byłoby mowy o pracy z narkomanami, wcale się nie dziwię :). Chciałabym jednak w jakiś sposób pomóc- mogą to być np. jakiekolwiek prace biurowe, porządkowe na rzecz organizacji, ośrodków, cokolwiek. Gdzie należy się z tym zgłosić i czy w ogóle jest taka możliwość? Nigdzie nie mogę znaleźć informacji. Dodam, że jestem z Wrocławia. Pozdrawiam.
Posted: 17.05.2011, 15:30
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Mnie się tam wydaje, że sprzątać można wszędzie i niekoniecznie musi to być Monar.
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Jasne, że sprzątać można wszędzie, ale zazwyczaj gdzie indziej ci za to płacą i robisz to na rzecz urzędasów, a ja chcę pomagać za darmo i móc się przyczynić do robienia czegoś fajnego, dobrego. Rozumiem, że nie bardzo rozumiesz, może nigdy nie miałaś potrzeby, żeby zrobić coś dla innych bezinteresownie?
Posted: 17.05.2011, 19:18
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Uwielbiam argumenty ad persona, a czy robiłam (robię) coś dla innych bezinteresownie to wiedzą Ci co mnie osobiście znają i niech tak pozostanie :P
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
[quote=agud]Rozumiem, że nie bardzo rozumiesz, może nigdy nie miałaś potrzeby, żeby zrobić coś dla innych bezinteresownie?[/quote]
Z tym do Baśki to trafiłaś jak kulą w płot.
Aż mi się ciśnie powtórzyć za Tobą: "nie rozumiesz", ale zostawmy rozum
Chcesz pomagać ludziom? Czemu nie np dzieciom w jakiejś świetlicy środowiskowej (odrabianie lekcji, pomoc w organizowaniu zajęć itd...), chorym w szpitalu, hospicjum, niepełnosprawnym, starszym itd... To chyba jest bliżej ludzi niż np sprzątanie w MONARZE.
Mi się nasuwa pytanie o źródło tej "silnej potrzeby pomocy innym ludziom", bo jednak fajnie jest być świadomym siebie, swoich potrzeb i pobudek, ale to już jest Twoja działka (o ile będziesz chciała do tego dojść).
Poszukaj albo daj ogłoszenie np tu [url=http://ogloszenia.ngo.pl/]http://ogloszenia.ngo.pl/[/url] Zawsze możesz też pójść porozmawiać lub wysłać cv i list motywacyjny do organizacji czy instytucji, które cię interesują
napisany przez: magnola, 17-05-2011 - 21:05
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 18.05.2011, 08:49
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.05.11
postów:
3
mangola, dzięki za konkretną odpowiedź.
Co do innych organizacji to również szukam- nie ograniczyłam się tylko do MONARu, ale jest to jedna z możliwości i dlatego chciałam się dowiedzieć, gdzie mogę się zgłosić. Zgłosiłam się już m.in. do hospicjum dla dzieci. Na razie czekam na odpowiedź, zobaczymy co z tego wyjdzie. Hmmm, co do powodów chęci działalności na rzecz innych ludzi to wydaje mi się, że nie ma w tym nic głębszego. Po prostu zdałam sobie sprawę, że nie chcę żyć tylko dla siebie i własnych przyjemności, że mogę się przydać komuś innemu, a przy tym czuć się potrzebna i szczęśliwa. Chyba tylko tyle :). Pozdrawiam.
Posted: 18.05.2011, 17:20
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
motywy piękne - oby Ci sie udało aguda, będę trzymał kciuki powodzenia. tylko pamiętaj odporność psychiczne moim zdaniem musi być wielka.
napisany przez: jozefaa, 18-05-2011 - 18:22
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 24.07.2011, 06:51
oceń:
domownik
zarejestrowany:
lipiec 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
28.09.11
postów:
31
ho ho ho!
Cześc. Ogromnie miło czytać mi powyzszy post. Szkoda tylko, że jestem z Gliwic, bo to bardzo, bardzo daleko.
Chciałabym jednak dorzucić swoje do tego wątku, bo ja... powiem tak, powiem wszystko. Mam 25 lat, z tematem uzależnienia związana jestem od bardzo dawna, sama przez to przeszłam. Na forum ogólnym w wątku załoźonym przez Magnolię, gdzie w tytule uźyła mojej ksywy, jest trochę o moim "dziś" w związku z tematem, który nie jest mi obcy. Wykształcenie mam niestety tylko średnie i co gorsza bez matury. Wiedzę? No oprócz doswiadczeń własnych, czy ludzi bliskich, też przerobilam wspomniany wyżej "Pamiętnik narkomanki' jednak też uważam, że nie ma się tu czym chwalić, oprócz tego parę innych dzieł literackich, filmy... z literatury czytam przede wzystkim publikacje naukowe Tadeusza Kobierzyckiego, Rollo May, Karen Horney... Miesięcznik "Charaktery"... Od dawna chce byc terapeutą uzależnień. Brak mi matury, która mi drzwi otworzy na studia, najprawdopobniej będzie to psychologia, a w dalszej kolejności tytułu magistra, który mi otworzy furtkę na studia podyplomowe tzw. certyfikat
W sumie szkołę średnią to skończyłam dwa lata temu. Nie miałam moźliwości jednak przystąpić do matury. Zbyt ambitnie podeszłąm do sprawy, (za karę, źe wcześniej brak mi było ambicji? ) rozszerzenia ze wszystkich przedmiotów... a, ze uczylam się wieczorowo i kończyłam takim systemem, źe w sumie byl to chyba pierwszy rok w tej szkole okrojony z czterech lat nauczania, do trzech... Dałoby może i radę, mogłoby mi się powieśc, robiłam kursy doszkalające, ale akurat, gdy zblizała się matura całe życie mi się wywróciło do góry nogami, na łeb, na szyje i... np fakt, że musiałam mieszkac na melinie alkoholowej, przy czym sama nie piłam, nie brałam, leczylam sie psychicznie i nienawidzę przemocy, która się tam pojawiała... za dużo to było dla mnie stanowczo i zrozumiałe, ze nie stanęlam na wysokości zadania. A potem, gdy juź z tego wyszłam...znaczy gdy nie musiałam korzystać z toksycznej pomocy i pilnować się by nie dać się struć, poznałam Piotra, o ktorym piszę w tym poście wrzuconym przez Magnolię i jakoś tak w niego, w nas, w niego zwłaszcza wolałam inwestować wszystko co mam, wszystko co mogę, niż w maturę. Choć On jest na tym samym etapie. Choc On też chciał zdawać mature. Mogliśmy się niby uczyć razem. Ale ja tak nie mogę. Ja tak jak, tam mówiłam. albo się w coś angażuję całą sobą, albo wcale. Piotrek? Jest bardzo wdzięczny, myślę, źe dał mi nawet więcej niż ja jemu. Stał się całym i jedynym sensem mojego życia. Dla tych ktorzy nie zajrzeli do tamtego wątku, jest teraz w MONARZE i się leczy.
To co się "dzieje" w jego ośrodku w związku ze mną... dla mnie jest jak kwadratura koła, jak matma teoretyczna. Wiem jednak, że ja bardziej na ten temat odczuwam niż myślę cokolwiek, bo odczuwam, tak wiele i tak mocno, przede wszystkim, ze na myslenie nie ma poprostu juz zbyt wiele miejsca. Ale co ciekawego dorzuce w ziązku z powyźszym do tego wątku? źe chociaż jego terapeutka jakoś nie była specjalnie zadowolona z tego, ze, i z tego co mam do powiedzenia; jak uznal Piotrek, dając mi do rąk jej diagnozę "Jej diagnoza to się w sumie pokrywa z Twoją"
Więc co moi drodzy? Mam jakieś szanse? na staż? na wolontariat? w ośrodku dla narkomanów? bez wykształcenia?
"...Po paru latach Karol zrozumiał, że woli być szczęśliwy, niż zawsze mieć rację."
Posted: 24.07.2011, 16:44
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
<quote=shandra>Więc co moi drodzy? Mam jakieś szanse? na staż? na wolontariat? w ośrodku dla narkomanów? bez wykształcenia?<[/quote>
Odpowiem tylko na ostatnie pytanie/zestaw pytań: Nie (ale próbuj, może jednak gdzieś...)
napisany przez: Baśka, 24-07-2011 - 16:47
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Shandra- wiec jezeli chodzi o prace lub wolontariat gdziekolwiek tym bardziej w placowkach Monaru i Markotach to po pierwsze: trzeba miec pozałatwiane "swoje wewnetrzne problemy, sprawy itp" ktore w jakikolwiek sposob mogly wplywac na efekty twojej pracy, ktore od tak same z siebie sie nie pojawiaja ani nie znikaja.
Innymi słowy jezeli chodzi o tego Piotra w osrodku, narazie odpusc sobie jakiekolwiek ocenianie i wdrazanie swoich przekonan tam, TO JEST JEGO LECZENIE, jezeli przez caly czas bedzie zajmowal sie Toba TAM, a nie tym co tam sie dzieje (widzialam nie jeden taki przypadek-zawsze jest ten sam efekt koncowy) to jakakolwiek terapia nie odniesie skutkow i predzej czy pozniej bedzie zaczynal od poczatku.. Po co? Zdazycie jeszcze sobie zycie ulozyc i zrealizowac wspolne i osobne plany, ale po leczeniu.. a zaczynajac od etapu Monarowca...
Ja bym proponowala Tobie samej przejsc sie do Poradni przedstawic historie swoja i Piotra, porozmawiac o tym z konkretnym terapeutą -a nie na forum internetowym, gdyz widac ze jestes bardzo zaangazowana w ta sprawe i byc moze miotaja Toba nielekkie emocje..
A z wolontariatem narazie sobie odpuść pozalatwiaj swoje, pozniej byc moze Wasze sprawy, zrob mature, szkolenia i wtedy do Boju..:)
P.S. Szczerze mówiac przegladałam Twoje posty i bardzo trudno sie w nich polapac, postaraj sie pisac mniej chaotycznie, treściwie o co chodzi, bo naprawde trudno złapac poczatek srodek koniec i pytanie..
Pozdrawiam i zycze powodzenia
"alkoholik- okradnie, okłamie- ale powie, że "nic nie wie, nic nie widział", narkoman -okradnie, okłamie- przytuli i pomoże szukać.."
Posted: 25.07.2011, 16:20
oceń:
domownik
zarejestrowany:
lipiec 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
28.09.11
postów:
31
" wewnętrzne problemy (...), które w jakikolwiek sposób mogłyby wpływać na efekty twojej pracy, które od tak same z siebie nie powstają, ani nie znikają"
Droga Derka. Nie mam problemów, które w jakikolwiek sposób mogłyby wpływać na jakość mojej pracy, ale podkreślić muszę W OŚRODKU ODWYKOWYM. Mówię to, bo trochę siebie znam, więc łatwiej mi ,niź Tobie, właściwie to ocenić.
Problemy jak by nie było ma każdy, bez względu na to gdzie pracuje i w pewnych momentach życia ma nie tylko mniejsze, lecz i większe.
Co do Piotra- Nie rozumiesz moich intencji. Nie jest mi z tego powodu jakoś specjalnie przykro, bo nie mam Ci tego za błąd, bo tak jak piszesz niżej- wyrażam się dość chaotycznie. (więc raczej to mój błąd) Zdaję sobie z tego sprawę. niestety nie potrafię tego zmienić, gdy rzecz o której mówię to nie tzw suche fakty, tylko coś co siedzi gdzieś w środku mnie. Nie jestem prostym człowiekiem. Mam problem znależć proste słowa, by właściwie określić siebie, a trudnych wyrazów tak dużo nie znam. Z resztą nie wiem kto, wówczas mógłby mnie zrozumieć, skoro i na dzień dzisiejszy nieraz zdaża mi się słyszeć, w zwykłych rozmowach, że używam słów wyszukanych.
Co do oceniania. pełen sympatii uśmiech za tę uwagę.
Jestem za. Na prawdę jestem mocno i głęboko za. Uwierz, staram się nie oceniać. Ocenianie jednak to rzecz ludzka, myślę, że można powiedzieć, iż jest to tzw "Boski pierwiastek". Trudno nieraz być ponad to. Zauważ sama.
Można jednak (i trzeba!) nie kierować się swoją oceną w przyjmowaniu faktów, sytuacji itp
Myśleć można swoje, robić też można co trzeba, bez względu na to.
Gorzej tylko z tym, że sercu nie powiesz co ma czuć, bo jeśli spróbujesz, jeśli uda Ci się, to nie będziesz juź w zgodzie i harmoni z samą sobą. Tak ja to widzę.
I nie tylko ja: "Dobrze widzi się tylko sercem" (Antoine De Saint-Exupery "Mały Żsiążę")
"...Po paru latach Karol zrozumiał, że woli być szczęśliwy, niż zawsze mieć rację."