Wiem,zdaję sobie z tego sprawę .Trudno nie być osobą współuzależnioną,gdy przeżyłam z mężem alkoholikiem 20 lat.To jest nieuniknione.Myślę,a właściwie wiem ,że wobec mego Przyjaciela też przejawiam objawey współuzależnienia.Dlatego,żeby te relacje "uzdrowić",zaczęłam chodzić na terapię dla wspóuzależnionych

To dopiero początki,jeszcze dużo pzrede mną.Mam też wszystkie cechy kobiety "kochającej za bardzo".
Mam pytanie,czy ja jako alkoholiczka i współuzależniona nie będę już mogła kochać tzw.normalną miłością???? Czy dwoje trzeźwych alkoholików może stworzyć udany związek,czy to jest możliwe?
Dziękuję Ci Magnola Właśnie przed chwilą dzwoniłam do ośrodka i dowiedziałam się ,że najwcześniej jakikolwiek kontakt będzie możliwy po upływie ok.2 mies. Poczułam się lepiej,wiem na czym stoję.
( Jeśli chcesz edytować post, proszę kliknij w ikonkę "wpisz" i edytuj treść. Nie piszemy jednego postu pod drugim w krótkim odstępie czasu)napisany przez: Hefaren, 09-02-2010 - 16:49