Jestem tutaj z dwóch powodów. Być może Waszym zdaniem być mnie tu nie powinno i należało szukać gdzie indziej, jednak wybrałem.
Niedawno zacząłem pisać książkę i biorę sobie to do serca niezwykle poważnie. Mam nadzieję, że będę miał okazję więcej o niej opowiedzieć, poradzić się. Pośród wielu wątków pojawi się tam przynajmniej jedna osoba trawiona narkotykami. Nie lubię jednak pisać o sprawach, o których wiem mało, a zwykłem wszystko opisywać takim, jakim jest w rzeczywistości. Dlatego pojawiłem się tu, by czytać, słuchać, posiąść wiedzę. Z czystej przyzwoitości zarejestrowałem się, żeby nie być tajemniczym cieniem, podglądającym Was z krzaków. Są też względy czysto praktyczne: Skoro chcę wiedzieć, wypada pytać, a anonimowy nie jestem.
Podziwiam wszystkich, którzy próbują z tym walczyć, a jednocześnie sam fakt uzależnień niezmiernie mnie ciekawi. Być może w przyszłości będę takim ludziom pomagał. Nie wiem jeszcze dokładnie na jakie wody psychologii popłynę.
Teraz jednak ową książkę staram się napisać, a każde źródło wiedzy, być może również weny podsyci moc prozy społecznej.
Można rzec, że jestem również uzależniony od gier komputerowych. Zauważyłem to już kilka lat temu, jednak bawiło mnie to tylko. Ostatnie tygodnie, dzień w dzień spędzam przy nieistotnych sprawach. A przecież w ten czas mogłem czytać książkę, pisać, wyjść do ogrodu. Dzisiaj zrobiłem wielki krok: usunąłem z dysku 400GB gier komputerowych. Co do sztuki. Nie pamiętam, lecz mój przyjaciel mówił, że już często przechodziłem takie zrywy, lecz do nałogu wracałem. Nie pamiętam, żeby takie sytuacje występowały. Może to już wyżarło mi mózg.
Dzisiaj również trafiłem na portal Monaru. W świecie, w którym istnieję w moim powołaniu nie pomoże mi nikt. Żadne fora literackie, praca, uczelnia, rodzina, znajomi. Nie pomogą z przeróżnych, błahych często powodów. Po prostu przeszkadzają. Tak samo jak nałóg, który być może pokonałem.
Został Monar.
Witam zatem.
Best regards,
Mad WOLF
~~
Proszę o zaznaczanie opcji powiadamiania na e-mail, podczas pisania PW do mnie. Dziękuję.
Posted: 15.02.2011, 15:02
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Jeśli wyrzucenie środka uzależniającego (w tym przypadku gier, bo chyba o tym piszesz) jest dla ciebie wyznacznikiem (być może) pokonania nałogu to muszę cię rozczarować. Nałogu nie "pokonuje się" jednym gestem, to długi proces rozłożony w czasie. Jak to się mówi: "rzucić - nic prostszego, robiłam to setki razy". Myślę, ze Twój przyjaciel może mieć rację, bo to częste, że otoczenie widzi to czego uzależnione nie dostrzegają. Ile razy wylewałam towar czy wysypywałam prochy do kibla, mówiąc - naprawdę, już nie chcę brać? Nie jestem w stanie policzyć. Zdarzyło mi się w przypływie motywacji wyrzucić towar po wyjściu z poradni do kosza na śmieci stojącego pod budynkiem i... po niego wrócić, modląc się po drodze żeby jeszcze tam był. I te jak mi się wydawało spektakularne gesty, które miały oznaczać KONIEC grzania, podjęcie decyzji i konsekwentne trzymanie się trzeźwości nie znaczyły nic. Zupełnie nic. Przez jakieś 8 lat puste gesty i słowa, za którymi nie szło żadne działanie zmierzające do tego żeby sobie pomóc i ciągłe wracanie do grzania po dłuższej lub krótszej przerwie. Ale usunięcie środka uzależniającego to może być dobry początek do zmiany.
Obecnie jestem czysta od ponad 2,5 roku, po jednej i w trakcie drugiej terapii. To tak dla ścisłości.
Co do książki, nie wiem czy na tym Portalu coś uda Ci się zaobserwować, bo aktywność użytkowników spadła i prawie nic się tu nie dzieje. Bywało ciekawiej, działał czat, na którym gadali ludzie ale to historia Poczytaj archiwum, poczytaj blogi, nie wiem czy znajdziesz tam to czego szukasz i inspiracje ale tam jest kawał życia różnych uzależnionych i nie tylko ludzi.
A w ogóle to WITAM Cię. Nudzę się trochę w pracy dzisiaj i się rozpisałam, przynajmniej znalazłam sobie zajęcie.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 15.02.2011, 16:43
oceń:
domownik
zarejestrowany:
kwiecień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
04.03.12
postów:
41
witam Cie, juz jestem ciekawa tej ksiazki , ostatnio czytam ksiazki o narkomanach po pierwsze z powodu mojego narzeczonego ktory jest uzalezniony od heroiny i jest to jego nawrot po 5 latach czystosci, po drugie staram sie zrozumiec takie osoby ale niewzne ile setek stron juz przeczytalam nigdy tak naprawde tego nie zrozumie a ze nigdy nie bralam narkotykow wiec dla mnie to trudne,ja tylko wiem jak wyglada zycie z pespektywy osoby wspoluzaleznionej ktora kazdego dnia patrzy jak bliska osoba stacza sie na dno i mimo ze kazdy psycholog powtarza ze narkoman musi spasc na dno i wtedy sie od niego odbije to z wlasnego doswiadczenia wiem ze dla kazdego dno jest czyms innym. mozesz zdradzic co bedzie w tej ksiazce? pozdrawiam serdecznie
Posted: 15.02.2011, 18:36
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.01.12
postów:
10
Greetings,
Od dłuższego czasu chodzi za mną pomysł na cały cykl książek o tematyce sci-fi. Na pewno nie będzie to jednak typowa literatura. Fabuła, historia, akcja to jedno, a problemy jakie człowiek w dziele porusza to już druga kwestia. Mimo wszystko co pokazuje tytuł, okładka i wypowiedzi krytyków, każda z tych książek będzie po prostu o ludziach. Nie w jednej poruszę temat uzależnień, między innymi właśnie od narkotyków.
Czego oczekuję od Monaru? Wiedzy. Bardzo chciałbym uniknąć sytuacji, w której piszę o czymś czego nie poznałem. Ciężko nawet opisać owe upojenie narkotyczne jeżeli się go zaznało. Tak się składa, że nie chcę tego posmakować. Wystarczą mi rozmowy, z których wyciągnę na papier tyle ile się da. Fascynują mnie historie, fakty i przeżycia samych uzależnionych jak ich udręczonych rodzin, bliskich, czy nawet terapeutów.
A przede wszystkim podziwiam. Podziwiam rodziny oraz tych narkomanów, którzy mimo wszystko pragną wkroczyć znowu na dobrą ścieżkę. Chociaż CZĘŚĆ Z NICH.
Czy uda mi się coś zaobserwować? Mam nadzieję. Nawet w przypadku braku współpracy, gdy nie będę mógł zadawać pytań; będę się przyglądał. Może ktoś jednak zechce się otworzyć i porozmawiać.
Czułbym się jak hiena, gdybym napisał, że zbieram materiały do książki. Zbieram moc i skrawki weny. Być może po części taka jest prawda. Po to przybyłem. Jednak przede wszystkim chcę głębiej zrozumieć problem narkomanii od natury czysto chemicznej, technicznej, jak i tej typowo, do bólu ludzkiej.
Pragnę zostać psychologiem. Póki co jednak czeka mnie jeszcze kilku letnia przygoda z j. angielskim. Dziś na uczelni 72%, 82%, 84%. To dobrze. Gry komputerowe przestały mi zaćmiewać umysł. Być może w przyszłości będę właśnie narkomanom między innymi pomagał.
Pragnę zrozumieć.
Dziękuję wszystkim, którzy uronili choć słowo.
Best regards,
Mad WOLF
~~
Proszę o zaznaczanie opcji powiadamiania na e-mail, podczas pisania PW do mnie. Dziękuję.
Posted: 15.02.2011, 18:45
oceń:
domownik
zarejestrowany:
kwiecień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
04.03.12
postów:
41
wiesz zaciekawilo mnie to jeszcze bardziej, uwilebiam czytac i wszystko czytam co sie da, kazdy rodzaj literatury. moge Ci tylko opowiedziec jak to jest byc osoba mieszkajaca z narkomanem, z potworem bez zasad, bez moralnosci z kims kto jest gotowy byc smieciem byle zdobyc dzialke, z manipulatorem ktory ma gdzies psychologow i bliskich doprowadzajacy do tego ze mu chodzilam sama po dzialki jak mial skrety, o nocach jak przy nim siedzialam i pilonowalam zeby oddychal, jak dostal zapasci i go reanimowalam i o kazdym dniu ktory byl koszmarem i o dniach w ktorych go blagalam zeby sie zacpal bo mam dosyc..dlugo by opowiadac. masz racje my wspoluzaleznieni jestesmy udreczeni bo my musimy sie zmierzyc z rzeczywistoscia ktora dla narkomana jest inna bo jak jest nagrzany to ma wszystko gdzies.
gdybys chcial znac cos od tej strony to moj numer gg 3562133. pozdrawiam serdecznie.karolina.
[color=red]Edytuj swoje posty jak chcesz coś dopisać, a nie pisz swoich postów jednego pod drugim. Dzięki. [/color]
napisany przez: magnola, 15-02-2011 - 20:41
Posted: 15.02.2011, 20:48
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
A dostaniemy egzemplarz z autografem jak dojdzie do skutku? Nie, no żart.
A pytać możesz zawsze
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 15.02.2011, 20:52
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.01.12
postów:
10
Na bogów. To jest pomysł na cały, ogromny już sam w sobie cykl równoległego uniwersum.
W książce, którą pisać zacząłem, narkomania ma mniejsze miejsce. Tutaj pod fabułą siedzi głównie naga polityka, bestialstwo wojny, a w tym wszystkim zwykła ludzka mentalności i próba ratowania siebie w społecznej apokalipsie, która trawi Europę mojej "Insomnii".
Narkomania tutaj pojawi się w kilku motywach, trawiąc pewien "zakon" i niektórych bohaterów.
W przyszłości jednak planuję napisać 'knigę' stricte o żołnierzu, narkomanie.
To tak jakbym kawałek swego alternatywnego świata odsłaniał, suchą książkę historyczną innego wszechświata, ubranego w fabułę, akcję, a pod tym wszystkim jeszcze ukryte przemyślenia nad całą ludzkością.
Póki co jednak nie mogę pisać. Wypala mnie od środka. To dopiero pierwszy dzień BEZ... Metadonem niechaj będą gry przeglądarkowe. Jednak to kruchy lód. One też mogą wciągnąć.
Oczywiście, że możecie liczyć. Monarowi, Kotańskiemu, rodzinom, wszystkim, którzy "zwyciężyli" i tym, którzy SZCZERZE próbują - należy się wielka dedykacja.
napisany przez: madWOLF, 15-02-2011 - 21:54
~~
Proszę o zaznaczanie opcji powiadamiania na e-mail, podczas pisania PW do mnie. Dziękuję.
Posted: 18.02.2011, 01:02
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
madWOLF, nie wiem czemu, ale już Cię lubię. Podoba mi się twoje podejście do tematu, sposób wypowiedzi. Nie wiem, jest w tym coś takiego fajnego i intrygującego w pewien przyjemny sposób.
Wspieram mentalnie z całego serca i siły woli w pisaniu. Zaczynałam kilka razy, kilka niezłych historii leży na dysku, zarys gotowy, ale brak czasu, siły i weny, żeby to wszystko złożyć do kupy. Może kiedyś. Może ja powinnam autobiografię napisać, ale kurczę, nawet bloga ostatnio zaniedbałam, taka ze mnie leniwa szuja.
Tak czy tak, witamy. Chcesz odpowiedzi, pytaj. Chociaż powiem Ci, czasem obserwacja bywa bardzo dobrym rozwiązaniem, choć może nie najlepszym ;)
Posted: 18.02.2011, 21:33
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Tak, madWOLF, jak słusznie zauważyła KARO jest w Twoim podejściu coś fajnego, otwartość, rzeczowość, ciekawość bez wyczuwalnej chorej fascynacji tematem i szacunek. Często zdarzało się tak, że jak ktoś starał się o zdobycie informacji na temat narkomanii, czułam się jak obiekt do obserwacji, egzotyczne zwierzę w zoo albo szczur w laboratorium. Czytając Cię tego nie poczułam. Rozglądaj się, obserwuj, pytaj. Obserwacja jest OK tylko czasem lepiej dopytać żeby zweryfikować wyciągnięte wnioski:D Weny życzę i powodzenia!
Żono, ktoś mi kiedyś sugerował napisanie autobiografii, ale mam podobnie jak Ty, nawet bloga mi się nie chce pisać od dłuższego czasu. Tylko tak sobie myślę, po co spisywać kolejną historię narkomańską. Pożyję dłużej na trzeźwo to może w trzeźwym życiu znajdę inspirację. A pisać będę na emeryturze jak dożyję.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 18.02.2011, 22:28
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.01.12
postów:
10
Witajcie,
Bardzo dziękuję za ciepłe słowa. Nie oceniając nikogo z góry, lękałem się jednak, iż ucieknę stąd szybciej niż przybyłem. Zaskoczył mnie Wasz stosunek do mnie. Dlaczego oczekiwałem najgorszego? Nie zakładałem nic. Po prostu przeczuwałem, że wkraczając w świat MONAR-u, będę postrzegany jako wróg. Jakoś tak, podświadomość mnie kąsała. Jak widać niesłusznie.
Uzależnienie wciąż mnie zaczepia. Poobijałem się dziś po mieście, wpadłem do księgarni, gdzie spędziłem kilka godzin. W końcu wyszedłem dumny z "Diuną" Herberta. Mam zamiar ją pożreć.
Bohater mojej książki jest właśnie GDZIEŚ, gdzie istnieje tylko to co przybysz ze sobą przynosi. A i tak jest tylko wytworem jego umysłu, który za wszelką cenę stara się tworzyć punkty zaczepienia dla percepcji i umierającej logiki.
Lękam się jedynie, iż moja popularnonaukowa proza wyda się na tyle niezrozumiała, iż Czytelnik postrzeże całą książkę jako relację z jakiegoś świadomego snu, bądź narkotykowego "tripa". Tak to już ze mną jest. Odbijam się pomiędzy kompleksami: "Książka będzie zbyt pogmatwana i skomplikowana!" A potem piłeczka frunie w kierunku: "Te opisy wyglądają na polski przekład Kubusia Puchatka. Nie obrażając szanownego autora".
Niestety nie potrafię sobie z tym poradzić i gubię się we własnym pisaniu. No cóż, dziś znów spróbuję.
Wracając znów do uzależnienia: Lepiej trochę ze mną, lepiej.
Pozdrawiam serdecznie,
Mad Wolf
napisany przez: madWOLF, 18-02-2011 - 23:29
~~
Proszę o zaznaczanie opcji powiadamiania na e-mail, podczas pisania PW do mnie. Dziękuję.
Posted: 19.02.2011, 00:32
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Kurde, skojarzeniowo chodzi mi po głowie "Przez ciemne zwierciadło" Dicka (swoją drogą świetnie zekranizowana powieść), i jeszcze gdzieś przy tym kręci się Mr Nobody. No, z tym drugim to poszalałam, introspekcja była jedynym punktem zaczepienia. Nie dowiesz się, jak odbiera Cię czytelnik, jeżeli nie będzie miał okazji ocenić. A nie oceni, jak książki do łapy nie dostanie.
Wiesz co, z tym traktowaniem kogoś jak wroga, to jest zabawna sprawa. Przychodzących tu studentów, którzy kilka razy w roku pojawiają się i proszą o wywiady, wypełnianie ankiet a czasem to nawet o podyktowanie rozdziału traktuję jako niegroźnych imbecyli, którzy nie wiem jak dotarli na ostatni rok i tym bardziej, jak chcą pracować z uzależnionymi, skoro obrażają się po delikatnej ironii online. Ale to jest inna sprawa, zachowanie, które wybitnie działa mi na nerwy i nie jest to żadną tajemnicą. Warczę na ludzi, fakt, ale muszę mieć do tego jakiś konkretny powód.
Poza tym, nie dziw się mój drogi. Na kulturę odpowiadam kulturą, na życzliwość życzliwością. Lubię normalnych ludzi, którzy mają pasję, ale nie są przyczajonymi czubkami rodem z dowcipów o fanach WOWa. Najwyraźniej trafiłeś w mój typ
napisany przez: KARO, 19-02-2011 - 00:36
Posted: 19.02.2011, 00:41
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.01.12
postów:
10
Karo. Mój problem zaczyna się na poziomie mojej podświadomości już. Wrzeszczy ona, że nie ma potrzeby pisać książki, lecieć do wydawnictwa by się dowiedzieć, że to brzmi nawet zabawniej niż rosyjski przekład, polskiej wersji, tureckiej przeróbki Kubusia Puchatka. I tu już się zaczynają problemy.
Długo z tym walczę. Mniej więcej z taką zaciętością (efekty niestety również identyczne) jak Don Kichot z wiatrakami.
Z tą normalnością to może nie być tak jak myślisz. Jeżeli przyjmujemy, że to co występuje u ponad 50% populacji jest rzeczą normalną i odniesiemy to później na samych ludzi, możemy prędko dojść do wniosku, że jestem bardzo chory i powinno się mnie gdzieś zamknąć. Niekoniecznie w zakładzie. Po prostu zamknąć. Na szczęście takich wariatów jest coraz mniej! Świat normalnieje przecież?
~~
Proszę o zaznaczanie opcji powiadamiania na e-mail, podczas pisania PW do mnie. Dziękuję.
Posted: 24.04.2011, 00:11
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.01.12
postów:
10
Witajcie przyjaciele!
Powracam, choć przyznam, że zaglądam tu przynajmniej raz w tygodniu.
Kilka osób chciało mi pomóc, lecz urwał się mój kontakt z nimi. Jak to ludzie; mają swoje sprawy, mieli napisać, nie zrobili tego.
Przypominam zatem, że nadal tu jestem i próbuję ruszyć naprzód, wyrywając z otoczenia wenę i materiały.
Pozdrawiam serdecznie,
Mad WOLF
P.S Ten tego... Wesołych Świąt! Kto je obchodzi, ten obchodzi :)
~~
Proszę o zaznaczanie opcji powiadamiania na e-mail, podczas pisania PW do mnie. Dziękuję.