<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:148
W tym miesiącu:5943
W tym roku:42707
Ogólnie:1941765

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Jak przełamać 16-latka, aby poddał się leczeniu?
  • Posted: 19.04.2008, 12:10
     
    bozka
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2008
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.01.12
    postów:
    12

    Sytuacje nakreślę w punktach:
    1. chłopak ma 16 lat (III klasa gimnazjum)
    2. Nagminne wagaruje
    3. Matka przyznaje, że nie ma już na niego wpływu
    4 w Szkiole i w domu grzeczny, choć wystąpiły przejawy agresji do mło9dszego brata i psa.
    5. Na pewno marihuana. On zaprzecza, ale wiarygodna osoba widziała, że palił zioło. Potwierdza też jego brat (obecnie w ośrodku i sprawa za dilerkę)
    6. Zapisany do poradnii uzależnień "Powrót z U". Odmówił poddania sie leczenia. Matka była sama.
    7. Stanowczo twierdzi, że nie ma problemu z narkotykami, że pali tylko papierosy.
    8. Z natury tzw. zimny drań. Jakby nie miał emocji.
    9. Nie wiemy czy wącha coś. Bywa, że śpi całe popołudnie, noc i rano nie mozna go dobudzić do szkoły
    10. Matka sama wychowuje piątke dzieci. Życie dało jej sporo do wiwatu, bo mąż alkoholik zostawił ją. Pewnego dnia wyjechał i nic go rodzina nie obchodziła.

    Jak z jim rozmawiać, aby pojechał do ośrodka zmotywowany. O jego umieszczeniu może zdecydować matka, ale to przecież nie wszystko. Chłopak ma ostro poprzestawiane w głowie. Gdy trafi tam pod całkowitym przymusem - ucieknie lub będzie odstawiał szopki w ośrodku.

    Może poprosić w ośrodku w Głoskowie, aby spotkało sie z nim i z matka kilku neofitów i terapeuta? Do Garwolina mamy najbliżej. Wiem, że to ośropdek zamkniety, ale może uda się takie spotkanie w obecności matki zorganizować poza placówką.... Mam nadzieje, że pewien respekt na dla niego szkoła, nauczyciele.... Gdy skumuluje się wysiłki i zafunduje gnojkowi "wstrząs", to uda się zdązyć zanim wpakuje się w poważne kłopoty.
    Rozmowa z bratem, który przez narkotyki trafił do aresztu i z płaczem mu mówił, żeby wziął się za soebie - nic nie dała. zimny jak głaz twierdził, że nie jest uzalezniony.
    Tymczasem matka mówi, że z dobrego ucznia (podstawówka z czerwonym paskiem) zrobił się wagarowicz nad którym nie ma władzy....

    icon_confused icon_confused icon_confused [b][u][poradźcie. czekam[/u][/b]

    Mój staus to przyjaciel rodziny i wolontariusz Stowarzyszenia Resocjalizacji, Rehabilitacji i Pomocy Społecznej im. Kofoeda
  • Posted: 19.04.2008, 13:53
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    1. Test zrobić aby sie upewnić czy faktycznie ćpa. Ale uwaga w czasie oddawania moczu do suchego pojemnika musi ktoś być przy nim aby nie dolał wody czy innego środka bo test nie wyjdzie.
    2. Zależnie od wyniku dalsze postępowanie hi hi.
    Żartuję trochą ale naprawdę trochę dziwnie podchodzisz do sprawy. Jako wolontariuszka resocjalizacji i pomocy społecznej jakieś pojęcie powinnaś mieć o tej chorobie inaczej wiele zła możesz uczyć jako wolontariuszka a nie pomóc. Po pierwsze to nie jest gnojek tylko człowiek, który jak faktycznie jest uzależniony (czego my nie możemy stwierdzić tylko terapeuta w poradni uzależnień) to jest to taki sam człowiek jak my tylko chory na chorobę uzależnienia i czynny.
    My z żonką zrobiliśmy pierwszy test synowi w wieku 16 czy na początku 17 lat. Ale on nie wiedział że będzie miał robiony test. Zona powiedziała i to tak znienacka rano przed szkołą i po weekendzie koniecznie, że musi oddać mocz do badania bo źle wygląda i kto wie czy nie ma anemii. A ja ten mocz zawiozłem do laboratorium i zrobili mi tam odpłatnie badanie na wszystkie możliwe rodzaje narkotyków. Wyszło pozytywnie na marychę i amfę. I dopiero wieczorkiem, spokojnie i z[b] MIŁOŚCIĄ[/b] rozmawialismy z synem o wyniku tego testu. Mówiliśmy że bardzo go kochamy ale jesteśmy pewni że używa narkotyków i dla jego dobra jedziemy jutro (acha wcześniej jak wiedziałem że wynik jest pozytywny umówiłem się w poradni MONAR-u na I spotkanie z synem i nami, nie ma chyba takiej możliwości aby takie spotkanie można było zorganizować w ośrodku!!) do poradni i tam terapeuta będzie z nami i nim rozmawiał i co dalej będzie tam zadecydujemy. Oczywiście syn sie nie zgadzał i wywijał, ale jak my naprawdę spokojnie i z miłością i z czarno na białym wypisem wyniku badania to się wreszcie załamał, rozpłakał i się przyznał, ale nie chciał jechać. Lecz my byliśmy stanowczy. Pojechaliśmy i dalej po jakimś czasie znalazł się w ośrodku. Nie od razu bo sie zaklinał że nie będzie już więcej ćpać, chociaż terapeuta powiedział że jest uzależniony, ale wiadomo każdy na początku mówi że da radę sam. Lecz po podpisaniu przez niego umowy PISEMNEJ! że jak jeszcze raz zapali czy coś weźmie to idzie na leczenie (a wiadomo że tak się stanie prędzej czy później więc my w między czasie szukaliśmy już dla niego ośrodka co zrobiliśmy błędnie ponieważ ośrodek powinien mu dobrać stosownie do wieku i rodzaju uzależnienia terapeuta) no i stało sie, zapalił więc stanowczo dotrzymaliśmy słowa i pojechał do ośrodka. Ale najważniejsze , z miłością nie wyzwiska, lament i płacz. Spokój i miłość oraz STANOWCZOŚĆ. Ja innej możliwości nie znam. Można oczywiście i sądownie jak już wszystko inne zawiedzie. [b]Ale najważniejsze jest to że właśnie ich mama powinna jak najszybciej iść na terapię dla rodziców bo inaczej się sama wykończy i wiele jeszcze sama przez nie leczenie się może zła sobie i dzieciom wyrządzic. To jest najważniejsze!!!!!! A tam dowie się co ma zrobić z synem!!!![/b]

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski