walczący o każdy dzień / pytanie o pomoc od Monaru (by pta1siek)
walczący o każdy dzień / pytanie o pomoc od Monaru (by pta1siek)
Posted: 29.03.2010, 13:01
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Witam,chciałbym uzyskać informacje z "centrum" na temat pomocy uzależnionym którzy nie mają nikogo kto mógłby im pomóc a chcą zerwać z nałogiem,jak wygląda/powinno wyglądać,jakie jest zadanie pracownika/wolontariusza MONAru gdy przychodzi zagubiony człowiek uzależniony od jakiegoś narkotyku do was po pomoc....chciałbym również żeby ludzie którzy byli w podobnej sytuacji jak wyżej opisane się udzielili w tym temacie,jak wygladało wasze pierwsze spotkanie z MONAREM....????
[color=red]Autor (pta1siek) wysłał pytanie do artykułów więc założyłam temat i przeniosłam go na forum.[/color]
napisany przez: magnola, 29-03-2010 - 13:02
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 29.03.2010, 19:00
oceń:
rezydent
zarejestrowany:
październik 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.05.12
postów:
133
Ja trafiłem po detoksie i długo czekałem na kolejkę.
Wcześniej wyrzucili mnie z innego ośrodka za papierosy.
Teraz podobno Monar jest strasznie zbiurokratyzowany
i nie ma szansy na ominięcie kolejki. Gdy ktoś decyduje się
na abstynencję nagle i niespodziewanie.
Ja kiedyś przywiozłem do Makondo chłopaka z mojego miasta.
Po prostu przyjechałem z nim do ośrodka i musieli go przyjąć.
Niestety, nie pobył zbyt długo, dlatego nigdy więcej takich rzeczy nie robiłem.
Słyszałem natomiast legendy o ludziach którzy chcieli się leczyć tak desperacko
że po prostu sami przyjeżdżali do ośrodków i czekali przed bramą.
Podobno jeden z takich desperado przyjechał zimą i przez trzy dni czekał,
nocując w stodole u sasiadów. W końcu go przyjęli i skończył leczenie.
Pracownicy i wolontariusze Monaru mają za zadanie udzielić informacji i porozmawiać, nic więcej.
Narkoman musi sam pokazać ze chce się leczyc.
Pamiętam społeczność, gdy dwaj kolesie przyjechali o 19:00
Zrobiliśmy im przyjęciówki do 3:00 nad ranem, a oni przed południem się zwinęli.
Dlatego nikt nie musi zbytnio się przejmować samymi deklaracjami.
Jeśli ktoś jest zdecydowany to mu się uda.
A jeśli naprawdę chcesz się leczyć i boisz się narkotyków, to po prostu jedź do ośrodka
i proś o przyjęcie. Wiosna jest. Nawet kilka dni wytrzymasz.
Będą wkurzeni na taką samowolkę, ale będą musieli pomóc.
Najwyzej odeślą Cię do innego osrodka.
Życzę szczęscia.
Posted: 29.03.2010, 19:59
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
najlepiej udać się do najbliższej Poradni Monaru [url]http://monar.net.pl/PagEd-index-topic_id-4-page_id-15.html[/url] i tam rozmawiając z terapeutą uzyskać informacje na temat ośrodków, czasu oczekiwania i tak dalej
Posted: 29.03.2010, 22:36
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Moje pierwsze spotkanie z MONAREM? Poszłam do poradni Monaru po czysty sprzęt - mieli program wymiany igieł i strzykawek, a poradnia uzależnień, do której wcześniej chodziłam nie miała takiej opcji.
Ale wtedy nie chciałam się leczyć...
[quote=Poradnia MONAR w Krakowie]Świadczymy usługi zdrowotne w zakresie:
? diagnostyka uzależnień
? poradnictwo
? terapia indywidualna
? terapia grupowa ( grupa dla młodzieży oraz osób uzależnionych )
? kierowanie do oddziałów detoksykacyjnych i placówek leczenia stacjonarnego
? konsultacje lekarza psychiatry
? skierowania na różnorodne formy terapii, m.in. programy substytucyjne, readaptacyjne
Dla osób uzależnionych i eksperymentujących Poradnia dysponuje następującymi ofertami pomocy.
Pierwszą ofertą są stałe [b]dyżury terapeutów[/b]. Dysponują oni bogatą wiedzą na temat narkomanii i wszelkich zagadnień z nią związanych.
Dyżury terapeutów, mają w zależności od rodzaju problemu, charakter interwencji kryzysowej, poradnictwa, wsparcia lub motywowania do podjęcia adekwatnej formy leczenia.
Kolejną ofertą jest[b] indywidualna praca z pacjentem[/b]. Praca indywidualna z pacjentem polega na przeprowadzeniu wywiadu z pacjentem lub jego rodziną, postawieniu diagnozy, w razie potrzeby wystawieniu skierowania na konsultacje specjalistyczne, lub może mieć charakter rozmowy informacyjno-motywacyjnej. Indywidualne spotkania z pacjentem służą określeniu problemów pacjenta, jak również opracowaniu planu terapii lub po prostu są rodzajem wsparcia w terapii.
Następną ofertą są [b]grupy[/b] dla osób uzależnionych i eksperymentujących. Są to grupy terapeutyczne wykorzystujące elementy programu Minnesota, czyli edukacji w zakresie mechanizmów uzależnień. Grupy są otwarte, co oznacza, że jest możliwe dołączanie do nich nowych osób.
Inną ofertę stanowią[b] skierowania do oddziałów detoksykacyjnych oraz ośrodków terapii długoterminowej[/b]. W Poradni jest zatrudniony lekarz psychiatra, który posiada uprawnienia do wystawiania skierowań.
Pacjentowi, który zgłasza się do poradni w celu podjęcia leczenia stacjonarnego lub detoksykacji, terapeuta wyszukuje telefonicznie miejsce w określonej placówce oraz wystawia skierowanie.
Poradnia prowadzi również[b] poradnictwo w zakresie HIV/AIDS[/b]. Pracownicy poradni mają różnego rodzaju szkolenia z tego zakresu, dzięki którym posiadają bogatą wiedzę na ten temat.
Codziennie w godzinach pracy poradni działa również telefon zaufania. Ponadto Poradnia oferuje konsultacje specjalistyczne. W poradni pracuje pedagog, psycholog, lekarz psychiatra, terapeuta uzależnień oraz pracownik socjalny. W razie potrzeby innego rodzaju konsultacji specjalistycznych poradnia kieruje do innych miejsc, w których się one odbywają.
[/quote]
I to wszystko są zadania pracowników MONARU czy innej poradni uzależnień.
[quote=www.monar.pl]Oferujemy pomoc osobom w każdym wieku, z różnie długim stażem zażywania narkotyków.
W Poradniach Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR można:
bez skierowań i innych zbędnych formalności, bezpłatnie i poufnie [b]uzyskać poradę lekarza psychiatry lub psychologa[/b],
[b] otrzymać[/b] w razie potrzeby[b] skierowanie na oddział detoksykacyjny lub do ośrodka stacjonarnego[/b].
[b]Można skorzystać z programów edukacyjnych, terapii indywidualnej i grupowej.[/b]
W większości monarowskich poradni można [b]uzyskać poradę przez telefon skorzystać z pomocy prawnika i pracownika socjalnego[/b].
Wiele poradni prowadzi programy wymiany igieł i strzykawek adresowane do osób zażywających narkotyki dożylnie.
Osoby uzależnione od narkotyków mogą [b]skorzystać z terapii stacjonarnej w ośrodkach rehabilitacyjnych MONAR[/b]. Stowarzyszenie prowadzi ponad trzydzieści takich ośrodków. Każdy ośrodek ma swój program autorski, opierający się jednak na ogólnie przyjętej w Monarze metodzie społeczności terapeutycznej. Programy dostosowane są do wieku osób potrzebujących pomocy (są ośrodki dla dzieci i młodzieży do lat 19, ośrodki dla młodzieży starszej w wieku 19 - 25 lat i dla osób dorosłych). Terapia w ośrodkach trwa od pół roku (w przypadku programów krótkoterminowych) do półtora czasem nawet i dwóch lat w programach średnio i długoterminowych). Pobyt w ośrodkach jest dobrowolny, ale przyjmowane są także osoby z nakazem sądowym lub osoby odbywające karę pozbawienia wolności, w stosunku do których sąd orzekł zamianę kary pozbawienia wolności na pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym.
[/quote]
Co jeszcze można dodać, chyba to, że MONAR prowadzi też hostele, w których osoby po zakończeniu leczenia w ośrodku (nie mogące, nie chcące wrócić do domu lub po prostu nie mające gdzie wracać) mogą przez jakiś czas (np rok) mieszkać, co pomaga w przystosowaniu się do życia poza ośrodkiem, daje czas na znalezienie pracy i mieszkania.
To tyle teorii.
Pytanie było czysto teoretyczne więc czysto teoretycznie odpowiedziałam.
A jak ktoś chce przestać brać to idzie do najbliższej poradni uzależnień i rozmawia z terapeutą próbując wybrać odpowiednią formę leczenia w odpowiednim dla siebie miejscu
napisany przez: magnola, 29-03-2010 - 22:38
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 31.03.2010, 12:18
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
01.04.10
postów:
3
To tak teraz troche mniej teoretycznie,bardziej praktycznie w moim przypadku.Jakieś sześć lat temu,wieczorem gdy zeby zaczely mi eksplodować,tak ze odlamki szkliwa wbijaly mi sie w dziąsła,gdy nie do opisania chyba ból stał sie niczym kara śmierci za kilku miesieczny ciag amfetaminowy do ktorego zaczałem podchodzić jak do samobujstwa ponieważ nie stać mnie bylo na jednorazowy skok z mostu,doceniłem każda chwile życia,ktore byly i mogly by być.Leżac w amoku bez ruchu zacząłem sie modlić w myślach,obiecałem sobiei Bogu,że gdybym miał jeszcze jedna szanse to bym jej nie zmarnował.ta noc sie skończyła w dziwny sposób,mysle ze umarłem wtedy.Gdy otworzylem rano oczy,wiedziałem ze nie moge tego zmarnowac.Było ciezko,z kazdym dniem coraz bardziej,aż do chwili gdy 3 dni pozniej pewne spotkałem pewne osoby przyszły walnać w nosa do mnie,szczegółym omine,ale z godzine czasu odmawiałem,dziwne to bylo bo dosłownie"no zajeb poczujesz sie odrazu lepiej itp...'',heh książkowy przypadek....w końcu dałem sie namowic na 2 extazy,za dwie godziny odwiedziłem kogo trzeba po .....NO I WŁASNIE szkopuł tkwi w tym,że w ten sam dzień byłem w placówce Monaru po wsparcie i pomoc,lecz osoba ktora tam była mowiąc to wszystko co wtedy powiedziala,,sciagneła mnie na sam dól w ciągu kilku minut odbierajac mi nadzieje,byłem w szoku,wyszedłem z placowki nie iwedziałem gdzie ani po co,wiedziałem ze nie chce cpac ale po rozmowie z tym... ''nie wyjdziesz z tego bo to zbyt trudne i wogole idz sie powies albo cos''-to jest rownoznaczne z tym co powiedzial.Mam żal,i ciekaw jestem czy ''MONAR'' uważa że terapia wstrząsowa jest najlepsza,czy poprostu stasłem sie ofiara złego humoru tego 'wielkiego dobrego czlowieka''.Jakoś dożyłem dzisiejszego dnia,jeśłi mozna to nazwać zyciem.przez ostatni rok coraz cześciej cpam,i tojeszcze zostaje faszerowany czyms,nie wiem.czym,jakies dziwne srodki,chyba chca zebym postradal zmysly,zeby zrobic mnie wariatem ,tylko nie iwem czemu,wczoraj dali mi jakiegos odpulchniacza i cos do palenia dziwnego,jak to powiedzieli na boku myslac ze nie slysze,starałem sie wczoraj do kogos zadzwonic,zero pomocy.jakmi puls przyspiesza to w glowie misie kreci ,nie panikuje bo to by sie skonczylo zle,zreszta,po co ja to pisze,i tak juz nikt minie pomoze...
Posted: 31.03.2010, 13:41
oceń:
rezydent
zarejestrowany:
październik 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.05.12
postów:
133
Czynni, aktywni narkomani co jakis czas mają momenty gdy mają dosyć ćpania.
Co jakiś czas mają przebłyski instynktu samozachowawczego.
Niestety, większości nie udaje się wykorzystać tych krótkich chwil.
Nikt nie jest w stanie Ci pomóc jeśli sam nie będziesz chciał się leczyć.
Zasada w Monarze jest prosta.
Z naćpanymi nie warto rozmawiać.
Jeśli chcesz pomocy,musisz najpierw otrzeźwieć.
Pozdrawiam i życzę szczęścia.
Posted: 31.03.2010, 15:39
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
01.04.10
postów:
3
Rozumiem to doskonale ale u mnie to nie są przebłyski,biore co jakiś czas ale tylko dla tego że musze ponieważ musze,mam problemy ze zdrowiem,fizycznym chcialbym podkreślić.W nasza służbe zdrowia nie mam zaufania,nie potrafie rozmawiać z lekarzami,lekarze przejmują sie pacjentami jak prywatnie się leczysz,a tak to zaczniesz mowić co ci dolega,powiesz dwa słowa nie skończysz a ci już recepte wypisują,a jak bym powiedział jakiemuś lekarzowi że jestem narkomanem,heh to już wogóle mógłbym sobie wyjść.Wiekszośc ludzi ma negatywne podejście do osób uzależnionych,dlaczego ktoś ma pomóc narkomanowi lepiej życ jak on sam sie zabija....???Nie poradze sobiem SAM w wielu aspektach zerwania z nałogiem,od jakiegoś czasu jestem w zwiazku lecz z problemami dalej jestem sam,a też nie moge oczekiwać nie wiadomo czego od tej osoby.Mam cztero miesięczne dziecko,nie potrafie utrzymać rodziny z powodu złego stanu zdrowia,jeszcze nie tak dawno nie było tak zle dlatego się odwlekało szukanie pomocy,zresztą liczylem na jakiekolwiek wsparcie duchowe ze strony kochanej osoby ale no cóż,jestem i byłem sam.Potrzebuje znależć kogoś kto wskaże mi jakaś droge którą moge pójść,potrzebuje jakieś namiary do ludzi,lekarzy czy wolontariuszy,ktorzy liczą sie z czlowiekiem i chcą mu pomóc a przedewszystkim nie odsyłają z kwitkiem....''Jeśli chcesz pomocy,musisz najpierw otrzeźwieć.''-ponad dwa lata nic nie brałem ,nie piłem,nie paliłem,i co,po dwoch latach abstynencji czułem sie chwilami gorzej niż po dwóch tygodniach.Przez kilka lat mam problemy,okresowo coj akis czas nie moge nic do ust włożyć bo jak zjem coskolwiek to za jakies pol godziny do godziny w okolicach pepka zaczyna mnie dziwnie uwierać i zaczyna mi sztywnieć jakis miesien od klatki piersiowej az do czubka głowy,o bólu nie wspomne,to było okresowe.Jak mówiłem coraz gorzej,od 3 miesięcy nie jem NIC,a jeśli juz to za chwile i tak ide zwymiotować bo wszystko co zjem stoi w żoładku.WIERZ mi że chcialbym żeby moim problemem były tylko nałogi,nie jestem słaby bo gdyby tak było to by mnie już tutaj nie było,ale nadszedł kres bo nie pomaga nawet gdy...NIE mam zamiaru być ciężarem dla rodziny,pewnie Ciebie to nie obchodzi bo przecież niby dlaczego ma obchodzić skoro pewnie masz własne,jak wiekszość POLAKÓW.Nie chce żeby ktoś mnie żałował czy coś takiego,staram sie znal
Posted: 31.03.2010, 18:14
oceń:
rezydent
zarejestrowany:
październik 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.05.12
postów:
133
Tak do końca nie rozumiem - bierzesz czy nie bierzesz?
Czy byłeś u kogoś kto może Ci pomóc?
Akurat obchodzi mnie los każdego narkomana który poszukuje pomocy,
ale żeby pomóc, trzeba coś wiedzieć,
Twoje opowieści są zbyt chaotyczne.
Kiedy ostatnio miałeś kontakt z substancjami psychoaktywnymi?
Posted: 31.03.2010, 18:51
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
a ja zrozumiałem, że w dwie godziny po wzięciu narkotyków poszedłeś do poradni, narkotyki to substancje zmieniające świadomość, może dlatego że byłeś pod ich wpływem odebrałeś tą wizytę tak jak odebrałeś a może rzeczywiście trafiłeś na jakiegoś dziwnego, nieprofesjonalnego ludka,
zdecydowanie ponowiłbym próbę wizyty w poradni, może z innym terapeutą, może innej, ale bym poszedł
Posted: 31.03.2010, 22:28
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
[quote=pta1siek]lecz osoba ktora tam była mowiąc to wszystko co wtedy powiedziala,,sciagneła mnie na sam dól w ciągu kilku minut odbierajac mi nadzieje,byłem w szoku,wyszedłem z placowki nie iwedziałem gdzie ani po co,wiedziałem ze nie chce cpac ale po rozmowie z tym... ''nie wyjdziesz z tego bo to zbyt trudne i wogole idz sie powies albo cos''-to jest rownoznaczne z tym co powiedzial.Mam żal,i ciekaw jestem czy ''MONAR'' uważa że terapia wstrząsowa jest najlepsza[/quote]
Słyszałam podobne słowa, jedna pani psycholog powiedziała mi: "nie masz szans, z tego się nie wychodzi", najpierw usiadłam na znak protestu na chodniku, pomyślałam chwilę i bezpośrednio od niej pojechałam do poradni uzależnień umówić się na wizytę z chęcią podjęcia terapii (chyba wtedy chciałam tylko udowodnić, że się myli, a nie na prawdę się leczyć, ale to już moje przemyślenie po latach). Właściwie efekt jej słów był pozytywny - nie powiesiłam się, a nawiązałam kontakt z terapeutką w poradni. Dodam jeszcze, że nie powiedział mi tego nikt z MONARU (do poradni Monarowskiej trafiłam dużo później i otrzymałam wsparcie i motywację), ale chcę przez to powiedzieć, że jak to nazwałeś "terapia wstrząsowa" przez pracowników innych placówek też jest stosowana. Nie uważam, że to dobre tylko nieprofesjonalne. Ale ludzie są różni i w każdym fachu można trafić na kogoś niekompetentnego. Też byłam rozgoryczona tak jak ty takim stawianiem sprawy.
Za którymś kolejnym razem deklarowałam się, że wracam do poradni, że będę chodzić na terapię i faktycznie nawet chodziłam, tylko nie przeszkadzało mi to brać w międzyczasie, a nawet przyjść naćpana do terapeutki - powiedziała mi: "nie przychodź, bo to nie ma sensu, próbowałam już wszystkiego żeby do ciebie dotrzeć, ja więcej zrobić nie mogę". Wtedy byłam zła, mówiłam jak ty, że chyba tylko się powiesić itd... że terapeutka niedobra, nie liczy się z konsekwencjami tego co mówi (oczywiście chodziło mi o to, że mogła mnie dobić), że tak się nie robi. Ale w tym wypadku ona miała rację! Nie zwodziła mnie, że jest w stanie coś zrobić, odebrała mi poczucie, że coś robię żeby nie ćpać, bo chodząc do poradni oszukiwałam sama siebie, że chodzę to znaczy że coś robię.
Ostatecznie "przerobiłam" 3 terapeutów w 8 lat i dopiero przy 4 terapeutce zaskoczyłam i mi się udało (do tego z pomocą psychiatrów) Więc to nie takie proste, że pójdziesz gdzieś i tam ktoś z miejsca pomoże ci nie brać i wszystkie twoje problemy się rozwiążą.
[quote=pta1siek]a jak bym powiedział jakiemuś lekarzowi że jestem narkomanem,heh to już wogóle mógłbym sobie wyjść[/quote]
Dziwne. Nie wiem gdzie szukałeś pomocy i gdzie próbowałeś się leczyć (i z uzależnienia i z innych chorób czy dolegliwości), bo ja mam inne doświadczenia. Każdemu lekarzowi, do którego idę mówię na wstępie, że jestem narkomanką, chociażby ze względu na to, że nie chcę brać niektórych leków z pewnymi substancjami. I nie ważne czy było to jak grzałam, czy teraz jak jestem trzeźwa - przez ok. 10 lat nie spotkałam się z lekarzem, który by nie próbował mi pomóc, czy gorzej traktował z powodu mojego uzależnienia. Nieważne czy był to hepatolog, laryngolog, chirurg, neurolog, psychiatra czy internista.
Wyjątkiem była chyba tylko kwalifikacja do leczenia HCV-a interferonem, czekałam ponad rok i musiałam mieć zaświadczenie z poradni o przynajmniej rocznej abstynencji. Czynnych ćpunów nie leczą, ale mają rację, bo jaki sens leczyć kogoś, kto zaraz znowu się trafi wirusem.
Raz z pogotowia nie chcieli przyjechać do mnie, jak moja mama powiedziała, że jestem narkomanką i musiała wezwać kogoś prywatnie, ale to już dyspozytorka, a nie lekarz.
No i raz przy pobieraniu krwi pielęgniarka (więc też nie lekarz) potraktowała mnie paskudnie, patrząc na moją rękę zmasakrowaną od wkłuć powiedziała: za to to ja się nawet nie biorę - zrobiło mi się wtedy głupio i przykro i był we mnie żal, nie powinna była komentować.
Mam inne zastrzeżenia do naszej polskiej służby zdrowia, która pozostawia wiele do życzenia, chociażby po ostatnim moim pobycie w szpitalu, ale o tym nie będę pisać.
No to tyle z mojego doświadczenia.
Podsumowując: to, że jeden czy drugi lekarz czy terapeuta okazał się niekompetentny i nie pomógł nie oznacza, że wszyscy tacy są. Jak się na prawdę chce, jak się próbuje i szuka to znajdzie się tego, który przynajmniej będzie próbował pomóc.
Jak nie będziesz próbował to faktycznie nikt i nic ci nie pomoże.
[quote=pta1siek]przez ostatni rok coraz cześciej cpam,i tojeszcze zostaje faszerowany czyms,nie wiem.czym,jakies dziwne srodki,chyba chca zebym postradal zmysly,zeby zrobic mnie wariatem ,tylko nie iwem czemu,wczoraj dali mi jakiegos odpulchniacza i cos do palenia dziwnego,jak to powiedzieli na boku myslac ze nie slysze,starałem sie wczoraj do kogos zadzwonic,zero pomocy.[/quote]
OK - ćpasz, to zrozumiałam. Ale kto i czym cię faszeruje? Ktoś ci daje coś na siłę?? I jacy oni? Kim są ci, którzy ci to dają i gadają za twoimi plecami tak żebyś nie słyszał?
[quote=pta1siek]biore co jakiś czas ale tylko dla tego że musze ponieważ musze,mam problemy ze zdrowiem,fizycznym chcialbym podkreślić[/quote]
Bierzesz narkotyki co jakiś czas w celu poprawienia swojego zdrowia fizycznego??? Bo tego nie rozumiem. Co bierzesz i po co?
[quote=pta1siek]
ponad dwa lata nic nie brałem ,nie piłem,nie paliłem,i co,po dwoch latach abstynencji czułem sie chwilami gorzej niż po dwóch tygodniach[/quote]
Myślisz, że czułeś się gorzej z powodu abstynencji??
[quote=pta1siek]Wiekszośc ludzi ma negatywne podejście do osób uzależnionych,dlaczego ktoś ma pomóc narkomanowi lepiej życ jak on sam sie zabija....???[/quote]
Może to ty masz takie podejście i sądzisz ludzi według siebie?
[quote=pta1siek]Nie poradze sobiem SAM w wielu aspektach zerwania z nałogiem[/quote]
To idź do poradni uzależnień, porozmawiaj o tym z terapeutą i zdecyduj się na terapię.
[quote=pta1siek]zresztą liczylem na jakiekolwiek wsparcie duchowe ze strony kochanej osoby[/quote]
Żadne wsparcie duchowe nie zastąpi leczenia.
[quote=pta1siek]Potrzebuje znależć kogoś kto wskaże mi jakaś droge którą moge pójść,potrzebuje jakieś namiary...[/quote]
Namiary na poradnie uzależnień w swoim mieście znajdziesz w necie, zadzwoń - umów się na wizytę z terapeutą - powiedz, że jesteś uzależniony i chcesz podjąć terapię. Nie wierzę, że terapeuta nie porozmawia z tobą, nie powie ci jakie masz możliwości leczenia - tylko ty musisz się na to leczenie zdecydować. Napisz z jakiego miasta jesteś, może ktoś ci poda namiar na konkretną poradnię czy nawet poleci terapeutę.
[quote=pta1siek]NIE mam zamiaru być ciężarem dla rodziny[/quote]
To lecz się i z uzależnienia i z innych dolegliwości żebyś mógł być ojcem dla swojego dziecka, a nie tylko narzekaj jak bardzo jesteś chory i jak to nikt nie chce ci pomóc.
Powodzenia.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 01.04.2010, 11:35
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
01.04.10
postów:
3
Jestem z Legnicy.Na siłe nikt mi nic nie wciska,a chodzi mi o to ze zachowanie pewnych ludzi wobec mnie jest takie jakbym był debilem,nie wiem,może zchizy a moze ktoś poprostu chce zebym tak myslal,nie wiem.Wtedy gdy byłem w poradni to był 3 dzień jak nie brałem...
Moje wypowiedzi są chaotyczne,to dlatego chyba że chce szybko,bo czuje że mój czas sie kończy...
Ćpanie pomagało mi ze zdrowiem fizycznym,po strzale żoładek,cały układ pokarmowy jakoś normalnie zaczynał funkcjownować,trawić itp...-ze zdrowiem psychicznym,strach,nerwica lękowa nie dawała o sobie znać.JAK mówiłem przez jakiś czas było dobrze,aż w pewnym momencie ,nie wiadomo gdzie,w kościele,sklepie,domu,żoładek mi ściśnie,telepie mnie z zimna a spod pachy pod scieka kroplami,szczeki sie zacisna ze nie mogę mowić,oczy jak 5 złoty i nie moge złapać oddechu,jedyne co moge wtedy zrobić to wyjść gdzies na powietrze szybko gdzie bede sam,żebym sie mógł uspokoić bo im bardziej sie denerwuje tym gorzej jest ze mna...-tak to wygląda mniej wiecej,nie życzyłbym tego nikomu...
DZIEKI
Posted: 01.04.2010, 13:21
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Niepubliczny Ośrodek Terapii Uzależnień
59-220 Legnica
ul. Powstańców Śląskich 10
tel. (76) 723-86-10
Filia Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Złotoryji
Całodobowy Oddział Terapii Uzależnień
ul. Chojnowska 81, 59-220 Legnica (dawny Bolanów)
tel. (76) 866-09-05
Legnica Poradnia Zdrowia Psychicznego dla Dorosłych
ul. Chojnowska 81
tel. (76) 862-99-07
Poradnia Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR,
59-220 Legnica,
ul. Chojnowska 81A,
tel./fax. (76) 723-72-27
Dzwoń i próbuj do skutku.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 03.04.2010, 11:06
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.04.10
postów:
10
pta1siek - piszesz o tym, jak amfetamina poprawia ci zdrowie fizyczne..
to jest złudzenie
ona cię "dopala", pobudza, niweluje uczucie zmęczenia i wycieńczenia
amfetamina oszukuje twój organizm, oszukuje też twój mózg
dlatego wydaje ci się, że "oni" knują przeciwko tobie, że źle ci życzą (wiem że to jest bardzo realne)
co do tego, że w towarze masz jakiś syf, to musisz wiedzieć, że to akurat nie jest efekt twojej psychozy
żeby towar więcej ważył - wrzuca się do niego różne gówna, trudno ocenić co
jeśli nie przestaniesz ćpać wykończysz swoje ciało - ale to nie znaczy,że od razu umrzesz .. nie ma tak dobrze
masz bardzo duże szanse żeby stać się warzywem, srającym w pampersa i śliniącym się, pchanym na wózku na spacerki w jakimś hospicjum
jeśli bierzesz amfetaminę od dawna, to twoje naczynia krwionośne w mózgu są już bardzo osłabione - a sama faza powoduje zmiany tętna i ciśnienia krwi, co może spowodować wylew krwi do mózgu
grozi ci także zawał mięśnia sercowego (skutek może być podobny jak przy udarze/wylewie)
pomijam oczywiście zaburzenia elektrolitowe (które zapewne masz, bo te stany psychiczne mogą być także efektem właśnie niedoborów) amfetamina działa moczopędnie, więc wysikujesz wszystkie potrzebne związki ...
co tu dużo mówić, władowałeś się w niezły syf
ale nie jest to sytuacja bez wyjścia :)
stań przed lustrem, spójrz w to co w nim zobaczysz .. zajrzyj w swoje oczy, zobacz kolor skóry, spójrz na swoje dłonie
weź prysznic, niewiele to daje co? chemia krąży w tobie, niszczy cię, wypłukuje z ciebie ciebie, twoje JA, działasz jak automat
oczyść się, zacznij regularnie jeść - to na początek, warzywka, soki owocowe i te sprawy
w poście wyżej masz adresy placówek - jedź na toksykologię jeśli nie jesteś w stanie sam się odtruć
a potem staraj się o przyjęcie do ośrodka, bo z tego co piszesz wynika, że jesteś rozsypany totalnie
trzymaj się chłopie!
Posted: 03.04.2010, 12:33
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Dobrze cute gada, wywaru z owoców mu polać.
Jeżeli do kogoś nie trafi bardzo obrazowy opis medycznych skutków zażywania środków podnoszących ciśnienie, to życzymy powodzenia. Jak w tej kampanii, Użyj wyobraźni. Cmentarz - jesteś na miejscu. Dobrze nastawiony GPS to podstawa, prawda?
Posted: 03.04.2010, 13:30
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Szczerze mówiąc bardziej wierzę w trafianie do uzależnionego przez skutki już zaistniałe - czyli poniesione przez niego konsekwencje brania niż "straszenie": bo zejdziesz na zawał, dostaniesz wylewu, bo zakazisz się hiv, hcv albo umrzesz... To może być ostrzeżenie, ale nie wielu uzależnionych ruszy, nawet jak mówi o tym ktoś realny z własnego doświadczenia. Jak ćpałam mogli mi mówić, że zdechnę, że będę jeszcze bardziej chora, ale miałam to w dupie i większość uzależnionych których znam miała tak samo. Albo nie wierzyłam, że może być gorzej, albo nie wierzyłam w to, że mi się coś takiego przytrafi.
Ale pod cute mogę się podpisać. Dobrze powiedziane.
[quote=cute]
(...) jeśli nie przestaniesz ćpać wykończysz swoje ciało - ale to nie znaczy,że od razu umrzesz .. nie ma tak dobrze
masz bardzo duże szanse żeby stać się warzywem, srającym w pampersa i śliniącym się, pchanym na wózku na spacerki w jakimś hospicjum
jeśli bierzesz amfetaminę od dawna, to twoje naczynia krwionośne w mózgu są już bardzo osłabione - a sama faza powoduje zmiany tętna i ciśnienia krwi, co może spowodować wylew krwi do mózgu(...)[/quote]
W najgorszych momentach jak cokolwiek do mnie docierało chyba tego najbardziej się bałam, wylądować w stanie powyższym będąc tego świadomą.
Więc pta1siek idź jak najszybciej do poradni, na detoks i na leczenie zanim doprowadzisz się do jeszcze gorszego stanu.
napisany przez: magnola, 03-04-2010 - 13:31
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...