witam, mam dosc duży problem z narzeczonym..od 2 lat kestesm razem wczesniej tzn 1997-2005 bral dożylnie heroine, od 5 lat byl czysty i tydzien temu przyznal ze od 2 miesiecy znowu bierze..nie weim twierdzi ze sam z tego wyjdzie ,zalatwil sobie metadon i sam sie leczy. ja nie mialam do czynienie nigdy z osobami uzaleznionymi ale myslalam ze juz jest zdrowy ze minelo tyle lat odkad ostani raz bral i ja jakos nie moge sobie wybaczyc ze nie zauwazylam ze nie widzialam tych rak poklutych tych jego oczu..nie weim czy mam mu ufac czy wyslac go na detox. z gory dziekuje za jakąkolwiek odpowiedz
Posted: 07.04.2010, 13:01
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Zdecydowanie wysłać go na detoks, a po detoksie na terapię, sam detoks to tylko odtrucie fizyczne, a to z psychicznym uzależnieniem jest największy problem i po detoksie tym się trzeba zająć i leczyć. A to jednak uzależnienie psychiczne spowodowało, że wrócił do brania po tak długim czasie. Metadon brany na własną rękę to żadne leczenie, likwiduje tylko skręta, fizyczne objawy głodu, a z psychiką nadal nic się nie robi. To akurat sprawdziłam na sobie próbując sama się "leczyć" metadonem. To jakbym sobie kupiła na bazarze leki psychotropowe, zaczęła je brać i mówiła, że leczę się z nerwicy i depresji. Od leczenia są lekarze i specjaliści (w tym wypadku specjaliści z dziedziny uzależnień).
I nie ufać mu i nie wierzyć w zapewnienie, że sam da radę, nie znam żadnego narkomana, który po dłuższej przerwie w braniu, wrócił do brania, był w ciągu i sam sobie poradził, a większość z nich twierdziła, że dadzą radę sami. On może święcie w to wierzyć - taki mechanizm samooszukiwania się.
Sobie nie wyrzucaj, że nic nie zauważyłaś, narkomani jak biorą potrafią się nieźle maskować, a ty skąd miałaś wiedzieć jeśli z osobami uzależnionymi nie miałaś wcześniej do czynienia.
A nawet jeśli byś miała do czynienia, to ty nie jesteś od tego, żeby sprawdzać mu ręce i reakcje źrenic na światło - w ten sposób możesz tylko przyjąć rolę "policjanta" we własnym domy czy związku (nie wiem czy mieszkacie razem), a to nie jest dobra opcja.
Dobrze by było żebyś niezależnie od tego co on zdecyduje przeszła się do poradni uzależnień porozmawiać ze specjalistą na temat tego jak postępować z osobą uzależnioną, dowiesz się więcej o uzależnieniu i będziesz miała jakieś wsparcie. (oczywiście jeśli zamierzasz dalej być z nim w związku).
Powodzenia życzę!
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 07.04.2010, 13:47
oceń:
domownik
zarejestrowany:
kwiecień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
04.03.12
postów:
41
dziekuje za odpowiedz, staram sie go zrozumiec ale to jest ponad moje sily i nie wiem w czym tkwil problem ma swietna prace, wszystko sie dobrze uklada ale widocznie jego psychika jest inna, i byc moze to moja wina ze zapomnialam o tym ze nadal jest chorym czlowiekiem,jedyny detoks jaki go wyleczył był detoks "na sucho" w wiezieniu i ludzie w osrodku w sokolnikach mu pomogli, ale teraz nie zgadza sie na nic twierdzi ze 31 lat wie co robi i wie jak sobie pomoc, ja mam mu tylko testy na opiaty robic ale czy to ma sens? czy potrzebna jest jego zgoda zeby go do jakiegos osrodka wysłac? mieszkamy w plocku i raczej trudno tu o jakakolwiek pomoc , bylam w monarze ale niestety jest duzo ludzi i umowienie sie na szybko rozmowe graniczy z cudem. wedlug niego przez 2 miesiace palil a moze z 6 razy dał sobie w zyłe. byc moze uda mu sie na miesiac na 2 ale co dalej
Posted: 07.04.2010, 15:08
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.07.10
postów:
16
Witaj
Ja mam brata narkomana. W tym roku skończy 31 lat. Podobnie do Twojego narzeczonego...
Twoje posty, pytania, obawy i wątpliwości są mi dziwnie znajome, jakbym czytała samą siebie.
Mój brat bierze dożylnie amfetaminę. Nie wyrzucaj sobie, że niczego nie zauważyłaś. My też nie widzieliśmy/nie widzimy, że ćpa, że ma jakieś ślady po wkłuciach, że oczy ma inne.....
Wiesz, co mnie uderza w Twoim poście? Podobieństwo moich odczuć i domysłów. Podobieństwo w tym, że pod naszym bokiem bierze a my tego nie widzimy. Iluzoryczna wiara w to, że sobie sam poradzi. Ślepe zaufanie, że wie co robi i ma nad tym kontrolę. Złudna nadzieja, że skoro wziął te dwa razy w miesiącu to jeszcze tragedii nie ma, że przecież to nie ciąg, że wygląda i zachowuje się normalnie. Czyż nie tak myślisz??
Karolina, nie potrafię nic mądrego doradzić poza tym, że musimy mieć świadomość, że ta droga ich samowyleczenia zmierza w jednym kierunku i nie tym, który my chciałybyśmy widzieć.
Chętnie poczytam inne wypowiedzi.
Aaaa, mam jeszcze pytanie - sam z siebie przyznał się, że bierze? Dlaczego się przyznał?
Posted: 07.04.2010, 15:25
oceń:
domownik
zarejestrowany:
kwiecień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
04.03.12
postów:
41
w niedziele rano wyszedl na chwile powiedzial ze musi przemyslec wszystko, wrocil po 40 min i stwierdzil ze kolega do niego dzwonil i wroci za 3 godziny bo musi mu pomoc i ja wierzyłam w to bo niby czemu nie i jak wyszedl dostalam smsa od niego ze ma problemy ze jedzie do warszawy po metadon ze bardzo mnie koch i przeprasza ale ukradl mi pieniadze z torebki i ze bierze heroine ale przestanie i wydaje mi sie ze gdyby nie to ze mnie okradl nie przyznalby sie nigdy,. chyba sumienie tak sobie mowie i taka mam nadzieje ze byc moze to ale tez mam swiadomosc ze przegralam z heroina i to jest straszne.
nie wiem co dalej, jak sie z nim wiązłam wiedzialam ze byl narkomanem i dobrze znalam jego przeszlosc ale tego sie nie spodziwalam owszem podejrzewalam ze cos sie znim dzieje ale myslam ze to zima ze pogoda taka, a pieniadze ze mu tak znikaly? mysle ze sama przed soba jestem mistrzynia w usprawiedliwianiu go, byc moze to mnie zgubilo. juz sama nie wiem
Czara..robilam mu test i byl negatywny, wczoraj sie nie zgodzil na kolejny i moze to moja wina ze tak go pilnuje..juz sama nie wiem
napisany przez: magnola, 07-04-2010 - 20:39
Posted: 07.04.2010, 15:54
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.07.10
postów:
16
Wiesz..... i ja nigdy nie zaufam już mojemu bratu. No, chyba, że minie 10lat jak będzie czysty :) (ale wtedy to prędzej przez zapomnienie niż ze zmiany statusu zaufania).
Nie obwiniaj się, że Twoja wina, że za bardzo go pilnowałaś, osaczałaś. Gdyby był czysty i pewny nie przeszkadzałoby mu to pewnie, może tym bardziej chciałby Ci udowodnić, chciałby, żebyś mu wierzyła. Pozwolił sobie zrobić test, bo był pewny, że będzie negatywny. Na kolejny się nie zgodził, bo się nie spodziewał.
Nazywasz się mistrzynią w usprawiedliwianiu... To nie tak, Ty go nie usprawiedliwiasz, Ty starasz się sobie tłumaczyć, że nie widzisz tego co widzisz. Bardziej niż usprawiedliwianie to jest zaprzeczanie.
A to podstępne gnidy są! Manipulanci i aktorzy! Perfekcjoniści kłamstwa i obłudy. Matkę by sprzedali.....
Smutna, okrutna, ale, niestety, prawda.
Mój brat stracił pracę, rodzinę, dom, kolegów, ma na bakier z prawem, z długami, nie wiem, z czym jeszcze ALE w jego mniemaniu to jeszcze nie jest dno, chyba... Sam przed sobą udaje, że jest ok.
Karolina, trudny to będzie związek, szczerze Ci współczuję. Nie chcę się tu wypowiadać, radzić, bo na jednym wózku z Tobą jadę, ale (o ile w odniesieniu do samej siebie trudno to dobitnie zobaczyć) jedynym wyjściem jest ultimatum - będę z Tobą, pomogę Ci jak podejmiesz leczenie, jeśli nie - droga wolna.
Łatwo pisać.....
Posted: 07.04.2010, 20:01
oceń:
rezydent
zarejestrowany:
październik 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.05.12
postów:
133
Czara..robilam mu test i byl negatywny, wczoraj sie nie zgodzil na kolejny i moze to moja wina ze tak go pilnuje..juz sama nie wiem[/quote]
Brak zgody na test traktuj jako wynik pozytywny.
Narkomania to cięzka choroba.
Współczuję.
Pozdrawiam i życzę szczęścia.
Posted: 07.04.2010, 20:13
oceń:
domownik
zarejestrowany:
kwiecień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
04.03.12
postów:
41
kontaktowałam sie z jego terapeutka ze zgierza i ona tez nie widzi szans ze wyciagnie sie z tego, najgorsze ze on obwinia mnie o to ze to niby przez kłótnie itd. wiem ze musi sie sie leczyc i wiem ze jak go wsadze do osrodka to mnie znienawidzi ale trudno nie pozwole drugi raz mu sie stoczyc na dno. dziekuje Wam za pomoc
Posted: 07.04.2010, 21:37
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
[quote=karolinahm]nie zgadza sie na nic twierdzi ze 31 lat wie co robi i wie jak sobie pomoc[/quote]
To, że ma 31 lat nie świadczy o tym, że sobie poradzi, właściwie to o niczym nie świadczy, a leczą się i starsze od niego i młodsze osoby. Ja na poważnie zaczęłam się leczyć po 30.
[quote=karolinahm]czy potrzebna jest jego zgoda zeby go do jakiegos osrodka wysłac?[/quote]
Tak, potrzebna jest jego zgoda i na detoks i na leczenie w ośrodku i na każdą inną formę leczenia.
[quote=karolinahm]najgorsze ze on obwinia mnie o to ze to niby przez kłótnie itd[/quote]
Jak Ci mówi, że to przez Ciebie w ogóle nie bierz tego pod uwagę, to jego chora głowa. Moglibyście się kłócić, mogłabyś od niego odejść, mogłabyś być wredna, ale pomimo wszystko NIGDY nie będziesz odpowiedzialna za jego branie i nie daj sobie tego wcisnąć. Chociaż przykro tego słuchać od bliskiej osoby. Jak ktoś twierdzi, że bierze z powodu kłótni to znaczy, że co? Przy każdym innym problemie w życiu jak coś pójdzie nie po jego myśli też będzie ćpał?
[quote=karolinahm]kontaktowałam sie z jego terapeutka ze zgierza i ona tez nie widzi szans ze wyciagnie sie z tego[/quote]
Myślę, że terapeutka wie co mówi, zwłaszcza, że go zna.
[quote=czara]ultimatum - będę z Tobą, pomogę Ci jak podejmiesz leczenie, jeśli nie - droga wolna[/quote]
To jest dobre ultimatum.
Jeśli w poradni Monarowskiej są takie kolejki, a zależy Ci na szybkim terminie rozmowy to możesz spróbować znaleźć inną poradnię zajmującą się uzależnieniami.
P.S.
Jeśli uda mu się przestać brać to Ci podziękować powinien za motywowanie do leczenia, a nie znienawidzić.
Ale jeśli Ci się nie uda nakłonić go do leczenia to się nie obwiniaj, bo żadnej Twojej winy w tym nie będzie. To on musi podjąć tą decyzję.
Powodzenia raz jeszcze!
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 07.04.2010, 21:57
oceń:
domownik
zarejestrowany:
kwiecień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
04.03.12
postów:
41
tylko czy to normalne ze po 5 latach wrocil do tego? byc moze nie jestem wszystkiego w stanie zrozumiec bo jestem 6 lat mlodsza od niego ale staram sie .
Posted: 07.04.2010, 22:35
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
[quote=karolinahm]tylko czy to normalne ze po 5 latach wrocil do tego? byc moze nie jestem wszystkiego w stanie zrozumiec bo jestem 6 lat mlodsza od niego ale staram sie .[/quote]
Oglądałam ostatnio "Wyspę Tajemnic" i był tam taki fajny cytacik, całkiem apropos:
- Czy na terapii grupowej działo się coś nienormalnego?
- Szeryfie, proszę zdefiniować pojęcie "nienormalny".
- Słucham?
- No tak. Przecież jesteśmy w szpitalu psychiatrycznym.
Jeżeli pytasz, czy zdarzają się nawroty po 5 latach: zdarzają się też po 10.
Posted: 28.05.2010, 13:40
oceń:
domownik
zarejestrowany:
kwiecień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
04.03.12
postów:
41
witam, wlasciwie sama nie wiem czy szukam jeszcze pomocy czy juz nie.. jak pisalam wczesniej moj chlpoak wrocil do brania heroiny , bylo dobrze przez 6 tyg , robil testy byly negatywne ale niestety skonczylo sie znowu wrocil koszmar z jego braniem, twierdzi ze do 3 razy sztuka ze teraz juz napewno mu sie uda ze tylko wziąl raz ( naliczylam 7 nakluc na rekach) ze to byla pomylka. mam pytanie do osob ktore braly czy to jest naprawde tak silne uczucie ze czlowiek nie wie co robi i najwazniejsze jest zdobycie towaru?? Tomek twierdzi ze nie pamieta czemu to robi tzn jaki byl powod zlamania abstynencji..moze to jego kolejne klamstwo.
Posted: 31.05.2010, 15:54
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
11.05.11
postów:
11
hej
mnie sie wydaje, ze dopoki Twoj chlopak sam nie postanowi rzucic brania i to nie przez obietnice dana Tobie czy komus w osrodku, ale sobie samemu, to nic nigdy nie bedzie go trzymalo na tyle silnie aby nie wracac do brania. Wewnetrzna obietnica jest czyms najlepszym, co mozna sobie dac. A "cisnienie" z braniem jest bardzo silne, poniewaz narkotyki pozwalaja zmienic samopoczucie, odreagowac, czy tam wyluzowac sie i zalatwic co trzeba z wiekszym spokojem. U mnie odrzucenie narkotykow wygladalo tak, ze trafilem w sam srodek zadupia, gdzie zaden kolezka, czy diler, nie interesowal sie moim losem. Spotkalem sie z psycholozka, ktorej opowiedzialem, o tym, ze dalej tak zyc nie moge, nie chce miec kontaktu z narkotykami. Wysluchala mnie i zadala tylko jedno pytanie: "Co jest w Twoim zyciu na pierwszym miejscu?" Szczerze stwierdzam, ze uratowala mi zycie. Od tego momentu wszystko potoczylo sie dobrze... a brac juz nie zamierzam, a fuj! :p
Posted: 01.06.2010, 21:04
oceń:
domownik
zarejestrowany:
kwiecień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
04.03.12
postów:
41
ale czego mu brakuje? robie wszystko zeby byl szczesliwy ale widocznie to za malo i najgorsze jest to ze i tak jestem winna jak zaczyna brac..a te jego klamstwa.. boze w zyiu bym nie przypuszczala ze mozna byc tak pomyslowym czlowiekiem..szok, Szarak ciesze sie ze Ci sie udalo, ja mam kazdego dnia nadzieje ze ten koszmar juz nie wroci i kazdego dnia strasznie sie myle niestety
Posted: 01.06.2010, 21:48
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
[quote=karolinahm]ale czego mu brakuje? robie wszystko zeby byl szczesliwy ale widocznie to za malo i najgorsze jest to ze i tak jestem winna jak zaczyna brac.[/quote]
Jeżeli uważasz, że jesteś winna czyjejś choroby i głupoty to ja proponuję 2 rzeczy:
1 - zostawić na pastwę losu, dostanie w dupę to sie może ogarnie
2 - spacerek na terapię dla współuzależnionych
Wybacz, ale to, co robisz jest chore. Koleś robi Cię w wała, a Ty jeszcze się martwisz, czy robisz wszystko, żeby było mu dobrze. Paranoja.