Sowcia alez bardzo chetnie.
Mam nadzieje ze widzialas obrazek na poprzednich stronach dla Ciebie
Swiadectwo trzezwosci? hmmmmmmmm
no coz- mi pomogly 2 wydarzenia jakie mi sie przydarzyly.
Jednim z nich byla smierc kolegi- jeden z najlepiej wygladajacych cpunersow tamtejszej zalogi, zawsze zadbany (w sumie jest to zaprzeczenie samo w sobie aby cpuner w tamtejszych latach byl zadbany ale to byl wyjatek)
Nie chcial w sumie nigdy sie leczyc, zyl sobie z tym cpaniem z dnia na dzien. Az do momentu kiedy dowiedzial sie ze ma HIV. Wtedy postanowil isc do osrodka.
I po jakims okresie pobytu na jednej z wycieczek organizowanych w osrodku zdazyl sie tragiczny wypadek w skutek ktorego zmarl.
I to nie cpanie go zabilo, to nie HIV i wszystko z tym zwiazane go zabilo tylko wypadek na zwyklej wycieczce.
To bylo tak jakby nagle jakis 600 kg odwaznik spadl na moja glowe i przestawil wszystko.
Postanowilam wprowadzic radykalne zmiany.
Koniec ze wszystkim.
Rzucilam prace, studia i oznajmilam kilku znajomym i rodzinie ze wyjezdzam.
Tak tez uczynilam. Bilet w 1 strone jak najdalej.
Dla niektorych moze to i ucieczka dla mnie nowe drzwi jaki mi sie otworzyly.
Postanowilam zrobic wszystko aby nie musiec wracac wiec bedac w obcym kraju nalezy unikac wszelkich klopotow. Dlatego tez unikalam wszystkich zakatkow gdzie mozna bylo nawiazac kontakty.
Czasem mialam takie pomysly ze moze jednak ale potem myslalam sobie pamietaj ze chcesz isc do urzedu po papiery jak narozrabiasz to ci zaden urzednik nic nie da. I te mysly tak dlugo powtarzalam az wszystko inne wylatywalo z mojej glowy.
Do tego jestem od lat z czlowiekeim ktory jest ogromnym przeciwnikiem cpania.
I postawil mnie przed wyborem: albo cpanie albo my.
no coz w zyciu nalezy sobie stawiac priorytety i odpowiedziec na pytanie czy kocha sie bardziej cos co sie robilo czy kogos kogo sie spotkalo na drodze zycia i kogo chce sie zachowac przy sobie.
Ten wybor nie byl trudny.
Czasem mnie dupa swedziala musze przyznac.
Bedac kiedys w Polsce na swieta poszlam do klubu na urodziny kolezanki. Pewna osoba tak sie ucieszyla z radosci na moj widok iz postanowila wrzucic mi jakas pigule do piwa. Na szczescie znajomy barman to widzial i spytal czy napewno chce pic to piwo czy moze lepiej naleje mi swieze. Dowiedzialam sie rowniez kto mi odwalil ten numer i od tamtej pory nie zamienilam z tym czlowiekim ani slowa.
Poza tym w okresie bez dragow moze sie ze 3 razy lekko upilam tequila sunrise lub caipirinha ale to tyle.
Piwo jak wypije 1 na 2 miesiace to wszystko.
Jak gdzies na imprezie ktos cos ma lub czestuje to ja nawet uwagi nie zwracam. Ale na to trzeba czasu.
Skupiam sie na pracy, na nauce i powiem Wam szczerze ze im wiecej czlowiek spedza czasu ze swoim zyciem tym mniej ma czasu na myslenie o cpaniu.
I jak sie mocno trzyma tego co sie zbudowalo to nawet brak czasu na to aby wpasc na jakies inne pomysly ktore wszystko to moglyby zniszczyc.
Oczywiscie nic nie dzieje sie z dzis na jutro, latwo nie jest i to jest bardzo dlugi i ciezki etap.
Osobiscie mam ogromny szacunek dla osob ktore wybraly osrodek.
Ja nigdy nie chcialam i bronilam sie przed tym. Bylam wtedy bardzo buntownicza osobka i nie pasowalo mi ze ktos kto mnie wcale nie zna bedzie usilowal ustawic moje zycie.Dlatego ani terapie ani osrodki nawet nie wchodzily w gre i
dlatego tez zdecydowalam sie na ta droge jaka ide od lat.
Na osrodek trzeba duzo sily i odwagi.
Spotkalam sie z wieloma osobami ktore mi mowily ze nie mialyby odwagi rzucic prace, studia, rodzine i znajomych i wyjechac do kraju i miasta w ktorym nie ma sie nic i nikogo.
Moze i trzeba na to odwagi ale dla mnie osobiscie wiecej odwagi trzebabylo aby zdecydowac sie na osrodek- dlatego uchylam kapelusik przez wszystkimi ktorzy ida na taka forme leczenia.
pozdrawiam i zycze wszystkim tyle sily i wytrwania jakie ja w to wlozylam ale powiem Wam ze sie oplaca.
A jak czasem bedzie zle to zaklnijcie pod nosem, kopnijcie jakis kamien i wszystko bedzie wygladac inaczej.
napisany przez: shiva, 30-10-2007 - 14:22