heheh WItaj Szuwar.
Cóz, neurotictune to stary nick jakiś sprzed dobrych paru lat a w zamysle neurotyczna nuta/ dźwięk .
'DOPALACZE' napisałam by podkreslic nazwe sklepu z Łodzi i własciwie tylko dlatego.
Natomiast dla mnie nazwy których uzyłam nie sa egzotyczne,a które masz na mysli? ;)
Niestety slang nierozerwalnie zwiazany z narkotykami , wszedł do mojego do słownictwa,bez względu na bezposredni/posredni z nimi konakt,ale nie sadziłam,ze ktos zwróci na to uwagę. Po prostu pod takimi nazwami poznałam poszczególne narkotyki ,wiec nimi się posłużyłam.
Gratuluję abstynecji. Oby i Mojemu P. starczyło samozaparcia. :)'
Posted: 18.03.2010, 19:09
oceń:
monarowiec
zarejestrowany:
październik 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.08.10
postów:
109
Dzieki za gratulacje.
Nie piszę żeby się chwalić, ale aby przekazac pewne idee.
Dlatego niezależnie od wszystkiego innego doradzam Ci rozstanie z tego typu slangiem.
Na poczatku pewnie będzie żal, potem przyjdą inne, nowe rzeczy.
Mam nadzieję że Twoje życie jest wypełnione zdrowymi treściami.
:)))
Pozdrowienia dla P.
Posted: 18.03.2010, 19:12
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.04.10
postów:
34
Jest . Wciaz staram się z niego wyplenić stare naleciałości ,ale do tego potrzebuje pomocy P. podobnie jak i on mojej. :)
Wiem,ze sie nie chwalisz,ale tak naprawdę masz z czego być dumnym ,wiec bez przesady ze skromnością ;] :p
Dziekuję w Jego imieniu :*
Posted: 18.03.2010, 20:34
oceń:
monarowiec
zarejestrowany:
październik 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.08.10
postów:
109
:)
Posted: 23.03.2010, 12:16
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.04.10
postów:
10
czytam klamrami, więc odpiszę na początek i koniec twojego posta - bo to właśnie zawsze początek i koniec jest sednem
szukasz wsparcia, zrozumienia, poparcia dla twoich działań, wskazania rozwiązania problemów - to zupełnie normalne, że tego potrzebujesz, rozumiem cię
co do końcówki - hmmm ... moim zdaniem powinnaś myśleć przede wszystkim o sobie
ale jeśli, na tę chwilę, on jest dla ciebie najważniejszy, to oczywiste jest, że na tę chwilę on powinien być twoim celem, jego dobro twoim dobrem, jego abstynencja twoją nadzieją itd.
co do "motora działań" to bądź ostrożna tworząc sobie takie myślokształty (obrazy, wyobrażenia)
człowiek będący w ośrodku monarowskim funkcjonuje w sposób specyficzny, przejmuje moralność społeczności (zakładając, że jest w ośrodku uczciwy - że nie jest jakimś elektronem albo innym ślizgaczem, nie zimuje itd.)
zapewne w oczach społeczności (czyli jego aktualnej rodziny, choć może to nie do końca akuratne określenie) jesteś dla niego równocześnie ogromną szansą - jak i zagrożeniem, równie wielkim jeśli nie większym
oni teraz rozkładają go na kawałki (rozsypują jak puzzle) aby potem złożyć na nowo
on tam żyje, funkcjonuje, w bardzo specyficzny sposób - nie zrozumiesz tego, chyba że sama sprawdzisz jak to jest "być w monarze" (moim zdaniem nie powinnaś)
rozumiem, że jest ci ciężko, ale postaraj się skupić przede wszystkim na sobie
odpocznij fizycznie i psychicznie, zrób sobie listę celów takich na dziś i jutro oraz takich na za tydzień, na za miesiąc, na za rok ...
poukładaj sobie swoje życie, swoje sprawy
to będzie "sprawiedliwe", ponieważ to przede wszystkim ty musisz dbać - o siebie, nie o niego, jeśli o niego to przy okazji
rozumiem cię bardzo dobrze, ponieważ "fascynacja patologią" była w moim przypadku jeszcze bardziej zaawansowana niż u ciebie
moja politoksykomania przejawiała się na wielu płaszczyznach, nie tylko na płaszczyźnie narkotycznej - także relacje z ludźmi, z tzw. rodziną, postrzeganie rzeczywistości - były politoksyczne
mam to szczęście, że to było wiele lat temu ... patrzę na to jak na "przygody" kogoś innego, wiele sytuacji udało mi się wypchnąć poza pamięć i percepcję
jeśli mogę ci coś doradzić, to stwórz sobie co najmniej 2 scenariusze, plany działania - ty sama i ty z nim
to będzie dla ciebie najbezpieczniejsze, a to TY jesteś najważniejsza
to ty chcesz żyć SAMA Z SIEBIE, to ty widzisz problem braku trzeźwości, to ty masz mądrość pragmatyczną i umiejętność przewidywania "co będzie kiedyś, w przyszłości, jeśli nie opamiętam się w porę"
już to zrobiłaś :) już to widzisz i wiesz, praktykujesz trzeźwość
moim zdaniem (odnośnie sporu czy narkomania to choroba sensu stricto czy sensu largo) ... to nieporozumienie, że wrzucane są wszystkie rodzaje narkomanii do jednego wora! (poza Fx, bo to kolejny wymysł biurokracji, jak mundurki w szkołach)
przecież heroinista głęboko uzależniony fizycznie i psychicznie od heroiny, ze zmianami psychicznymi spowodowanymi jej długim zażywaniem, z wypatrzonym systemem wartości z powodu przesiąknięcia patologią,
kokainista imprezowicz, bandyta i złodziej, dla którego narkotyk jest lansem i stymulantem,
palacz marihuany, który katuje swoją jaźń prysznicem z lepiku,
albo brudas kirający klej, który już zapomniał jak się mówi
co ich łączy? no, wszyscy się narkotyzują
co ich dzieli? wszystko inne
(dygresja, to nie atak: i to był kiedyś problem monaru, wrzucanie wszystkich narkomanów do jednego wora, tworzenie wspólnych teorii terapeutycznych
jak jest teraz, nie wiem, ale wiem jedno - dopiero w monarze zachciało mi się heroiny, bo przecież "wszyscy prawdziwi narkomani walą po kanałach", mi pobyt w monarze wyrządził ogromną krzywdę)
nie wdawaj się w dyskusje nad teoriami i definicjami
przecież historia pokazuje, że teorie co chwilę się zmieniają ...
nasze wnuki będą to widzieć jeszcze inaczej niż my teraz - kto nie ma racji? my, oni, ci z przeszłości? bzdura ...
to forum ma pomagać (odwiedzającym i chyba też w ogromnej mierze twórcom, moderatorom - to nie krytyka, jedynie czytając treści tych postów, komentarze moderatorów, ich formę i strukturę - takie nasuwają się wnioski)
ty wiesz swoje, przecież to twoje życie, ty wiesz czego w nim chcesz a czego nie
mam nadzieję, że wytrwasz w swoich postanowieniach i że jeszcze w czasie je zmodernizujesz, sklarujesz, dopracujesz
i za 10 lat spojrzysz w przeszłość (tak jak ja teraz) i powiesz "ale to było śmieszne, co mi do głowy strzeliło, żeby tak myśleć, żeby tak żyć, żeby tak sobie komplikować życie"
bo to jest sedno moim zdaniem- żyj i daj żyć innym
kochaj i to do ciebie wróci
trzymaj się z dala od problemów
i pamiętaj, dla innych jesteś taka jak oni cię widzą - dla siebie jesteś ty i twoje myśli, uczucia i pragnienia
a trzeźwość, to się rozumie samo przez się - będąc nietrzeźwą nie jesteś sobą
uszy do góry, uśmiech na twarz - i idź, walcz i wygrywaj!
dodane: P.S. w moim przypadku były próby z monarami, terapiami różnymi - bezskuteczne
pomógł brak "światła w tunelu", kiedy śmierć była blisko
kiedy umierasz, kiedy czujesz że oddech jest coraz trudniejszy, cięższy, mniej wydajny, czujesz że zasypiasz i nie możesz nad tym zapanować - uświadamiasz sobie jak cenne jest życie i, że kiedy się już skończy, to nic go nie wróci ... nie polecam, bo niewiele brakowało, a te słowa nigdy by się tu nie pojawiły
a teraz, z czasem, moje odbicie w lustrze, zmarszczki pojawiające się na twarzy, bolące stawy, wciąż odnawiająca się anemia, brak sił i HCV - przypominają każdego dnia o tym, jaką pomyłką było ćpanie i jak bardzo chcę żyć!!!
a niepełnosprawność to nie jest choroba - to stan
stan ciała i umysłu
czepiam się szczegółów? zupełnie nie
idąc tym tokiem rozumowania, który jest w klarownym związku przyczynowo-skutkowym ze stanem faktycznym, należy założyć, że narkomania (uzależnienie) nie jest chorobą - chorobą jest dopiero stan ciała i umysłu, do którego narkomania może (choć nie musi) doprowadzić
tylko kto i jak ma ocenić, kiedy następuje ten moment przejścia ze stanu do choroby?
nie jest to możliwe do przewidzenia, ponieważ jest to proces bardzo dynamiczny, przebiegający falowo (fale pod wpływem różnorodnych bodźców)
dlatego neofictwo neofictwem,pewność swego pewnością swego, zauroczenie usystematyzowanymi teoriami także swoją drogą - ale każdy człowiek jest inny, sytuacja (i uzależnienie) u każdego są inne
a krzywdzącym jest oceniać (?) metaamfetainistę (z innego wątku), że w dupie był i gówno widział, i że wróci do ćpania szybciej niż się obejrzy - bo nie jest wyleczony
to nieprofesjonalne
napisany przez: cute, 23-03-2010 - 17:32
Posted: 23.03.2010, 17:52
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.04.10
postów:
34
Droga Cute,
Podczas czytania Twojej odpowiedzi towarzyszło mi uczycie OGROMNEJ ulgi,lub raczej zgodności z własnymi przekonaniami.
Ujęłaś w niej WSZYSTKo,praktycznie cały pogląd na sprawę narkomanii ,jak wyznaję osobiście,a jaki napotkał na burzliwą krytykę/ dyskusję ze strony niektórych.
Własciwie, próba odwołania się do Twojej wypowiedzi byłaby głownie parafrazą lub nawet cytowaniem Twoich słów wiec powiem po krotce:
Dziekuje,ze zechciałas udzielić mi tak wyczerpującej i konstruktywnej rady,przy zachowaniu WSZELKICH form grzeczności i szacunku do róznić w ludzkich poglądach.
Gdybysmy wszystkich chcieli leczyć JEDYNYM,powszechnie przyjetym sposobem,nie byłoby nawrotów, dalszych problemów na 'zewnatrz'. Dzieki mozliwosci CZEStego a nawet kilkudniowego odwiedzania Piotra, a takze co tygodniowych rozmów telefonicznych (weekendy), sama próbuję dojśc do tego, NA CO połozyć nacisk po jego powrocie. A do zrobienia jest całkiem sporo. Oprócz samych leczących się, miałam okazję zasięgnąć opinii u neofitów (po terapii w innych osrodkach),ktorzy sa wolontariuszami w Marianówku. Zgadzaliśmy sie w kwestii zbyt delikatnego nacisku na problemy EMOCJONALNE i indywidualny kontakt z pacjentami,ktory własnie w PRZYPADKU Piotra mnie martwi. TO osoba bardzo wrażliwa, niezwykle zagubiona ,ale i otwarta. WIelokrotnie spotyka się z krytyką,oskrżeniami o LEKOMANIE (jest notorycznie chory od GRUDNIA,z kilkudniowymi przerwami. Jest to spowodowane NAJPRAWDOPODOBNIEJ b.osłabiona odpornością,bo miał nawet,świadczaca o tym kandydoze jamy ustnej). Robia problemy przy wydawaniu RUTINOSCORBINU ,a lekarze rozkładają ręce...nie mowiąć o dentyscte(niemal ślepej),ktora na zatrutego PRZED wyjazdem zeba ,krzyknęła z oburzeniem "ale to sa piekne zdrowe ,zeby. narkomani tak mają,ze udają chorych)..
Mogłabym tak wymieniać w nieskończonośc,ale to nie o to tu chodzi.
Jest moim Szczęściem i o nie TERAz będę walczyć. Mowiąć ,ze jestem jego "motorem działan' miałam na mysli to,ze wiem ile radości i spokoju,a takze siły daja mu moje odwiedziny, rozmowy i wsparcie,ktorego udzielam mu NAWET,gdy nie zgadzam sie z niektorymi Zasadami panującymi w Marianówku.
ALe zycie jest połaczone z ryzykiem i Masz rację,ze powinnam dopuścic do siebie mysl (choc codziennie staram się dopuścić jakąs jej część) ,ze bede zmuszona zyc bez niego. Ze taki bedzie JEgo wybór. Muszę sporządzić ,mowiac kolokwialnie, plan B,bez względu na to co podpowiada mi serce.
Jeszcze raz bardzo CI dziękuję.
Przywróciłas mi poczucie sensu ,przebywania na tym forum ;p
Posted: 23.03.2010, 19:46
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.04.10
postów:
10
cieszę się, że udało mi się wnieść w twój umysł choć trochę spokoju i równowagi
mam na koncie lata poszukiwania konsensusu, rozwiązywania zagadki wszechświata..
dziś happyhours, rozdaję swoje doświadczenie życiowe (zaznaczając, że nie mam monopolu na słuszność, taka sp. z o.o. ;)
pamiętaj, że monar bazuje w dużej mierze na osobach, które same kiedyś były czynnymi narkomanami a nie są de facto psychologami, psychiatrami, psychoterapeutami, pedagogami ... traktuj więc opinie neofitów (w tym moje) poglądowo, porównawczo, na pewno nie jako jedyne słuszne racje
w tym miejscu skłaniam się ku konsultacji z wykwalifikowanym terapeutą, który ma podstawy teoretyczne i doświadczenie praktyczne i potrafi zdiagnozować co danemu człowiekowi jest potrzebne
jednak, jak to w życiu, nie ma lekko ... moje wieloletnie poszukiwania zakończyły się fiaskiem, okazało się, że nikt mi nie pasuje (że nie pasuje mi światopogląd nikogo, na kogo trafiam - jeśli chodzi o terapeutów)
odwołam się tu do pewnej metody rzucania palenia (oczywiście nie pamiętam jak się nazywa), która bazuje na racjonalizmie - zrozumieniu czym jest nałóg, jak powstaje (także na płaszczyźnie biochemicznej i stricte chemicznej w mózgu), co się dzieje w ciele podczas detoksykacji, jak przebiegają zespoły odstawienia itd.
metoda statystycznie niesamowicie skuteczna
rozkładając uzależnienie na czynniki pierwsze (płaszczyzna fizyczna, psychiczna, przyzwyczajenia, środowisko, otoczenie itd ... aż do wyglądu, słownictwa - o którym wspomniał Szuwar, etc) można wyeliminować praktycznie wszystkie zagrożenia - rozumiejąc ich mechanizm
widzę, że jesteś osobą myślącą analitycznie, logicznie - myślę, że dla ciebie taka metoda też mogłaby być skuteczna
jeśli chodzi o twojego chłopaka, monar będzie dla niego najprawdopodobniej jednym z wielu etapów - właśnie ze względu na problemy emocjonalne, o których piszesz
jak sama już zdążyłaś zauważyć, monar ma swoje narzędzia, bezkompromisowe
a tam gdzie nie ma kompromisów - człowiek gubi się często gdzieś po drodze
wynika to pewnie tego, że monar pracował początkowo (przez pierwsze dzieści lat) na ludziach z praktycznie jednego środowiska, uzależnionych od praktycznie jednego narkotyku - polskiej heroiny, kompotu
"reszta" była gdzieś obok - takie wówczas były realia, zasada popytu i podaży
monar się zmienia (co widać wyraźnie, kiedy analizuje się materiały z choćby ostatnich 10, 20 lat)
jako instytucja, musi działać schematem - zbyt wielu ludzi się tam przewija, aby traktować każdego indywidualnie
świetnie, że planujesz już czas po ośrodku - świadczy to o twojej świadomości co do powagi sytuacji i o rozsądku ludzi, którzy z tobą o "takich rzeczach" rozmawiają
jesteś na dobrej drodze
czytaj wypowiedzi, czytaj książki, czytaj opracowania zagraniczne co do tamtejszych metod prowadzenia pacjentów uzależnionych
zapoluj na DOBREGO, myślącego, doświadczonego i budzącego zaufanie terapeutę
porozmawiaj jeszcze z nim, na pewno dojdziesz do konsensusu :) masz szereg narzędzi, internet, biblioteki i tysiące ludzi, z których każdy ma swoje doświadczenia - czerp z tego, analizuj, zapisuj
potem skończysz psychologię, napiszesz książkę i będziesz bogata jak ja pierdo..ę :) SO HELP YOU GOD!
ale "plan B" to będzie dla ciebie taki ESC - dla twojego, szeroko rozumianego, bezpieczeństwa
Posted: 24.03.2010, 11:27
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.04.10
postów:
34
Dziekuję CI Cute.
Przeczytałam już naprawde duża ilośc ksiąg wszelakich ;p
Ale zaciekawiły mnie zegraniczne opracowania. Czy mogłabys mi jakies polecić? Gdzie mogłabym je znaleźć :)
Pozdrawiam Gorąco :*
Posted: 24.03.2010, 20:01
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.04.10
postów:
10
mam taki pomysł: uczelnia wyższa w twoim mieście, uniwersytet wydział nauk psychologicznych, pedagogicznych itp.
w takich miejscach zawsze znajdą się ludzie (pracownicy naukowi), którzy badają tematy związane z narkomanią
zrób wywiad środowiskowy, wywiedz się kto co, gdzie, jak, jakie jest ich zdanie co do skuteczności danych działań - a może znajdziesz też od razu jakiegoś terapeutę?
potem dopadnij tę osobę, przyciśnij ją do muru, powiedz że szukasz pomocy, informacji - bo chcesz zrozumieć i znaleźć wyjście z sytuacji
podejrzewam, że będą tam też dane jakościowe i ilościowe, dotyczące także efektywności
(i podkreślam ponownie - nie traktuj moich poglądów jako pewnik
mam wrażenie, że masz podobny temperament życiowy do mojego - a ja lubię wiedzieć, rozumieć i mieć kontrolę - lub chociaż mieć poczucie tego, że ją mam
bez zmian nie ma szansy na progres, kiedy stoisz w miejscu to się cofasz - bo cały świat idzie do przodu, a ty zostajesz w tyle itd..)
opracowania znajdziesz też zapewne przez google - drug addict addicts addiction therapy therapist
etc
poprzez dodanie frazy nazw poszczególnych ośrodków (nie znam nazw - znowu google) możesz namierzać dalej
ja działam w taki sposób(parę głębokich wdechów, próba zdystansowania się do problemu, google, kadra naukowa, fora dyskusyjne) i to działa - może tobie też pomoże
dodane: przejdźmy na drogę prywatną w tej rozmowie