różne dyskusje na tym forum zainspirowały mnie do założenia tego wątku, chciałbym się podzielić z wami pewną wiedzą i refleksją
zacznę od prezentacji pewnego zdjęcia z 1982 roku, początku ośrodka Monar w Zaczerlanach pod Białymstokiem
na zdjęciu widzimy 15 osób, 6 z nich (w tym Marek Kotański) to terapeuci (choć w tamtym momencie bardziej właściwe byłoby określenie wychowawcy), pozostałe 9 to pierwsi pacjenci tego ośrodka.
wiem na dzień dzisiejszy, że z tej 9-ki utrzymuje abstynencję od narkotyków do dzisiaj 6 osób, z pozostałej trójki jedna nie żyje.
niezły wynik jak na powstający w niezwykle trudnych warunkach (co widać) ośrodek, w którym się dopiero budowały normy, terapeuci się uczyli, były koszmarne warunki socjalne.
w tym 2010 roku, po 28 latach pozdrawiam was: Marto i Marto, Janku, Dominiku, Piotrze.
To rzeczywiście ciekawy temat.
Powiedz tylko skąd mamy brac jakieś dane do porównań.
Są gdzieś jakieś rzetelne statystyki?
Posted: 02.03.2010, 15:05
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.01.12
postów:
531
nie znam żadnych konkretnych statystyk, chciałem się podzielić moim wrażeniem, osobistym doświadczeniem.
Posted: 02.03.2010, 15:13
**nieznany użytkownik**
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.04.10
postów:
26
ciekawy kontrast fotek
Posted: 04.03.2010, 18:07
oceń:
rezydent
zarejestrowany:
październik 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
23.01.12
postów:
124
Jeśli idzie o wrażenie to w pełni się zgadzam. Spartańskie warunki hartują lepiej niż sielanka. Taka zresztą, jak kiedyś pisaleś była pierwotna idea pana Marka. Tyle że trochę kojarzy mi się z nieustającą rewolucją Trockiego. To taki idealizm, który nie bez bólu serca porzuciłem.
U nas w Makondo niestety nie ma takich wyników.
Osrodek był też w kiepskim stanie, mimo to romantyzm zbytnio nie pomógł. I tu niestety nie mogę zbyt wiele napisać, bo moja praca nad zbieraniem materiałów utknęła z powodu zimy:)
Jedno wiem na pewno. Niewielu neofitów z początkowego okresu utrzymuje abstynencję. Jednym z podstawowych powodów był alkochol.
Slyszałem nawet pogloski o tym, że po imprezie w ośrodku nowi neofici byli witani serdecznie przez starych, już według nowych zasad.
Z tamtych czasów zapewne wywodziło się określenie "neofiut". A przecież kierownik był postacią haryzmatyczną i mial wielu zwolenników, nawet gdy musiał odejść. Swoją drogą lubiłem go. Miał wiele energii, umiał porywać ludzi do dzialania i potrafił szybko wytropić ściemy, wciskanie kitu i uklady.
Jednak zabraklo mu zdrowego egoizmu żeby pomagać sobie, uznal że sam już ma sprawę załatwioną. Niestety to dosyć banalna przypadlość.
Teraz przyszlo nowe i wcale nie jest romantycznie, ale za to skutecznie. Kiedy przyjezdżam na rocznice to jest coraz więcej ludzi ktorych nie znam.
Muszę przylożyc się do zbierania danych, to napiszę więcej.