Witam wszystkich. Jestem tu nowa. Sama nigdy nie miałam problemów z uzależnieniem z wyjątkiem papierosów, ale nie o tym chcę napisać.Jestem tu z powodu mojego syna. Ma 16 lat. W sumie wszystko jest z nim chyba w porządku. Chyba bo czasami w silnym świetle ma rozszerzone źrenice. Wydaje mi się że mamy ze sobą dobry kontakt. Rozmawiamy. Ale ostrożności nigdy za wiele. Chciałabym prosić o radę. Jak sprawdzić czy bierze jakieś narkotyki nie podważając jego zaufania. Czy są jakieś testy które można kupić na wolnym rynku?No i czy rozszerzone źrenice zawsze oznaczają że ktoś bierze. Wiem ze eto zabrzmi naiwnie, ale może to jakaś dziwna przypadłość. Będę wdzięczna za pomoc
Posted: 11.05.2008, 16:17
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Jeżeli jesteś tu na tej stronce to pewnie już masz wiele niepokoju. Są multitesty w aptekach można kupić. Ja wziąłem od syna mocz rano przed szkołą i po weekendzie (to ważne) poprosiła zona żeby do słoika zrobił siku bo długo nie miał badań a coś słabo wygląda czy czasami nie ma anemii. I zawiozłem do laboratorium żeby był wynik pewny. Koszt jak pamiętam badania na wszystkie możliwe narkotyki ok100 zł. Bałem sie że źle sam zrobię test i bym nie był pewien że wynik jest prawidłowy.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 12.05.2008, 10:31
oceń:
domownik
zarejestrowany:
listopad 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
19.01.12
postów:
37
Rodzice w różny sposób dowiadują się o tym, że ich dziecko się odurza. Dobrze, że w ogóle dopuszczasz do siebie tę myśl.
W naszym przypadku ja zaobserwowałam powiększone źrenice syna, głośno mówiłam, że mnie to niepokoi i jakie są moje podejrzenia. Testów nie robiliśmy, bo syn się przyznał. Oprócz tych objawów u naszego syna pojawiły się już inne sygnały o tym, że dzieje się coś złego: oddalenie od rodziny, zmiana kolegów, kłopoty w szkole.
Jeżeli masz wątpliwości, warto pójść na rozmowę ze specjalistą w dziedzinie uzależnienia. Na takie spotkanie można iść samemu, bez dziecka, a informacje o codziennych zwyczajach i zachowaniu Twojego syna mogą być cenną wskazówką dla specjalisty, który pomoże Ci podjąć decyzję, co robić dalej.
Pozdrawiam,
Małgorzata
[url]http://www.narkomania.neostrada.pl/[/url]
Posted: 12.05.2008, 22:26
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2008
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.08
postów:
3
Dziękuję za podpowiedzi.
Dziś rano zrobiłam tak jak radzi jozefaa. Pobiegłam do apteki i test wyszedł ujemny. Na szczęście albo i nie.
zami oczywiście że dopuszczam taką myśl. Potwornie się wręcz tego boję. Kiedy ja chodziłam do szkoły jakoś nikomu nie były w głowie narkotyki. A teraz...... Ech, szkoda gadać. Muszę mieć tylko nadzieję, że nic takiego nie ma miejsca w moim przypadku. Muszę mieć oczy szeroko otwarte.
Czy moglibyście mi przybliżyć co się z nimi dzieje kiedy już zaczną brać. Tak z własnego doświadczenia.
Pozdrawiam
Beata
Posted: 14.05.2008, 14:38
oceń:
domownik
zarejestrowany:
listopad 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
19.01.12
postów:
37
U nas było tak, że syn zaczął się powoli od nas oddalać. Nie chciał z nami jeździć na wycieczki, chodzić na spacery, do rodziny. Koledzy byli atrakcyjniejsi. Kładliśmy to na karb jego dojrzewania. To był proces, a nie jednorazowe wydarzenie z fajerwerkami, na które łatwo zwrócić uwagę. Potem były niepokojące sygnały, które jednak nie spowodowały u nas zapalenia się w porę czerwonej lampki. Jego kilkukrotne późne powroty z urodzin kolegów pod wpływem alkoholu, nie powinny być przez nas zbagatelizowane. Zabrakło wtedy rozmów. Jeżeli chcesz być równym partnerem do rozmów na temat narkotyków, a tylko takiego rozmówcę dziecko uszanuje, dobrze jest zdobyć rzetelną wiedzę na ten temat.
Jeszcze jedno, nie wiem, na czym to polega, ale bywa, że nawet terapeuci uzależnień nie potrafią odpowiednio zareagować, jeżeli w grę wchodzi uzależnienie najbliższej osoby. Pewnie działają tu mechanizmy zaprzeczeń, wypierania, które uruchamiają się podobnie jak u uzależnionych, tak i u bliskich chorego.
Pozdrawiam,
Małgorzata
Posted: 14.05.2008, 21:00
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Potwierdzam i popieram co napisala zami. U nas podobnie. Cieszę się że ujemny wynik. Mam nadzieję że nie dosięgnie Was ta choroba. Wiele rozmawiaj i poczytaj na temat narkotyków.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 15.05.2008, 22:18
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2008
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.08
postów:
3
Ja również mam nadzieję, że uda nam się uniknąć najgorszego. Ale powiem szczerze, że to pisze zami pasuje mi trochę do schematu zachowania mojego syna. Najgorzej było rok temu po pewnych przejściach rodzinnych. Musieliśmy zmienić wiele w naszym życiu. Praktycznie przestał się do mnie odzywać. Ale i całe dnie spędzał w swoim pokoju przed komputerem. Miałam wrażenie że stracił sens życia. Na dodatek zadurzył się w dziewczynie, która go odtrącała. więc był komplet. Od jakiegoś czasu jest lepiej. Więcej rozmawiamy. Nawet spędzamy trochę czasu razem.( w porównaniu do zeszłego roku to sukces) Poza tym odnalazł się w czymś co lubi robić. Taniec. Można powiedzieć że pochłania go bez reszty. Jest mu źle kiedy nie ma treningu. Nie uczy się źle. W tym roku kończy gimnazjum. Walczy o świadectwo z czerwonym paskiem.
Najbardziej mnie niepokoją jego powiększone źrenice. Właściwie bez względu na porę dnia i oświetlenie. Mówi mi że tak ma kiedy jest zmęczony. Sama nie wiem czy powinnam panikować, czy uwierzyć mu na słowo, że nic nie bierze. Mam do niego zaufanie, ale ostrożności nigdy za wiele. Boję się że mogę, jak wy nie zauważyć kiedy zacznie się dziać coś złego.
Człowiek jest jednak bezradną istotą.
Pozdrawiam serdecznie
Beata
Posted: 17.05.2008, 17:53
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Tylko czy napewno zrobiłaś test w prawidłowy sposób i czy byłaś przy nim jak sikał do słoika? Bo wystarczy np. dolać trochę wody i już test jest sfałszowany. Jest wiele sposobów aby sfałszować wynik testu, trzeba o tym pamiętać dlatego bardzo ważne jest aby być obecnym w pomieszczeniu aby nie było niespodzianki. Znam przypadki kiedy klienci mieli nawet przygotowane np. strzykawki w rękawie z wodą czy sokiem z cytryny aby fałszować testy. No i jak ujemny wynik jest pewny to do okulisty.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 19.05.2008, 11:39
oceń:
domownik
zarejestrowany:
listopad 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
19.01.12
postów:
37
Do tego, co pisze jozefaa dodam jeszcze, że wiedzą na temat obchodzenia testów, młodzież wymienia się również w necie.
Picie kwaśnych napojów w dużej ilości na jakiś czas przed zrobieniem testu, może zafałszować wynik. Podobnie dodanie odrobiny kwasku cytrynowego do próbki moczu, zmienia jego pH i wynik może wyjść ujemny. Wystarczy kilka ziarenek kwasku pod paznokciami. Zgadza się również to, że trzeba być bezpośrednio przy pobieraniu próbki moczu. Nieraz nawet i to nie wystarcza, bo strzykawka z "czystym?"moczem od kolegi, którą delikwent włoży sobie w majteczki przed wejściem do toalety, załatwi nawet sam moment siusiania tyłem do rodzica. Wtedy dobrze jest sprawdzić, czy mocz jest ciepły. Jeżeli masz wątpliwości, czy nie przesadzam, przeczytaj to: [url]http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071020/REGION/71019038[/url]
Bezpiecznie jest zrobić test na ślinę. Pobieranie próbki nie jest tak krępujące i może odbywać się całkowicie "na oczach" rodzica. Podobno nie ma jeszcze sposobu na jego obejście.
Jednak skupiając się na stwierdzeniu, czy dziecko bierze, czy nie, można stracić z oczu najważniejsze. To, że dziecko wzięło raz, czy dwa, to jeszcze nie tragedia, gorzej, gdy brnie w to dalej. To niepokojący sygnał. Warto wtedy zastanowić się, czy nie wprowadzić zmian w dotychczasowym funkcjonowaniu całej rodziny. U nas wprowadziliśmy granice, które w jasny sposób określały funkcjonowanie wszystkich domowników. Wczesne powroty do domu, kontrolowanie wydawanych pieniędzy. Czasem dzieci nadmierną swobodę w domu, interpretują jako brak zainteresowania ze strony rodziców. Dodatkowa korzyść takich zmian, to łatwiejsze wychwycenie niepokojących sygnałów i odpowiednio wczesne zareagowanie.