hej Wam, nie wiem czy dobrze trafiłam, no ale nie spróbujesz to sie nie dowiesz. Szukam jakiejs wiedzy jak mozna radzić sobie z uzależnieniem, ale nie chodzi o mnie tylko o przyjaciela, który myśle ma poważny problem z wciąganiem, i niestety mieszka w NL, zastanawiam się czy moge mu jakoś pomóc, czy wy możecie coś na to poradzić??Nie chce zawracać nikomu niepotrzebie głowy, dlatego wstępnie pytam i wstępnie mówię co i jak. Z góry dzięki za odpowiedź jakąkolwiek. Pozdrawiam
Posted: 23.02.2009, 20:59
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Podstawowe pytanie - "Czy on tej pomocy od Ciebie oczekuje i po czym wnioskujesz, że ma on "poważny problem z wciąganiem"?"
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
A może niech przyjaciel sam zacznie robić coś ze sobą?
No i zakłada się nowy topic, jeżeli pytanie nie dotyczy kwestii omawianej w tym wątku.
Posted: 23.02.2009, 21:07
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
20.03.09
postów:
7
Przyjaciel twierdzi, że musi sam sobie poradzić z tym, ale hmmm ciężko to widzę. Nie wiem czy chcecie, żeby tu wykładać historie, jeśli nie szanuję to.
*
Sam mi powiedział, że bez tego już nie potrafi czuć się szczęsliwy,a z moich obserwacji wkręcił się w taki tryb życia, praca- troche realności, a potem ćpanie- żeby uciec chyba. Już pisałam, że mówi, że sam sobie z tym poradzi, pomocy niby nie chce,ale sobie nie wyobrażam, żeby zostwić go z tym samego. I tu też jest problem, jak pomóc żeby byanjmniej na początku nie było to takie oczywiste, nie wiem czy tak wogole sie da.
napisany przez: Hefaren, 23-02-2009 - 22:18
Posted: 23.02.2009, 21:26
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Trudno jest pomóc komuś kto tej pomocy od nas nie oczekuje...trudno jest pomóc komuś na kogo oddziaływać możemy li tylko wirtualnie bądź telefonicznie (a tylko z rzadka bezpośrednio), bo wnioskuję, że jesteś obecnie w naszym pięknym kraju (?). Jedyną rzeczą jaką możesz zrobić to rozmowa (ze świadomością, iż niekoniecznie przyniesie ona oczekiwany przez Ciebie efekt).
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Jak nie chce pomocy to nic nie zrobisz. Jedyna rada: namówić go na wizytę u terapeuty. Jak będzie chciał coś zmienić, to ogarnie.
Posted: 23.02.2009, 21:55
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
20.03.09
postów:
7
Jedne plus w tym, że sama z tym niesieniem pomocy nie jestem, na miejscu jest nasza wspolna znajoma, też twierdzi, że sam się z tym nie upora. Ja wiem, że jeśli on nie będzie chciał sobie pomóc to nic nie zrobimy, wie, że to ma problem, ale czy to może wystarczyc? Nie myślałabym o tym, gdybym nie chciała, żeby to dało jakieś pozytywne efekty, ale rzeczywistość często bywa inna, tylko nie uważam tego za powód, żeby nie próbować. Na dupie swojej sie muszę przekonać, że to sensu nie ma. Jak go namówić, żeby do terapeuty poszedł? Nie wiem jak to wyglada w NL, zobacze.
Posted: 24.02.2009, 07:15
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
25.02.09
postów:
3
porozmawiaj najpierw z tym kolegą,
nic na siłe nie zdziałasz.
On sam musi chcieć.
Sam napewno się nie upora z czymś takim
nie ma mowy
Posted: 24.02.2009, 07:42
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Tak jak parę razy było Ci to już napisane - jedynym Twoim narzędziem jest rozmowa. Możesz mu dać tą listę placówek zajmujących się w NL pomocą (akurat w tym państwie sieć placówek pomocowych jest nieźle rozbudowana) i powiedzieć, że tu i tu może zgłosić się po pomoc i na tym Twoja rola się kończy. Reszta należy do niego.
napisany przez: Baśka, 24-02-2009 - 07:53
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
po 1 pomaganie komus kto mieszka jakies 1500 km dalej nie ma sensu
No chyba ze masz zdolnosci szczegolnetypu telepatia powiazana z hipnoza, tudziez zainstalujesz mu chip z GPS i siedzac przed komputerem i trzymajac controller w reku bedziesz nim sterowac
Jak sie nie chce cpac lub chce sie przestac to moze NL nie jest najlepszym miejscem na to?
A co do terapii- w NL jest podobnie jak w GER aby dostac skierowanie nalezy sie zglosic do normalnego lekarza ktory da skierowanie. Potem z tym skierowaniem udac sie dalej.
Nie wiem czy kolega na tyle zna jezyki aby brac czynny udzial w terapi,i alke dopoki sam tam nie pojdzie nie ma sensu sie zastanawiac jak mu pomoc bo pomoc moze sobie sam.
tyle
Posted: 24.02.2009, 15:26
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
20.03.09
postów:
7
Czyli dużo zdziałać nie mogę, bo pewnie sam się do poradni nie zgłosi, ale i tak będę, będziemy próbować choćby rozmowy. Dzięki i brawo za poczucie humoru, wyobraziłam sobie to sterowanie, może ktoś kiedyś takie coś wynajdzie , puki co zostaje wiara w takich ludzi, którzy mimo wszystko nie chcą się poddać, tak jak patron tej strony
aa jeszcze jedno, ja wiem, że on chce z tym skończyć, wyrwać się, tylko ktoś musi nad nim czuwać, dawać wsparcie. Cholera trudne to, myśle, że najgorzej zacząć, dlatego tu napisałam, ale czego sie nie robi
napisany przez: Hefaren, 24-02-2009 - 16:32
Posted: 24.02.2009, 18:10
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
listopad 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
15.03.09
postów:
8
wiesz, wydaje mi się, że on sobie może chciec. tzn gadanie w przypadku uzależnionych to niewiele. musi coś zdziałać. więc tak, jak ktoś tu napisał: daj mu listę placówek, staraj do tego przekonać. ale sam musi chcieć. a jeśli jest mądry, to doceni również twoje starania. zazwyczaj jest tak, że człowiek musi się na swojej skórze przekonać, czy da się komuś pomóc. jednak bądź przygotowana, że gór nie przeniesiesz. a na pewno nie od razu.
jednak życzę powodzenia wytrwałości, i by twój kolega okazał silną wolę i chęć wyjścia z tego, jeśli do takiego ośrodka trafi:)
Posted: 24.02.2009, 21:10
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
[quote=kkkateee]ja wiem, że on chce z tym skończyć, wyrwać się, tylko ktoś musi nad nim czuwać, dawać wsparcie[/quote]
Chcieć to jedno, a zrobić coś w tym kierunku i jeszcze być konsekwentnym to drugie. Mi od pierwszej wizyty w poradni zeszło z 8 lat zanim chociaż trochę zaskoczyłam, że jeśli chcę żyć to nie tak i na obecny moment trzeźwość jest dla mnie podstawą. Niektórzy załapują szybciej, inni wolniej, więc nie spodziewaj się cudów. Faktycznie zostaje Ci tylko rozmowa. I jeszcze jedno: dawać wsparcie-tak, ale "czuwać nad nim" kojarzy mi się z pilnowaniem i opiekowaniem się, czuwać mogę nad dzieckiem żeby nie wzięło czajnika i się wrzątkiem nie oblało, a nie nad facetem, który sam musi zawalczyć o siebie.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 25.02.2009, 11:51
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
20.03.09
postów:
7
Pewnie masz racje, ciężko to ująć w słowa, właśnie o wsparcie mi chodziło. No to jest dorosły facet, który znalazł się w takicha nie innych okolicznościach, które jakoś nie pozwalają mu się pozbierać, być może za długo rozpamiętuje te niefajne chwile, i to go jakoś powstrzymuje przed spojrzeniem w przyszłość. Jeśli mogę się zapytać, jak to się stało, że w końcu wziełaś się w garść, co wtedy czułaś?
Posted: 25.02.2009, 13:03
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Ja kilka razy próbowałam wziąć się za siebie i podejmowałam próby leczenia po czym je przerywałam i wracałam do brania, więc to długa historia by była i raczej na prv.
A co do rozpamiętywania złych chwil to nie ma co skupiać się na przeszłości, bo to tylko dołuje. (Przerobiłam to sama, ze już nie warto itp pierdolenie narkomańskie). Ja straciłam 12 lat, których żałuję, żałuję czasu, który mogłam jakoś normalnie wykorzystać, ale co z tego, żal tu nie pomoże, można się zgnoić bardziej i brać dalej i nic ze sobą nie robić, albo przynajmniej podejmować próby aż do skutku, a z tego co piszesz to kolega jeszcze nie próbował się leczyć.
Możesz mu też polecić mityngi Anonimowych Narkomanów, jeśli znajdzie w swojej okolicy, tam by poznał ludzi podobnych do siebie, a przede wszystkim trzeźwiejących, mi oprócz terapii bardzo pomaga.
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...