[quote=neurotictune]Sama nie wiem czego oczekuje od KOLEJNEGO forum poświęconemu narkomanii,ale czuję,ze mam problem /.../
Czy w tej bitwie o zycie Mojej Najwiekszej miłosci mozna sobie Jakoś POMOC? Gdzie szukac wsparcia. Czy jesli on po wyjsciu znowu zawiedzie,powinnam dalej uparcie o niego walczyc.....?
Wiem,ze jestem GŁOWNYM motorem jego działan. TO naprawde głeboka i namietna miłość,bez względu na problemy...[/quote]
czytam klamrami, więc odpiszę na początek i koniec twojego posta - bo to właśnie zawsze początek i koniec jest sednem
szukasz wsparcia, zrozumienia, poparcia dla twoich działań, wskazania rozwiązania problemów - to zupełnie normalne, że tego potrzebujesz, rozumiem cię
co do końcówki - hmmm ... moim zdaniem powinnaś myśleć przede wszystkim o sobie
ale jeśli, na tę chwilę, on jest dla ciebie najważniejszy, to oczywiste jest, że na tę chwilę on powinien być twoim celem, jego dobro twoim dobrem, jego abstynencja twoją nadzieją itd.
co do "motora działań" to bądź ostrożna tworząc sobie takie myślokształty (obrazy, wyobrażenia)
człowiek będący w ośrodku monarowskim funkcjonuje w sposób specyficzny, przejmuje moralność społeczności (zakładając, że jest w ośrodku uczciwy - że nie jest jakimś elektronem albo innym ślizgaczem, nie zimuje itd.)
zapewne w oczach społeczności (czyli jego aktualnej rodziny, choć może to nie do końca akuratne określenie) jesteś dla niego równocześnie ogromną szansą - jak i zagrożeniem, równie wielkim jeśli nie większym
oni teraz rozkładają go na kawałki (rozsypują jak puzzle) aby potem złożyć na nowo
on tam żyje, funkcjonuje, w bardzo specyficzny sposób - nie zrozumiesz tego, chyba że sama sprawdzisz jak to jest "być w monarze" (moim zdaniem nie powinnaś)
rozumiem, że jest ci ciężko, ale postaraj się skupić przede wszystkim na sobie
odpocznij fizycznie i psychicznie, zrób sobie listę celów takich na dziś i jutro oraz takich na za tydzień, na za miesiąc, na za rok ...
poukładaj sobie swoje życie, swoje sprawy
to będzie "sprawiedliwe", ponieważ to przede wszystkim ty musisz dbać - o siebie, nie o niego, jeśli o niego to przy okazji
rozumiem cię bardzo dobrze, ponieważ "fascynacja patologią" była w moim przypadku jeszcze bardziej zaawansowana niż u ciebie
moja politoksykomania przejawiała się na wielu płaszczyznach, nie tylko na płaszczyźnie narkotycznej - także relacje z ludźmi, z tzw. rodziną, postrzeganie rzeczywistości - były politoksyczne
mam to szczęście, że to było wiele lat temu ... patrzę na to jak na "przygody" kogoś innego, wiele sytuacji udało mi się wypchnąć poza pamięć i percepcję
jeśli mogę ci coś doradzić, to stwórz sobie co najmniej 2 scenariusze, plany działania - ty sama i ty z nim
to będzie dla ciebie najbezpieczniejsze, a to TY jesteś najważniejsza
to ty chcesz żyć SAMA Z SIEBIE, to ty widzisz problem braku trzeźwości, to ty masz mądrość pragmatyczną i umiejętność przewidywania "co będzie kiedyś, w przyszłości, jeśli nie opamiętam się w porę"
już to zrobiłaś :) już to widzisz i wiesz, praktykujesz trzeźwość
moim zdaniem (odnośnie sporu czy narkomania to choroba sensu stricto czy sensu largo) ... to nieporozumienie, że wrzucane są wszystkie rodzaje narkomanii do jednego wora! (poza Fx, bo to kolejny wymysł biurokracji, jak mundurki w szkołach)
przecież heroinista głęboko uzależniony fizycznie i psychicznie od heroiny, ze zmianami psychicznymi spowodowanymi jej długim zażywaniem, z wypatrzonym systemem wartości z powodu przesiąknięcia patologią,
kokainista imprezowicz, bandyta i złodziej, dla którego narkotyk jest lansem i stymulantem,
palacz marihuany, który katuje swoją jaźń prysznicem z lepiku,
albo brudas kirający klej, który już zapomniał jak się mówi
co ich łączy? no, wszyscy się narkotyzują
co ich dzieli? wszystko inne
(dygresja, to nie atak: i to był kiedyś problem monaru, wrzucanie wszystkich narkomanów do jednego wora, tworzenie wspólnych teorii terapeutycznych
jak jest teraz, nie wiem, ale wiem jedno - dopiero w monarze zachciało mi się heroiny, bo przecież "wszyscy prawdziwi narkomani walą po kanałach", mi pobyt w monarze wyrządził ogromną krzywdę)
nie wdawaj się w dyskusje nad teoriami i definicjami
przecież historia pokazuje, że teorie co chwilę się zmieniają ...
nasze wnuki będą to widzieć jeszcze inaczej niż my teraz - kto nie ma racji? my, oni, ci z przeszłości? bzdura ...
to forum ma pomagać (odwiedzającym i chyba też w ogromnej mierze twórcom, moderatorom - to nie krytyka, jedynie czytając treści tych postów, komentarze moderatorów, ich formę i strukturę - takie nasuwają się wnioski)
ty wiesz swoje, przecież to twoje życie, ty wiesz czego w nim chcesz a czego nie
mam nadzieję, że wytrwasz w swoich postanowieniach i że jeszcze w czasie je zmodernizujesz, sklarujesz, dopracujesz
i za 10 lat spojrzysz w przeszłość (tak jak ja teraz) i powiesz "ale to było śmieszne, co mi do głowy strzeliło, żeby tak myśleć, żeby tak żyć, żeby tak sobie komplikować życie"
bo to jest sedno moim zdaniem- żyj i daj żyć innym
kochaj i to do ciebie wróci
trzymaj się z dala od problemów
i pamiętaj, dla innych jesteś taka jak oni cię widzą - dla siebie jesteś ty i twoje myśli, uczucia i pragnienia
a trzeźwość, to się rozumie samo przez się - będąc nietrzeźwą nie jesteś sobą
uszy do góry, uśmiech na twarz - i idź, walcz i wygrywaj!
dodane: P.S. w moim przypadku były próby z monarami, terapiami różnymi - bezskuteczne
pomógł brak "światła w tunelu", kiedy śmierć była blisko
kiedy umierasz, kiedy czujesz że oddech jest coraz trudniejszy, cięższy, mniej wydajny, czujesz że zasypiasz i nie możesz nad tym zapanować - uświadamiasz sobie jak cenne jest życie i, że kiedy się już skończy, to nic go nie wróci ... nie polecam, bo niewiele brakowało, a te słowa nigdy by się tu nie pojawiły
a teraz, z czasem, moje odbicie w lustrze, zmarszczki pojawiające się na twarzy, bolące stawy, wciąż odnawiająca się anemia, brak sił i HCV - przypominają każdego dnia o tym, jaką pomyłką było ćpanie i jak bardzo chcę żyć!!!
dodane2:
http://monar.in...le10011.html
[quote]Odrzucamy przekonanie, iż ludzie wpadają w nałóg na całe życie. Są tacy, którym pomagają książki, medycyna, wsparcie bliskich lub profesjonalna opieka lekarska. Wszystkie sposoby są właściwe. Ze Smart Recovery ludzie dokonują zerwania z nałogiem sami. Podstawą naszego programu jest wiara w to, że istota ludzka posiada w sobie zdolność, by pokonać najgorsze uzależnienia.[/quote]
tak mi przyszło do głowy, że znowu zastosowanie ma uniwersalna prawda - nie ważne jaką drogą, ważne żeby dojść do celu
oczywiście piszę to w kontekście narkomanii i sporu o to, czy jest ona chorobą
narkomania to nie jest choroba - to niepełnosprawność
[quote]W procesie powstawania niepełnosprawności lub procesie stawania się osobą niepełnosprawną koncepcja ta przyjmuje trzy wymiary:
- uszkodzenie (impairment) ? oznacza wszelki brak lub anormalność anatomicznej struktury narządów oraz brak lub zaburzenie funkcji psychicznych lub fizjologicznych organizmu, na skutek określonej wady wrodzonej, choroby lub urazu;
- niepełnosprawność funkcjonalna (disability) ? oznacza wszelkie ograniczenie lub brak, wynikający z uszkodzenia, zdolności wykonywania czynności w sposób i w zakresie uważanym za normalny dla człowieka;
- upośledzenie lub niepełnosprawność społeczna (handicap) ? oznacza mniej uprzywilejowaną lub mniej korzystną sytuację danej osoby, wynikającą z uszkodzenia i niepełnosprawności funkcjonalnej, która ogranicza lub uniemożliwia jej wypełnianie ról związanych z jej wiekiem, płcią, oraz sytuacją społeczną i kulturową. [/quote]
definicja wg Sejmu PR mówi
[quote]Niepełnosprawnymi są osoby, których stan fizyczny, psychiczny lub umysłowy trwale lub okresowo utrudnia, ogranicza bądź uniemożliwia wypełnianie ról społecznych, a w szczególności ogranicza zdolności do wykonywania pracy zawodowej[/quote]
źródło:
http://www.fore...prawnosc.htm
a niepełnosprawność to nie jest choroba - to stan
stan ciała i umysłu
czepiam się szczegółów? zupełnie nie
idąc tym tokiem rozumowania, który jest w klarownym związku przyczynowo-skutkowym ze stanem faktycznym, należy założyć, że narkomania (uzależnienie) nie jest chorobą - chorobą jest dopiero stan ciała i umysłu, do którego narkomania może (choć nie musi) doprowadzić
tylko kto i jak ma ocenić, kiedy następuje ten moment przejścia ze stanu do choroby?
nie jest to możliwe do przewidzenia, ponieważ jest to proces bardzo dynamiczny, przebiegający falowo (fale pod wpływem różnorodnych bodźców)
dlatego neofictwo neofictwem,pewność swego pewnością swego, zauroczenie usystematyzowanymi teoriami także swoją drogą - ale każdy człowiek jest inny, sytuacja (i uzależnienie) u każdego są inne
a krzywdzącym jest oceniać (?) metaamfetainistę (z innego wątku), że w dupie był i gówno widział, i że wróci do ćpania szybciej niż się obejrzy - bo nie jest wyleczony
to nieprofesjonalne
napisany przez: cute, 23-03-2010 - 17:32