<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 08 lutego 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:944

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:77
W tym miesiącu:2092
W tym roku:11429
Ogólnie:1910487

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
świat nie jest zły,ale....smutny
  • Posted: 13.02.2010, 15:58
     
    SzczurBur
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.04.11
    postów:
    35
    Cześć...proszę pomóżcie mi...bardzo tego potrzebuję...
    3 lata temu poznałam faceta,w moim wieku,via net,w moim wieku....ja mam za sobą ponad 10 lat abstynencji od pl heroiny i ten rozdział jest dla mnie zamknięty.Spotkałam JEGO i zakochałam się w nim a on we mnie(tak mówił,ze jestem dla niego wszystkim,nazywał mnie tak pięknie itd).Przyjechał z zagranicy do Polski żebyśmy się poznali.Od początku nie krył ,że ma wirusa HIV i hep C,ale mi to nie przeszkadza,ja mam trzy i z tego powodu "niewirusalscy"się mnie boją,miałam sporo odrzuceń z tego powodu.toteż kiedy go spotkałam,czułam,że to TEN własnie(co prawda wiem,że brał kiedyś i to ostro,ale mówił mi ,że był pół roku w ośrodku i od czasu kiedy z niego zrezygnował,nic nie bierze -i to fakt-pełna abstynencja,nawet nie pali papierosów-i tak trwa od jakichś 6 lat-ma dużo wad,np trudności ze złością i agresją,ale pracuje,zarabia,jest b uczciwy i odpowiedzialny W PRACY-podkreślam,gdyż wobec mnie już taki nie był...),zakochałam się po raz pierwszy od czasu śmierci mojego pierwszego narzeczonego(utopił się),a już myślałam,że będę sama do końca życia,miałam kilka lat depresję.On mnie zabrał z sobą za granicę i tak jestem tu już 3-ci rok...trzy miesiące od przyjazdu zaczęło się coś psuć,nie wiem,co,ale coś zaczęło być nie tak...wcześniej było....tak,jak nigdy nie miałam...całe morze miłości:)))).No i cztery miesiące po naszym przyjeździe pojechał do polski....odkryłam później ,że mnie zdradził...w idiotyczny sposób się wkopał;P.Było to dla mnie straszne,świat mi się zawalił,ale tak mocno go kochałam,ze pomyślałam,że dam mu jeszcze jedną szansę,on się tłumaczył,że to był taki seks "z przypadku",ze nic do niej nie czuł,ale jakimś cudem ona miała mnóstwo informacji o mnie!Między innymi,że mam BPD(o czym nie mówie ludziom,bo się tego wstydzę)i znała mój numer telefonu do Polski!!!!Nigdy nikomu go nie dawałam, oprócz niego!!!bo nie ufam ludziom...rok później,kiedy naprawdę NAPRAWDĘ zapomniałam o sprawie,przyjechałam do polski i uczyłam się do sesji,bo pracowałam cały czas ciężko fizycznie i jeżdziłam do Pl na wykłady na studia,nagle otrzymałam telefon od tej dziewczyny,smiała się ze mnie,była b złośliwa i cieszyła się,że mój chłopak mnie cały czas oszukiwał,bo był z nią,tylko mi nic nie mówił...zapomniałam dodać,że pół roku wcześniej on się ze mną zaręćzył,cały czas mówił mi,że tak dobrej osoby nie miał jeszcze przy swoim boku,że wszystkie poprzednie jego dziewczyny go zdradzały (to prawda,wiem),że jestem dla niego lepsza niż matka(jego matka nie opiekowała się nim wcale,a w dzieciństwie był wykorzystywany seksualnie).Zatruwała mi skutecznie życie przez cały tydzień,polałam sesję....po powrocie do niego zażądałam wyjaśnień.Powiedział,że wcale się z nią nie spotykał,tylko gadali na gadu-gadu,i kiedy postanowił ją w końcu "zostawić",ona się wściekła i powiedziała "to ja jej powiem o wszystkim"!!!No i to własnie zrobiła...potem "wyszło",jeszcze,że podrywała b ostro chłopaka naszej koleżanki na jednym Forum internetowym ,nie widząc go nawet na oczy,wypisywała bzdury,ze są razem,że on ją kocha,miała jakieś słowne pyskówki z jego dziewczyną,więc koniec końców doszłam do wniosku,że była" partnerka"mojego narzeczonego,to mitomanka i należy patrzeć na to ,co ona pisze,jednak przez palce...
    Było ok...do czasu,kiedy nie zaczęło się całkowicie psuć....jakoś przestał mieć minimum czasu dla mnie,gotowałam obiady,sprzątałam,pracowałam jednocześnie,robiłam wszystko...on robił tylko awantury....przestał ze mną sypiać jakieś półtora roku wcześniej...mówił,że mnie kocha,ale coś się z nim stało i ze mną nie może...kłóciliśmy się o bzdury...wyzywał mnie coraz gorzej....ja jego też,bo nie chciałam być poniżana i jeszcze siedzieć cicho....cały czas siedział w internecie....cały czas....jak chciałam pogadać,co sie dzieje,warczał,że jest zmęczony po ciężkiej pracy.Skończyły się spacerki,rozmowy o życiu,które tak kocham,powiedział mi ,żebym sobie znalazła koleżankę do rozmów,bo on ze mną o dupie maryny nie będzie gadał...że jest małomówny z natury i takie tam....
    Dwa miesiące temu odkryłam,że ma nowa dziewczynę....załamałam się....planowaliśmy wrócić do polski w kwietniu na stałe,a on w tym czasie,pisał do niej,że "już niedługo razem" itd...to bardzo prymitywna dziewczyna,ma małe dziecko,nie potrafi nawet mówić poprawnie po polsku....i za miła w stosunku do niego,to nie jest....nie wiem,gdzie on ma oczy....szok...
    Zostawiłam go...wyprowadziłam się,oddałam mu pierścionek...on początkowo rozpaczał,że chce tylko mnie,ze "skoro jeszcze do niczego nie doszło,to może będziemy mogli nadal być razem" icon_biggrin .powiedział,że pójdzie na terapię osób uzależnionych od SEXU i zaburzonych seksualnie,ale ...wiem,że dalej ma kontakt z tą kobietą....
    To znaczy,że on zamienił narkotyki na sex?????Czy on sobie musi udowadniać,że "mam hivka,ale i tak mogę mieć każdą???".Czy to jest ten efekt wykorzystywanie w dzieciństwie?Dodam,że cała jego rodzinka jest koszmarna,wszyscy niesamowicie się "przekręcają" i tylko pieniądz w oczach ....to chore...nikt się nie kocha...zero lojalności

    Dlaczego?????

    Nooo wiem,takie jest życie,ale wiecie,co teraz jest mi okropnie,zostałam sama,a tak go kochałam,KOCHAŁAM GO OKROPNIE I PAMIĘTAM TYLKO SAME DOBRE RZECZY I MOMENTY...:(((.Nie mogę o nim zapomnieć,chcę go z powrotem,dlaczego on mnie odtrącił??....spotykamy się często,bo mieszkamy w tym samym domu,ale ja w innym pokoju....
    jak teraz leciałam do polski po raz pierwszy od zerwania(około dwa m-ce temu),to śnił mi się,a kiedy samolot wylądował,to się słuchajcie popłakałam i wycierałam sobie pięściami oczy jak dzieciak,a ludzie się na mnie gapili icon_lol .

    Czy ten przypadek w ogóle coś rokuje?Bo coś czuję,że on się nie wyleczy:(,a ja nie chcę,żeby on gdzieś zdychał samotnie i żeby jego życie było smutne...
    przepraszam że taki długi list ale bardzo potrzebowałam komuś to powiedzieć bo już nie mogę z tym dłużej chodzić tak bardzo mnie wszystko boli
    powiedzcie coś z swojego doświadczenia.....


    Na teraz wyobrażam sobie moje życie tak,ze wrócę do polski ,ale sama,nie mam nikogo,chciałam zaadoptować malutką suczkę astkę albo pitke ale fundacja adopcyjna nie zgodziła się,gdyż nigdy wcześniej nie miałam pieska w typie bull. A ja nie chcę dać komuś zarobić jakiemuś kutasowi z pseudohodowli tylko pomóc potrzebującemu zwierzęciu i być mu przyjacielem. A mój ukochany Szczur zdechł.Czuję się źle i mi smutno.Zal mi tego wszystkiego....



    napisany przez: magnola, 13-02-2010 - 20:12
  • Posted: 13.02.2010, 20:37
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    O Szczurek, witam, dawno Cię nie było icon_smile

    Wiesz co, ciężko się to czyta. Chciałabym Ci powiedzieć, że będzie dobrze i że Wam się ułoży, ale nie chcę Cię okłamywać. Moim zdaniem powinnaś olać gościa raz na zawsze. Rozumiem, że teraz cierpisz, że nadal coś do niego czujesz. ale pomyśl: facet traktował Cię jak traktował. Takie zachowania nie zmieniają się z dnia na dzień. Jeżeli ktoś wyzwał swoją kobietę, albo podniósł na nią rękę, na 99% zrobi to znowu. Poza tym, może tamta laska miała rację: byłaś dla niego lepsza niż matka. Byłaś dla niego za dobra, a on wykorzystywał Twoje uczucie.

    To nie jest tak, że on jest zły. On jest przede wszystkim chory, ale to nie tłumaczy jego zachowania wobec Ciebie. Powinnaś teraz zająć się przede wszystkim swoim własnym samopoczuciem, bo nie da się kogoś ratować n siłę. Wiem jak to jest, próbować ułożyć sobie życie po śmierci narzeczonego. Uwierz mi, dla mnie jesteś wielka, bo choć X lat minęło, nadal nie potrafię znowu wejść w normalne relacje. No, ale to nie temat na teraz. Poza tym wiesz co... Po rodzinie łatwo poznać, jaka jest dana osoba. Jeśli chcesz znać moje zdanie, zostawiłabym faceta raz na zawsze.

    A co do pieska to się nie upieraj na pita może. Może bokserka weź, tutaj się klan miłośników tej rasy znajdzie i coś czuję, że będą zachwalać te zaślinione bestie. Fajne są, serio icon_biggrin



  • Posted: 13.02.2010, 20:58
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    831
    Szczurzynka, jak miło Cię widzieć po latach icon_biggrin

    [quote=SzczurBur]Zostawiłam go...wyprowadziłam się,oddałam mu pierścionek...on początkowo rozpaczał,że chce tylko mnie,ze "skoro jeszcze do niczego nie doszło,to może będziemy mogli nadal być razem"[/quote]

    Ja myślę, że to najlepsze co mogłaś zrobić. Do niczego nie doszło? Wyzywał Cię, poniżał, zdradzał, przekazywał prywatne informacje o Tobie jakiejś lasce itd... i mówi, że do niczego nie doszło? Mało by mnie interesowało do czego doszło.

    Wiem, że Ci teraz ciężko, że go kochałaś, rozczarowałaś się i że boli, że swoje już przeszłaś. Coś takiego musi boleć, ale czas leczy takie rany, a lepsze to niż życie z kolesiem, który w ten sposób postępuje.


    Co do reszty Twoich pytań to nie usprawiedliwiałabym jego zachowań wykorzystywaniem w dzieciństwie czy tym, że miał źle w domu, ani tym, że ma HIV, to na pewno miało jakiś wpływ na niego, ale nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
    Myślę, że zamiana uzależnienia od narkotyków na uzależnienie od seksu jest tu możliwa, zresztą on sam o tym mówi, samo nie branie to niestety nie wszystko. Ten opis o siedzeniu w internecie, zasłanianiu się zmęczeniem i zmiana dotychczasowych z Tobą relacji przypomina mi mojego znajomego, który opowiadał o swoim uzależnieniu od seksu i obsesjach seksualnych - do tego stopnia, że koleś nie korzysta prawie z internetu, bo jak tylko usiądzie do kompa to już jest wciągnięty w seks - zupełnie nie jest w stanie się kontrolować, co otwarcie przyznaje i zdaje sobie z tego sprawę.
    Jeśli facet zdecyduje się coś z tym zrobić i pójść na terapię to OK, a ponadto na terapię radzenia sobie z agresją. - To na pewno zwiększyłoby szansę na to, żeby jak piszesz, nie zdychał gdzieś samotnie, bo przy jego obecnym podejściu trudno mu będzie znaleźć kogoś kto dłużej z nim wytrzyma. A czy to pomoże to już nikt Ci gwarancji na to nie da i nikt nie podejmie decyzji czy dać mu szansę. Ja bym go zostawiła, z tego co piszesz to szansę już miał. A jak by mi naprawdę bardzo zależało i widziałabym chociaż cień szansy to najpierw poczekałabym na efekty i zmianę, a później podejmowała taką decyzję.

    Plan powrotu do Polski jest chyba niezły w tym wym wypadku, a co do pieska - to może zdecyduj się na inną rasę, albo wielorasowca - te też potrzebują pomocy i przyjaciela... icon_biggrin


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 13.02.2010, 21:18
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    To jest trochę tak jak z fizycznym prawem pewnego popularnego w niektórych kręgach studenckich zawodu: ciało raz puszczone w ruch puszcza się cały czas.





    Ej, właśnie. Zaraz. Toż my tu mamy przecież chłopa na zbyciu!



  • Posted: 13.02.2010, 22:07
     
    SzczurBur
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.04.11
    postów:
    35
    Na razie jedynym,który mnie podrywał,(i o dziwo,czuję do niego sporą sympatię;))był pewien miły młody Włoch,no ale on jest bezdomny,więc to nie wchodzi w rachubę icon_biggrin .Hahaha,a zwróciłam na niego uwagę właśnie dlatego,że ma małą pitbullkę icon_wink -no,może nie "małą",bo ma 10 lat,ale jest drobniutkiej budowy:)

    Dziewczyny dzięki Wam za odpowiedzi!!!Serio serio.Jakoś w duchu czuję,że dobrze zrobiłam...
    cieszę się,że mogłam napisać...
  • Posted: 09.03.2010, 07:35
     
    SzczurBur
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.04.11
    postów:
    35
    Czy mogę się nieśmiało zapytać,o kogo Wam chodzi,mówiąc,że macie chłopa na zbyciu...? icon_lol

    Jakby co,to pisać,możemy się poznać.Jeżeli ktoś będzie miał na to ochotę w ogóle icon_smile
  • Posted: 09.03.2010, 16:07
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    831
    To już nieaktualne, myślę, że nie potrzebujesz znajomości z czynnym narkomanem... a jeszcze nie dawno podobno nieźle się trzymał... icon_evil


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 09.03.2010, 16:23
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.12
    postów:
    124
    Umiem wyrzucać obornik, o czym zresztą pisałem.
    Umiem kosić.
    Umiem zbierać ziemniaki.
    Mam gumowce, ale w razie potrzeby mogę tanio na jarmarku kupić gumofilce.
    Więc jestem chłop. To co teraz?
    Ty jesteś kawał rzymskiego legionisty i masz wilka podobnego do niedźwiedzia.
    Ja mam spory młotek, którym potrafię obijać tynk.
    Możemy razem złupić jakąś niewielką wioskę i podzielic się zdobyczą:)))))))
    A jeśli dobierzemy jeszcze kilku chłopów, to nawet jakieś małe miasteczko:)))
    Pomysł mi się podoba......

    Ale czy to legalne?
  • Posted: 09.03.2010, 17:27
     
    SzczurBur
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.04.11
    postów:
    35
    nie mam pojęcia....

    a propos avatarka,pitbullek tam nie było;),to co Ty widzisz jako wilka,ja postrzegam jako psa-przyjaciela:P
    hihihi
  • Posted: 09.03.2010, 20:56
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.12
    postów:
    124
    Pitbulek?
    Żartujesz.
    Wilk jest w porządku.
    Rzymscy wojownicy z pitbulkami wyglądają niepoważnie.
    Przy okazji. W którym legionie służysz?
    Miałem znajomka w 2 kohorcie 5 centurii 7 legionu.
    Mariusz Glacjus Galeus, prosty chlop jak ja,
    ale pod samym Germanikiem walczył.
    Tylko po buncie jak Germanik cesarstwa nie chciał wziąć,
    to go do 24 legionu, az do Egiptu wyslali i kontakt się urwal.
    Salutibus SzczurBur.
  • Posted: 10.03.2010, 08:00
     
    SzczurBur
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.04.11
    postów:
    35
    Pitbullki też są baaardzo w porządku...
    Rzymskim wojownikiem nie jestem,kto powiedział,że w avatarku jestem ja????Hehehe....:))

    pozdrowionka!:)
  • Posted: 10.03.2010, 19:56
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.12
    postów:
    124
    A to Ty to nie jesteś Ty?
    Czyli rozmawiając z Tobą nie rozmawiałem z Tobą.
    To znaczy że znak odsyłał do znaczenia które nie mialo znaczenia.
    Nieźle.
    Przez ten postmodernizm znowu wyszedłem na idiotę:))))))
    I tak pozdrawiam.
  • Posted: 14.03.2010, 13:03
     
    SzczurBur
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.04.11
    postów:
    35
    Znak ma znaczenie.I to duze.Ale niestety-a,zresztá,nie wiem,czy niestety-li tylko symboliczne...hehehehe....

    Jeli na idiote wyszedles,to tylko w swoim mniemaniu,bo ja tu zadnego idiotyzmu nie widze...:)))

    pozno odpisujé,bo nie mam teraz sostepu do netu i musze z caffe korzystac-stad przepraszam za jakosc pisma-ale tutaj klawiaturka ma troszké inny typing;)

    pozdrawiam
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski