<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 08 lutego 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:944

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:91
W tym miesiącu:2106
W tym roku:11443
Ogólnie:1910501

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 [+1]

Do dołu
Droga do trzeźwości mojego brata
  • Posted: 10.02.2010, 12:41
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    831
    Prawda jest więc taka - ogromnej większości nie udaje się bez terapii. Dodałabym jeszcze, że nawet zakończenie leczenia w ośrodku czy innej placówce niczego nie gwarantuje.

    Ale nie taka: Bratu czary nie uda się gdy nie wróci na leczenie. - bo tego nie wiemy, nie znamy go, możemy przypuszczać, domniemywać na podstawie informacji, które mamy i podobnych do niego przypadków, możemy powiedzieć, że najprawdopodobniej mu się nie uda gdy nie podejmie dalszej terapii, że naszym zdaniem on nie ma szans. Nie ferujmy wyroków.
    I o ile zgadzam się z treścią, że facet najprawdopodobniej sam sobie nie poradzi, to razi mnie wszechwiedząca forma, nawet jeśli w celu terapeutycznym.

    A decyzje o leczeniu łatwo podjąć gdy myśli się racjonalnie, tylko osoba uzależniona zazwyczaj ma problem z racjonalnym myśleniem, oszukuje siebie i święcie wierzy w to np. że nie ma problemu czy że sama sobie poradzi. Przy zdiagnozowanym raku problem wiary, że nastąpi samowyleczenie, braku wiary w chorobę i w związku z tym odrzucanie leczenia raczej nie występuje, a przynajmniej ja się z czymś takim nie spotkałam.



    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 10.02.2010, 18:25
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.12
    postów:
    124
    Wszechwiedzącej formy zawsze staram sie unikać. Jeśli tak zabrzmiało - przepraszam.
    Twój brat Czaro ma szanse, musi jednak bardzo uwazać, Ty zas musisz od niego wymagać.
    Dodam jeszcze coś o czym myślałem i zapomniałem napisac od razu.
    Nie ma prawie żadnych szans jeśli przyjdzie mu do głowy wypić piwko dla odprężenia.
    To samo dotyczy cwaniactwa. Mniej niebezpieczne niż alkochol ale mocno ogranicza szanse.
    Piszę z własnego doświadczenia i obserwacji, nie wiem czy istnieją jakieś badania na ten temat.
    Pozdrawiam i życzę szczęscia Twojemu bratu Czaro.
    I Wam wszystkim.
  • Posted: 10.02.2010, 19:22
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    831
    Szuwar w twoim tonie akurat nic mnie nie drażni, wręcz przeciwnie, lubię czytać Twoje posty, są takie wyważone icon_smile
    I zgadzam się z Tobą też co do tego piwa czy innego alkoholu (też z własnego doświadczenia i obserwacji).
    Pozdrawiam!


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 12.02.2010, 17:58
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    862
    Niech się wiedzie, ja wiem że jak jestem chory to szukam pomocy u specjalistów a nie u znachorów, zen itd. to są wyjątki jeden na kilka tysięcy a z ośrodka jednak wychodzi procentowo dużo większa ilość osób zaleczonych. Więc po co eksperymentować?? moim zdaniem głupota i strata cennego czasu, wiele osó może już nie zdążyć dotrzeć do ośrodka przez swoje eksperymenty icon_frown a raczej nie ekspeymenty bo to moim zdaniem tylko chore myślenie tak miesza w głowie żeby tylko dopaść delikwenta i zniszczyć do końca.



    napisany przez: jozefaa, 12-02-2010 - 19:00

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 02.03.2010, 01:17
     
    Qantii
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     luty 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.03.10
    postów:
    3
    Hmmmm....

    Ja podobnie traktuje ew. ośrodki oparte na zen, jak i osrodki oparte na wierze katolickiej :) Mysle, że siedzą w podobnym worku :) Choć to oczywiście tylko moja opinia. Jestem ateistką. Wierze w specjalistów opierajacych swoją wiedze na doświadczeniu ale racjonalnym i wiedzy z zakresu psychologii, nie na duchowosci. Vide osrodki bazujace na stowarzyszeniu pewnej siostry z Włoch , o których mam nie najlepsza opinie.

    Co do ilosci zaleczonych... Kwestia mocno dyskusyjna. Chciałabym zobaczys statystyki osób które skończyły osrodek w analizie porównawczej do osób utrzymujacyh abstynencje po np.5 latach. Ośrodek daje tylko mocno podstawowa bazę. Niewielu ją wykorzystuje później i to w szerszym zakresie niz przez rok. Przykro było np. patrzec jak na leczenie wracali ludzie po 2-3 latach po skończeniu osrodka i utrzymaniu przez ten czas abstynencji. Niektórzy wracali po 10-20 latach...

    Większośc rodziców niestety wierzy, że dziecko po ukończeniu terapii jest zaleczone.

    A niestety najgorszy efekt nastepuje wtedy, gdy osoba uzalezniona włozyła ogromny wysiłek w leczenie i wyszła na prostą, a rodzina nadal próbuje funkcjonowac starymi schematami, jeszcze sprzed terapii. Najlepszy efekt widac było gdy młody człowiek po ukończeniu terapii zrywał przysłowiowa pępowine i kierował się swoimi wyborami, majac pełną swiadomośc ewentualnych konsekwencji. Brał swój los we własne ręce. W momencie gdy kontrole przejmowali rodzice (oczywiście pełni najlepszych checi) zwykle kończyło się tragicznie. Dlatego rodziców nalezy oczywiście kochac i wspierać, ale kierowac sie własnym osadem sytuacji i uniezaleznic jak tylko sie da. Wtedy jest się prawdziwym architektem swojej trzeźwości :)









    napisany przez: Qantii, 02-03-2010 - 02:41
  • Posted: 02.03.2010, 14:42
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.12
    postów:
    124
    Quanti.
    Rewelacja Twoj post.
    Podpisuję się pod kazdym slowem.
    Mam tylko jedno pytanie.
    Czy pisząc o racjonalizmie masz na myśli racjonalizm formalny - traktujący rzeczywistość jednowymiarowo?
    Czy realny, który demony zamyka w piwnicy?
  • Posted: 03.03.2010, 08:25
       
    zami
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     listopad 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    19.01.12
    postów:
    37
    [quote=Qantii]
    Większośc rodziców niestety wierzy, że dziecko po ukończeniu terapii jest zaleczone.
    [/quote]

    Witam,

    Bywa nieraz, że rodzice dostrzegają swoje błędy i robią coś w tym kierunku, aby ich już nie popełniać. Rodzice też mogą robić postępy w swojej terapii wychodzenia ze współuzależnienia.

    Pozwoliłam sobie wtrącić te dwa zdania, ale napisałam też dlatego, żeby podzielić się mądrym słowem, które otrzymałam dzisiaj:

    Każdy zaś niech bada własne postępowanie,
    a wtedy będzie miał uzasadnienie chluby wyłącznie w sobie samym,
    a nie w porównaniu z drugim. /Ga 6,4/

    Pozdrawiam,
    Małgorzata
  • Posted: 03.04.2010, 21:20
     
    czara
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     styczeń 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.07.10
    postów:
    16
    Mieliście rację :(
    My już wiemy On jeszcze nie wie, że wiemy.
    Mama znalazła strzykawki. W jednej była jeszcze krew jakaś rozrzedzona (nie wiem, czym?).
    Do tego "zestawu" trzy puste małe woreczki. W jednym z nich na dnie biały proszek.

    Od jakiegoś czasu dręczyło mnie podejrzenie. Zmienił się. Znowu wychodził często z domu, był chamski, opryskliwy. Taki sam jak kiedyś....
    Beznadzieja.
    Jestem wściekła na niego, na bezsilność, na głupotę i na te cholerne narkotyki!

    Święta spędzimy razem.
    Chyba ostatnie.....

    Ja wiem, że najlepiej wyrzucić go z domu. Trudno mi to sobie wyobrazić jednak.... :(
  • Posted: 03.04.2010, 21:53
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.12
    postów:
    124
    To akurat jeden z tych wypadków, gdy bardzo przykro jest mieć rację.
    Mam nadzieję jednak że Twój brat w końcu coś ze sobą zrobi.
    Ty wiesz juz co masz robić.
    Pozdrawiam i zyczę szczęścia.
  • Posted: 03.04.2010, 22:29
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    831
    Czara - warunek: idzie na leczenie (detoks + ośrodek). Nie ma tak, że wyrzucacie go i nie ma gdzie pójść - może pójść do ośrodka i to jest dla niego najlepsza opcja. Po ukończonym leczeniu jak będzie chciał może wrócić do domu.

    Niektórym potrzeba dużo czasu i dużo nieudanych prób, potrzebne jest też poczucie i poniesienie konsekwencji ćpania (wiem po sobie), więc jeszcze nie wszystko stracone, ale to już od niego głównie zależy co ze sobą zrobi.

    Dużo siły życzę i spokoju, pozdrawiam.



    napisany przez: magnola, 03-04-2010 - 22:30


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 06.04.2010, 09:57
     
    czara
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     styczeń 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.07.10
    postów:
    16
    [quote=szuwar]
    Ty wiesz juz co masz robić.[/quote]

    Chyba jednak nie wiem. Nie wiem jak to teraz załatwić.
    Nie wiem, jak zacząć rozmowę, w jakim kierunku. :(


    [quote=magnola]Czara - warunek: idzie na leczenie (detoks + ośrodek). Nie ma tak, że wyrzucacie go i nie ma gdzie pójść - może pójść do ośrodka i to jest dla niego najlepsza opcja. Po ukończonym leczeniu jak będzie chciał może wrócić do domu.
    [/quote]

    No tak, a jak powie, że nie potrzebuje ani leczenia ani terapii? Wtedy droga wolna, ulica? Niech się wynosi?
    Wydawało mi się, że to będzie proste jak mu się teraz noga powinie. Powinęła, a ja rozłożyłam ręce :(
    Ale mi beznadziejnie i źle......
  • Posted: 06.04.2010, 11:15
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    831
    [quote=czara]No tak, a jak powie, że nie potrzebuje ani leczenia ani terapii? [/quote]

    To już będzie jego decyzja i jego wybór. Ty (Wy) jako rodzina nie powinnaś (nie powinniście) tolerować jego ćpania pod waszym dachem. I to dla jego jak i własnego dobra. Jeśli stwierdzi, że nie potrzebuje leczenia i nie pójdzie na terapię niech sam zadba o siebie, niech sam się utrzyma, wynajmie mieszkanie i żyje na swoim wg własnych zasad (o ile jeszcze jakieś posiada). Może coś dotrze do niego jeśli będzie musiał ponieść koszty mieszkania, utrzymania, ćpania itd... i konsekwencje swoich decyzji.

    Konsekwentna musisz być w działaniu, nie możesz mu mówić: zaćpasz to wracasz do ośrodka, albo radzisz sobie sam, a w momencie zaistnienia faktu zmieniać tej decyzji. Jeśli teraz nie będziesz konsekwentna, później będzie jeszcze trudniej.


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 06.04.2010, 19:17
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.12
    postów:
    124
    [quote=czara][quote=szuwar]
    Ty wiesz juz co masz robić.[/quote]

    Chyba jednak nie wiem. Nie wiem jak to teraz załatwić.
    Nie wiem, jak zacząć rozmowę, w jakim kierunku. :(

    Wiesz ale nie chcesz, bo krępują Cię uwarunkowania, które jego choroba bezwzględnie wykorzysta.
    Musisz pamiętać że choroba jest najgorszym wrogiem Twojego brata.
    Kochasz swojego brata i dlatego chcesz pomóc mu wyleczyć chorobę.
    On doskonale wie że musisz rozpoczac rozmowę.
    Jego choroba zrobi wszystko żeby Ci przeszkodzić.
    Ty musisz ją odbyć dla dobra Twojego brata.
    Kierunek jest prosty, opisala go Magnola.
    Ale łatwo nie będzie:(
    Pozdrawiam i zycze szczęścia.
  • Posted: 07.04.2010, 08:03
     
    czara
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     styczeń 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.07.10
    postów:
    16
    [quote=magnola]
    Konsekwentna musisz być w działaniu, nie możesz mu mówić: zaćpasz to wracasz do ośrodka, albo radzisz sobie sam, a w momencie zaistnienia faktu zmieniać tej decyzji. Jeśli teraz nie będziesz konsekwentna, później będzie jeszcze trudniej. [/quote]

    Tak, takie było stanowisko jak wróci. I stało się. Tak, chcę być konsekwentna, muszę. Tylko trudno mi sobie wyobrazić co on zrobi :(
    Załóżmy, że nie godzi się na ośrodek - ma się w jednej chwili wynieść? Powiedział "nie" to w tym samym momencie pakuje się i wychodzi z domu? Bez żadnej szansy i dodatkowego czasu na znalezienie lokum itp?
    Teoretyzowanie jest dużo łatwiejsze od czynów. Ja naprawdę nie wiem, jak do tego podejść. Doskonale sobie zdaję sprawę, że uginać się nie mogę, ale też zdaję sobie sprawę, że będzie bolało jak jasna cholera :(

    Moje drugie pytanie - jeśli zdecyduje się na ośrodek. Jak wtedy? Sam niech szuka i jedzie tam na własną rękę? I co dalej - chodzi mi o jego utrzymanie w ośrodku. Istnieją takie, gdzie narkomani nie łożą tam żadnego wkładu finansowego? Pytam, bo nie mam ochoty finansować mu kolejnego pobytu (poza tym tak mu powiedziałam po powrocie, że jeśli nie kontynuuje teraz terapii, to jak mu się noga powinie nie ma co liczyć na naszą pomoc).

    A jak to jest z tymi "powrotami" do ośrodków? Wracają na własną rękę, szukają sami, rodzina nawet nie wie?



    napisany przez: czara, 07-04-2010 - 09:07
  • Posted: 07.04.2010, 08:51
     
    szuwar
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.12
    postów:
    124
    Na leczenie narkomanów łoży skarb państwa.
    Istnieją wprawdzie prywatne kliniki, ale nie o nich tu rozmawiamy.
    Ośrodek Monaru zaspokaja wszystkie potrzeby pacjenta, oprócz papierosów.
    Nie bardzo wiem co rozumiesz przez finansowanie kolejnego pobytu.
    Prawdopodobnie brat poprzednim razem wyłudzał od Ciebie pieniądze.

    "Załóżmy, że nie godzi się na ośrodek - ma się w jednej chwili wynieść? Powiedział "nie" to w tym samym momencie pakuje się i wychodzi z domu? Bez żadnej szansy i dodatkowego czasu na znalezienie lokum itp? "


    Jakie inne lokum może znaleźć czynny narkoman?
    Jeżeli liczy na pieniądze na wynajecie, to mu nie dawajcie.
    Jest wiosna. Nie istnieje juz bezpośrednie ryzyko utraty życia.

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski