Hej!
Zadaje sobie ostatnio jedno pytanie, w ktorym mi moze pomozecie, ale moze najpierw cos o sobie: Mam 29 lat. Palilem 10 lat trawke, mimo ze robilem sobie dluzsze kilkumiesieczne przerwy to najczesciej palilem codziennie, na okraglo. Poza tym mocno kiedys przesadzilem z amfetamina, mialem kilkutygodniowe ciagi, potem gdy doprowadzilem sie do amfetaminowego dna przystopowalem, ale mniej wiecej raz na pol roku bialy proszek wracal.
Od troszke ponad roku jestem calkowicie czysty, wyszedlem z tego przede wszystkim sam. Chodzilem kiedys 3 miesiace na terapie, ale byla (moim zdaniem) strasznie marna, po tych spotkaniach ciagle jeszcze cpalem. Potem mnostwo czytalem o uzaleznieniach, zaplanowalem sobie pieprzniecie tego tematu (mialem juz naprawde dosyc) i jak rzeklem od ponad roku ten plan realizuje, troche mozolnie, ale najwazniejsze ze jestem clean i dobrej mysli.
No i teraz moj problem: po roku ogarnalem sie na tyle, ze zaczynaja sie mna interesowac normalne dziewczyny. Problem w tym, ze zaczynaja sie pojawiac pytania, co robiles, czemu tak dlugo studiowales etc. ... wiadomo, jak sie ma trzymac kupy zycie goscia, ktory 10 lat przecpal... Obecnie poza praca w moim zyciu prawie nic sie nie dzieje, ze starymi znajomymi nie chce mi sie spotykac. Czasem wlasnie poznam jakas laske, ale wtedy momentalnie dopada mnie przeszlosc; nie bardzo mam o czym z nimi pogadac, moja przeszlosc, jesli wymazac z niej dragi, to czarna dziura, a terazniejszosc to tez taka troche proznia, w ktorej wisze ... koles sie po prostu z choinki urwal...Juz nie mowiac o tym, ze ciagle jeszcze jestem lekko przymulony po tych dragach, choc nie jest juz tak zle jak bylo rok temu... Poki co ucinalem znajomosci, gdy zaczynalo dochodzic do zbyt glebokich pytan, na ktore nie mam odpowiedzi, albo na ktore nie chce odpowiadac.
BARDZO mi na tym zalezy, ze jesli bede mial dziewczyne, zeby mozliwie dlugo nie wiedziala, ze cpalem. Kiedys bym jej powiedzial, ale nie chce tak powiedzmy w pierwsze pol roku znajomosci, zalezy mi zeby to nie mialo wplywu na poczatkowy rozwoj wydarzen. W zwiazku z tym lepiej klamac, zmyslac historyjki, kluczyc, odpowiadac wymijajaco, milczec, albo czekac, az moje zycie jakos sie zapelni, czy moze lepiej powiedziec w miare szybko jak bylo naprawde, bo i tak od tego nie uciekne?
Mam nadzieje, ze ktos z Was zechce powiedziec cos madrego w tym temacie.
Pzdr
Posted: 07.04.2009, 10:29
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Hej.
To jest tak, możesz milczeć i o tym nie mówić bo masz do tego prawo.Ale z drugiej strony zmyślane historie i kłamstwo ma krótkie nogi, może sie wszystko wydac.Nawet przez głupi przypadek gdy będziesz z nią gdzieś szedł i spotkasz kogoś z kim kiedyś ćpałeś padnie pytanie o dragi i już jesteś utopiony, bo dziewczyna się mocno zdziwi, a nikt okłamywanym być nie lubi.
Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, jedna z najważniejszych chyba czy jest sens budować coś na kłamstwie i ściemnianiu ? z pewnością nie.
Nie mówie tu o rozpowiadaniu każdemu i każdej dziewczynie z która tylko sie zobaczysz,że ćpałeś.Ale jeśli zwiazek czy znajomość bedzie czymś więcej niz zwykłą dziewczyną której za 3 miesiace nie bedzie, to lepiej żebyś powiedział.
Budowanie realcji w zwiazku to tez prawda i zaufanie, a kłamstwo wszystko niszczy.
Pamietaj też,że teraz nie bierzesz nie jesteś czynnym ćpunem także to powinno dać Ci do myślenia.To jest przeszłośc ale część Twojego życia.
Zawsze możesz wspomniec,że kiedyś miałeś problem z narkotykami i jeśli poczujesz,ze mozesz jej o tym powiedzieć to mów.
Prawda zawsze wyjdzie na jaw o tym pamiętaj - masz tą przewagę,że nie każdemu musisz o tym mówić, wszystko zależy od relacji jakie Ciebie łączą z drugą osobą.
Kończąc wniosek jeden - jeśli związek mógłby zmierzać do czegos poważnego powiedziałabym, jesli to dziewczyna na 2 czy 3 miechy milczałabym.
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
Stary bliskosc sie buduje wlasnie przez mowienie o trudnych tematach (swoja droga jakbys skonczyl tetapie to pewnie bys o tym wiedzial). Wiec jak ci na jakiejs zalerzy to z nia rozmawiaj, a jak ci nie zalezy no to rzeczywiscie nie warto mowic prawdy.
Posted: 07.04.2009, 11:19
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
lipiec 2008
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
22.03.10
postów:
15
W 100% popieram Hefaren! Jeśli będziesz czuł, że to coś poważniejszego, to warto powiedzieć prawdę. Po co dziewczyna ma się o Twoich problemach dowiedzieć, np. od osób trzecich?! Wydaję mi się, że jeśli będziesz to ukrywać prędzej czy później Ona i tak czegoś się dowie - a wtedy może wszystko się rozpaść i niekoniecznie musi to być wina Twojej przeszłości. Nielojalność i brak szczerości może zniszczyć to, co między Wami powstaje. Dziewczyna może poczuć się zawiedziona i bezszczelnie oszukana... Zawsze możesz spytać, co myśli na temat uzależnienia i osób uzależnionych, narkotyków, itp - tak wiesz na neutralnym gruncie, by wybadać teren...
Twoje ćpanie to pewnego rodzaju przeszłość, a ważna jest teraźniejszość i fakt, że jesteś czysty... Każdy ma prawo dostać drugą szansę, również tym "każdym" jesteś Ty :)
Natomiast jeśli dziewczyny traktujesz tylko, jako odskocznie od Twoje "próżni", to daruj sobie szczerość.. :P
[quote=bruncio]Stary bliskosc sie buduje wlasnie przez mowienie o trudnych tematach (swoja droga jakbys skonczyl tetapie to pewnie bys o tym wiedzial).[/quote]
Bruncio, nie przesadzać. Terapia wcale nie jest potrzebna, żeby o takich rzeczach wiedzieć.. :P
Pozdrawiam :)
--------------------------------------------------------------------------------------
"Zawsze są powody do zabicia człowieka. Nie sposób za to udowodnić, że powinien żyć." A. Camus 'Upadek'
Posted: 07.04.2009, 11:30
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
[quote=dreamweaver]nie bardzo mam o czym z nimi pogadac, moja przeszlosc, jesli wymazac z niej dragi, to czarna dziura, a terazniejszosc to tez taka troche proznia, w ktorej wisze ... koles sie po prostu z choinki urwal...[/quote]
Mam podobnie, studiowałam 10 lat, a ostatnie 13-15 lat życia wypełniało mi picie i grzanie, nie biorę i nie piję 9 miesięcy, ale dalej jestem w terapii i jednak jestem za prawdą. Uważam, że na ściemie nie da się zbudować zdrowego związku. A po pół roku co się zmieni? Myślisz, że przyzwyczaisz dziewczynę do siebie, przyznasz się, że ją oszukiwałeś i lawirowałeś? Też będziesz miał problem czy o tym powiedzieć i kiedy... Mi się to kojarzy z czynnym braniem i wiecznym kłamstwem, żeby tylko utrzymać coś dla nas niewygodnego w tajemnicy. I tak jak pisze Bruncio, jak trafisz na dziewczynę, na której naprawdę będzie Ci zależało to rozmawiaj z nią o swoim problemie, zaryzykuj, lepsze to niż wycofywanie się czy budowanie relacji na ściemie.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 07.04.2009, 23:12
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.04.09
postów:
2
Witajcie,
dziekuje za odpowiedzi. Z tym klamaniem troche sie zapedzilem, bardziej mialem na mysli milczenie i ew. stworzenie wrazenia, ze moze kleilem samoloty i schodzilo mi na to duzo czasu, a do tego prowadzilem luzny studencki tryb zycia, (ktory nie jest spolecznie az tak potępiany)... i dlatego nic sie u mnie tyle czasu nie dzialo, a obecnie dojrzalem i wziąłem się za siebie, jak wielu normalnych facetow/ chłopaków przed 30.
Ostatnimi czasy mam nawet sporo momentow, ze zycie juz jakos sie toczy i ta "proznia" nie jest juz taka wszechobecna.. Ale jednak gdy juz kogos poznam to zawsze nadchodzi moment, ze zaczynaja padac troche glebsze pytania, albo ta druga strona oczekuje ze się samemu cos powie. I wtedy moge odpowiadac, ze pracuje, zeby zarobic na benzyne i bulki, a moze nawet chate kiedys postawie, no i biegam bo lubie jogging, ale tak naprawde cisnie mi sie odpowiedz, ze pracuje akurat tam a nie gdzie indziej, bo czuje ze daja mi fajny wycisk i ucza mnie troche zycia, bo wczesniej to... i ze moim celem jest pozbycie sie zrycia i filmow, ktorych dorobilem sie przez... a biegam po to, żeby mnie krew od tego wszystkiego nie zalala?
Ehh? właściwie to od dłuższego czasu odtracam i kasuje wszelkie zalazki sympatii ze strony dziewczyn, bo boje się ze będę musial im opowiedziec, ze jestem dosc powaznie zakręcony i ze sporym bagażem problemow, a nie taki poukładany i może fajny jak by się moglo zdawac na 1szy rzut oka. Sam się chyba pytam, czy ja się kiedys ogarne na tyle, żeby przeszłość nie kładła się cieniem na wszystko, czy to będzie zawsze za mna chodzic i jeśli zamierzam mieć dziewczyne to będę musial jej tak czy siak powiedziec. No i czy warto czekac z tym ogarnianiem się, bo może za 2 lata tez się nie ogarne i dalej będę sam :/
Posted: 08.04.2009, 07:33
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2008
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.04.09
postów:
25
[quote]właściwie to od dłuższego czasu odtracam i kasuje wszelkie zalazki sympatii ze strony dziewczyn, bo boje się ze będę musial im opowiedziec, ze jestem dosc powaznie zakręcony i ze sporym bagażem problemow, a nie taki poukładany i może fajny jak by się moglo zdawac na 1szy rzut oka.[/quote]
- będziesz musiał powiedzieć im szybciej tym lepiej
[quote]Sam się chyba pytam, czy ja się kiedys ogarne na tyle, żeby przeszłość nie kładła się cieniem na wszystko[/quote]
- pewnie kiedyś się ogarniesz i przeszłość nie będzie się kłaść cieniem na wszystko
[quote]jeśli zamierzam mieć dziewczyne to będę musial jej tak czy siak powiedziec.[/quote]
- tak czy siak będziesz musiał to powiedzieć (patrz Twój cytat nr.1)
[quote]No i czy warto czekac z tym ogarnianiem się, bo może za 2 lata tez się nie ogarne i dalej będę sam :/[/quote]
- może ogarniesz się za pięć lat, może za pół roku, może będziesz sam a może znajdziesz kogoś, kto zaakceptuje Twój bagaż
Jednym słowem, skoro masz rok absty, pracę itd itp to co Ci szkodzi opowiedzieć jakiejś ślicznej pani, że kiedyś to szalałeś a teraz to normalny w miarę jesteś? Większość ludzi, słysząc że ktoś przeżył jakiś zły moment w życiu (nieważne ile trwał) i z tego wyszedł, darzy szacunkiem taką osobę a się nie odwraca. Ja się z negatywnymi opiniami na mój temat nie spotkałem - raczej wszyscy szczerze gratulują mi wyjścia po 15 latach grzania całej tablicy Mendelejewa. PZDR.
Posted: 08.04.2009, 07:50
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Dokładnie. Jakiś czas temu poznałam pewnego chłopaka i chcąc Go do siebie zniechęcić opowiedziałam mu o swojej przeszłości i ... odpisał mi dokładnie to co Sublime napisał w ostatnim akapicie swojego postu (swoją drogą uparta z niego bestia ).
Zresztą im mniej masz tajemnic tym mniej możliwości ataku mają Twoi wrogowie (to taki off-top delikatny)
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Ja też myślę, że na kłamstwie i milczeniu nie ma co budować sobie życia od nowa. Niedopowiedzenia też przecież wychodzą na jaw. Sama wiem, mając faceta narkomana, co to znaczy, po jakimś czasie dowiedzieć się czegoś tam od kogoś tam, a nie od niego samego. Gratuluję, że wyszedłeś z tego bagna! Życzę, żebyś już do niego nie wrócił. Nigdy.
[quote=magnola]Myślisz, że przyzwyczaisz dziewczynę do siebie, przyznasz się, że ją oszukiwałeś i lawirowałeś? Też będziesz miał problem czy o tym powiedzieć i kiedy... Mi się to kojarzy z czynnym braniem i wiecznym kłamstwem, żeby tylko utrzymać coś dla nas niewygodnego w tajemnicy. [/quote]
Miałam bardzo podobne odczucie. To tak jakby bycie dalej w nałogu, tylko z tą różnicą, że nie grzejesz... reszta zachowań polega na tym samym, a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi... Po co ściemniać i oszukiwać? Dla własnej korzyści, żeby ukryć coś niewygodnego, a przez ściemę utrzymać coś być może cennego? Jak już mówiłam, wcześniej czy później i tak to wszystko wyjdzie...
A tak od siebie... mój chłopak o swoim uzależnieniu powiedział mi po ok. miesiąca odkąd zaczęliśmy się bliżej poznawać, pomijając to co było później, to jestem mu za to wdzięczna, ponieważ prawdę wiedziałam praktycznie od razu... nie wycofałam się, choć mogłam. Czułam jednak, że to człowiek z dobrym charakterem i jest wart poznania. Kiedyś kumpel powiedział do Niego, że chyba zwariował, że mi o wszystkim powiedział, że teraz to już całkiem może sobie pomarzyć o mnie i co ja w ogóle będzie sobie myśleć... mój facet Go wyśmiał. Dzięki Jego szczerości, nie musiałam znosić uwag osób trzecich i nie musiałam doświadczyć uczucia rozczarowania, że ktoś mnie perfidnie oszukał. Swoją drogą od tamtej rozmowy zaczęła się pewna walka o Jego życia...
--------------------------------------------------------------------------------------
"Zawsze są powody do zabicia człowieka. Nie sposób za to udowodnić, że powinien żyć." A. Camus 'Upadek'
Posted: 09.04.2009, 12:12
oceń:
rezydent
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.02.12
postów:
138
Jeśli osoba nie jest z kręgu w którym się obracasz na codzień (praca, studia dzienne ;P) to ja nie widzę powodu dla którego mialbyś przed nią ukrywać to co było. No bo to przecież było a nie jest. Chyba ,że masz zamiar to robić w sposób podobny do pewnej znanej mi osoby mówiąc o sobie ,że to wszystko wina twojej choroby psychicznej i dalej jestes pierdolniety dlatego mozes sie czasem dziwnie zachowywac ;)
Jedyne zagrożenie jakie ja widzę jest takie, że będzisz miał pecha i akurat trafisz na czynną narkomanke która sie sprytnie ukrywa albo narkomanke w nawrocie jak to było dwukrotnie w moim przypadku ;) bo niestety czesto sie dzieje tak ze ludzie z tematu po prostu do siebie ciagnie.
Posted: 09.04.2009, 19:25
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
listopad 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
09.04.09
postów:
1
ja mam ten sam problem jestem z kims kogo kocham ale nie chem mu mowic o tym co bylo moj terapeuta przyznal mi racje powiedzial ze jednym ze sposobow terapii jest nie zyc przeszloscia zamknac ten etap co byl i zaczac nowy bez cpania i tego tematu
Posted: 09.04.2009, 20:01
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
09.04.09
postów:
4
[quote]moj terapeuta przyznal mi racje powiedzial ze jednym ze sposobow terapii jest nie zyc przeszloscia zamknac ten etap[/quote]
Tak. Świetnie. Pozdrów terapeutę. To oznacza życie w kłamstwie i oszukiwanie samego siebie. Przynajmniej dla mnie. Trzeba znaleźć równowagę pomiędzy tym, co możesz mówić i kiedy. Poza tym.. Czy chciałbyś być oszukiwany przez kogoś, kogo kochasz? Nie sądzę.
Nie chodzi o to żeby żyć narkomańską przeszłością, ale żeby opowiedzieć bliskiej osobie kawał swojego życia, ten właśnie zamknięty etap. Tak jak możemy opowiedzieć facetowi np o nieszczęśliwym dzieciństwie jeśli ktoś akurat takie miał, o tym że np zostało się zgwałconym czy innych przykrych rzeczach, które nas w życiu spotykały. Ja sobie nie wyobrażam wyciąć z życiorysu kilkunastu lat życia i nigdy o tych latach nie wspomnieć swojemu partnerowi, a samemu próbować zapomnieć. Przecież w terapii nie chodzi o to żeby wymazać narkotyki i całą przeszłość z tym związaną. Tego nie da się zrobić, a jak ktoś uważa, że się da to albo ściemnia albo sam siebie oszukuje.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 10.04.2009, 09:12
**nieznany użytkownik**
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
04.04.11
postów:
13
Jesli chcesz zbudowac zdrowa relacje to na klamstwie chyba nie bardzo sie uda ;) btw chcialbys zeby cie bliska osoba w tak waznej kwestii oklamywala ;p ergo "przyznanie" sie do przeszlosci jest hmm poprostu uczciwe..