<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest niedziela, 05 lutego 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:939

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:27
W tym miesiącu:1108
W tym roku:10445
Ogólnie:1909503

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Skuteczność ośrodków MONARu
  • Posted: 02.03.2010, 08:48
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.01.12
    postów:
    531
    różne dyskusje na tym forum zainspirowały mnie do założenia tego wątku, chciałbym się podzielić z wami pewną wiedzą i refleksją
    zacznę od prezentacji pewnego zdjęcia z 1982 roku, początku ośrodka Monar w Zaczerlanach pod Białymstokiem

    [img]http://monar.net.pl/images/zaczerlany82.jpg[/img]

    na zdjęciu widzimy 15 osób, 6 z nich (w tym Marek Kotański) to terapeuci (choć w tamtym momencie bardziej właściwe byłoby określenie wychowawcy), pozostałe 9 to pierwsi pacjenci tego ośrodka.
    wiem na dzień dzisiejszy, że z tej 9-ki utrzymuje abstynencję od narkotyków do dzisiaj 6 osób, z pozostałej trójki jedna nie żyje.
    niezły wynik jak na powstający w niezwykle trudnych warunkach (co widać) ośrodek, w którym się dopiero budowały normy, terapeuci się uczyli, były koszmarne warunki socjalne.
    w tym 2010 roku, po 28 latach pozdrawiam was: Marto i Marto, Janku, Dominiku, Piotrze.

    a to jest ten sam ośrodek po jakimś czasie icon_biggrin

    [img]http://monar.net.pl/images/zaczerlany2000.jpg[/img]

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 02.03.2010, 14:31
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.12
    postów:
    124
    To rzeczywiście ciekawy temat.
    Powiedz tylko skąd mamy brac jakieś dane do porównań.
    Są gdzieś jakieś rzetelne statystyki?
  • Posted: 02.03.2010, 15:05
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.01.12
    postów:
    531
    nie znam żadnych konkretnych statystyk, chciałem się podzielić moim wrażeniem, osobistym doświadczeniem.

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 02.03.2010, 15:13
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.04.10
    postów:
    26
    ciekawy kontrast fotek
  • Posted: 04.03.2010, 18:07
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.12
    postów:
    124
    Jeśli idzie o wrażenie to w pełni się zgadzam. Spartańskie warunki hartują lepiej niż sielanka. Taka zresztą, jak kiedyś pisaleś była pierwotna idea pana Marka. Tyle że trochę kojarzy mi się z nieustającą rewolucją Trockiego. To taki idealizm, który nie bez bólu serca porzuciłem.
    U nas w Makondo niestety nie ma takich wyników.
    Osrodek był też w kiepskim stanie, mimo to romantyzm zbytnio nie pomógł. I tu niestety nie mogę zbyt wiele napisać, bo moja praca nad zbieraniem materiałów utknęła z powodu zimy:)
    Jedno wiem na pewno. Niewielu neofitów z początkowego okresu utrzymuje abstynencję. Jednym z podstawowych powodów był alkochol.
    Slyszałem nawet pogloski o tym, że po imprezie w ośrodku nowi neofici byli witani serdecznie przez starych, już według nowych zasad.
    Z tamtych czasów zapewne wywodziło się określenie "neofiut". A przecież kierownik był postacią haryzmatyczną i mial wielu zwolenników, nawet gdy musiał odejść. Swoją drogą lubiłem go. Miał wiele energii, umiał porywać ludzi do dzialania i potrafił szybko wytropić ściemy, wciskanie kitu i uklady.
    Jednak zabraklo mu zdrowego egoizmu żeby pomagać sobie, uznal że sam już ma sprawę załatwioną. Niestety to dosyć banalna przypadlość.
    Teraz przyszlo nowe i wcale nie jest romantycznie, ale za to skutecznie. Kiedy przyjezdżam na rocznice to jest coraz więcej ludzi ktorych nie znam.
    Muszę przylożyc się do zbierania danych, to napiszę więcej.
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski