<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:186
W tym miesiącu:5981
W tym roku:42745
Ogólnie:1941803

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Do dołu
POMOCY!
  • Posted: 27.11.2010, 20:50
     
    Minia_18
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    13.12.10
    postów:
    5
    Witam jestem Kinga i jestem z Poznania.
    mój chłopak w srodę pojechał do różnowic na dobrowolne leczenie!
    Powodem było zażywanie dopalaczy, aż w końcu poprzestawiały mu wszystko w głowie!
    Dodam,że kocham go bardzo mocno!!!
    Dzwoniłam w czwartek do różnowic aby zapytać czy na pewno tam jest i czy jest możliwość odwiedzin czy też rozmów...
    Powiedzieli mi że tak, powiedzieli również, że kontakt ma z najbliższą rodziną, a że ja jestem jego ,,dziewczyną,, to o kontakt ze mną będzie musiał poprosić! dodałam również, że mają mu przekazać, ze dzwoniłam aby wiedział, że się interesuję nim!
    Bo mam problem straszny, gdyż dziś dzwoniłam do jego siostry i powiedziała mi, że nie ma odwiedzin ani rozmów:( Tak jakby chciała jego rodzina nas rozdzielić:( A przecież osoba która odebrała telefon jak dzwoniłam do monaru w różnowicach powiedziała mi co innego!!! icon_confused Kocham go bardzo i chcę go wspierać! Chcę aby wiedział, że mi zależy na nim, boję się, że jego rodzina będzie mu wmawiać, że ja się nim nie interesuję, że się nie kontaktuje tak jakbym zapomniała a to nie prawda!!! dlatego szukam pomocy!!! Co mam robić???
    Dodam też, że jego leczenie ma trwać niby rok... ale, że poszedł tam dobrowolnie... ale jakby np chciał z tamtąd wyjść po miesiącu czy po jakimś czasie to go normalnie puszczą? I czy jest szansa, że będę mogła do niego dzwonić albo chociaż pisać listy???
    I czy osoby które się tam leczą mają możliwość wchodzenia na strone monaru???
    Dziękuję i pozdrawiam K icon_confused inga
  • Posted: 27.11.2010, 21:44
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    Jeśli z nim nie brałaś, jeśli kontakt z Tobą nie będzie miał negatywnego wpływu na jego leczenie, jeśli on będzie chciał kontaktu z Tobą, poprosi o to społeczność, a społeczność się zgodzi to jest szansa na kontakt - w końcu to u źródła w samym ośrodku pytałaś. Możesz jeszcze raz zadzwonić i zapytać kogoś innego (np. innego terapeutę) jakie są zasady kontaktowania się żeby się upewnić. To samo odnośnie listów czy telefonów musisz tam się dopytać. Są różne ośrodki i różne zasady w nich panujące. A przede wszystkim różne sytuacje różnych osób i odnośnie relacji w związku jak i z rodziną. Jeśli w ośrodku się zgodzą na kontakt to rodzina nie będzie miała nic do powiedzenia.

    [quote=Minia_18] ale jakby np chciał z tamtąd wyjść po miesiącu czy po jakimś czasie to go normalnie puszczą? [/quote]
    Co znaczy puszczą? Skoro jest tam dobrowolnie to dobrowolnie może stamtąd wyjść w każdym momencie, ośrodek to nie więzienie i nikt nikogo tam na siłę nie będzie trzymał czy więził. To jak w szpitalu - idziesz za własną zgodą, możesz wyjść na własne żądanie w każdym momencie, niekoniecznie doleczona.
    Niepokoi mnie to pytanie, bo jeśli chcesz żeby facet się zaleczył to chyba nie chcesz żeby wyszedł stamtąd przed ukończeniem cyklu leczenia, który jak napisałaś w tym ośrodku trwa rok. Chodzi o to żeby właśnie stamtąd nie wyszedł i to leczenie skończył. A nie wymyślał powodów żeby stamtąd wyjść bo np stwierdzi, że tęskni za Tobą, albo będzie mu się wydawało, że robi dla Ciebie dobrze - bo jak wyjdzie to będziecie razem, ty nie będziesz tęsknić i będziecie żyli długo i szczęśliwie, albo że mu wystarczy leczenia i już jest ok (a większość osób miewa takie myśli "wyjazdowe" podczas leczenia.


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 27.11.2010, 23:45
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    Czy Ty musisz po każdym zdaniu wstawiać milion wykrzykników?

    Magnola Ci już wszystko wyjaśniła. Od siebie dodam tylko jedną rzecz:

    [quote=Minia_18]Dodam też, że jego leczenie ma trwać niby rok... ale, że poszedł tam dobrowolnie... ale jakby np chciał z tamtąd wyjść po miesiącu czy po jakimś czasie to go normalnie puszczą? I czy jest szansa, że będę mogła do niego dzwonić albo chociaż pisać listy??[/quote]

    A niby dlaczego ma chcieć wyjść po miesiącu? Może dla Ciebie? Wolne żarty. Odniosłam wrażenie, że dla Ciebie ważniejsze jest to, żeby mieć z nim kontakt, niż żeby się leczył. Sorry, ale widząc twoje zachowanie ja na miejscu rodziny kategorycznie zakazałabym mu kontaktu z Tobą, bo jego życie jest ważniejsze od twojego samopoczucia w tym momencie.

    [quote=Minia_18]Kocham go bardzo i chcę go wspierać! Chcę aby wiedział, że mi zależy na nim, boję się, że jego rodzina będzie mu wmawiać, że ja się nim nie interesuję, że się nie kontaktuje tak jakbym zapomniała a to nie prawda!!![/quote]

    A on jest może niepełnosprawny umysłowo i nie ma własnego rozumu? Poza tym, jak go tak bardzo kochasz to zostaw go w spokoju. Zapewniam Cię, są bardziej kompetentne osoby do decydowania o waszym kontakcie, o tym, kiedy może wyjść z ośrodka bez szkody dla siebie, etc. Poza tym, jeżeli z nim ćpałaś, albo nawet wiedziałaś o tym i zupełnie Ci to nie przeszkadzało, stanęłabym na głowie, żeby mój syn więcej Cię na oczy nie zobaczył, bo taką "miłość" to o kant dupy potłuc.



  • Posted: 29.11.2010, 11:38
     
    Minia_18
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    13.12.10
    postów:
    5
    [quote=magnola]Jeśli z nim nie brałaś, jeśli kontakt z Tobą nie będzie miał negatywnego wpływu na jego leczenie, jeśli on będzie chciał kontaktu z Tobą, poprosi o to społeczność, a społeczność się zgodzi to jest szansa na kontakt - w końcu to u źródła w samym ośrodku pytałaś. Możesz jeszcze raz zadzwonić i zapytać kogoś innego (np. innego terapeutę) jakie są zasady kontaktowania się żeby się upewnić. To samo odnośnie listów czy telefonów musisz tam się dopytać. Są różne ośrodki i różne zasady w nich panujące. A przede wszystkim różne sytuacje różnych osób i odnośnie relacji w związku jak i z rodziną. Jeśli w ośrodku się zgodzą na kontakt to rodzina nie będzie miała nic do powiedzenia.
    [/quote]
    Dziękuję bardzo Ci za tą odpowiedź mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży. Chcę dla niego jak najlepiej.



    [quote=magnola]Niepokoi mnie to pytanie, bo jeśli chcesz żeby facet się zaleczył to chyba nie chcesz żeby wyszedł stamtąd przed ukończeniem cyklu leczenia, który jak napisałaś w tym ośrodku trwa rok. Chodzi o to żeby właśnie stamtąd nie wyszedł i to leczenie skończył. A nie wymyślał powodów żeby stamtąd wyjść bo np stwierdzi, że tęskni za Tobą, albo będzie mu się wydawało, że robi dla Ciebie dobrze - bo jak wyjdzie to będziecie razem, ty nie będziesz tęsknić i będziecie żyli długo i szczęśliwie, albo że mu wystarczy leczenia i już jest ok (a większość osób miewa takie myśli "wyjazdowe" podczas leczenia. [/quote]


    Nie! Źle mnie zrozumiałaś!
    Nie chodzi mi o to, że ma wracać czy coś w tym stylu... o nie.
    Jak już pisałam Kocham go bardzo mocno i chcę żeby się wyleczył.
    A zadałam po prostu normalne pytanie i z tego co tu widze bardzo was oburzyło, nie rozumiem dlaczego!
    Chyba normalne jest, że się martwie, że nie wytrzyma i wróci i będzie taki sam:(
    Skrzywdził mnie bardzo przez to a mimo to go kocham i chcę mu pomóc, chcę go wspierać jak tylko będę mogła.



    [quote=KARO]A niby dlaczego ma chcieć wyjść po miesiącu? Może dla Ciebie? Wolne żarty. Odniosłam wrażenie, że dla Ciebie ważniejsze jest to, żeby mieć z nim kontakt, niż żeby się leczył. Sorry, ale widząc twoje zachowanie ja na miejscu rodziny kategorycznie zakazałabym mu kontaktu z Tobą, bo jego życie jest ważniejsze od twojego samopoczucia w tym momencie.[/quote]

    Wiadomo, że jest mi trudno...
    Ale Ty nie znasz naszej sytuacji i nie wiesz jak ona naprawdę wygląda!
    Gdybyś przeczytała to co napisałam uważnie to byś zrozumiała o co mi chodzi!
    A pisałam, że chcę go wspierać! Kocham go i PRZEDE WSZYSTKIM PROSIŁAM GO ŻEBY SZEDŁ NA TO LECZENIE!!!
    A co do brania to jestem młoda bo niedawno skończyłam 18 lat, mój chłopak ma 22lata. Pilnowałam go jak tylko mogłam żeby ich nie brał, ale niestety nie mieszkaliśmy jeszcze razem i jak jechałam do domu to to brał i ja o tym nie wiedziałam:(
    Więdz zamiast mnie tu ochrzaniać i robić ze mnie tę złą powinniście zapytać dlaczego zadałam takie pytanie.
    A zadałam je dlatego bo nie znałam odpowiedzi, i boję się, że on nie wytrzyma tam roku i się nie zmieni w tedy niestety będziemy musieli się rozstać bo on będzie mnie dalej krzywdził a tego bardzo nie chce i dlatego tak bardzo zależy mi na kontakcie z nim, bo chcę go wspierać chcę żeby wiedział, że na mnie może liczyć!!!
    Dlatego proszę was bardzo #-majcie kciuki za to aby się udało.
    Pozdrawiam Kinga



    [color=red]Na przyszłość - jak będziesz chciała dopisać coś do posta - edytuj go, a nie pisz jednego pod drugim. [/color]




    napisany przez: magnola, 29-11-2010 - 17:25
  • Posted: 29.11.2010, 17:55
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    [quote=Minia_18]
    A zadałam po prostu normalne pytanie i z tego co tu widze bardzo was oburzyło, nie rozumiem dlaczego!

    Chyba normalne jest, że się martwie, że nie wytrzyma i wróci i będzie taki sam:(
    [/quote]

    Nie oburzyło mnie Twoje pytanie tylko jak napisałam wcześniej - zaniepokoiło. Bo zdarza się, że bliscy osób uzależnionych, którzy nawet chcą pomóc i wspierać, mając najlepsze nawet intencje nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji i nie zawsze wiedza jak postępować w różnych sytuacjach i jak wydaje im się, że osobie bliskiej "dzieje się krzywda w ośrodku" albo, że "leczenia już wystarczy" i będzie dobrze (czasem wynika to z manipulacji wpisanej w chorobę osoby uzależnionej i tego co opowiada) same zaczynają w to wierzyć i łatwo godzą się na powrót takiej osoby nawet jeśli nie ukończy leczenia, a to nie pomaga.
    Wiele było takich osób nawet na tym Portalu, które godziły się na powrót lub chciały wręcz wyciągnąć faceta z ośrodka, bo nie radziły sobie np z samotnością, tęskniły, myślały, że przy nich będzie mu łatwiej trzeźwieć czy z innych powodów. Dlatego nie było to dla mnie takie oczywiste co myślisz o długotrwałym leczeniu i jakie masz podejście jak zapytałaś czy może wyjść np po miesiącu. Dla mnie oczywiste jest to, że ośrodek jest dobrowolny więc oczywiście można z niego zawsze wyjechać. Teraz rozumiem, że pytałaś obawiając się tego, że on po prostu nie skończy leczenia i stamtąd szybciej ucieknie. I te obawy jak najbardziej rozumiem.

    A to, że się martwisz to akurat normalne i fajnie, że masz świadomość tego, że najważniejsze jest to żeby wytrwał w leczeniu, a w razie jakiegoś potknięcia szybko na nie wrócił.
    Ale życzę Wam żeby jak to się mówi "zaskoczył" od pierwszej próby leczenia. Powodzenia.



    napisany przez: magnola, 29-11-2010 - 18:11


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 29.11.2010, 20:17
     
    Minia_18
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    13.12.10
    postów:
    5
    Dziękuję bardzo ja też mam taką nadzieję!!!
  • Posted: 30.11.2010, 13:27
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Witam Minia_18.Z własnego doświadczenia wiem,że w każdej placówce leczenia uzależnień jak i np. szpitalach nie udziela się informacji osobom postronnym, a Ty taką jesteś mimo że jesteś jego dziewczyna. Nawet rodzinie nie zawsze udziela się informacji a tylko wybranym osobom, które wyznaczy pacjent. A w leczeniu uzależnień jest to bardzo poważnie i rygorystycznie przestrzegane. Inne postępowanie by wpływało negatywnie na tryb leczenia pacjenta, a dla "ośrodka" najważniejszy jest pacjent a nie jego rodzina czy znajomi. I wszystko robią aby było to dobra dla pacjenta. Częste wizyty czy rozmowy telefoniczne itd. z pacjentem odrywa go od pracy nad sobą i stale zaczyna wracać tęsknota za "starym" życiem i znajomymi i nie może się skupić na leczeniu. My z synem mogliśmy porozmawiać przez telefon po kilku miesiącach jego pobytu w ośrodku jak dobrze pamiętam to chyba po ok 4-5 miesiącach a miał wtedy 17 lat! Odwiedzić go mogliśmy po ok 8-9 miesiącach co było i tak szybkim terminem inni po roku mieli pierwsze odwiedziny rodzinki. To nas doprowadzało do szału , ale ufaliśmy terapeutom i wiemy że robili to dla dobra pacjenta bo taki tam mieli styl leczenia. Teraz już o wiele szybciej można rozmawiać telefonicznie czy spotykać się z osoba przebywająca na leczeniu co nie zawsze jest dobre jak zauważam . Odrywa to naprawdę od leczenia , trzeba to moim zdaniem zawsze wypośrodkować i dopasować do indywidualnych postaw, ale my nie mamy na to wpływu i swoim postępowaniem i wymuszaniem kontaktów możemy zaszkodzić a nie pomóc w leczeniu.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 02.12.2010, 21:23
     
    Sarararara
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.12.10
    postów:
    7
    cześć!
    mój chłopak również poszedł do ośrodka dobrowolnie 30 września! i tak jak Ty dzwoniłam do terapeutów by zasięgnąć jakichś informacji na temat jego samopoczucia i tego jak radzi sobie psychicznie! Kontakt telefoniczny mialam z nim po 2 tyg.. o miesiącu bylam w odwiedzinach na cały dzień i tak jak Ty mam 18 lat dlatego wiem co czujesz.. ale musisz być cierpliwa i przede wszystkim nie możesz mu pozwolić na wyjście z ośrodka przed ukończenie leczenia, będą momenty, w których będzie chciał wyjśc i to jest nieuniknione będzie uważał, ze czuje sie na silach i juz da sobie radę z uzależnieniem, ale uwierz mi, że sobie nie da! musi zostać do końca leczenia inaczej popłynie znowu! i skoro kochasz go tak bardzo to zrozum, że on musi zmienić swoje życie i dla siebie i dla Ciebie! Ponieważ osoba bioraca narkotyki zupelnie nie myśli o nikim ani o niczym! tylko i wylacznie o tm jak zdobyć towar! Ja mieszkałam z moim chłopakiem, a mało tego byłam z nim wciąży to uwierz, ze w mieszkaniu musialam zrobic wszystko kompletnie sama! Nie mialam ani troche pomocy od niego, a jednak kiedy urodzil sie jego wyczekiwany syn stwierdzil, ze zyc dalej tak nie moze i zglosil sie do Marianówka z ktorego jest bardzo zadowolony terapeuci chwala go niesamowicie i mowia, ze ma ogromna motywacje do tego aby sie wyleczyć! a ja z synkiem mam możliwośc pojechania do niego na 2 tyg a załatwiał to nam własnie jego terapeuta pozniewaz kiedy byl w takiej samej sytuacji! a wiec odliczamy dni bo zostalo juz tylko 16 do wyjazdu!
    Trzymam kciuki za Ciebie i Twoja milosc! Ponieważ milosc zwyciezy wszystko, a w tym momencie musisz myslec o nim i o tym by go wspierać i dzwon do terapeutów i sie dowiaduj!! Bo skoro chcialas mu pomoc wyjsc z nalogu to mysle ze nie bedzie problemów abyście mogli sie porozumiewać!
    POzdrawiam!

    Nikt nie mówił, że będzie łatwo! Ale nic co łatwe nie jest ważne!
  • Posted: 02.12.2010, 22:14
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    [quote=Minia_18]Ale Ty nie znasz naszej sytuacji i nie wiesz jak ona naprawdę wygląda!
    Gdybyś przeczytała to co napisałam uważnie to byś zrozumiała o co mi chodzi![/quote]

    Masz rację, nie znam. Ale gdybyś przeczytała dokładnie mój post, zauważyła byś taką drobną informację: "odniosłam wrażenie". Jak wiadomo moje czy czyjekolwiek subiektywne odczucia nie zawsze są na równi z prawdą.

    [quote=Minia_18]A co do brania to jestem młoda bo niedawno skończyłam 18 lat, mój chłopak ma 22lata. Pilnowałam go jak tylko mogłam żeby ich nie brał, ale niestety nie mieszkaliśmy jeszcze razem i jak jechałam do domu to to brał i ja o tym nie wiedziałam:(
    Więdz zamiast mnie tu ochrzaniać i robić ze mnie tę złą powinniście zapytać dlaczego zadałam takie pytanie.
    A zadałam je dlatego bo nie znałam odpowiedzi, i boję się, że on nie wytrzyma tam roku i się nie zmieni w tedy niestety będziemy musieli się rozstać bo on będzie mnie dalej krzywdził a tego bardzo nie chce i dlatego tak bardzo zależy mi na kontakcie z nim, bo chcę go wspierać chcę żeby wiedział, że na mnie może liczyć!!![/quote]

    Serio, nie chce mi się znowu wytykać komuś braku logiki, mogę Ci co najwyżej przekopiować Twój pierwszy post, w którym nigdzie nie napisałaś, że prosiłaś go, żeby szedł na leczenie, ani że boisz się, że nie wytrzyma. Dość wyraźnie podkreśliłaś za to, że chcesz mieć z nim kontakt i boisz się, że będzie on utrudniony. Odniosłam się do Twojej wypowiedzi, być może niepełnej, ale na napisanego posta dostałaś jasny i klarowny odzew.

    Swoją drogą: jak Ty kobieto chcesz walczyć o zdrowie ćpuna kiedy oburza Cię post na forum? Osoby zupełnie obcej, która Cię nie zna, wyraża jedynie swoje zdanie na temat tego, co przeczytała? Nikt Ci tu nie życzy źle, wręcz przeciwnie, ale publikując cokolwiek w internecie, zwłaszcza na takim forum jak to, trzeba liczyć się z tym, że nie wszyscy będą Cię głaskać po główce, bo nie jesteś pierwsza i nie ostatnia z takim problemem. Nie jesteś w żaden sposób wyjątkowa, a zaglądające tu osoby widziały w życiu zazwyczaj bardzo wiele i kolejna zakochana bez pamięci małolata nie robi na nich wrażenia.

    Chcesz konkret? Proszę. Nie wiesz, w co się pakujesz. Zacznij od zdobycia wszelkiej możliwej wiedzy, poznania tematu i przede wszystkim zdaj sobie sprawę, że nie będzie tak fajnie i romantycznie jak na filmach, będzie cholernie ciężko, będziesz potrzebowała dużo siły i jeszcze więcej cierpliwości oraz uwagi, żeby nie zgubić siebie gdzieś po drodze. Jeżeli chłopak wytrwa do końca leczenia licz się z tym, że będzie zupełnie inną osobą, której być może wcale nie znałaś. Jesteś na to wszystko gotowa, powodzenia Wam obojgu.



  • Posted: 03.12.2010, 09:55
     
    Sarararara
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.12.10
    postów:
    7
    Zgadzam się z wypowiedzią karo nawet jak skończy lecznie nie bedzie tak kolorowo bo zawsze juz bedzie to w nim siedziało, wystarczy aby jeszcze raz czegos sprobowal i historia sie powtorzy musisz sie z tym liczyć! Ja tak samo jak Ty wierze, ze bedzie dobrze i uda sie nam obojgu! Ale w moim przypadku gdzie moj chłopak byl dla mnie calym swiatem gdy go nie bylo chwile w domu dopadala mnie panika gdzie jest co robi w jakim stanie wróci i kiedy wracał w takim jak zwykle mu sie zdarzało najpierw byla gigantyczna awantura a potem z powodu jego zlego sampopczucia opiekowałam sie nim nazywa sie to współuzależnienie.. To w tym momencie musze rownież myslec o moim 2.5 miesiecznym dziecku! Przede wszystkim nie mozesz mu sie uzalać jak Ci jest źle bez niego ze nie dajesz rady bo skoro kocha Cie tak jak Ty jego to od razu sie spakuje i wróci i też wydaje mi się ze raczej myslisz o sobie a nie walczysz o jego przyszłość.. Pisałaś ze Cie tak krzywdzil, ze musisz miec z nim kontakt itp. uwierz mi, że bylam w gorszej sytuacji niż Ty i owszem jest mi cięzko, ale nie użalam sie nad sobą jaki to on był zły i niedobry tylko wspieram go w swoim postanowieniu!

    Nikt nie mówił, że będzie łatwo! Ale nic co łatwe nie jest ważne!
  • Posted: 04.12.2010, 14:37
     
    kaz
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.12.10
    postów:
    3
    Witam wszystkich
    Rzeczywiście z tym kontaktem może być trudno , sam też próbuje , ale jestem uparty inie odpuszczę
    Dla mnie jest to nie humanitarne
  • Posted: 12.12.2010, 16:36
     
    Minia_18
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    13.12.10
    postów:
    5
    [quote]cześć!
    mój chłopak również poszedł do ośrodka dobrowolnie 30 września! i tak jak Ty dzwoniłam do terapeutów by zasięgnąć jakichś informacji na temat jego samopoczucia i tego jak radzi sobie psychicznie! Kontakt telefoniczny mialam z nim po 2 tyg.. o miesiącu bylam w odwiedzinach na cały dzień i tak jak Ty mam 18 lat dlatego wiem co czujesz.. ale musisz być cierpliwa i przede wszystkim nie możesz mu pozwolić na wyjście z ośrodka przed ukończenie leczenia, będą momenty, w których będzie chciał wyjśc i to jest nieuniknione będzie uważał, ze czuje sie na silach i juz da sobie radę z uzależnieniem, ale uwierz mi, że sobie nie da! musi zostać do końca leczenia inaczej popłynie znowu! i skoro kochasz go tak bardzo to zrozum, że on musi zmienić swoje życie i dla siebie i dla Ciebie! Ponieważ osoba bioraca narkotyki zupelnie nie myśli o nikim ani o niczym! tylko i wylacznie o tm jak zdobyć towar! Ja mieszkałam z moim chłopakiem, a mało tego byłam z nim wciąży to uwierz, ze w mieszkaniu musialam zrobic wszystko kompletnie sama! Nie mialam ani troche pomocy od niego, a jednak kiedy urodzil sie jego wyczekiwany syn stwierdzil, ze zyc dalej tak nie moze i zglosil sie do Marianówka z ktorego jest bardzo zadowolony terapeuci chwala go niesamowicie i mowia, ze ma ogromna motywacje do tego aby sie wyleczyć! a ja z synkiem mam możliwośc pojechania do niego na 2 tyg a załatwiał to nam własnie jego terapeuta pozniewaz kiedy byl w takiej samej sytuacji! a wiec odliczamy dni bo zostalo juz tylko 16 do wyjazdu!
    Trzymam kciuki za Ciebie i Twoja milosc! Ponieważ milosc zwyciezy wszystko, a w tym momencie musisz myslec o nim i o tym by go wspierać i dzwon do terapeutów i sie dowiaduj!! Bo skoro chcialas mu pomoc wyjsc z nalogu to mysle ze nie bedzie problemów abyście mogli sie porozumiewać!
    POzdrawiam![/quote]

    Hej;)
    Teraz już wszystko wiem:)
    Jest mi o wiele łatwiej, mój chłopak tam poszedł 24 listopada bieżącego roku. Po tygodniu juz z nim rozmawialam bo prosil o kontakt ze mna, i teraz 9 stycznia bylam na odwiedzinach na caly dzien (po 2 tyg jego pobytu w osrodku) teraz na swieta znow pojade, bede miec mozliwosc spania i sie ciesze bo nie wiem co bym zrobila a prawdopodobnie jestem z nim w ciazy wiec lekko nie bedzie. Ale najwazniejsze ze ma on motywacje zeby sie leczyc i ja chce mu pomoc wspierajac go:) mam nadzieje ze jak wyjdzie to bedzie juz wszystko dobrze. Jego terapia bedzie trwala poltora roku, a Twoj chlopak na jak dlugo trafil tam?
    Pozdrawiam:)


    [quote]Zgadzam się z wypowiedzią karo nawet jak skończy lecznie nie bedzie tak kolorowo bo zawsze juz bedzie to w nim siedziało, wystarczy aby jeszcze raz czegos sprobowal i historia sie powtorzy musisz sie z tym liczyć! Ja tak samo jak Ty wierze, ze bedzie dobrze i uda sie nam obojgu! Ale w moim przypadku gdzie moj chłopak byl dla mnie calym swiatem gdy go nie bylo chwile w domu dopadala mnie panika gdzie jest co robi w jakim stanie wróci i kiedy wracał w takim jak zwykle mu sie zdarzało najpierw byla gigantyczna awantura a potem z powodu jego zlego sampopczucia opiekowałam sie nim nazywa sie to współuzależnienie.. To w tym momencie musze rownież myslec o moim 2.5 miesiecznym dziecku! Przede wszystkim nie mozesz mu sie uzalać jak Ci jest źle bez niego ze nie dajesz rady bo skoro kocha Cie tak jak Ty jego to od razu sie spakuje i wróci i też wydaje mi się ze raczej myslisz o sobie a nie walczysz o jego przyszłość.. Pisałaś ze Cie tak krzywdzil, ze musisz miec z nim kontakt itp. uwierz mi, że bylam w gorszej sytuacji niż Ty i owszem jest mi cięzko, ale nie użalam sie nad sobą jaki to on był zły i niedobry tylko wspieram go w swoim postanowieniu![/quote]

    Nie, napisalam po prostu tak w skrucie jak bylo miedzy nim a mna abyscie chociaz troszke mnie zrozumiec nie mialam tu na mysli obrazanie go i uzalanie sie nad soba tylko chcialam sie dowiedziec a nie mysle tylko o sobie bo prosilam go aby sie leczyl i mam ogromna nadzieje ze bedziemy szczesliwi. a robilam test i wyszlo ze jestem w ciazy mam takie objawy i mam nadzieje ze to rowniez da mu motywacje aby sie leczyc!!! mam nadzieje ze juz nigdy nic podobnego nie zrobi i nie bedzie toksyczny jak dotychczas!!!





    [color=red]Edytuj, edytuj i jeszcze raz edytuj jak chcesz dopisać coś do posta w krótkim odstępie czasu, nie nabijaj postów pisząc jednego pod drugim. Dziękuję. [/color]



    napisany przez: magnola, 12-12-2010 - 23:28
  • Posted: 12.12.2010, 17:21
     
    Sarararara
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.12.10
    postów:
    7
    no widzisz nie trzeba bylo sie tak martwić;) Mojego terapia bedzie trwała rok.. za 6 dni jade z synkiem na 2tyg i zostanie juz tylko 9 miesiecy;) zycze powodzenia! i gratuluje dzidzi to wielka radosc;)

    Nikt nie mówił, że będzie łatwo! Ale nic co łatwe nie jest ważne!
  • Posted: 12.12.2010, 20:01
     
    kaz
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.12.10
    postów:
    3
    Witam
    Dawno nic nie pisałem ponieważ nie mam neta w domu , a w moim mieście gdy późno wracam z pracy kawiarenki z netem są pozamykane
    Zauważyłem tu pewien schemat schemat odpowiedzi Neofitów kuracja przede wszystkim , wszyscy dobrzy czy źli przyjaciele wypad ! , chyba drodzy Neofici ktoś niestety za bardzo wyprał wam mózgi i do końca nie rozróżniacie co jest dobre a co złe , dla was tylko ośrodek się liczy i niby dobro pacjenta - a czy dobrem pacjenta nie jest kontakt z najbliższymi w tych ciężkich początkowych chwilach ?
    Kinga nie przejmuj się tak bardzo jest mu tam dobrze a i kontakt z nim raczej nie powinno być problemu , jeśli oczywiście tego będzie chciał .
    pozdrawiam



    napisany przez: kaz, 12-12-2010 - 21:06
  • Posted: 12.12.2010, 21:54
     
    Skuld
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    03.02.12
    postów:
    138
    Myślę ,że największym dobrem pacjenta jest dojście do siebie i spokojne poukładanie swojego życia na nowo. Zazwyczaj jest tak ,że osoba uzależniona która trafia do ośrodka jest w jakiś sposób skonfliktowana z rodziną, bliscy często mają do niej żal, nie mogą się pogodzić z sytuacją ,że syn/córka/chłopak jest narkomanem ,a to często gęsto wiąże się ze wzbudzaniem (świadomie lub nie) w osobie uzależnionej poczucia winy. I tego w moim przekonaniu na początku leczenia póki osoba która zaczęła leczenie się nie ustabilizuje trzeba uniknąć. Poza tym warto dać takiej osobie czas żeby sama zweryfikowała kto jest dla niej bliski i ważny, jakie są jej priorytety i tak dalej.

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski