witam, mam na imię natalia i mam 17 lat. nie bardzo wiem jak ubrać w slowa to co sobie zamierzylam powiedziec. chcialabym jakos sobie pomóc bo chyba za bardzo acodin wyparł mnie z realności. nie wiem czy to dużo czy mało ale jem go właściwie codziennie od ponad roku po około 30 tabletek, czasem nawet 2 razy dziennie. nie bardzo umiem mu sie oprzec kiedy jest obok. zaczynam zapominac coraz wiecej szczegołów. w nocy mam plytki urywany oddech i czeste skurcze. chcialabym sie dowiedzieć czy ktoś wie jak to sie może skończyć, jak to sie rozwija, co potrzebuje żeby z tym walczyć, gdzie jestem zagrożona. licze na odpowiedz, z gory dziekuje
Posted: 30.08.2010, 18:40
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Szukam różnicy między chorobą - uzależnieniem, a szczeniacką głupotą. Nieważne.
Psycholog, psychiatra, kardiologia. Amen.
Posted: 30.08.2010, 18:55
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
sierpień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.08.10
postów:
2
może jestem głupia, nie będę Ci zaprzeczać. ale nie po krytyke tu przyszlam tylko po pomoc
Posted: 30.08.2010, 19:34
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Nie krytykuję, tylko stwierdzam fakt: fundowanie sobie choroby na własne życzenie jest GŁUPOTĄ. Jeżeli nie jesteś w stanie sobie tego zakodować, masz problem z przyjmowaniem informacji.
A gdzie szukać pomocy napisałam Ci wyżej.
Posted: 30.08.2010, 20:43
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
Uzależnienie jest chorobą, która zaczyna się i rozwija bez świadomości zainteresowanej osoby. Można ją określić jako działanie szkodzące zarówno danej osobie, jak i jej otoczeniu, a które jest mimo to jest kontynuowane. Ponieważ wola osoby uzależnionej jest wobec uzależnienia słaba, osoba taka nie umie powstrzymać się od danego działania. Można powiedzieć, że uzależnienie przejmuje kontrolę nad życiem danej osoby.
OBJAWY UZALEŻNIENIA
1. Silna, nieodparta chęć napicia się alkoholu lub wzięcia narkotyku, połączona z narastającym napięciem, lękiem, niepokojem. Występuje często w miejscach lub sytuacjach kojarzonych z narkotykiem lub alkoholem. Ten objaw nazywa się [b]głodem[/b].
2. Trudności w kontrolowaniu zachowań związanych z braniem lub piciem. Uzależniony nie potrafi kontrolować rozpoczęcia zażywania lub picia, długości trwania picia lub brania, ilości wypijanego alkoholu lub zażywanych narkotyków. Nazywa się to [b]utratą kontroli[/b].
3. Objawy fizyczne, takie jak: skurcze mięśni, dreszcze, pocenie się, nudności, wymioty, połączone przede wszystkim z silnym lękiem i niepokojem, pojawiające się po zakończeniu brania lub picia, czyli [b]objawy abstynencyjne[/b].
4. Inna niż dawniej reakcja na alkohol lub inne środki - "słabsza" lub "mocniejsza" głowa. W związku z tym potrzeba zażywania większych lub mniejszych dawek, czyli tzw. [b]zmiana tolerancji[/b].
5. Zaniedbywanie obowiązków, zainteresowań, zamykanie się w swoim świecie, oddalenie od bliskich z powodu zwiększającej się ilości czasu poświęcanego na zdobywanie i zażywanie narkotyku lub picie alkoholu, czyli [b]pogorszenie funkcjonowania społecznego[/b].
6. Branie narkotyków, picie alkoholu pomimo wiedzy o powodowanych przez te środki szkodach fizycznych i psychicznych, czyli[b] pogorszenie funkcjonowania fizycznego i emocjonalnego[/b].
Nieleczone uzależnienie od alkoholu czy narkotyków może zakończyć się śmiercią, ale zawsze istnieje szansa jej zaleczenia. Można to zrobić przez pełną abstynencję, która daje nam możliwość powstrzymania rozwoju choroby oraz stopniowy powrót do zdrowia. Powrót do zdrowia składa się z wielu etapów, począwszy od odtrucia przez terapię w ośrodku odwykowym, grupy wsparcia, grupy AA lub AN, leczenie poszpitalne, rozwój duchowy i osobisty oraz pracę ze specjalistami z innych dziedzin.
Reasumując, udaj się do najbliższej Poradni Uzależnień w swoim miejscu zamieszkania i porozmawiaj z terapeutą uzależnień o swoim problemie.
Posted: 05.09.2010, 09:53
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
11.05.11
postów:
11
wydaje mi sie, ze taka duza ilosc lekow przyjmowanych codziennie - rozwali Ci zoladek i watrobe i za pare lat pewnie umrzesz :) takze spokojnie zastanow sie czy chcesz sie wyleczyc czy umierasz, wybor zdaje sie prosty. Ja nie biore od 3 lat i powiem Ci, ze czasem jak czuje moc to mam ochote poplynac z wszystkim i znow poczuc sie krolem swiata, ale to mija, sa fajniejsze rzeczy na swiecie niz branie prochow.
Napisz co postanowilas :D
Posted: 04.12.2011, 00:24
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
grudzień 2011
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
04.12.11
postów:
1
Witam !
Chciałam się Państwa poradzić. Syn sąsiadów jest uzależniony od leków, wielu np acodinu. Chłopak ma 17 lat, olał szkołę, okrada rodziców żeby mieć pieniądze na leki, bije ich (słowo bije jest niewystarczająco drastyczne w stosunku so on robi), jedny slowem wyglądają jak wraki ludzi. Mają już tego dosyć , matka zgłosiła sprawe do sądu, zeby wzieli go do ośrodka na odwyk, sprawa ma byc w styczniu. Tydzień temu zawiezli go do oddziału półzamknietego, z ktorego po tygodniu go wyrzucili za włamanie do pokoju pielegniarki i 4 ucieczki z osrodka. Chłopak dzisiaj przyjechał, probował uciec z domu balkonem, sasiedzi poprosili nas o pomoc, moj ojciec w ostatnim momencie go złapał bo znow chciał uciekac przez balkon, przyjechała policja i pogotowie i zabrali go do szpitala w bełchatowie, jednak długo tam podobno ma nie zabawić.
Bardzo proszę o pomoc co zrobić w takim przypadku, bo nie wyobrazam sobie, jak na przykład mogli wyrzucic chłopaka z zakładu uzalerznien ?! Czy tak to powinno wygladac ? Chyba raczej nie. Błagam o pomysły i podpowiedzi.
Posted: 04.12.2011, 14:16
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
ladymarvelous: "bo nie wyobrazam sobie, jak na przykład mogli wyrzucic chłopaka z zakładu uzalerznien ?! Czy tak to powinno wygladac ? Chyba raczej nie."
A jak sobie wyobrażasz, że przywiążą go i na siłę zaleczą? W ośrodkach leczenia uzależnień są pewne zasady i na siłę nikt nikogo tam nie będzie trzymał. Żeby komuś pomóc ten ktoś musi wykazać chociaż minimum chęci zmiany i współpracy. Jedynie chyba szpital psychiatryczny wchodzi w grę i tzw. "zabezpieczenie" w postaci spacyfikowania lekami lub kaftanik. Dobrze, że matka zgłosiła do Sądu, to jedyna droga jeśli nie da się dotrzeć do człowieka, ale i tak nie daje żadnych gwarancji, bo trudno leczyć kogoś, kto nie chce się leczyć, a w przypadku uzależnienia leczenie opiera się na terapii, a w terapię trzeba wejść, nie wystarczy "zmusić" do wzięcia pigułki i "wyzdrowieje".
Art. 30. 1. Na wniosek przedstawiciela ustawowego, krewnych w linii prostej, rodzeństwa lub faktycznego opiekuna albo z urzędu sąd rodzinny może skierować niepełnoletnią osobę uzależnioną na przymusowe leczenie i rehabilitację.
2. Czasu przymusowego leczenia i rehabilitacji nie określa się z góry, nie może on być jednak dłuższy niż 2 lata.
3. Jeżeli osoba uzależniona ukończy 18 lat, przed zakończeniem przymusowego leczenia lub rehabilitacji, sąd rodzinny może je przedłużyć na czas niezbędny do osiągnięcia celu leczenia lub rehabilitacji, łącznie nie dłuższy jednak niż określony w ust. 2.
4. Postępowanie w sprawach, o których mowa w ust. 1, toczy się według przepisów o postępowaniu w sprawach nieletnich.
Art. 12. W razie stwierdzenia u nieletniego upośledzenia umysłowego, choroby psychicznej lub innego zakłócenia czynności psychicznych bądź nałogowego używania alkoholu albo innych środków w celu wprowadzenia się w stan odurzenia, sąd rodzinny może orzec umieszczenie nieletniego w szpitalu psychiatrycznym lub innym odpowiednim zakładzie leczniczym. Jeżeli zachodzi potrzeba zapewnienia nieletniemu jedynie opieki wychowawczej, sąd może orzec umieszczenie go w młodzieżowym ośrodku wychowawczym lub w młodzieżowym ośrodku socjoterapii, a w przypadku gdy nieletni jest upośledzony umysłowo w stopniu głębokim i wymaga jedynie opieki ? w domu pomocy społecznej.
Po uzyskaniu pełnoletności, już tylko ubezwłasnowolnienie i przymusowe leczenie wchodzi w grę (też przez sąd).
Może Józef coś podpowie, bo o ile dobrze pamiętam też zaczynał walczyć o syna, jak ten miał 17 lat i dopiero po kilku latach udało się zaleczyć.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 04.12.2011, 16:44
oceń:
domownik
zarejestrowany:
maj 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
01.04.12
postów:
31
W takiej sytuacji nikt go na siłe do niczego nie zmusi, wyjściem jest sprawa sądowa, która jest w toku, prawdopodobnie przysadzą mu nakaz leczenia, jeżeli się nie dostosuje to w końcu trafi do aresztu, a tam może troche złagodnieje. A swoja droga ja tym rodzicom poradziłabym żeby wystawili go poprostu za drzwi, zabrali klucze od domu i troche odetchneli. Nic mu nie bedzie, osoba uzalezniona potrafi sobie poradzic w roznych sytuacjach, a może przyczyni sie to do tego że dotrze do swojego dna, jako totalnie zaniedbany mieszkaniec jakiejs noclegowni, a jezeli jest niepelnoletni, to zgarna go na izbe dziecka, a tam dalej go wysla pewnie najpierw do psychiatryka a potem do osrodka. Po wyroku sadu bedzie juz mial przydzielone miejsce. Moze mu to da do myslenia. To moze byc bardzo trudne dla rodzicow, ale moze to byc poczatek drogi ktora musza przejsc.. jezeli chca dla syna dobrze. Bo usprawiedliwiajac go, pozwalajac mu na bicie i wprowadzanie terroru w domu, bo to ich syn. -nie pomagaja mu.
A swoja droga, rozne leki, na kaszel, na katar, krople i syropy , mieszanie ich z alkoholem lub innymi swinstwami moze doprowadzic moze doprowadzic do poważnych uszkodzen w organizme, w czasie brania jak i pozniej po latach nawet abstynencji, oslabiaja one uklad odpornosciowy, doprowadzaja do zmian motoryki serca, udarów mózgu itp. Nawet jezeli wczesniej czlowiek byl calkowicie zdrowy i nic mu nie bylo. Czasem do tego potrzebne sa lata, a czasem starczy jeden raz. Wszystko pozniej wraca, organizm manifestuje czas wczesniejszego zaniedbania.
Rodzice tego chlopaka powinni podjac jakies decyzje cos zrobic, ale nie prosic i blagac o leczenie prawie doroslego faceta ktory nie chce, powinni postawic pewne granice. Twoj wybor, leczysz sie -jestesmy z toba, nie chcesz nic z tym robic -radz sobie sam. Moze poskutkuje. a jak nie to system sie nim zajmie, ale zapewne krzywda mu sie nie stanie.
Przyzwalajac na to, i czekajac na rozwoj wydarzen, moga sie doczekac jego przedawkowania, lub innego choróbska, ktore np. moze wymagac pielegnacji do konca zycia w wieku 17lat.
Powodzenia, pozdrawiam. Prosze pisac w miare mozliwosci o kolejach losu. Wytrwałości i odwagi!
napisany przez: derka, 04-12-2011 - 17:48
"alkoholik- okradnie, okłamie- ale powie, że "nic nie wie, nic nie widział", narkoman -okradnie, okłamie- przytuli i pomoże szukać.."