<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:39
W tym miesiącu:5834
W tym roku:42598
Ogólnie:1941656

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Do dołu
JAK PRZETRWAC
  • Posted: 27.09.2007, 21:17
     
    olwik
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     wrzesień 2007
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    29.09.07
    postów:
    3
    Powiedzcie jak przetrwac.Umieściłam 15 letniego syna w ośrodku .nie daje rady chociaż była to nasza wspólna decyzja, ciągle mam wyrzuty sumienia,nie jestem pewna .Jest tam 3 tygodnie a ja budze się każdego poranka i myśle o tym jak bardzo się nienawidze. Nie mozemy się jeszcze zobaczyc mimo że pięknie się przystosowuje ale tęskni.Jak zaufac komuś kogo się nie zna,dlaczego tak duze ograniczenia kontaktu?Jak nie tęsknic??Jak dalej zyc?
  • Posted: 27.09.2007, 21:35
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    On nie umarł tylko poszedł się leczyć, wiem że tęsknisz, ale zrobiłaś to dla jego dobra, z terapeutami możesz próbować się kontaktować żeby się cokolwiek dowiedzieć, a tęsknota no cóż bywa i oboje musicie przetrwać, z czasem się przyzwyczaicie do nowych sytuacji. A jak żyć? Zająć się sobą. Żyć swoim, a nie jego życiem.
    Pozdrawiam.


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 27.09.2007, 22:15
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    My umieściliśmy syna w ośrodku jak miał 17 lat. Teraz ma już prawie 21. Jest to trudne i ciężkie rozstanie ale trzeba pamiętać że syn jest chory i musi się leczyć aby wrócić do normalnego, zdrowego życia. Możesz zapewne kontaktować się z jego terapeutami telefonicznie i pytać się o jego zdrowie i pozdrawiać jak i pisać listy. Takie odosobnienie jest w każdym chyba ośrodku leczenia uzależnień od narkotyków. Jest to nie zbędne aby oderwać syna od świata zewnętrznego, tego starego żeby zapomniał o starym życiu i zaczął żyć terapią czyli rozpoczął proces zdrowienia. Tak jak magnola napisała powinnaś zacząć żyć własnym życiem i pamiętać że on jest chory i leczy się tam a nie jest to więzienie. Czas szybko leci. Warto moim zdaniem chodzić na grupę terapeutyczną dla rodziców do poradni. Jest to bardzo pomocne. Wsparcie osób z podobnymi problemami to naprawdę pomaga. Życzę wiele wytrwałości i spokoju. Dzwoń nawet codziennie. I myślę że warto tu pisać. Zawsze jest dobrze wyrzucić z siebie to co nas boli lub poradzić się w rożnych sprawach czy usłyszeć jakie jest innych zdanie w danej kwestii. Najważniejsze jest że się leczy i że pewnie w ośrodku będzie dalej kontynuował naukę. Może napisz do jakiego ośrodka poszedł się leczyć to może znajdzie się ktoś kto zna ten ośrodek i będzie mógł odpowiedzieć na nurtujące Cię pytania np. jak tam odbywa się w rzeczywistości terapia itd. itp. Pozdrawiam i spokoju jak i wytrwałości Wam obojgu jak i reszcie rodziny jak takowa jest życzę. Będzie dobrze,

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 27.09.2007, 22:37
     
    margola
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     czerwiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    28.09.07
    postów:
    59
    Tęsknota za kimś, kogo kochamy, a kogo nie ma z nami jest rzeczą naturalną i nie da się jej uniknąć. Ważne, żeby nie była destrukcyjna dla ciebie i syna. Teraz Twój syn jest w dobrych rękach, rozpoczął leczenie, ale żeby mógł je ukończyć, Ty także musisz się uporać z własnym odbiorem jego choroby.By móc go wspierać w leczeniu, rozpoznawać kryzysy (a będzie je miał) i we właściwy sposób na nie reagować, a także nauczyć się mieć również własne życie, a nie tylko życie syna. Doradzałabym, podobnie jak Józef, grupę wsparcia dla rodziców. Będzie Ci łatwiej.
    Pozdrawiam i życzę cierpliwości i spokoju.




    napisany przez: margola, 27-09-2007 - 22:38




    "Nic tak nie niszczy człowieka, jak brak miłości..."
  • Posted: 28.09.2007, 08:21
     
    shiva
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     kwiecień 2007
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.05.11
    postów:
    297
    [quote=olwik]Powiedzcie jak przetrwac.Umieściłam 15 letniego syna w ośrodku .nie daje rady chociaż była to nasza wspólna decyzja, ciągle mam wyrzuty sumienia,nie jestem pewna .Jest tam 3 tygodnie a ja budze się każdego poranka i myśle o tym jak bardzo się nienawidze.....[/quote]

    - to ze umiescilas syna w osrodku to bardzo dobra decyzja
    - co do wyrzutow sumienia i nienawisci- chyba lepiej tesknic za kims komu chce sie pomoc niz potem jak bedzie za pozno irobic sobie wymowki ze sie za malo lub nic nie zrobilo

    [quote=olwik]...Jak zaufac komuś kogo się nie zna,dlaczego tak duze ograniczenia kontaktu?Jak nie tęsknic??Jak dalej zyc?[/quote]

    - co do zaufania komus kogo sie nie zna : w ostatnich 2 latach przeszlam 2 operacje i tez sobie zadawalam to pytanie- co to za chirurg, czy nie trzesie mu sie reka- 3 dni przed pierwsza operacja nic innego mi nie chodzilo po glowie
    Rozwiazanie tego problemu bylo bardzo proste- moj lekarz, do ktorego od lat chodze zapewnil mnie o tym ze wysyla mnie do najlepszego chirurga
    I ja wierzylam w to co on mowil i przestalam sie zastanawiac nad tym co nie dawalo mi spokoju
    dlatego tez dam ci dobra rade- nie mysl o czyms na co nie masz wplywu poczytaj lepiej wypowiedzi tych, ktorzy oddali dziecko i tych ktorym osrodek pomogl i bedziesz sie tego trzymala

    - jak nie tesknic? jesli sie kogos kocha to tesknota jest naturalnym odczuciem ( gorzej byloby gdybys jako matka nie tesknila)

    - jak dalej zyc ? calkiem prosto: usiadz i zastanow sie kiedy ostatnio zrobilas cos dla siebie- mam na mysli WYLACZNIE
    jako matka odsuwa sie siebie na ostatnie miejsce i robi wszystko dla rodziny
    idz z kolezanka na kawe, do kina na jakis moze koncert moge sie zalozyc ze dawno nie bylas !!!
    poczytaj ksiazke jaka od miesiecy odkladasz z kata w kat
    poloz sie w wannie, wyciagnij nogi, wyporzycz jakis film

    ciesz sie ze nie masz krzyczacego 15latka pod nosem ktory wlasnie jest w najgorszym wieku :) i nasil sie tym spokojem

    wez rower, idz na spacer, i nie zastanawiaj sie nad tym co kto pomysli- zajmnij sie soba - bo jak znowu bedziesz w trybie wynis przynies pozamiataj jak kazda matka to wiesz sama ze czasu SAM na SAM nie bedzie
    potraktuj ten okres rozlaki jako wakacje i zrobn cos dla siebie

    pozdrawiam

    shiva
  • Posted: 28.09.2007, 15:03
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Święte słowa shiva napisała,chociaż spróbuj się choć trochę oderwać od syna i zrób coś dla siebie. Pamietaj że jak Ty wypoczniesz i staniesz się silna psychicznie to i będziesz mogła lepiej pomóc synowi później. Trzeba się do tego też przygotować aby reagować w prawidłowy i zdrowy sposób na jego późniejsze zniżki. Żeby mu pomóc a nie jeszcze go nakręcać bo będziesz reagowała nadpobudliwie czy nie adekwatnie do sytuacji. Syn po ukończeniu terapii będzie naprawdę potrzebował wsparcia i spokoju jak i zaufania. A współuzależnienie w tym nie pomaga a wręcz przeciwnie szkodzi i to bardzo. Także z uporem maniaka proponuję grupę to ważne. I zaufaj terapeutom oni wiedzą co robią i jak mają pomagać aby leczenie przyniosło pozytywny skutek.
    Mam nadzieję że nadal wchodzisz na tę stronkę i czytasz to co piszemy (nie odzywasz się!)



    napisany przez: jozefaa, 28-09-2007 - 16:04

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 28.09.2007, 17:31
     
    olwik
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     wrzesień 2007
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    29.09.07
    postów:
    3
    Dzięki wszystkim za slowa otuchy,są to trudne chwile dla calej mojej rodziny,mój mąż wymięka bardziej niż ja i trudno nam się ostatnio dogadac a ja mam chyba dosyc wspierania wszystkich wkoło.Syn jest w ośrodku dla młodzieży w Strychach trafił tam bo( jak niektórzy mowia),, palił tylko trawe''Jak czytam nieraz pozytywne wypowiedzi nt.marihuany to zastanawiam się czy ci ludzie są normalni ,nie widzieli chyba co z mózgiem nastolatka moze zrobic tylko trawa.Co do terapii to nie mamy dużych możliwości ,poradnia blisko nas zajmuje się tylko chorymi reszta widnieje na papierze a do innych mamy ponad 100km.Oboje pracujemy i mamy jeszcze 3 letniego synka.. Pozdrawiam
  • Posted: 28.09.2007, 20:38
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Nas czyli mnie i żonę właśnie bardzo choroba syna z czasem zespoliła i związała jeszcze bardziej. Tak jest że jedno z rodziców bardziej wymięka i ten drugi musi ciągnąć i zauważyłem właśnie że ojcowie są o wiele mniej odporni i unoszą się tak jakby źle pojmowana duma i niby siłą że jak on czy ona mogła itd i niekiedy nawet odwracają się od problemu. Ale to z czasem mija. Życzę wielu sił. My jeździliśmy na grupę ok 80 km. A ja jestem naprawdę bardzo zajętym człowiekiem, zazwyczaj pracuję ok 12 do 14 godzin dziennie lecz znalazłem na to czas bo to było i jest naprawdę bardzo ważne. A trawa to naprawdę cholerstwo i z mózgiem nastolatka i nie tylko nastolatka wywala go na "lewą stronę". Ale będzie dobrze jak zaufacie terapeutom i wspólnie się będziecie wspierać.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 28.09.2007, 21:39
     
    olwik
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     wrzesień 2007
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    29.09.07
    postów:
    3
    Napisałam do niego list i wysłałam paczke.Jest mi lżej. Z grupą spróbuje musze tylko to wszystko sobie poukładac,wiem że musze się jeszcze wiele nauczyc.Boje sie że nie wytrwam i go zabore do domu
  • Posted: 28.09.2007, 22:10
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Olwik - mam pytanie do Ciebie. Czy jak by syn był chory na np. raka (odpukać w niemalowane) to też byś go zabrała ze szpitala bo byś tęskniła za nim przez ten krótki w sumie okres rozłąki w porównaniu do tych wielu lat życia w zdrowiu jakie jeszcze pewnie Wam zostało na tym świecie? Więc wolałabyś jego śmierć aniżeli potęsknić i wiedząc że tylko leczenie może mu pomóc? Jeżeli chcesz mieć syna żywego to raczej nie miewaj takich za przeproszeniem głupich myśli. Idź i to czym prędzej na grupę bo inaczej ja czarno to widzę. Zamiast mu pomóc w leczeniu to jeszcze możesz mu zaszkodzić i ulegnąć przy pierwszej jego zniżce. Albo leczenie albo ćpanie - wybór nalezy do Ciebie, rodziny i syna. Nie ma innej drogi. To jest naprawdę ciężka, przewlekła i chroniczna choroba. Nie można jej lekceważyć. A Twoje zachowanie to oznaki współuzależnienia. Każdy z nas rodziców kocha swoje dziecko ale trzeba Je kochać w zdrowy sposób inaczej nasza miłość ich jeszcze dobija.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 01.10.2007, 00:50
     
    shiva
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     kwiecień 2007
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.05.11
    postów:
    297
    tak jak on musi wytrwac i wyplynac na powierzchnie to i Ty musisz robic to samo.
    To ze go zabierzesz doprowadzi tylko do tego ze bedzie dalej zyl tak jak do tej pory a u ciebie bedzie mial zawsze otwarte drzi do tego zycia z ktorym musi skonczyc.
    Latwo nie jest i byc nie bedzie- narkomania to choroba jak wiele innych- i czy ktos jest w osrodku, czy lezy w domu i oddycha przez rurke a rodzina musi go myc, karmic itp. to nie ma znaczenia- kazda choroba jest ciezka i kazda rodzina chorego ma ciezko- do momentu az bedzie lepiej ale trzeba sie przemeczyc.

    Badz dobrej mysli i nie poddawaj sie- latwiej jest usiasc i opuscic rece, trudniej jest natomiast ciagle wstawac i znajdowac sile do walki na nowo.
    Skoro juz stoicie na tej drodze to nalezy nia isc. Cofanie sie nieczego nie zmieni.

    pozdrawiam

    shiva




    napisany przez: shiva, 01-10-2007 - 01:52
  • Posted: 01.10.2007, 07:43
     
    majka
    oceń:
    monarowiec monarowiec
    zarejestrowany:
     czerwiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    01.10.07
    postów:
    96
    Witaj oliwik!
    Mój syn tez jest w ośrodku, cieszę się każdym Jego dniem spędzonym w Zapowiedniku icon_biggrin Hm...na początku to było bardzo trudne - tęsknota...ale daliśmy radę. Widzieliśmy się z synem dopiero po 15 piesiącach. Musiały wystarczyć listy i telefony. Innej drogi nie było, bezgranicznie zaufaliśmy terapeutom, bo to fachowcy i wiedzą co robią. Leczenie to jedyna droga, żeby wyjśc z tego bagna. .. Żeby cały czas nie myśleć oddałam się pracy - to był prawdziwy maraton he he a później na spokojnie - to na co nie miałam wcześniej czasu albo chęci - książka, porządki w ogródku, kino...No i co ważne wyspałam się !!! Nie wiem jak przeżyliśmy ostatni okres bytności syna w domu - sen po 2-3 godz bo nie było spokojnej nocy... Brrr ale dosyć wspomnień!
    Zajmij się sobą, odpocznij, weź jakąś książkę, pooglądaj filmy, spotkaj się ze znajomymi.
    15-16.09 byłam na 25 - leciu Ośrodka- było super!!! Co prawda niewiele z synem mogłam porozmawiać bo bardzo dużo się działo ale wystarczyło mi, że widzę Go jak się krząta, pomaga, bierze udział we wszystki co było zaplanowane, I najważniejsze, że zdrowieje!!! Myśl pozytywnie oliwik! Będzie dobrze, innej drogi nie ma. Pozdrawiam cieplutko icon_biggrin
  • Posted: 01.10.2007, 12:03
     
    Lessa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     luty 2007
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    21.03.09
    postów:
    237
    Przyłanczam się do postu Jozefaa. Chorego na raka też nie zabiera się ze szpitala tylko dlatego,że się tęskni icon_wink Narkomania to choroba, podstawowa, chroniczna ( miewa nawroty), postępująca i śmiertelna, dokładnie tak samo jak rak, z tą jedną róznicą,że uzależniony poprzez terapię może zatrzymać jej rozwój i ją zaleczyć. Pozwól na to swojemu synowi icon_wink Pozwól zmierzyć mu się ze swoją chorobą i powalczyć o siebie. Egoizmem było by mu w tym przeszkadzać , tylko dlatego,że sie tęskni icon_wink Widać ,że strasznie kochasz własne dziecko, więc zrób to co dla niego najlepsze, a nie dla siebie icon_wink Czasem trzeba dokonywac trudnych wyborów, które nie są wygodne dla nas, ale mogą przynieść korzyść bliskiej nam osobie icon_wink Życzę wytrwałości i cierpliwości icon_wink I również polecam grupę, mojej mamie ona bardzo pomogła... zrozumiała z czym ja sie zmagam i teraz jest dla mnie olbrzymim wsparciem icon_wink



    napisany przez: Lessa, 04-10-2007 - 13:34

    "Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak" icon_wink
  • Posted: 04.10.2007, 01:27
     
    shiva
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     kwiecień 2007
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.05.11
    postów:
    297
    Wiesz ja wciagu 8 lat az 11 razy widzialam moja rodzine.
    Jest to trudne ale wyjazd byl moja osobista terapia na wyjscie z cpania i odejscie od innych klopotow.
    Ciezko jest zyc bez kochanych osob- jak ktos mi mowi ze byl w weekend u rodzicow na obiedzie to mi sie przykro robi bo ja moja rodzine na swieta widze.
    Ale wiemy ze jest to najlepszy sposob na zycie i powiem Ci szczerze ze jest dobrze jak jest.
    Dla mojej mamy tez nie bylo latwe- brat rowniez wyjechal i prawie 2 lata go nie bylo.
    Ale mama zawsze widziala to jako nowe mozliwosci ktore nam cos dadza.

    Proponuje potraktowac to jak moja mama- nie traktuj tego jako koniec swiata tylko jako wyjazd dajacy dziecku nowe mozliwosci.
    To tak jakbys chciala mu zapewnic nauke w najlepszej szkole i wyslala do internatu.

    Staraj sie znalezc w tym cos pozytywnego to wtedy ta rozlaka bedzie mniej uciazliwa.
    Ciesz sie ze ma szanse na cos nowego.
    A co do uplywu czasu: ostatnio babcia mowi do mnie : patrz kochana niedawno bylas na swieta w domu i teraz obliczylam ze musze jeszcze 76 razy spac i sie widzimy icon_smile
    Jak tak sama popatrzysz to wiesz ze czas leci jak przez palce.
    Calkiem niedawno witalismy rok 2007 za 3 miesiace bedziemy witac 2008 !!!!
    I tak szybko jak mija czas tak szybko minie ta rozlaka.

    A ty masz teraz mozliwosc nadrobienia swoich spraw i pozalatwiania innych na ktore nie mialas czasu.

    pozdrawiam

    shiva





    napisany przez: shiva, 04-10-2007 - 02:29
  • Posted: 02.04.2008, 13:54
     
    just@17
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     marzec 2008
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.04.08
    postów:
    10
    to jest zupełnie normalne ze tesknisz! Ale nie masz za co siebie nienawidzieć! Przecież podejmując z synem taką decyzję w jakiś sposób mu pomogłaś... Spróbuj po prostu pomyśleć ze syn leczy sie robi coś ze swoim życiem i....spróbuj zaufać!

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski