Jestem świeży i problem narkomanii mnie nie dotyczy, lecz bardziej bolesne jest to iż dotyczy mego Syna /26 lat, pali marihuanę/. Sam sobie nie zdaje sprawy z tego w co sie pakuje. Czy warto starać sie Go skłonić do pójścia do Poradni Uzależnień? Czy aby obecnośc tam była dla niego skuteczna powinien sam do tego dojrzeć? Jak sądzicie?
Posted: 14.01.2008, 22:06
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Narkomania to przede wszystkim choroba "duszy". Nikogo nie można zmusić do leczenia i nie będzie ono skuteczne, jeśli osoba sama nie zrozumie, że ma problem i potrzebuje pomocy.
A czy warto namawiać na wizytę w poradni? Zdecydowanie tak, ale nie nachalnie, tylko w spokojnej rozmowie. "Z troski" i z przedstawieniem argumentów i swoich racji. Syn musi wiedzieć, że chcesz mu przede wszystkim pomóc. Rozmowa z terapeutą jeszcze nikomu nie zaszkodziła, za to wielu ludziom otworzyła oczy.
Posted: 14.01.2008, 22:09
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Witaj,
Oczywiście ,zawsze proba namowy by podjąć leczenie bądz zasięgnac konsultacji w poradni uzależnień jest wskazana.
Niekiedy sami nie widzimy problemu a ściślej to bardzo często ,do czasu az zacznie być coraz gorzej.
Twój syn jest pełnoletni, to dorosły mężczyzna ,i trudniej zapanować nad nim niż w mlodszym wieku.
Z dojrzewaniem do pójścia do poradni jest roznie, oczywisice jest najlepiej gdy sam by tam poszedł bo to byłaby jego świadoma decyzja,ze coś jest nie tak i pora coś zmienic w swoim zyciu, jednak mysle,ze nie proba namowy a najpierw rozmowa jest wskazana ( może rowniez warto porozmawiać z nim dlaczego pali, jakie są powody ) ale w sposob taki by go nie spłoszyć. Wiekszość ludzi palących marihuanę problemu nie widzi gdyż jest to narkotyk uznawany w społeczeństwie jako "mało " lub "wcale" nie szkodliwy.Takie myślenie jest błędem, jednak tak niestety jest , a takie myslenie powoduje to ,że sie problemu nie widzi jak wyżej pisałam i poradnia wydaje się być czymś zupelnie niepotrzebnym.
Myślę,ze warto uświadomić synowi a przynajmniej probować, jak dziala długotrwałe palenie marihuany , jakie ponosi ze sobą skutki i jak działa na człowieka i najwazniejsze,ze uzaleznia...co prawda wolniej niż inne narkotyki ,ale uzaleznia i to bardzo .
Może wtedy Panski syn zacznie sie nad soba zastanawiać . Szkoda,ze w poście Pan nie napisał ile czasu syn pali , jak długo ,czy kiedykolwiek probował czegos innego.Jeśli to początek to mogą być dwa wyjscia albo szybko przestanie,albo jeszcze dlugo nie ,jednak trudno to jednoznacznie stwierdzić.
Koncząc , radze naświetlić mu delikatnie sprawę marihuany , dzialania, konsekwencji i uzaleznienia.Czasem to wystarcza,czasem nie ,wszystko zalezy od osoby.
Życze powodzenia dla Pana i Pańskiego syna.
napisany przez: Hefaren, 14-01-2008 - 22:14
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
hmm....przed rozmowa warto byloby cos wiecej poczytac odnosnie uzaleznien, ale nie po to by synowi rzucac teoriami i tekstami wzietymi prosto z ksiazki. Po prostu dla panskiej wiedzy.
Moim zdaniem dobrze byloby udac sie do najblizszej poradni, zapytac terapeutow jak podejsc do rozmowy, co robic..
Powodzenia zycze
Posted: 15.01.2008, 20:34
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2008
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.03.08
postów:
14
Odpowiedzi dostawałem w mojej poczcie, myślałem, że ukazają się i tutaj, myliłem się. Wszystkim dziekuję za głos zabrany w tej sprawie. Własnie przed chwilą wróciłem ze spotkania grupowego /tylko 3 osoby/ w poradni Monaru. To czego się tam dowiedziałem jest absolutnie zbieżne z Waszymi wypowiedziami. Przedemną praca nad Synem-nie wiem czy sobie poradzę bo Jego ideologia jest specyficznego charakteru. Będe sie tarała doprowadzić Go do stanu w którym powie mi: Tato ja chciałbym pogadać ze specjalistą. Mimo, że byłaby to dopiero cząstka sukcesu to i tak już trochę by mnie satysfakcjonowała. Jestem nadal otwarty na wszelkie sugestie w tej sprawie. Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Posted: 15.01.2008, 20:46
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
[quote=papiok1]Będe sie tarała doprowadzić Go do stanu w którym powie mi: Tato ja chciałbym pogadać ze specjalistą.[/quote]
w jaki sposób chcesz tego dokonać? Masz jakiś plan?
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Hej!!! Mam wstepny. Na dzisiejszy wieczór zaplanowałem wskazać mu zagrożenie płynące z faktu posiadania narkotyków /chodzi mi o prawo/. Na jutro może spróbuję skłonić Go do dyskusji na temat samej marihuany z uwypukleniem szkodliwości działania. Zdaję sobie sprawę z tego, że te dwie rzeczy to nie wszystko. Mam w planie spotkanie rodzinne z Synem-też w celu by otworzyć mu oczy na perspektywy Jego dalszego życia. Mam tez zamiar przeprowadzić z nim do bólu szczerą rozmowę. Coś się zapewne jeszcze w międzyczasie może urodzi. Czy taki wstepny plan jest wg.Ciebie do zaakceptowania?
Zdaję sobie sprawę z wagi delikatności w jaki muszę to zrobić. Zdaję sobie sprawę z tego, że muszę to zrobić w taki sposób bym miał w tym zakresie pełne zaufanie. To bedzie bardzo trudne. Musze to zrobić tak by Syn w pełni zawierzył mi i innym, że chcę mu pomóc a On sam nie może mieć takiego odczucia, że poprzez poprzez uległość moim sugestiom coś cennego utraci /np, związek z kumplami i dostęp to narkotyków/. Tak nawiasem mówiąc to On musi uznać, że zerwanie z dotychczasowymi układami i zachowaniami to dla Niego ratunek. To bedzie trudne, bardzo trudne bo będę musiał przewrócic Jego psychikę.
napisany przez: Hefaren, 15-01-2008 - 22:41
Posted: 16.01.2008, 08:06
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Czy przygotowujesz się jakoś do tych rozmów? O ile rozmowa na temat prawnego aspektu posiadania narkotyków nie powinna nastręczać (pozornie) trudności, bo jak to pewna znana mi osoba powtarza: "z faktami się nie dyskutuje", o tyle rozmowa na temat działania marihuany (jej szkodliwości) wymaga już pewnego przygotowania merytorycznego.
Warto też byście (czyli wszyscy, którzy będą brali w nim udział) do tego spotkania rodzinnego się przygotowali, aby nie zakończyło się ono awanturą czy też kolejną sesją oskarżeń i pretensji wobec syna, użalaniem etc. Bądźcie rzeczowi, konkretni, życzliwi i miejcie przyszykowaną listę miejsc gdzie syn może zgłosić się po pomoc.
Fajnie, że skontaktowałeś się z terapeutą uzależnień, a nie czekałeś aż syn sam to zrobi. To duży pozytyw
napisany przez: Baśka, 16-01-2008 - 08:07
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Zgadzam się z moimi poprzednikami. Dodamy tylko, że pomysł z rozmową jest dobry ale przed tymi rozmowami warto, abyś sprobował wyobrazić sobie jak Twój syn może czuć sie w trakcie takich rozmów. Trudno mi cokolowiek powiedzieć niewiedząc jakie są między wami relacje, czy syn potrafi z Tobą szczerze rozmawiać. Pamietaj aby nie atakować, oceniać, z sugerowaniem co ma zrobić też bym uważała. Twój syn jest dorołym człowiekiem, który sam odpowiada za swoje życie i swoje decyzje. Rozmowa pełna życzliowści, zrozumienia z mertytorycznym przygotowaniem. A może jest jeszcze jakiś inny sposób dotarcia do syna.
Powodzenia Aga
"Nie jest łatwo znaleźć szczęście w sobie, ale nie można go znaleźć nigdzie indziej."
Agnes Repplier
Posted: 16.01.2008, 19:25
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
[quote=papiok1]Odpowiedzi dostawałem w mojej poczcie, myślałem, że ukazają się i tutaj, myliłem się.[/quote]
A mnie zastanawia, jaka to nieśmiała kruszynka odpowiada w wiadomościach prywatnych (przyznam, że mam swoje podejrzenie) Piszemy na forum, aby gdy zdarzy się jeszcze raz sytuacja, kiedy to przyjdzie osoba z podobnym problemem, mogła sobie przeczyta temat i może znaleść w nim odpowiedź na swoje pytania. Tak czy tak: jeśli ktoś boi się wypowiedzieć publicznie, pewnie ma ku temu powód. Uważaj Papiok na takie rady, bo czasem ktoś chce dobrze, nie wie, o czym pisze i tylko zamieszania narobi. Nie od dziś wiadomo, że dobrymi radami jest Dworzec Centralny wybrukowany.
A wracając do tematu. Nic nowego nie powiem, podpiszę się jedynie pod słowami Basi. Ciężko jest dyskutować z osobą uzależnioną bez dobrej znajomości tematu, bo można, że tak powiem, zostać pożartym żywcem. Najważniejsze to otwartość na słowa syna (tak tak, on także ma swoje racje, które powinien przedstawić) i dużo spokoju i cierpliwości. To dopiero początek drogi.
Posted: 16.01.2008, 21:38
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2008
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.03.08
postów:
14
Zdecydowanie sie zgadzam z tym wszystkim. Oj trudne są te rozmowy a tak by sie chciało by ich efekt nastąpił błyskawicznie a to jednak będzie musiało chyba potrwać trochę czasu. Bardzo boli to jak sie czuje, że mimo wkładanego wysiłku Syn dalej to robi, z jaka lekkością traktuje to zagadniene nie widząc w nim problemu. Sporo wysiłku trzeba będzie włożyć by ten problem dostrzegł.Wpadł mi do głowy pomysł by w ramach tego mojego planu walki z nałogiem Syna starać się poszukać kogoś z kręgu byłych uzależnionych, któremu być może udało by się złapać kontakt z Synek na zasadzie znajomości i kto mógłby pomóc w walce z tym nałogiem /taka osoba dysponuje ogromną bronią/. Co Wy na to????
Posted: 16.01.2008, 22:02
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Pomysł sam w sobie nie jest zły, ale nie wszystko naraz. Pewnie, że chciałoby się, aby od razu było dobrze, ale tak się niestety nie da Za dużo tego w jednym momencie, nie można też nikomu szukać znajomych na siłę, bo to często daje odwrotny efekt. Zapytam jednak: skąd jesteście?
Posted: 17.01.2008, 04:58
oceń:
rezydent
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.02.12
postów:
138
karo, masz ochotę zostać znajomą syna? ty się chyba nie bardzo do tego nadajesz o czym myśli papiok
Posted: 17.01.2008, 08:00
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
[quote=papiok1]Wpadł mi do głowy pomysł by w ramach tego mojego planu walki z nałogiem Syna starać się poszukać kogoś z kręgu byłych uzależnionych, któremu być może udało by się złapać kontakt z Synek na zasadzie znajomości i kto mógłby pomóc w walce z tym nałogiem /taka osoba dysponuje ogromną bronią/.[/quote]
Zastanów się jakbyś Ty sam się czuł, gdyby ktoś przyprowadził Ci "nowego znajomego", a także jak czułbyś się jako ta osoba, która owym znajomym miałaby zostać. I odpowiedz sobie na pytanie: "Czy ty sam chciałbyś znaleźć się w takiej sytuacji jako jakakolwiek ze stron?".
Zaczynam się obawiać, że wynajdywanie sposobów na to by syn przestał palić marihuanę stanie się w niedługim czasie treścią Twojego życia. Nie zagub gdzieś po drodze siebie i pamiętaj o tym co napisała Vega:
[quote]Twój syn jest dorołym człowiekiem, który sam odpowiada za swoje życie i swoje decyzje.[/quote]
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
[quote=Skuld]karo, masz ochotę zostać znajomą syna? ty się chyba nie bardzo do tego nadajesz o czym myśli papiok [/quote]
Ja nie (bo że się do tego nie nadaję to akurat wiem), ale Ciebie chciałam zaproponować. Słyszałam, że lepiej z Tobą i że szukasz przyjaciół.
Nigdzie nie napisałam, że mam na myśli siebie, bądź jakąkolwiek inną konkretną osobę, więc sobie nie dopowiadaj - chociaż to, ze wszystkiego co robisz wychodzi Ci najlepiej.