<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:173
W tym miesiącu:5968
W tym roku:42732
Ogólnie:1941790

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 [+1]

Do dołu
potrzebuje pomocy
  • Posted: 22.04.2011, 21:39
     
    karolinahm
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     kwiecień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    04.03.12
    postów:
    41
    Tomek1- nie wiem czy jestes narkomanem czy osoba wspoluzalezniona ale wiesz uwazam ze to nie sa pierdoly,to swiadczy o tym jakim potworem oraz osoba bez zasad moralnych, i jezeli cos wiesz na temat wspouzaleznienia to zdajesz sobie sprawe ze to tez jest choraba w jakims sensie i wiesz gadanie ze to w jakims sensie moj egoizm ze sie troszcze o niego to smiechu warte bo takich egoistow jak narkomani ktorzy poza czubkiem wlasnego nosa i kolejna dzialka nic nie widza w zyciu nie widzialam.
    Zreszta mysle ze dla mojego tomka nie ma ratunku, on marnuje tylko miejsce osobie ktora tego miejsca w osrodku potrzebuje, oprocz nie brania heroiny niestety nic w sobie nie zmienia i nie chce zmienic. Szkoda bo mialam nadzieje ze moze sie uda, moze jednak stanie sie cud i on akurat z tego wyjdzie.Niestety chyba sie mylilam.
  • Posted: 23.04.2011, 07:35
     
    Tomek1
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    10.12.11
    postów:
    12
    Tak leczyłem się w ośrodku,ale wydaje mi się,że żle mnie zrozumiałaś.Jak najbardziej cię rozumiem,że jest ci ciężko,ale nie możesz mu wieżyc w takie rzeczy.Czemu w ogóle myślisz,że Tomek się nie wyleczy?.Powiem ci leczenie nie trwa tygodnia cały program jest bardzo długi ja osobiście byłem w ośrodku 23 miesiące,ale najważniejsze jest,że to on powinien chcieć się zmienić ty możesz być najwyżej dobrej myśli.Krótka piłka opuści ośrodek nie wyleczony ni przyjmujesz go i tyle z jakiej racji masz sobie marnować swoje życie z powodu kolesia,który ma wszystko w dupie narkomania jest ciężką chorobą,ale do wyleczenia.
  • Posted: 23.04.2011, 13:20
     
    karolinahm
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     kwiecień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    04.03.12
    postów:
    41
    byc moze zle zrozumialam i przepraszam jesli sie unioslam troche.tomek juz byl w osrodku 14 miesiecy nie bral potem 5 lat i ja myslalam ze jest osoba ktora wie co zle zrobila i odswiezy sobie te zasady ktore mu wpoili wczesniej i ktorych sie trzymal,teraz jak z nim rozmawiam to mam wrazenie ze on tam na wczasach jest,nic z soba nie robi.Ja nie poto trwalam przy nim jak cpal rok zeby teraz on rok sobie odpoczywal i nic nie robil a jest tam od stycznia.ja sie staram cos robic, byc moze nadal zle postepuje i tak jak Karo pisala gdzies w glebi siebie kieruje sie egoizmem i w jakims chory sensie sprawialo mi przyjemnosc opiekowanie sie nim i robienie pierdoly z niego.tylko mam pytanie czy osoba ktora ponownie jest na leczeniu potrzebuje od poczatku tego "prania mozgu" ? przeciez on to wszystko wie dla niego to nie jest nowosc zadna wiec czemu nie reaguje szybciej na to leczenie?
    a wierzyłam bo mi wygodnij bylo,trudno mi to przyznac ale tak jest,wierzymy w to co chcemy a nie w to jaka jest prawda, i wiem ze wszyscy macie racje i Ty i Karo Ii Józefaa oraz inni ale trudno sie przyznac do porazki, trudno sobie odpuscic ratowanie narkomana,chyba nic w zyciu trudniejszego mnie nie spotkalo jak to ze musze odpuscic



    napisany przez: karolinahm, 23-04-2011 - 14:24
  • Posted: 24.04.2011, 09:04
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Ale Ty nie przestaniesz go ratować jak przestaniesz się nim zajmować a właśnie w ten sposób będziesz mu pomagać naprawdę a nie szkodzić! To jest ten niby cały paradoks. Pozdrawiam i nie martw się. W ośrodku raczej wiedza co mają robić i pewnie czegoś tam za mało przepracował jak był pierwszy raz w ośrodku i teraz od nowa z nim to przerabiają no i pewnie czekają aby się otworzył do końca. Pozdrawiam i do usłyszenia. icon_smile

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 24.04.2011, 19:25
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    [quote=karolinahm]Ja nie poto trwalam przy nim jak cpal rok zeby teraz on rok sobie odpoczywal i nic nie robil a jest tam od stycznia.[/quote]

    Dopóki nie zrozumiesz, że on nie leczy się dla Ciebie, tylko DLA SIEBIE, będziemy w martwym punkcie, to jest pierwsza rzecz. Druga jest taka, że tak, narkoman wracający do nałogu po kilku latach bardzo często potrzebuje odświeżenia podstaw, a nie Tobie czy mnie oceniać, czy robi coś ze sobą, bo pacjenta nie mam na co dzień, 24/7 na obserwacji.

    Tak zupełnie poza tematem, przypomniała mi się choroba, której nazwy nie pamiętam, więc może ktoś kojarzy o czym mówię i mnie oświeci. Schorzenie psychiczne, polegające na tym, że matki wywołują u swoich dzieci choroby. Podtruwają je, źle karmią, itp., tylko po to, żeby potem móc iść z nimi do lekarza, ratować je i się nimi opiekować. Z tym właśnie kojarzy mi się objaw współuzależnienia objawiający się trzęsieniem się nad chorym i podawaniem mu wszystkiego na srebrnej tacy.




  • Posted: 25.04.2011, 12:13
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    [quote=karolinahm]tomek juz byl w osrodku 14 miesiecy nie bral potem 5 lat i ja myslalam ze jest osoba ktora wie co zle zrobila i odswiezy sobie te zasady ktore mu wpoili wczesniej i ktorych sie trzymal,teraz jak z nim rozmawiam to mam wrazenie ze on tam na wczasach jest,nic z soba nie robi.[/quote]
    To wygląda jak: mój egoizm jest "mniejszy" niż jego wiec mam do niego prawo? BTW spełnianie wszelkich zachcianek i chodzenie na palcach żeby "nie poczuł się gorzej" wydaje mi się postawą wzmacniającą egoizm i utwierdzającą w tym, że tak jest ok, tak ma być. Granice są zatarte, swoją drogą temat do pracy, bo każdy nawet w związku nadal jest odrębną jednostką przynajmniej w moim pojmowaniu związku opartego na partnerstwie.

    [quote=karolinahm]tylko mam pytanie czy osoba ktora ponownie jest na leczeniu potrzebuje od poczatku tego "prania mozgu" ? przeciez on to wszystko wie dla niego to nie jest nowosc zadna wiec czemu nie reaguje szybciej na to leczenie?[/quote]
    Wiedzieć, a używać tej wiedzy w praktyce to dwie różne sprawy. Ja wiedzę miałam od lat, a od niecałych trzech robię z niej użytek, nic nie dawały moje próby leczenia od 2000 r. jak tylko "wiedziałam", przyznawałam rację, a korzystałam tylko z jakiejś części zasad, które mi były wygodne. A z tego co rozmawiałyśmy to on nie reagował na swoje objawy nawrotu, które ja byłam w stanie wyłapać po rozmowie z Tobą i wchodził w wyzwalacze jak w masło, więc mam wątpliwości czy on tych pięciu lat nie przetrwał na dupościsku. Nie chcę tu przytaczać szczegółów z naszej rozmowy, ale wiesz o co mi chodzi (muza, piwnica, dzielenie narkotyków na "wielką, ważną" heroinę i "lajtowe" wszystkie inne, "chwalenie się" przeszłością narkomańską i kryminalną itd...) to wskazuje na to, że on nie przerobił pewnych rzeczy, a już na pewno nie zmienił ani podczas pobytu w ośrodku, ani przez kolejne niby trzeźwe 5 lat.

    Karo, wiem o czym mówisz, to [b]Zastępczy zespół Münchhausena[/b]. Jest zaburzeniem rzekomym, psychologicznym, charakteryzującym się tym, że matka celowo wywołuje pewne schorzenia, wyrządzając własnemu dziecku fizyczną i emocjonalną krzywdę. Fikcyjne choroby wykorzystuje potem, aby zwrócić uwagę na siebie - jako osobę "kochającą" i niezwykle "oddaną dziecku". [[url]http://matkomnapomoc.pl/informacje.7.html[/url]]

    "Dlaczego sprawcy krzywdzą własne dzieci? Odpowiedź na to pytanie wciąż nie jest do końca jasna. Większość sprawców prawdopodobnie kieruje się chęcią zwrócenia na siebie uwagi personelu medycznego, lekarzy i członków rodziny. Sprawca zazwyczaj jest pozbawiony tej uwagi w życiu prywatnym (np. w małżeństwie) i choroba dziecka jest jedyną rzeczą, która wydaje się przyciągać zainteresowanie i współczucie innych. Lekceważony i niedostrzegany sprawca szuka rekompensaty, chce by go dostrzeżono i chwalono za poświęcenie choremu dziecku. Niektórzy sprawcy w dzieciństwie sami byli ofiarami swoich rodziców i ten sposób zyskiwania uwagi innych ludzi jest dla nich jedynym, jaki sobie wypracowali. Czasami wcześniejsza choroba lub hospitalizacja (np. w wyniku próby samobójczej) samego sprawcy sprawia, że wreszcie czuje się dostrzeżony. W późniejszym życiu pobyty w szpitalu z dzieckiem sprawiają, że powraca do tego stanu jako cierpiąca matka (rzadziej ojciec)." [[url]http://psychotekst.com/artykuly.php?nr=269[/url]]




    napisany przez: magnola, 25-04-2011 - 12:17


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 25.04.2011, 21:30
     
    karolinahm
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     kwiecień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    04.03.12
    postów:
    41
    Masz racje Ola zył na jednym wielkim duposcisku przez 5 lat,i mimo ze Wam sie wydaje ze jestem tak obsesyjnie zajeta ratowaniem Tomka i pomaganiem mu to nie jest prawda bo nikt z moich znajomych nie wie co tak naprawde sie dzieje, z mojej rodziny, tylko rodzice wiedza ze chodze na terapie,i mimo ze nie podoba mi sie to to nadal chodze ,juz nie zmieniam terapeutow nie udaje ze wiem co jest lepsze dla niego.Uwazam ze Tomek jest porazka systemu monarowskiego ,jest to czlowiek ktory nic nie wyniosl z pobytu w osrodku i tak jak Ola rozmawialam z Toba picie,hazard,wyscigi samochodowe,wieczne szukanie adrenaliny, nawrot byl ksiazkowy i az razil po oczach teraz to wiem i dlatego Karo uwazam ze Tomek jest rowniez porazka terapeutow ktorzy nie radza sobie z nim.
    Jesli chodzi o ta chorobe i ten zespoł to nie moge sie oprzec wrazeniu ze to w jakims sensie aluzja..ale nie jest tak,nie jestem az takim potworem ,bynajmniej staram sie nie byc ale przyznam Ci ze Tomek zrobil ze mnie taka osoba jaka nie chcialam sie stac,a jaka sie stalam.Tylko mam ogromna wiare w to ze uda mi sie pozbyc w jakims sensie tego balastu,odruchu chorej pomocy,trzesienia sie nad nim i zaczne go kochac zdrowo jak kiedys.
    PS. i chyba nie jest ze mna tak zle skoro to ja wsadzilam go tam,odwieszajac mu wyrok w ktorym mial nakaz sadowy leczenia,skoro to ja bez skrupolow wezwalam policje i chcialam go wsadzic na 5 lat,i tylko dzieki kuratorowi tam jest bo ja bym go do wiezienia wsadzila.
  • Posted: 25.04.2011, 22:25
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    No tak, no tak. Nie da się pomóc nikomu , kto nie chce tej pomocy przyjąć, nikogo jeszcze na siłę się nie udało wyleczyć, aby wyjść z choroby uzależnienia musi najpierw być szczera chęć zaprzestania picia czy ćpania itd. i szczerze zacząć się leczyć dla siebie inaczej klapa i terapeuta nic nie może zrobić kompletnie nic tylko usunąć z ośrodka jak nie ma współpracy. Są tacy nieszczęśnicy, którzy nie potrafią zyć w zgodzie ze samym sobą, w zgodzie z prawdą i nie da się takim osobom pomóc. Podobnie jak w wielu innych chorobach gdzie pacjent traci siłę do walki , poddaje się chorobie i umiera mimo usilnych starań lekarza, który widzi beznadzieję u pacjenta i nie może zmobilizować go do walki o życie. Jak dana osoba nie chce się leczyć, nie poddaje się terapii , nie bierze w niej czynnego udziału to z czasem usuwają ją z ośrodka. Jaki to był ośrodek gdzie po 14 miesiącach miał już ukończona terapie i zarazem zakończone leczenie? Czy tak było czy tylko przebywał 14 miesięcy ale nie ukończył leczenia a wydalili go z ośrodka bo nie robił postępów w terapii? Bo to wielka różnica. Mój syn był 16 miesięcy w pierwszym ośrodku i utrzymał się nie cały rok , ale przez te 16 miesięcy nie ukończył leczenia a został wydalony za brak dalszej współpracy czy złamanie zasad społecznosci nie pamiętam już dokładnie ale to nie jest ważne dlaczego a to że nie miał ukończonego leczenia.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 25.04.2011, 23:16
     
    karolinahm
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     kwiecień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    04.03.12
    postów:
    41
    wczesniej byl w sokolnikach i tak ukonczyl
    leczenie po wielkich trudach, na 50 osob tylko 2 twierdzily ze wytrwa w trzezwosci,potem mieszkal w hostelu fundacji arka tez byl pod okiem terapeutow,i jak przeprowadzil sie do plocka to wytrzymal prawie 2 lata bez cpania tzn bez opieki terapeuty,owszem chodzil do poradni ale widocznie za malo bylo.mi sie wydaje ze wtedy nie powinien tak szybko wyjsc powinien tam byc dluzej, teraz przebywa w męckiej woli kolo sieradza gdzie moze powinnam wspomniec ze jest czesc terapeutow z sokolnik ktorych tomek zna i oni jego,latwiej mu jest tam.
  • Posted: 01.12.2011, 17:00
     
    karolinahm
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     kwiecień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    04.03.12
    postów:
    41
    witajcie , czytałam te moje "madrosci" i smiech mnie ogarnia nad wlasna naiwnoscia i rodzi sie w glowie "serio Karolina tak myslalas", minelo pol roku i co moge powiedziec?? ze byl T. w osrodku ze wyszedl ze mial prace ze bylo ok i ze wrocil do cpania od jakiegos miesiaca, nie zatrzymuje sie juz na heroinie o nie, teraz "koledzy" go uswiadomili ze istnieje cos takiego jak efedryna,lub pseudoefedryna otrzymywana z lekow na katar jak np cleratine activ itd a caly proces otrzymania tego gowna z tabletek zawstydzilby Adama Słodowego i jego "zrob to sam". Ale nie moja sprawa, ja odpadam tym razem , szczerze mam gdzies co robi i gdzie robi,niech sie zacpa niech sie wyleczy niech mnie w to tym razem nie miesza,niech sam sobie bedzie na swoim dnie pod warstwa szamba ktore wybral. Owszem wierze nadal ze jesli sie chce to mozna i trzeba ciagle probowac,tylko juz to nie ja chce i nie dla mnie ma to robic. pozdrawiam
  • Posted: 03.12.2011, 17:03
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    I dobrze że taką decyzję podjęłaś, może to go ocuci wreszcie i dotrze na swoje dno i się od niego da radę odbić zanim nie zaćpa się na śmierć. wielu sił Ci życzę abyś wytrwała w swojej decyzji oraz zadbała wreszcie o siebie. Pozdrawiam icon_smile

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 04.12.2011, 16:16
     
    karolinahm
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     kwiecień 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    04.03.12
    postów:
    41
    józefaa
    wiesz wydaje mi sie ze do pomagania osobie uzaleznionej tez trzeba dorosnac,chyba tak bylo w moim przypadku i to ze mam 26 lat nie oznacza ze jestem juz taka madra i wiem wszystko bo potrafie sie przyznac do tego ze popelnilam blad, ze przyczynilam sie do tego ze tak dlugo to trwalo i juz sama przed soba potrafie sie przyznac ze kierowal mna w pewnym sensie chory egoizm ,teraz to wiem.Wiem to glownie dzieki pracy nad soba i dzieki Magnoli ktora poswieca mi czas i naprawde biore sobie jej rady do serca.Ciezko mi patrzec na to co ze soba robi ale patrze i nie pomagam, poszedl na detoks pierwszy raz sam sobie zadzwonil,zalatwil skierowanie i pojechal,wiem ze moze to smieszne ze facet w wieku 32 lat pierwszy raz sam sobie chce pomoc ale lepiej pozniej niz wcale.to jego male kroki do trzezwosci i wiem ze bedzie upadal ale ja nie bede go podnosila juz. i to chyba znaczy kochac madrze??
  • Posted: 10.12.2011, 17:18
     
    Tomek1
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    10.12.11
    postów:
    12
    Karolina nie martw się z tobą jest wszystko ok to,że dałaś się nabrać to nie znaczy ,że jesteś naiwna to znaczy że jest w tobie 100% człowieceństwa.Super że zrozumiałaś o co w tym chodzi (szacun dla Magnoli).
  • Posted: 11.12.2011, 09:36
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Ola i Karola jesteście wielkie! Jak bardzo się serce raduje gdy czyta się takie słowa. Wiele Miłości tej prawdziwej życzę icon_smile i do usłyszenia

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 22.12.2011, 12:54
     
    as
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2011
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.12.11
    postów:
    2
    witam,
    jestem tu nowa i wydaje mi się, że trafiłam w dobre miejsce.
    Mam problem z przyjacielem...w sumie moim byłym chłopakiem
    ten mój "przyjaciel" wpadł w towarzystwo, które zabawia się nakręcając kokainą. Zaczął brać w okolicach czerwca tego roku (tak sobie wykalkulowałam)kiedyś zaproponował mi przed sexem- zgodziłam się i tak od tamtej pory nam się zdarza. Co do niego, to początkowo były to weekendy- teraz wydaje mi się, że jest to po kilka razy w tygodniu- kilka kresek jednorazowo. Ostatnio zauważyłam, że zmienił się jego wygląd fizyczny, twarz zmarniała, nie mówiąc o zmianie charakteru. Myśli tylko o dobrej zabawie, zaczął sypiać z przypadkowymi kobietami, a dla otoczenia jest nie miły i wulgarny. nie wiem jak mogę mu pomóc- a szczególnie teraz, gdy kilka dni temu zmarł jego tata (nie mówiąc o tym, że nie wykazał zbyt wielkiej rozpaczy) obawiam się, że to wszystko może się jeszcze nasilić.
    A co do mnie: no właśnie... pierwszy raz wzięłam na początku września i teraz zdarza mi się raz na 2 lub 3 tygodnie. Nie wiem czy to już można nazwać uzależnieniem- raczej nie. Nie czuję,że muszę wziąć- po prostu jak biorę to jest mi fajnie i tyle- ale jest to na tyle rzadko, że nie sądzę, aby coś mi groziło. Trochę przestraszył mnie fakty, że ostatnio non stop jest mi bardzo zimno, mogłabym spać bez przerwy i jestem bardzo zdołowana. A może to po prostu zbieg okoliczności. Jak rozpoznać czy to już uzależnienie?

    Najbardziej chciałabym pomóc mojemu przyjacielowi- bo widzę, że u niego to idzie w bardzo, ale to bardzo złym kierunku. A najgorsze, że dostrzegam jak bardzo się zmienił psychicznie. Jak bym miała styczność z dwiema totalnie innymi osobami.

    Co ja mam robić ????

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski