Chciałem się zapytać, czy następujące skutkiem palenia marihuany objawy, takie jak: dekoncentracja uwagi, kłopoty z pamięcią, obniżenie zdolności analitycznych, splątanie myśli, spadek IQ, niechęć bądź wręcz niemożność podjęcia większego wysiłku intelektualnego (zamulenie)etc. ustępują po rzuceniu palenia i jeśli tak to po jakim mniej więcej czasie. W skrócie chodzi o to czy zmiany powodowane paleniem marihuany i dotykające czynności intelektualnych są odwracalne. Z góry dziękuję za wszelkie wypowiedzi.
Posted: 03.03.2005, 16:20
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
zmiany spowodowane paleniem marihuany są odwracalne.
co do czasu trwania objawów to są to sprawy indywidualne, zależne m.in. od metabolizmu, wagi ciała, długości i częstotliwości palenia, ilości thc w marihuanie i wielu innych czynników. jeśli idzie o syndrom amotywacyjny zaobserwowany u ludzi, którzy palą marihuanę to zależy to od konstrukcji psychicznej danej osoby, ci którzy są ambitni, mają jasno określone cele życiowe i umieją do nich dążyć, są pracowici - ci ludzie łatwiej poradzą sobie z ogólną niemocą i niechęcią do jakiegokolwiek wysiłku.
ps. jeżeli ty lub twoje otoczenie dostrzega u ciebie objawy psychotyczne (lęki, natręctwa, omamy) skorzystaj z pomocy lekarza psychiatry.
ps.2 czy jak zaczynałeś swoją przygodę z marihuaną wiedziałeś o skutkach ubocznych jej palenia ?
Posted: 03.03.2005, 16:36
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.03.05
postów:
4
Objawy psychozy już minęły - prawdę mówiąć zinterpretowałem ów stan umysłu ex post, ale dobre kilka miesięcy miałem wyrwane z życiorysu. Teraz nastrój i zachowanie mam ustabilizowane, nie licząc amotywacji i poczucia drastycznego upośledzenia pamięci i koncentracji (w konsekwencji zdolności poznawczych i intelektualnych). Oczywiście słyszałem co nieco o negatywnych skutkach zażywania marihuany, ale nic szczególnego, natomiast o nieszkodliwości, 'lekkości' tego narkotyku mnóstwo mamy fałszywych informacji, w mediach, w i-necie, w środowiskach młodzieżowych. Ludzie nie wierzą nielicznym opracowaniom wskazującym na skutki palenia konopi, zapalą - zobaczą, że nic się z nimi nie dzieje, przeczytają jakiś bzdetny artykuł w prasie, w necie, usłyszą od znajomych, że oni palą już od lat i żadna krzywda się im nie dzieje etc. i skutkiem tego kontynuują palenie, by pewnego dnia "obudzić się" ze świadomością, że coś jednak jest nie tak, nie ta bystrość, nie ta pamięć, nie ten kontakt ze znajomymi, bądź nawet katastrofa emocjonalna i właśnie stan psychozy bądź paranoi (na szczęście przejściowej i nie tak znowu natęzonej).
Posted: 03.03.2005, 17:03
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.03.05
postów:
4
Dodam jeszcze, że nie jestem pewien czy można to nazwać psychozą - natręctwa w formie myśli tj. trudność myślenia konstruktywnego, wciąż spływanie na kilka, permanentnie tych samych tematów i zawsze negatywnych, dołujących; także objawy bliższe paranoi - tworzenie konstruktów urojeniowych w formie manii (ktoś się uśmiecha - drwi ze mnie, ktoś coś mówi cichszym głosem - obgaduje mnie, ktoś przypadkiem powiedział coś niestosownego - pewnie celowo, żeby mnie obrazić, już nie chce mnie znać etc.); także trwała egzystencja w stanie, jaki pewien pisarz, nazwał półsnem (nie miał jednak na myśli skutków narkotyzowania się) - w stanie wiecznego zatopienia we własnej świadomości, pochłonięcia przez myśli, często niechciane, przykre, dręczące, brak naturalnego kontaktu ze światem - potrafiłem przejść przez miasto nie zwracając uwagi (najwyżej półświadomie, by np. nie wpaść pod samochód) na to co się wokół mnie dzieje, nie interesowało mnie to, a podejrzewam , że taka obserwacja (parę razy próbowałem stosować przymus - "nie myśl o tym idioto" itp. i próba skupienia się na czymś innym, ot choćby na stadzie gołębi, na jakimś staruszku który chwiejnym krokiem wspina się po schodach do sklepu) byłaby już poważnym wysiłkiem zmierzającym ku temu by choć na chwilę wyrwać się z błędnego koła destrukcyjnych, niechcianych, rozmyślań.
Posted: 03.03.2005, 17:07
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.06.05
postów:
7
witaj...większość negatywnych reakcji działania marichuany jest bardziej "ostra" niż przewlekła...ale mam dla Ciebie dobrą wiadomość otóż nawet długotrwałe skutki działania są na ogól ODWRACALNE,ale wiesz co musisz coś zrobić aby były odwracalne otóż musisz zaprzestać palić marichuane...to tylko ten wysiłek Cię kolego czeka...bardzo fajnie że zdecydowałes się na nasze forum...jesteśmy z Toba...
Posted: 03.03.2005, 20:24
oceń:
domownik
zarejestrowany:
maj 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.09.07
postów:
46
mysle iz warto uzupelnic wasze informacje o taka, ze u pewnej, jak sadze marginalnej grupy osob, ale jednak, thc moze wywolac trwale zaburzenia psychiczne, jesli dana osoba miala ukryte sklonnosci czy tez predyspozycje do chorob psychicznych.istotnie u wiekszosci osob depresje, natrectwa i psychozy sa odracalne i uleczalne, ale zdarzaja sie przeciez skrajne przypadki.zreszta...nawet depresja, ktora moze zostac wywolana jaraniem, pomimo tego ze mozna ja leczyc, zarowno farmakologicznie jak i psychologicznie, potrafi tak sie "uczepic" czlowieka, ze choruje sie na nia przwlekle i nawet po wyleczeniach czlowiek ma nawroty i ciagnie sie to latami...wiem cos o tym.
Posted: 04.03.2005, 09:36
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.06.05
postów:
7
tak mery owszem są wyjątki...nie zapominajmy o tym...ale można temu zapobiec...
Posted: 07.03.2005, 01:50
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.03.05
postów:
4
Cóż - dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Pozdrawiam.