<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:175
W tym miesiącu:5970
W tym roku:42734
Ogólnie:1941792

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Teoria a praktyka czyli proszę o pomoc.
  • Posted: 14.05.2005, 21:37
     
    chip
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    15.05.05
    postów:
    2
    Cześć, proszę o pomoc. Mam 4-letnią córkę, oboje z mężem jesteśmy narkomanami. Różnica między nami jest taka że ja od 5 lat nie biorę narkotyków a on owszem. Nawiązując do tematu niby wiem że mieszkanie z czynnym narkomanem jest zagrożeniem dla mnie, nie zapewnia też szczęścia ani mnie ani córce a jednak nie potrafię z tego wybrnąć. Mój mąż co chwilę się odtruwa po krótkich okresach abstynencji znowu zaczyna brać po czym znowu obiecuje i zaczyna się odtruwać. A ja kręcę się w kółko nie potrafię go wyrzucić ani z nim żyć ani powiedzieć córeczce że będzie nam lepiej bez taty.
    Od półtora roku żyję na zaciśniętych zębach płacę za to zdrowiem, bezsennością. A jednak ciągle mam wrażenie że to on jest słabszy i jak go wyrzucę to zrobię mu krzywdę.
  • Posted: 14.05.2005, 21:41
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    a jakiej pomocy oczekujesz ?

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 14.05.2005, 21:49
     
    chip
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    15.05.05
    postów:
    2
    Niewiem, rozmowy chyba. Ja się po prostu boję tego co będzie dalej nie jestem w stanie samodzielnie podjąć decyzji. Niemam z kim porozmawiać. Poważnie traktuję zobowiązania jest moim mężem i ojcem mojej córki. Jest mi go szkoda. Niewiem jak pomóc jemu, sobie. Mąż jest po 4 pełnych cyklach leczenia dwóch krótko i 2 długo terminowych. Brakuje mi informacji zwrotnych :D podczas leczenia wydawało mi się że to moje najgorsze dwa lata życia a teraz chętnie bym wróciła.
  • Posted: 14.05.2005, 22:08
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    zapraszam cię na nasz czat
    ps. jakby nikogo nie było to próbuj ponownie do skutku :)

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 17.05.2005, 08:01
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    Wiesz, trzeba żyć dla innych, ale nie kosztem siebie i własnego zdrowia. Miłość jest ważna, ale nie w momencie, kiedy Ty chociaż trochę na tym cierpisz. Bo TY przede wszystkim masz być tutaj szczęśliwa. Wiem, jak egoistycznie może to brzmieć, ale zrozum, że poświęcenie nie jest najlepszym materiałem na tą branżę, a najlepsze, co możesz zrobić dla siebie, córeczki i męża, to zostawić ten bajzel w cholerę i pozwolić mu odejść. Jeśli nie zrozumie, co stracił, może nigdy nie mieć odpowiednio silnej motywacji na zmiany. JAKIEKOLWIEK. Bo jakiekolwiek zmiany wyjaśnią sytuację raz na zawsze.



Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski