Ja rzucilem po 8 latach narkotyki,bralem metamfetamine,i bylem gleboko uzalezniony,nauczylem sie z tym normalnie zyc i funkcjonowac,ale czasami mnie zabieralo,tak,ze juz siebie nie kontrolowalem,robilem bardzo zle rzeczy,ale udalo mi sie wyjsc z tego,zyje i pracuje w Anglii,i warto podkreslic ze bralem narkotyki od 13 roku zycia w sensie metamfetamine,przez 8 lat nie mialem dluzszej przerwy niz 2 tygodnie,wiele razy zastanawialem sie nad osrodkiem ale ostatecznie,pomogla twarda decyzja,kiedys przyszedl takie dzien ze powiedzialem sobie albo sie wieszasz albo zrob cos ze swoim zycie,i sie udalo,od 1,5 roku jestem czysty nawet nie pale sqna,pije sporadycznie,zmienilem swoje zycie calkowicie,i zerwalem kontakty ze swoimi "przyjaciolmi" ,ktorzy okradli dom mojej matki jak wyjechalem i odbilem,takze jezeli ktos ma silny charakter i chce normalnie zyc to mozna rzucic narkotyki
i przez ostatnie 3 lata mojego cpania,wpadalem w paranoje,nabawilem sie nerwicy lekowej,bardzo ciezko mi zyc,mozna to leczyc ale ja chce to sam zwalczyc,a zmian w moim mozgu juz nigdy nie naprawie,jestem nerwowy mam chora wyobraznie zawsze widze wszystko w negatywnych barwach,ale to powoli mija i jestem bardzo z siebie dumny....
[color=red]Używaj opcji "Wpisz" do edycji swoich postów i nie pisz jednego pod drugim.
Post przeniosłam do nowego tematu, bo nijak się miał do tematu dotyczącego ośrodków krótkoterminowych, w którym został napisany. [/color]
napisany przez: magnola, 20-03-2010 - 22:35
Posted: 21.03.2010, 19:56
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Z czysto perwersyjnej ciekawości: jak zachorujesz na raka, to też będziesz chciał sam z tym walczyć?
Posted: 21.03.2010, 21:11
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.04.10
postów:
34
Nie chce nikogo krytykowac ,ale Wasze przyrównywanie narkomanii ma tak esekurancki i nieadekwatny wydźwięk ,ze to az irytujace. Facet jest własnie przykladem tego,ze To nie RAK,cukrzyca itd. Wszystko tu zalezy od człowieka i jego wewnetrznej siły.Niekotrzy potrzebuja pomocy,a inni mają energie w sobie.
Gratuluję.
Posted: 21.03.2010, 21:26
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
[quote=neurotictune]Nie chce nikogo krytykowac ,ale Wasze przyrównywanie narkomanii ma tak esekurancki i nieadekwatny wydźwięk ,ze to az irytujace. [/quote]
Więc się irytuj, tupnij nóżką, może Ci ulży.
W kilku poprzednich Twoich postach tak ładnie chwaliłaś się znajomością tematu, a nie wiesz, że narkomania to choroba? Choroby leczy lekarz, nie wioskowy doktor i nie pani w mięsnym. LEKARZ. Dodatkowo przypadłość ta jest tak paskudnie złożona, że czasem jeżeli nawet terapeuta uzależnień nie ma nic do roboty, to przyda się psychiatra.
[quote=wlochatyjoe121]i przez ostatnie 3 lata mojego cpania,wpadalem w paranoje,nabawilem sie nerwicy lekowej,bardzo ciezko mi zyc,mozna to leczyc ale ja chce to sam zwalczyc,a zmian w moim mozgu juz nigdy nie naprawie,jestem nerwowy mam chora wyobraznie zawsze widze wszystko w negatywnych barwach,ale to powoli mija i jestem bardzo z siebie dumny.... [/quote]
Czegoś jeszcze nie rozumiesz?
Jeżeli tak podchodzisz do tematu, to współczuję Twojemu Piotrusiowi, czy jak mu tam było.
[quote=neurotictune]Facet jest własnie przykladem tego,ze To nie RAK,cukrzyca itd.[/quote]
Niesamowite! Narkomania to nie to samo, co rak?!
[quote=neurotictune]Wszystko tu zalezy od człowieka i jego wewnetrznej siły.Niekotrzy potrzebuja pomocy,a inni mają energie w sobie.[/quote]
Nie wszystko.
Amen.
napisany przez: KARO, 21-03-2010 - 21:30
Posted: 21.03.2010, 21:35
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.04.10
postów:
34
Tupnęłam.nie pomogło. ;]
Choroba emocjonalna ok. Zgodze sie ze mozna ja podciagnac pod raka.narkomania/alkoholizm to jego nastepstwa. GDYBYS szukała pomocy w momencie odczuwania problemów ,ktore zabijałas narkotykami prawdopodobnie NIGDY nie wpadłabys w narkomanie.PAranoje itd. to równiez NASTEPSTWA zazywania narkotyków. NIe znam terapii,ktora skupia sie na 'odcieciu' narkotyków i pozostawieniu jednostki samej sobie. Chodzi chyba o ułozenie swiata wartosci na nowo ,przezwyciezenie sałbosci. nieprawdaz?
Przykro mi,ale narkomania to zbyt złozony problem zeby nazwac ja CHOROBĄ z nikad,od tak. nie wyleczy jej nikt kto nie zajrzy wgłąb siebie SAM lub z pomocą.
raka nie powstrzymasz. Ma sie pojawić to się pojawi. Poza tym -błagam. RAK to choroba duszy? :D
NIe martw się o Piotra. On niego ma sie kto martwić.
Pozdrawiam.
Posted: 21.03.2010, 21:43
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Co Ty się tak tego raka czepiłaś? Czy jak przychodzi na forum ktoś nowy, przed każdym ironicznym tekstem muszę stawiać wielki wykrzyknik z info: UWAGA, BĘDĘ SZYDZIĆ?
[quote=neurotictune]GDYBYS szukała pomocy w momencie odczuwania problemów ,ktore zabijałas narkotykami prawdopodobnie NIGDY nie wpadłabys w narkomanie.PAranoje itd. to równiez NASTEPSTWA zazywania narkotyków.[/quote]
Następstwa tak. Ale branie narkotyków nie zawsze jest następstwem walki z jakimś problemem.
[quote=neurotictune] Chodzi chyba o ułozenie swiata wartosci na nowo ,przezwyciezenie sałbosci. nieprawdaz?[/quote]
A jak chcesz to zrobić samodzielnie, jeżeli np. nie wiesz, jakie te wartości powinny być (powód ich nieznajomości dowolny)? Przezwyciężanie słabości? Ok. Pytam się tylko, kto wskaże Ci Twoje słabości, jeżeli sam nie wiesz, kim jesteś?
[quote=neurotictune]Przykro mi,ale narkomania to zbyt złozony problem zeby nazwac ja CHOROBĄ z nikad,od tak. nie wyleczy jej nikt kto nie zajrzy wgłąb siebie SAM lub z pomocą.
raka nie powstrzymasz. Ma sie pojawić to się pojawi. [/quote]
Przykro mi, ale żebym uwierzyła w tą dziwaczną teorię, chcę zobaczyć jakiś zapis na ten temat. Fakt, że narkomania jest chorobą mogę Ci udowodnić, tylko nie wiem, jak to ma sens. Wujcio Gugl Ci pokaże wyniki do kilku publikacji medycznych.
[quote=neurotictune]Poza tym -błagam. RAK to choroba duszy? :D[/quote]
A ja coś takiego gdzieś napisałam? Pokaż gdzie.
Posted: 21.03.2010, 21:45
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Neurotictune, z tego co czytasz na temat narkomanii chyba bierzesz tylko to co chcesz wiedzieć, a to co niewygodne, próbujesz odrzucić. Jak dla mnie brak obiektywizmu. Irytuj się ile chcesz i złap kontakt z samą sobą i pomyśl co ta emocja może powiedzieć Ci o Tobie. - Może przynajmniej będzie z tej nieprzyjemnej emocji pożytek.
Dlaczego porównanie uzależnienia do raka? Bo obie to[b] choroby[/b], obie śmiertelne, przewlekłe, z nawrotami i jest [b]bardzo mała szansa[/b] na samowyleczenie, a i leczenie nie gwarantuje sukcesu.
Zaleczenie nie ma wiele wspólnego z siłą woli, charakterem czy energią. Na siłę można nie brać na tzw. "dupościsku", ale jak nie idą za tym zmiany w myśleniu i zachowaniu to jest tylko nie branie, które nie jest trzeźwieniem, a o trzeźwienie tu chodzi.
Energią w sobie chwalą się też energoterapeuci, niektórzy wierzą, że są oni w stanie uleczyć różne choroby
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 21.03.2010, 21:53
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
Obowiązująca obecnie 10 edycji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób, Urazów i Przyczyn Zgonów (ICD 10) opisuje zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania spowodowane używaniem substancji psychoaktywnych nadając im kody F10-F19
Substancje psychoaktywne:
F10 ? alkohol
F11 ? opiaty
F12 ? kanabinole
F13 ? leki uspokajające i nasenne
F14 ? kokaina
F15 ? inne substancje psychostymulujące, w tym kofeina
F16 ? substancje halucynogenne
F17 ? palenie tytoniu
F18 ? lotne rozpuszczalniki
F19 ? inne lub kilka substancji
Jeśli pacjent przyjmuje kilka substancji, to jako główną koduje się tę, która jest przyjmowana w sposób ciągły i powodująca aktualne zaburzenie. Jeśli pacjent przyjmuje substancje w sposób chaotyczny, bez zwracania uwagi na ich rodzaj ? F19.
więc jednak choroba, a chorobę się leczy
quod erat demonstrandum
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 21.03.2010, 22:06
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.04.10
postów:
34
stała trójka. Murem za sobą. Zachoiwujecie tak jakby to,ze ktos ma inne przekonania oznaczało,ze wami GARDZi,lub krytykuje wasz światopoglad. Cóz, byłabym hipokrytką w moim przypadku,bo kocham kogos kto CHORUJe na to samo co Wy.
To własnie Ty KAro się czepiasz.Ja juz dawno odrzuciłam ta teoryjkę o narkomani - raku,cukrzycy itd.
Mysle,ze zapomnieliscie o sobie sprzed laty,kiedy to z niewiadomych przyczyn siegneliscie po to scierwo.
Tez myslałam,ze to bajki. Ze niegrozne. Było lepiej niz wtedy kiedy nie Brałam,a robilam to DOSC czesto ,a przynajmniej na tyle,zeby nabawic sie niepotrzebnych problemów w sercem i DUSZĄ!
ALe to mi wystarczyło. Wtedy powiedziałam sama sobie ,ze to mnie predzej czy pozniej zniszczy. MIAŁAM PRZY SOBIE chorego ,bioracego narkomana, ojca alkoholika i mase niedociągnięć emocjonalnych,nad ktorymi podjełam prace SAMA. Racja-sama waham sie momentami,czy nie powinnam zgłosic sie po pomoc. Ale narkotyki POGŁEBIAŁy te problemy.Juz jakis czas po Ich odrzuceniu zauwazyłam,ze łatwiej mi spojrzeć wgłab siebie,ze chaos sie uspokaja. ZE przy ogromnym wysiłku naprawie choc czesc usterek w swoim mysleniu.
TO własnie nazywam siła,ktora odezwała sie akurat we mnie w odpowiednim momencie I dlatego nie śmię twierdzic,ze nie jstem JEDYNA.Przede mna duzo roboty,ale dąże do tego cierpliwie. Podobnie zapewne autor tematu.(choc przed nim znacznie wiecej zapewne) Czy az tak bardzo nie miescie sie w głowie fakt,ze NIEKTORZY budza się w porę? A prawda,jaka niewatpliwie jest to ZE TO OD NAS SAMYCH ZALEZY czy wyjdziemy z narkomani,czy nie,równiez nie swiadczy o tym,ze choroba ta jest wysoce zalezna od samozaparcia i chęci?Moga kogos zaszyc, prowadzac po detoksach, wiercic dziure w głowie,a on i tak bedzie robił swoje. Uciekał w narkotyki,PO KTORYCH NASTEPUJA powikłania psychiczne!! Wszystko zalezy od nas samych. Pomoc innych moze byc bodzcem,wsparciem lub wskazówką,ale nigdy LEKIEM.
Posted: 21.03.2010, 22:17
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Zabawna jesteś. Dyskutujesz zawzięcie z faktami. Jesteś co najwyżej wyjątkiem potwierdzającym regułę, niczym więcej. Podobnie jak ja, tylko co z tego?
Poza tym nie wiedziałaś, że my jesteśmy Trójca Święta? Mariusz ma nawet okularki na avatarze, Morfeusz pełną gębą.
Posted: 21.03.2010, 22:27
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.04.10
postów:
34
Wiedziałam. Nie trzeba być bardzo bystrym,zeby to OD RAZU zauwazyc.
DObra. Wiec niech bedzie,ze jestem wyjątkiem.
Ale mysle ze liczba takich wyjątków zobowiązuje do tego,zeby potraktować moją opinię nieco mniej RADYKALNIE.
W kazdym drzemie ta sama siła,czasem jest po prostu bardzo głeboko ukryta.
DObrej nocy ,Zyczę Pańtwu :* ;]
Posted: 21.03.2010, 22:35
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
[quote=neurotictune]Wiedziałam. Nie trzeba być bardzo bystrym,zeby to OD RAZU zauwazyc.[/quote]
No nie trzeba. Tylko w takim razie albo właśnie zbyt bystra nie jesteś, albo dla zabawy podajesz tego typu przykłady jak dowód na to, że narkomania nie jest chorobą. Z uporem maniaka. Wiesz jak mówią? Kiedy jedna osoba twierdzi, że jesteś koniem - olej to. Kiedy powie Ci to druga - zastanów się. Po słowach trzeciej idź wpier****ć owies.
Powiem Ci też, dlaczego nikt Twojej opinii nie potraktuje inaczej: bo się kupy nie trzyma, powody wymienione masz w postach wyżej. Poza tym czytając Twoje posty odnoszę wrażenie, że sam nie wiesz do końca o czym piszesz. Możesz mieć swoją opinię, ale skoro stawiasz ją w opozycji do innej udowodnij, że ma ona sens i to nie na przykładzie jednostkowym. Tak się składa, że w Wehrmachcie też byli spoko goście, a nikt na tą wojskową formację nie patrzy przez pryzmat wyjątków. Z Twojego ulubionego raka też zdarzają się "cudowne" ozdrowienia. Czy to jest takie trudne?
[quote=Kazik - "Lewe lewe loff"]Ty masz taką mądrość głupią...[/quote]
Posted: 21.03.2010, 22:40
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Tego, że uzależnienie jest chorobą nie podważysz. Nikt tu nie twierdzi, że to choroba identyczna jak rak więc ja nie wiem o co Ci tak do końca chodzi.
Pewne jest to, że choroby powinno się leczyć. Próbując na własną rękę podejmujemy ryzyko, że coś będzie nie tak, nie będzie miał kto zweryfikować naszego nie zawsze właściwego myślenia i działania - do tego potrzebny jest specjalista, a uważam, że to zbyt poważna sprawa żeby eksperymentować własnymi sposobami. Dlatego jestem za leczeniem.
Co do twojego przypadku, sama stwierdziłaś, że nie jesteś uzależniona, może tylko w jakimś okresie swojego życia, jak to się ładnie mówi używałaś szkodliwie narkotyków. Może więc nie wymagałaś leczenia przynajmniej z powodu brania?
Nie wiem jak jest z kolegą, który napisał pierwszy post. Czy diagnozę o silnym uzależnieniu wystawił sobie sam? Mniejsza z tym. Nikt go tu diagnozować nie będzie, poza tym nie wydaje się zainteresowany tematem. Miał potrzebę wrzucić coś chaotycznie, byle jak i byle gdzie na forum (które zazwyczaj służy wymianie zdań, a nie stwierdzeniu faktu) i zniknął. Dla mnie nie jest wiarygodny, ale to też jest mało ważne.
Nie rozumiem jednego. Po co twój chłopak jest w ośrodku? Dlaczego nie użył swojej wewnętrznej siły i energii tylko "opuścił" Cię na rok jednak LECZENIA? Są też inne opcje leczenia, jak np terapia ambulatoryjna, której skuteczności ja jestem przykładem (chociaż nikt mi szans nie dawał, mówili: ktoś uzależniony od heroiny, a w ogóle politoksykomanka nie ma szans bez ośrodka). Miał za małą motywację? Nie miał siły? Chęci? Czego zabrakło? Gdzie ta ukryta siła??
napisany przez: magnola, 21-03-2010 - 22:46
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...