<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:184
W tym miesiącu:5979
W tym roku:42743
Ogólnie:1941801

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2

Do dołu
Witam Wszystkich serdecznie.
  • Posted: 16.11.2010, 09:37
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    tak się zastanawiam o czym jest ta dyskusja,
    [quote]Nazywam sie Konrad. Jestem uzależniony od środków odurzających maści wszelakiej.[/quote]
    jak sam o sobie piszesz, jesteś uzależniony, uzależnienie to choroba, nie mija sama z siebie, rozwija się nawet jak przez jakiś czas nie bierzesz, jedyne sensowne co możesz zrobić to poszukać pomocy, leczenia, terapii,
    co do terapii to są rozmaite formy, tak jak są rozmaite antybiotyki (i w tabletkach h, w syropie i w zastrzykach - brrr), dopiero po postawieniu rzetelnej diagnozy w poradni uzależnień zaproponują ci jakąś formę, na którą możesz się zgodzić lub nie.
    niestety, z pogaduszek na forum, nawet na najbardziej wysublimowane tematy nic ci nie przyjdzie, zacznij działać


    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 16.11.2010, 13:35
     
    Tragic_Clown
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    21.11.10
    postów:
    11
    Poczułem smutek.
    Działam a Pan Admin nie ma pojecia jak bardzo. Zabolało mnie to jakoś bardziej niż cokolwiek innego co tu przeczytałem.
    Człowiek dochodzi do wniosku, że w koncu cos się dzieje z jego życiem i wie, że dąży ku lepszemu a tu jeb w ten głupi łeb obuchem od starej siekiery dziadunia.
    [quote]jedyne sensowne co możesz zrobić to poszukać pomocy, leczenia, terapii,[/quote]

    Jedyne sensowne? Gdzież to jest napisane? Jaki cudowny jegomość poznał naturę człowieka i wie co jest sensowne i wartościowe dla poszczególnych jednostek?
    Poznane zostały schematy zachowań, wymyślono/sformułowano terapie po czym zapisano tą całą wiedzę w wielkiej księdze z mosiężnym zamkiem i uznano jako jedyną właściwą?
    Szukałem pomocy i ją dostałem w takiej formie jaka mi odpowiada, nie jest inwazyjna w moje życie a co najważniejsze, wiem, JA wiem, że działa i nie potrzebny mi żaden terapeuta spod bandery szkiełka i oka.
    Tak więc:

    [quote]tak się zastanawiam o czym jest ta dyskusja[/quote]

    Czy nie można potraktować TEJ dyskusji jako terapii?
    Może być o smokach, trollach i wiwernach czy to istotne? Pomaga mi i to jest dla mnie ważne, piszę sobię tutaj codziennie, ktoś czyta co napisze a i odpowie co niektóry... a mi ryjek sie cieszy i mam zajecie.
    Na ,,bardzo realnej'' stronie narkomanów nie mam zamiaru sie więcej udzialac... tak wiem nie ma co porównywac.

    Utarte schematy (terapia, chemia brrrryy) są sprawdzone (podobno) ale czy to świadczy o tym, że sa jedynymi?
    Człowiek, który sie nie rozwija, cofa się i to samo spotyka całą jego spuścizne rzeczy/technologie/terapie a nawet religie.
    Dochodźmy do nowych wniosków, poznajmy nowe sposoby, osiągajmy konsensusy i do k...y nędzy rozwijajmy się!
    Nie nakładajmy sobie klapek na oczy, nie zawsze brnijmy tym samym gównem za całym stadem i nie zawsze wierzmy ślepo tym, którzy oferują jedyną słuszną słuszność.

    ...Bo moja racja jest mojsza niż twojsza i właśnie moja racja jest racja najmojsza...


    To by było na tyle, nie potrafię tego lepiej sformułować... - rzekł, po czym roztrzęsiony tym, co przeczytał odszedł od komputera.




    "Niech wiatr zawsze wieje ci w plecy a słońce świeci w twarz. Na falach losu tańcząc z gwiazdami"
  • Posted: 16.11.2010, 14:36
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    trudna prawda, przykra prawda,
    ale prawda
    choroba to choroba, zbadana, opisana od ponad pół wieku, ludzkość radzi sobie z nią, na ten moment nie wymyślono nic lepszego,
    oczywiście masz swój rozum, możesz szukać innych dróg, próbować niestandardowych podejść,
    warto tylko byś pamiętał że ona się dalej rozwija, dzisiaj twoje branie i konsekwencje wyglądają zapewne inaczej niż, np. 5 lat temu (o ile oczywiście tyle bierzesz, może rok, dwa, czy trzy), pomyśl sobie jak to będzie za kolejne lata jeżeli nic z tym nie zrobisz,
    przyszedłeś tutaj po poradę, pomoc, warto posłuchać tych, którym się udało opanować tą chorobę i odzyskali sens życia bez narkotyków, z tego co wiem Szuwar ma baaardzo długi okres życia na trzeźwo, mnie też się uzbierało parę latek, dzielimy się tylko naszym doświadczeniem, co myśmy zrobili by przestać brać, możesz z tego skorzystać, możesz też nie, to jest twój wybór i twoja odpowiedzialność za swoje własne życie,
    pozdrawiam i życzę mądrych wyborów

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 16.11.2010, 18:56
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    08.05.12
    postów:
    133
    [quote=KARO]Ale się tego narobiło, a nie było mnie tu tylko dobę icon_lol Od początku:

    [quote=szuwar]Co do Twojej uwagi Karo, że znasz ludzi którzy wyleczyli się sami.
    Też znam ludzi, ktorzy przestali zażywać narkotyki bez zinstytucjonalizowanej pomocy.
    Jednak albo zetknęli się z jakiegoś rodzaju programem leczenia, albo spotkali kogoś, kto wpłynął na ich postępowanie.[/quote]

    Nie wszyscy. Jedna ze znajomych mi osób doszła do wniosku, że się wpakowała w niezły bajzel i to się nie godzi. Co do instytucji... Ja zetknęłam się nie tylko z Monarem, ale także z NA i a'propos tego drugiego: Ogarnęłam się, żeby więcej tej sekty na oczy nie widzieć, bo takiego prania mózgu to nawet scjentolodzy nie robią. Aha, Dziękuję sile wyższej, że mogę pisać tutaj teraz tego posta.

    Czyli Ty zetknęłaś się z kilkoma programami.
    Żaden Ci nie odpowiadał, ale ułożyłaś z nich swój własny.
    Narkoman przestaje sam z siebie grzać, kiedy zapycha mu się igła, co złości go tak bardzo, że już nigdy więcej nie ćpa.
    Każdy rzeczywisty sposób na zakończenie czynnego uzależnienia wymaga metody, motywacji i systemu jej utrzymywania.
    Pomijając pustelnicze sposoby, wymaga uczestnictwa innych ludzi.


    [quote=szuwar]Smutne że nie istnieją rzetelne dane na ten temat, bo słuchanie miejskich legend może być ciekawe, ale niewiele wnosi.[/quote]

    Dane istnieją, ale na ile są wiarygodne, trudno powiedzieć. Przegląd prac magisterskich, jestem pewna, że ktoś ruszył ten temat. Oficjalnych nie znajdziesz bo... jeżeli ktoś się nigdzie nie leczył, nie figuruje w bazie.

    [quote=szuwar]Delikatnie sugerujesz że instytucje działające w społeczeństwie mają widoczne braki.[/quote]

    Bo mają. Wynika to zarówno z budżetu, obowiązującego prawa jak i przestarzałych metod terapeutycznych. Nie wszystkie placówki mają pieniądze, a nie wszyscy ludzie mają chęci i pomysł na działanie inne, niż utarty schemat.

    Wynika to również z natury samej rzeczywistości.

    [quote=szuwar]Jednak radykalizm zawsze musi być oparty o mocno uproszczoną wizję rzeczywistości.
    Nie wspominajac o tym że musi zawierać przekonania zupełnie falszywe, bo w innym przypadku nie byłby tak malowniczy i atrakcyjny.[/quote]

    Radykalny pogląd to w tym wypadku przekonanie, że reprezentujemy jedyną słuszną metodę leczenia, a każdy inny opowiada farmazony, fałszywe ubarwione bajeczki.

    Dochodzimy do sedna.
    Ja zaproponowałem : ośrodek, mityng lub poradnię, bez faworyzowania któregokolwiek.
    Mógłbym dorzucić medytacje albo post na pustyni, ewentualnie śpiew w gronie zielonoświatkowców, tyle ze albo nierealne, albo nieskuteczne.
    Teraz więc czekam z ciekawością, na ten jedyny słuszny, który wskazesz.

    Podsumowując ten nieskładny wywód: Szuwar, Tragic tak samo jak i Ty ma prawo wyrazić swoje zdanie. W zasadzie to ja odnoszę wrażenie, że przyszedł, powiedział jak widzi swoją sytuację i wyraźnie poprosił o wsparcie. Nawet, jeżeli Ty nie popierasz metod innych, niż pod okiem terapeutów i psychiatrów, nie widzę powodu, żeby takie próby skreślać.

    Więc mam jednak prawo wyrazić zdanie, tak jak Tragic.
    I własnie z tego prawa korzystam.
    Swoją drogą, bardzo sobie cenię Twoje uwagi.
    Z poważaniem
  • Posted: 16.11.2010, 19:24
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    08.05.12
    postów:
    133
    [quote=Tragic_Clown]Poczułem smutek.
    Działam a Pan Admin nie ma pojecia jak bardzo. Zabolało mnie to jakoś bardziej niż cokolwiek innego co tu przeczytałem.
    Człowiek dochodzi do wniosku, że w koncu cos się dzieje z jego życiem i wie, że dąży ku lepszemu a tu jeb w ten głupi łeb obuchem od starej siekiery dziadunia.
    [quote]

    Zapewne spodziewałeś się " alleluja. Idź w pokoju, jesteś uleczony bo napisałeś"
    Niestety, bez bólu rozstać sie z narkomanią nie da.
    Ale tkwienie w niej, to jeszcze więcej bólu.



    Jedyne sensowne? Gdzież to jest napisane? Jaki cudowny jegomość poznał naturę człowieka i wie co jest sensowne i wartościowe dla poszczególnych jednostek?
    Poznane zostały schematy zachowań, wymyślono/sformułowano terapie po czym zapisano tą całą wiedzę w wielkiej księdze z mosiężnym zamkiem i uznano jako jedyną właściwą?
    Szukałem pomocy i ją dostałem w takiej formie jaka mi odpowiada, nie jest inwazyjna w moje życie a co najważniejsze, wiem, JA wiem, że działa i nie potrzebny mi żaden terapeuta spod bandery szkiełka i oka.
    Tak więc:

    [quote]tak się zastanawiam o czym jest ta dyskusja[/quote]

    Czy nie można potraktować TEJ dyskusji jako terapii?
    Może być o smokach, trollach i wiwernach czy to istotne? Pomaga mi i to jest dla mnie ważne, piszę sobię tutaj codziennie, ktoś czyta co napisze a i odpowie co niektóry... a mi ryjek sie cieszy i mam zajecie.
    Na ,,bardzo realnej'' stronie narkomanów nie mam zamiaru sie więcej udzialac... tak wiem nie ma co porównywac.

    Akurat to własnie robimy.
    Ty jednak pewnie wolałbyś słyszec same miłe rzeczy.

    Utarte schematy (terapia, chemia brrrryy) są sprawdzone (podobno) ale czy to świadczy o tym, że sa jedynymi?
    Człowiek, który sie nie rozwija, cofa się i to samo spotyka całą jego spuścizne rzeczy/technologie/terapie a nawet religie.
    Dochodźmy do nowych wniosków, poznajmy nowe sposoby, osiągajmy konsensusy i do k...y nędzy rozwijajmy się!
    Nie nakładajmy sobie klapek na oczy, nie zawsze brnijmy tym samym gównem za całym stadem i nie zawsze wierzmy ślepo tym, którzy oferują jedyną słuszną słuszność.
    [/quote]

    Tyle ze do wyboru masz zazwyczaj tylko inną słuszną słuszność.
  • Posted: 16.11.2010, 19:37
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    08.05.12
    postów:
    133
    Bardzo przepraszam za nieumiejętne operowanie cytatami i słabo czytelne posty.
  • Posted: 17.11.2010, 13:53
     
    Tragic_Clown
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    21.11.10
    postów:
    11
    Witam i z miejsca chce podziekowac, dziękuje :)
    Trafnie zauważyliście za szybko się podniecam. Musiałem ochłonac i trafiło to do mnie.
    Co do swojego porzucania nałogu. Zdania nie zmienie. Na bierząco bede pisał co sie ze mna dzieje, jak to znosze. Na pewno będzie to subiektywne ale Wasza w tym głowa, żeby wyłuskać co się da i dostrzec rzeczywistość. Nie będe przyjmował żadnych środków farmakologicznych i odwiedzał terapeutów.

    [quote]Ja zaproponowałem : ośrodek, mityng lub poradnię, bez faworyzowania któregokolwiek.
    Mógłbym dorzucić medytacje albo post na pustyni, ewentualnie śpiew w gronie zielonoświatkowców, tyle ze albo nierealne, albo nieskuteczne.
    Teraz więc czekam z ciekawością, na ten jedyny słuszny, który wskazesz.[/quote]

    Baaaardzooooo mi sie podoba wyżej zacytowany kawałek wypowiedzi Szuwara.
    A tak btw nasuwa mi sie porównanie tej sytuacji/relacji z reklamą telekomunikacji bynajmniej. Ja świergoczące, wesołe, naiwne Serce, Wy poczciwy, doświadczony Pan Rozum. Ale to taka mała dygresja.

    [quote]
    Więc mam jednak prawo wyrazić zdanie, tak jak Tragic.
    I własnie z tego prawa korzystam.
    Swoją drogą, bardzo sobie cenię Twoje uwagi.
    Z poważaniem[/quote]

    I dzielmy się tym wszyscy!

    Kończyć musze, jeszcze tu wróce.
    Ide wieczorem na piwo ze znajomymi, zobaczymy co będzie się działo. Co do teraz, myśl o przyćpaniu nachodzi mnie od czasu do czasu w chwilach smutku, słabości ale trwam.

    Pozdrawiam, całuje kłaniam się najniżej jak potrafie.
    Czy to diabeł jest zły czy my?



    "Niech wiatr zawsze wieje ci w plecy a słońce świeci w twarz. Na falach losu tańcząc z gwiazdami"
  • Posted: 18.11.2010, 21:20
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    08.05.12
    postów:
    133
    [quote=Tragic_Clown]
    Kończyć musze, jeszcze tu wróce.
    Ide wieczorem na piwo ze znajomymi, zobaczymy co będzie się działo.
    [/quote]

    Bywam czasami naiwny i doszukuję się sensu w jakichś zawiłych rozważaniach.
    I nagle jedno konkretne słowo wszystko wyjasnia.
    Zwłaszcza niechęć do klasycznej terapii.
    Wiem jednak dokładnie gdzie kończą się moje kompetencje.
    Nie mam pojęcia o tym jak można zerwać z uzależnieniem chodząc na piwko.
    Podobno są ludzie którzy to umieją, ja jednak żadnego nie znam.
    Co do dyskusji na tematy religijne i światopoglądowe, czasami włączam sie w takie na Golden Line.
    Bardzo ciekawe, potrafią intelektualnie rozwijać.
    Pozdrawiam i życzę szczęścia.
  • Posted: 19.11.2010, 02:14
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    Wsparcie - tak, dzielenie się doświadczeniem, jasne, tylko moje jest takie, że samo utrzymywanie abstynencji (tzw dupościsk) nie jest równoznaczne z trzeźwieniem i nie rozwiązuje problemu (-ów).

    [quote=Tragic_Clown]Do poradni nie pójdę na razie. Nie że sie boję, nie że mi wstyd, po prostu chce wyjść albo zobaczyć czy się da wyjść bez specjalisty widywanego osobiście. Ot taki eksperyment sprawdzenie siebie. [/quote]

    Twój wybór, jeśli uważasz, że masz czas na takie eksperymenty i warto - eksperymentuj tylko bierz pod uwagę fakt, że uzależnienie to choroba, która sie rozwija i tego konsekwencje.
    Z widłami krzyczeć: "do ośrodka go!" nie zamierzam, zastanawiam się tylko czy zakładasz jakieś ramy czasowe tego eksperymentu (kiedy będziesz wiedział, że się da albo nie da wyjść samemu) i ile prób zamierzasz przeprowadzić? I co będzie wyznacznikiem twojego trzeźwienia? Kolejny odkreślony dzień na kalendarzu czyli tzw nabijanie absty?

    [quote=Tragic_Clown]Kiedyś na fazach leżąc już w domu, rozkładałem osobowości ludzkie (w tym swoją) na najdrobniejsze elementarne kawałeczki. (...)Wtedy wmawiałem sobie, że mam taką mądrą fazę i dochodzę do istoty sedna materii. [/quote]

    Normalne, przy amfetaminie robiłam podobnie i nawet na trzeźwo byłam dumna z tego co wymyśliłam, jest jeden problem - to nie było na trzeźwo tylko w krótszych lub dłuższych okresach abstynencji, które z trzeźwym myśleniem nie miały wiele wspólnego.

    [quote=Tragic_Clown]A co dziwne, powiem wam szczerze, mając w głowie wszystkie te konsensusy do których doszedłem, patrząc na te zapiski (tak, tak naprawdę robiłem notatki i je nadal posiadam) wszystko to do czego doszedłem, nawet w tym momencie, nie będąc naćpanym wydaje sie mądre i konstruktywne. Czy mam się niepokoić? [/quote]

    Moje pierwsze skojarzenie z kolegą z terapii, który dorobił się schizofrenii i napisał książkę na amfie, chciał ją nawet wydać, tak był pewny tego, że doszedł do czegoś odkrywczego.
    Z drugiej strony, jakby wszystko co wymyśliłam nagrzana było nielogiczne i nie konstruktywne to przez 12 lat mojego życia musiałabym bredzić całkowicie i wszelkie moje działania z tego okresu powinny być nie konstruktywne, a były tylko po części;)

    Co do mądrości i wiedzy o sobie... tak, bliska jest mi auto-analiza - próbowałam sama dojść do sedna i rozkawałkować się, doszłam do mądrych wniosków i nawet pewnej wiedzy o sobie. A najmądrzejsze do czego doszłam to to, że "Wiedza i świadomość nie oznacza jakby się mogło wydawać podjęcia właściwej decyzji" czyli po prostu: wiedzieć, a wykorzystać tą wiedzę w praktyce to dwie różne rzeczy. Gadanie na necie nie jest terapią i nie jest działaniem, jest gadaniem o ewentualnym działaniu tak jak mówienie o własnym autorskim sposobie wychodzenia z uzależnienia.

    [quote=Tragic_Clown]Z drugiej strony przychodzi mi do głowy drugie rozwiązanie... może tak zakręcone pisanie, ma na celu odwrócenie uwagi innych od faktów, które są wplecione, nie wiem czy nawet nie przyćmione przez ów formę. Od taka nieświadoma reakcja obronna? [/quote]

    Już po pierwszym twoim poście miałam właśnie takie odczucie.

    "by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów"

    Tekst może fajnie się czyta dla zabawy, ale nie jako prośbę o pomoc czy wsparcie w konkretnym poważnym problemie. Rozproszenie, odwrócenie uwagi, zaciemnienie. Dystans do siebie i ironia to jedno, a prześmianie problemu to co innego, a w twoich wypowiedziach się to miesza.

    [quote=Tragic_Clown]Tylko proszę pierd..ić konwenanse, ramy czy inne szufladki.
    4/5 społeczeństwa niestety działa w taki sposób. Człowiek w dresie - łobuz, awantura ćpun - brudas.... [/quote]

    Hahaha, dobre te 4/5 icon_biggrin Ja wręcz uważałam, że 90% ludzi jest po prostu głupich.

    Po ponad 2 latach abstynencji jakiś miesiąc temu odkryłam na terapii, że mój bunt przeciw powyższemu był jednym z powodów mojego brania. Za wszelką cenę łamać stereotypy i pokazać chociaż jednemu z tych 4/5 że się myli. Bardzo spalające zajęcie. I całe szczęście, że mam już jako taki dystans do tego jacy są niektórzy ludzie i pewne rzeczy na świecie.

    Co do sposobów radzenia sobie z uzależnieniem.

    Próbowałam sobie poradzić całkiem sama, ze wsparciem faceta i rodziców, zrozumieniem, wysłuchaniem, wygadaniem, pisaniem przez neta, poradnią, terapią indywidualną, grupą terapeutyczną, ośrodkiem, mityngami NA...

    Udało mi się po 10 latach prób, błędów i eksperymentów od pierwszej próby.


    Chciałam obalić stereotyp, że samemu bez terapii się nie da - ja poległam i straciłam 10 lat.

    Chciałam udowodnić, że zawsze da się w domu odtruć od opiatów bez pójścia na detoks, udawało mi się to do czasu, aż nie byłam w stanie i musiałam zweryfikować swoje zdanie.

    Chciałam udowodnić, że da się bez ośrodka (słyszałam wielokrotnie od terapeutów: tylko ośrodek długoterminowy cię ratuje, inaczej nie dasz rady) - tu póki co mi się udało.
    -Nie skończyłam leczenia w ośrodku - chodzę od ponad 2 lat na terapię ambulatoryjną indywidualną i grupę, jestem w stałym kontakcie z psychiatrą, w pierwszym roku chodziłam regularnie na mityngi NA. Dołączając do tego moją motywację wynikającą w dużej mierze z konsekwencji również zdrowotnych mojego grzania, pobyt na oddziale psychiatrycznym to dopiero ten mix mi pomógł.

    Nie lubię fanatyzmu. Nie uważam żadnej z metod za jedyną i słuszną. Wiem, że ja sama nie dałabym rady wyjść z tego bez terapii i pomocy specjalistycznej i mówię o moim doświadczeniu i doświadczeniu osób uzależnionych, które znam, a przewinęło się tych osób sporo.
    Dlatego jak Szuwar i Mariusz (admin) jestem za pójściem do poradni, porozmawianiem z terapeutą, zdiagnozowaniem, porozmawianiem o formach terapii i wybraniem którejś z nich.
    Ale to, że ty negujesz jakąkolwiek formę terapii to już twoja sprawa, twoje wybory, twoje życie i twoje zdanie.
    A że nasze zdania się różnią to nic, nasze doświadczenie też zapewne się różni.

    Znam osoby zaleczone ambulatoryjnie i osoby po kilku długoterminowych ośrodkach, którzy i tak nadal biorą. Fakt, nie ma reguł.

    Znam chyba jedną osobę, która nie bierze chodząc tylko na mityngi NA bez żadnej wcześniej terapii.

    Równocześnie nie znam żadnej osoby, która by bez jakiejkolwiek terapii czy grupy wsparcia przestała brać, zmieniła swoje życie i myślenie (wszystkie osoby które znam, które nie ukończyły terapii albo nie utrzymują pełnej abstynencji (mają jak to nazywają "wpadki narkotykowe", przerzuciły się na dopalacze albo piją alk.) lub nadal przejawiają chore zachowania nic z nimi nie robiąc (autoagresja, agresja, bulimia, anoreksja, hazard, obsesje seksualne itp...)

    Myślę tylko, że sprawa przy uzależnieniu jest na tyle poważna, że o ile zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji (chociaż odnoszę wrażenie, że Ty się tym jeszcze bawisz i tej powagi mimo wszystko nie widzisz) to warto wykorzystać wszystkie dostępne metody i ich spróbować nie czekając na rozwój choroby.

    [quote=Tragic_Clown]człowiek, który sie nie rozwija, cofa się i to samo spotyka całą jego spuścizne rzeczy/technologie/terapie a nawet religie.
    Dochodźmy do nowych wniosków, poznajmy nowe sposoby, osiągajmy konsensusy i do k...y nędzy rozwijajmy się! [/quote]

    Hmmm... masz takie zapędy w każdej dziedzinie? Jak będzie bolał cię ząb to poszukasz własnej (rozwojowej?) metody na jego wyrwanie czy pójdziesz do nierozwojowego dentysty?

    Myślisz, że jesteś pod względem uzależnienia jedyny i wyjątkowy? Że nie dotyczą cię pewne mechanizmy wpisane w tą chorobę?
    Że nawet jeśli o nich wiesz to będziesz w stanie je sam wszystkie wyłapać i rozbroić?

    Może poświeć się dla nauki i weź udział w jakimś programie klinicznym. Dla rozwoju ludzkości.

    W programie klinicznym "klin-klinem" chciało by się rzec patrząc na to:

    [quote=Tragic_Clown]staram się również przestać pić alkohol [/quote]

    [quote=Tragic_Clown]Kończyć musze, jeszcze tu wróce.
    Ide wieczorem na piwo ze znajomymi, zobaczymy co będzie się działo. [/quote]

    Powodzenia w rozwoju i dalszych eksperymentach. Ale nie życzę ci żeby ktoś ci kiedyś powiedział, że zauważa progresję...

    P.S. 1
    Lubię ironię
    P.S. 2
    Nie lubię clownów

    icon_biggrin


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 20.11.2010, 23:35
     
    Tragic_Clown
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    21.11.10
    postów:
    11
    Witam!
    Postaram się odpowiedzieć na kilka pytań. Na kilka, gdyż na więcej nie dam rady w związku z przepracowanymi 14 godzinami i niedyspozycyjnością umysłowo-fizyczna :) padam na ryj ze zmęczenia krótko mówiąc.[quote]ile prób zamierzasz przeprowadzić? I co będzie wyznacznikiem twojego trzeźwienia? Kolejny odkreślony dzień na kalendarzu czyli tzw nabijanie absty?[/quote]

    Już mi się znudziło nabijanie absty, po prostu cieszę się jak małe dziecko każdym kolejnym trzeźwym dniem.
    Fakt, że teraz nie ćpam nie jest żadną próba tylko stanowczym, nieodwołalnym postanowieniem. Nie mam zamiaru dopuszczać do głowy myśli, że znów zaczne bo tak się nie stanie.
    Gdybym wiedział, że to tylko próba, sprawdzenie siebie czy ta ,,niby terapia'' miałaby jakikolwiek sens?

    [quote]Normalne, przy amfetaminie robiłam podobnie i nawet na trzeźwo byłam dumna z tego co wymyśliłam, jest jeden problem - to nie było na trzeźwo tylko w krótszych lub dłuższych okresach abstynencji, które z trzeźwym myśleniem nie miały wiele wspólnego.[/quote]

    Potwierdzam, Pan Wąski jest debeściak. :)
    Jakiś czas temu taki impuls mnie dopadł, że to jednak nie było aż tak mądre jak miało być.
    A wszystkie dojścia do sedna materii było wyimaginowaną, zbudowaną w podswiadomości poprzez ćpanie eureką.
    Chociaż gdyby się uparł... może coś, odrobina, niewielka część części miała cokolwiek wsóplnego z rzeczywistością.

    [quote]Normalne, przy amfetaminie robiłam podobnie i nawet na trzeźwo byłam dumna z tego co wymyśliłam, jest jeden problem - to nie było na trzeźwo tylko w krótszych lub dłuższych okresach abstynencji, które z trzeźwym myśleniem nie miały wiele wspólnego.[/quote]
    Tak kwoli ścisłości nigdy nie brałem amfetaminy. Nie chcę mi się rozwlekać dlaczego, jak to i w ogóle. Kiedyś :)

    [quote]Próbowałam sobie poradzić całkiem sama, ze wsparciem faceta i rodziców, zrozumieniem, wysłuchaniem, wygadaniem, pisaniem przez neta, poradnią, terapią indywidualną, grupą terapeutyczną, ośrodkiem, mityngami NA...
    Udało mi się po 10 latach prób, błędów i eksperymentów od pierwszej próby.
    Chciałam obalić stereotyp, że samemu bez terapii się nie da - ja poległam i straciłam 10 lat.[/quote]

    Przykro mi z tego powodu. Dobrze, że teraz już masz wszystko pod kontrolą.
    Ja nie zamierzam stracić nawet sekundy więcej. Bez mityngów, ośrodków, chemii, poradni, znachorów.
    Tego sie trzymam i trwam w tym całym sobą.

    [quote]Równocześnie nie znam żadnej osoby, która by bez jakiejkolwiek terapii czy grupy wsparcia przestała brać, zmieniła swoje życie i myślenie (wszystkie osoby które znam, które nie ukończyły terapii albo nie utrzymują pełnej abstynencji (mają jak to nazywają "wpadki narkotykowe", przerzuciły się na dopalacze albo piją alk.) lub nadal przejawiają chore zachowania nic z nimi nie robiąc (autoagresja, agresja, bulimia, anoreksja, hazard, obsesje seksualne itp...)[/quote]
    Czas pokaże. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Uczę się trochę żyć od nowa, tamtego mnie chyba już nie ma a w trakcie budowy jest następny.

    [quote]Hmmm... masz takie zapędy w każdej dziedzinie? Jak będzie bolał cię ząb to poszukasz własnej (rozwojowej?) metody na jego wyrwanie czy pójdziesz do nierozwojowego dentysty?[/quote]
    Co do zęba nie bardzo ale jest wiele dziedzin, w których własnie takie rozwojowe metody stosuje/stosowałem/stosować będę nadal. Najważniejszy jest efekt, jeżli sam wpadne na sposób skuteczniejszy, przyjemniejszy, efektywywniejszy rozwiązania problemu zastosuję go. Biorąc oczywiście pod uwagę wszelkie skutki uboczne i inne niepożądane działania.

    [quote]Myślisz, że jesteś pod względem uzależnienia jedyny i wyjątkowy? Że nie dotyczą cię pewne mechanizmy wpisane w tą chorobę?
    Że nawet jeśli o nich wiesz to będziesz w stanie je sam wszystkie wyłapać i rozbroić?[/quote]

    Tak, taki mam zamiar i zrobię to.

    [quote]W programie klinicznym "klin-klinem" chciało by się rzec patrząc na to:
    Tragic_Clown
    staram się również przestać pić alkohol
    Tragic_Clown
    Kończyć musze, jeszcze tu wróce.
    Ide wieczorem na piwo ze znajomymi, zobaczymy co będzie się działo.\[/quote]

    Na piwo. Usiąść w pubie zamówić napój chmielowy sztuk jedna, raczyć się nim, rozmawiać ze znajomymi, dzielić się problemami, kontemplować a nie uwalić jak świnia.
    Ty zawsze tak piłaś?

    [quote]Może poświeć się dla nauki i weź udział w jakimś programie klinicznym. Dla rozwoju ludzkości.[/quote]

    Bardzo chętnie. Szkoda, że nie możemy do niego przystąpić razem.
    Mógłbym się rozpisać ale chyba nie mam ochoty w każdym razie dzięki za wsparcie.


    Ahh gdybym miał czas. Nie mam go. Za wszelkie nieskładności przepraszam i postaram sie napisać coś bardziej złożonego w poniedziałek gdy znajdę chwile.
    Na pohybel skurwysyną i do przysiadki jak to mawiąją starzy krasnoludzi. Pozdrawiam.






    "Niech wiatr zawsze wieje ci w plecy a słońce świeci w twarz. Na falach losu tańcząc z gwiazdami"
  • Posted: 21.11.2010, 02:14
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    [quote=Tragic_Clown]Jeżeli teraz nie dam rady, idę do poradni, zamknę się w ośrodku. Nie chcę być jak ten smutny clown... [/quote]
    Moje pytania odnośnie:
    [quote=magnola]ile prób zamierzasz przeprowadzić? I co będzie wyznacznikiem twojego trzeźwienia? [/quote]
    wynikały z Twojego stwierdzenia powyżej, które sugerowało, że bierzesz pod uwagę opcję, że możesz nie dać rady i z którego poniżej się wycofałeś. (Tak to rozumiem.)

    [quote=Tragic_Clown]Fakt, że teraz nie ćpam nie jest żadną próba tylko stanowczym, nieodwołalnym postanowieniem. Nie mam zamiaru dopuszczać do głowy myśli, że znów zaczne bo tak się nie stanie.[/quote]
    Myślenie życzeniowe czy afirmacja? icon_razz

    [quote=Tragic_Clown]po prostu cieszę się jak małe dziecko każdym kolejnym trzeźwym dniem [/quote]
    Miesiąc miodowy?

    [quote=Tragic_Clown][quote]Myślisz, że jesteś pod względem uzależnienia jedyny i wyjątkowy? Że nie dotyczą cię pewne mechanizmy wpisane w tą chorobę?
    Że nawet jeśli o nich wiesz to będziesz w stanie je sam wszystkie wyłapać i rozbroić?[/quote]
    Tak, taki mam zamiar i zrobię to. [/quote]

    Kolejne myślenie życzeniowe?

    Życzę powodzenia.

    Jesteś bardzo pewny siebie, powiedziałabym nawet skrajnie pewny, a dla mnie żadna skrajność nie jest dobra, w tym wypadku ani niepewność, ani pewność całkowita, którą Ty prezentujesz (lub chcesz prezentować). Uważaj na siebie i próbuj być obiektywny (bliżej środka).

    [quote=Tragic_Clown]Ja nie zamierzam stracić nawet sekundy więcej. Bez mityngów, ośrodków, chemii, poradni, znachorów. [/quote]
    Też nie zamierzałam.

    [quote=Tragic_Clown]Tak kwoli ścisłości nigdy nie brałem amfetaminy...[/quote]
    To akurat jest mało istotne co brałeś, amfetamina, kokaina, mefedron, kodeina z antidolu czy inny syf. Wystarczy, że zmieniało świadomość.

    [quote=Tragic_Clown] Dobrze, że teraz już masz wszystko pod kontrolą. [/quote]
    Z kontrolą to nie ma nic wspólnego. Jakbym miała wszystko pod kontrolą to mogłabym kontrolować swoje grzanie.
    Ja tylko od prawie 2,5 lat nie grzeję bo nauczyłam się żyć z moją chorobą wg pewnych zasad, które sprzyjają trzeźwieniu. (I nadal się uczę, rozwój jest procesem.)

    [quote=Tragic_Clown]Na piwo. Usiąść w pubie zamówić napój chmielowy sztuk jedna, raczyć się nim, rozmawiać ze znajomymi, dzielić się problemami, kontemplować a nie uwalić jak świnia.
    Ty zawsze tak piłaś? . [/quote]
    Na piwo? Ja chodzę pogadać ze znajomymi, a nie na piwo, czasem piję przy tym herbatę, kawę, colę, sok....itp.
    Alkoholowy napój chmielowy nie jest mi potrzebny do rozmowy i siedzenia ze znajomymi. Tobie i twoim znajomym jest?

    To Ty mówiłeś o pierd...leniu konwenansów - dla mnie to jeden z takich towarzyskich konwenansów do wypierd...lenia. icon_cool

    BTW starać się nie pić alkoholu i pić piwo oznacza dla mnie, że ze starania nic nie wychodzi. Piwo to alkohol, a mówienie o nim "napój chmielowy", "tylko jedno piwo", "w celach towarzyskich", "nie uwaliłem się jak świnia" to bagatelizowanie i racjonalizacja. Zwłaszcza po wyznaniu o uzależnieniu "od środków odurzających maści wszelakiej" i "cysternach" wypitego alkoholu.
    Podobne do tego jakby ktoś powiedział: biorę tylko dropsy raz na czas na imprezie żeby się dobrze bawić i wyluzować ze znajomymi, nie siedzę brudny na dworcu ze strzykawką w ręce więc nie mam problemu.

    Może nie jesteś uzależniony od alkoholu, nie wiem tego, ale na pierwszy czas odstawiania narkotyków polecam odstawić również alkohol nawet w małych ilościach.

    Dla mnie to trochę tak jakbym po odstawieniu kompotu zajarała sobie jakiś np dopalacz dla towarzystwa (tego nigdy nie brałam więc nie mogę być od tego uzależniona.)



    A co do kolejnego pytania: nie zawsze.


    [quote=Tragic_Clown]Bardzo chętnie. Szkoda, że nie możemy do niego przystąpić razem. [/quote]
    Ja nie żałuję, nie chciałabym być znów na etapie początkowych faz prób utrzymywania abstynencji przy pomocy żadnego nawet najlepszego, przyszłościowego programu dla uzależnionych. icon_biggrin



    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 21.11.2010, 02:48
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    Tak trochę poza tematem:

    Czy napój chmielowy to coś takiego jak wywar z owoców? icon_biggrin



  • Posted: 21.11.2010, 12:39
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    napój chmielowy to taka herbatka zaparzana z szyszek chmielu, ale jeżeli weźmiemy takie szyszki chmielu i dodamy do słodu oraz poddamy fermentacji to uzyskamy napój alkoholowy zwany piwem ( zawartość alkoholu od 0,5% do około 7%)

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 21.11.2010, 13:00
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    Dobra herbatka na menopauzę icon_lol Ale wolę zastosowanie do mycia (płukania) włosów w połączeniu np ze skrzypem icon_biggrin


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski