[quote=kruszyna@] Mówie tu u narkomanie który jest w ciagu przez pare lat i jeszcze ani razu nie podjąl sie leczenia i nie ma pojęcia na temat choroby, ze jest narkomanem i oszukuje na kazdym kroku dla wlasnych korzysci...[/quote]
Kruszyna nie obraz sie ale jest to jednoczesnie najglupsze i najzabawniejsze stwierdzenie.
Narkomania jest choroba ale nie tym samym co debilizm.
Narkomanie mozna zaleczyc, glupoty nie.
Czy chcesz mi i innym powiedziec, ze przez lata cpania nie bylismy swiadomi tego co sie z nami dzieje? Fiu fiu to znow dowiedzialam sie czegos z mojego zycia co mi najwyrazniej umknelo.
Ale dobrze ze nie tylko ja jestem tego zdania. Jak pisala Karo:
[quote=Karo] Kruszyna, nie wiem, czy masz za idiotów osoby czytające to forum...ale pokaż mi osobę, która po kilku latach ciągu nie ma pojęcia na temat swojej choroby. To, że ktoś nie podjął się leczenia nie znaczy jeszcze, że nie zdaje sobie sprawy z bycia narkomanem. ...[/quote]
Co do milosci i wyrzeczen.
Jesli decydujemy sie na bycie z kims to jestemy zmuszeni zjechac z naszym egoizmem do minimum lub jeszcze lepiej do zera.
Zyjemy w 21 wieku a nie w czasach romantyzmu kiedy to jednostka umierala w imie milosci.
Jak to w zwyczaju ma mowic Karo: do tanga trzeba dwojga.
To ze ja wybralam miedzy:
a) 7 lat cpania opcja jaka znam
b) kims, kogo znam od tygodnia i nie mam pewnosci co z tego wyjdzie
to nie byl tylko moj wybor.
Moj facet dobrowolnie zdecydowal sie na zwiazek z narkomanka czyli sytuacje jakiej nigdy nie znal i na wszystko co z tym zwiazane. I to ze uklad ten funkcjonuje od 6 lat to jest wklad obustronny a nie jakies wyrzeczenie.
W stosunkach miedzyludzkich wspieranie kogos kto nam wiele znaczy to jedna z podstawowych wymogow. To nie jest nic nadzwyczajnego.
Jesli moj chlopak mowi: rzucam palenie a ja latam wkolo ze szluga w zebach, lub ktos nie chce wiecej pic a partner kupuje sobie co 2 dni skrzynke browaru to wybacz ale na 100% nie jest to szacunek do decyzji partnera czy wsparcie.
I calkiem normalnym zachowaniem jest mowienie komus o naszych zyczeniach czy oczekiwaniach,
Dlatego napisalam iz Soldus powinien ( ma do tego wszelkie prawa ) jasno wylozyc karty.
A w obecnej sytuacji w jakiej sie znajduje to wsparcia i pomocy od panny nie dostaje.
A co do fragmentu: "jak kocha, to zrozumie", Moj blad zle sformulowane.
To nie ma nic wspolnego ze zrozumieniem tylko ze stawianiem sobie priorytetow.
Nie musimy wszystkiego rozumiec aby wiedziec ze nalezy szanowac decyzje waznej nam osoby i pomagac jej na drodze jaka wybrala.
Jesli partner dostanie oferte i musi w tym celu wyjechac na 2 miesiace ( jest duzo takich przypadkow) to na 100% nie bedziemy z tego zadowolone. Ale w tym wypadku nie chodzi o to co nam sie podoba i co my chcemy tylko o dobro drugiej osoby.
A jesli chodzi o
[quote=kruszyna@]... to nie takie latwe. J bym mogla powiedziec do mojego, ze albo dragi albo ja... wiadomo, ze ja... ale skad mam wiedziec, jaki bedzie nastepny glod... [/quote]
Ach!!! skad ta pewnosc ze napewno ty?
W zyciu nie ma na nic gwarancji a na milosc to juz zadnej. Nawet swiete slowa: slubuje ze nie opuszcze cie az do smierci nie daja nikomu pewnosci ze tak bedzie.
I to nie ma nic wspolnego z cpaniem, niecpaniem, glodem czy apetytem. That's life.