Ja uwazam ze nie ma sie co ukrywac. Dlaczegoz to niby caly swiat ma stanac w miejscu i wszyscy maja chodzic na palcach bo biedny cpun musi sie leczyc????
Terapia jest przygotowaniem do powrotu do rzeczywistosci i zycia jakie wiedzie kazdy kto nie cpa.
I zycie to zwane normalnym nie bazuje na glaskaniu po glowie, chodzeniu na placach i ukrywaniu faktow ktore nie sa zle.
Jesli ktos zdecydowal sie swiadomie na leczenie to musi swiadomie liczyc sie z tym do jakiego zycia wroci. Nikt nikomu na zlotej tacy nic nie daje.
I po wyjsciu z osrodka nikt go nie wstawi w szklana witryne tylko bedzie musial zyc z tym z czym zyje kazdy z nas - czyli praca swoja i innych, choroby swoje i innych, problemy jakies tam swoje i innych, radosci i porazki swoje i innych itp.
Uwazam ze normalne obchodzenie sie z kims bardziej pomoze mu przygotowac sie na dalsze zycie w spoleczenstwie niz ciagle opowiadania historyjek zeby tylko bron boze cos sobie nie pomyslal.
Osoby chore na raka i 1000 innych chorob tez musza zyc z tym swiatem jaki sie wokol nich kreci. I skoro nikt nie zaczyna chodzic na palcach w przypadku osob uposledzonych, ciezko czy nawet smiertelnie chorych to nie rozumiem dlaczego mialoby tak byc w przypadku narkomanow. A co do leczenia- chorzy bedacy w szpitalach nie sa tez glaskani i owijani w welne aby sobie nic nie zrobili. Nigdy nie bylam w osrodku ale jestem pewna ze w osrodkach tez nikt narkomanow ni glaszcze po glowie, nie opowiada im historyjek i nie ukrywa sie z niczym- bo to nie jest zadne leczenie.
Dlatego tez uwazam ze matka mowiac dziecku przez tel normalne sprawy z zycia wziete podchodzi fair w stosunku do niego a kruszyna i tacy jak ona bardzo dobrze ropbia ze zajmuja sie wlasnym zyciem a nie siedza z opuszczonymi rekami i placza nad czyims losem.
A kazdy partner i czlonek rodziny nie zasluzyl na to aby przestac normalnie zyc i sie rozwijac tylko dlatego ze ktos kiedys cpal i teraz jest na drodze aby z tym skonczyc. To narkoman musi sie przystosowac do tzw. normalnego zycia a nie to tzw normalne zycie przestawic dla narkomana.
Uwazam ze Kruszyna i inne osoby znajdujace sie w jej sytuacji powinny normalnie zajac sie soba i w zaden sposob sie nie ukrywac. A co on sobie mysli to jego problem.
Jak wroci do domu i ona bedzie chodzic do pracy to tez bedzie sobie rozne rzeczy myslal co go nie uprawnia do tego aby inni przestali normalnie funkcjonowac.
Nie jedna kobieta ktora nie cpa i nie jeden mezczyzna ktory nie cpa zadaja sobie ptanie - o juz 18 od godziny powinna/nien byc w domu ciekawe gdzie jest i co tam robi. To sa mysli osob ktore w zyciu partnerskim nie wiedza co same ze soba maja poczac lub tez sa zazdrosne i nie ufaja drugiej osobie i do tego nie trzeba narkotykow.
napisany przez: shiva, 25-10-2007 - 14:54
Posted: 25.10.2007, 13:55
oceń:
monarowiec
zarejestrowany:
lipiec 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
05.01.09
postów:
119
Tu nie o to chodzi czy jest zazdrosny bo on nie jest taki... tylko chodzi o to, zeby za bardzo nie skupial sie na mnie... zreszta napisalam w oierwszym liscie co mnie boli itp ale wierze w niego... teraz zmienila troszke ton... ale nadal podchodze do tego wszyskiego z dystansem... wszystko teraz zalezy od niego (mowie o zwiazku) ale wie, ze ja jestem w stanie sobie poradzic, zyc bez niego i za kazdym razem mu przypominam o ultimatum...
Posted: 25.10.2007, 16:05
oceń:
neofita
zarejestrowany:
kwiecień 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
23.05.11
postów:
297
To z zazdroscia bylo porownaniem. Myslenie lub skupianie sie nad tym gdzie ta 2ga osoba jest i co robi zdarza sie normalnym ludziom siedzacym w tramwaju lub w pracy i do tego nie trzeba narkomanii i absolutnie nie widze w tym nic zlego dlatego nie rozumiem czemu joozefa tak sie tym martwi.
Moj chlopak ktory w zyciu nie cpal i jest wielkim przeciwnikiem narkotykow czesto mi pisze sms - hej wlasnie myslalem co robisz - tesknie za toba. I czy w takim mysleniu jest cos zlego?
A nawet jesli on w osrodku bedzie o tobie myslal to chyba dobry znak nie? Gorzej byloby jakby nawet sekundy na myslenie o Tobie nie przeznaczyl gdyz bylaby to oznaka tego iz ma cie w d...
A jesli cie kocha to sie bedzie cieszyl ze ci sie cos w zyciu udaje. A to ze mu o ultimatum przypominasz to mu nie zaszkodzi :)
Posted: 25.10.2007, 18:53
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Dodam,że Józefowi nie chodziło o ukrywanie co robi teraz druga osoba,ale nie trzeba za kazdym razem mówić wszystkiego absolutnie ,zwłaszcza,ze jest w ośrodku od niedawna.
Widać ta bliska osoba kruszyny , ciągle o niej mysli - i dobrze...ale do czasu,bo bywa,ze osoba w osrodku jest za bardzo skupiona na swoim/swojje partnerce i terapii nie przechodzi do końca,bo ucieka lub rezygnuje gdyż myśli o tym nim włądają,zgadzam sie z tym co napisał Józefa , należy mówic wszystko-oczywiście ,ale nie koniecznie o każdej sprawie na samym początku leczenia.Osoba ta ma sie zająć leczeniem i na tym skupić myśli a nie rozmyślać o każdej zmieniającej sie sprawie na zewnątrz,w osrodku teskni sie za życiem jakie się prowadziło dotychczas i nie jest łatwo się odciąć od każdej takiej myśli.
I bron Boze nie chodzi mi o opowiadanie bajek,czy zatajanie wszystkiego co sie dzieje,ale posyłanie informacji w spokojniejszej formie i formie czasowej, nie wszystko od razu,a przedział czasowy np. 2-tyogniowej od poprzedniej informacji już jest lepszy,niż zwalić na głowe wszystko - bo wiadomo będzie rozmyslać i się martwić o czym pisałam juz wyżej.
I nie jest to ,żadne głaskanie po głowie ani "chronienie przed faktami z rzeczywistości" a jedynie doprowadzanie informacji (o bliskich rodzinie) w sposób umiarkowany.
Kruszyna, mam nadzieje,ze Twój chłopak jest silny i poradzi sobie i z myślami (z ktorymi się boryka - z tego co piszesz ) i przedewszystkim z terapią.
napisany przez: Hefaren, 25-10-2007 - 18:55
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
Świete słowa Hefaren. Nie zapominajmy że choroba uzależnienia jest chorobą ciała - która najłatwiej można wyleczyć, psychiki, umysłu - nad którą trzeba bardzo długo pracować i w początkowej fazie leczenia osoba nie myśli racjonalnie!!! i choroba tak namiesza mu w głowie ze urwie się z ośrodka pod byle jakim powodem a dziewczyna dla niego w tej chwili jest wszystkim co posiada i kocha ją ale miłością chorą i nie można od niego w ogóle wymagać aby było inaczej. chore myślenie, chore uczucia bardzo długo się leczy śmiem twierdzić że do końca naszych dni na tym świecie a w początkowej fazie terapii takie wiadomości mogą go w 100% oderwać od terapii i przyczynić sie do przerwania leczenie. Po to m. in. telefony można mieć po dłuższym pobycie w ośrodku. shiwa tak możemy my sobie pogadać aby nas traktowano w ten sposób jak jesteśmy kilka już lat w abstynencji i trzeźwości nie można porównywać nas z chłopakiem kruszyny , który jak wiadomo teraz jest dopiero na początku drogi i terapii i jego psychika jeszcze jest w strasznym tak naprawdę stanie. Nie można tu porównywać chorych na raka bo u nich z głową wszystko jest ok czy jest to początek leczenia czy leczenie juz zaawansowane u nas osób uzależnionych napewno NIE. Wiem ile pracy i ile czasu musiało u mnie upłynąć abym normalnie reagował w zdrowy sposób, tak samo jak długo juz to trwa u mojego syna. I nie mogę wymagać od innych aby po znalezieniu się na terapii stali się od razu osobami zdrowymi. Bo to niemożliwe i nie realne a osoby nam bliskie mogą nam nie muszą ale mogą nam pomagać w leczeniu dając nam stabilność i wiarę oraz miłość a znając mechanizmy chorobowe powinny wiedzieć co mogą nam na poczatku mówić a o czym powinni przemilczeć aby zamiast pomocy nie dać nam powodów do nasilenia się chorego myślenia. Słowa i cytat w stylu co nas nie zabije , to nas wzmocni - mozna stosować ale u osób z dłuzszym stażem abstynencji i trzeźwości anie chorej osoby w 100%.
I choroby duszy - którą jest najciężej leczyć i trzeba już dość długo abstynować i trzeźwieć aby być gotowym do leczenia i tej 3 sfery. Ale bez leczenia ducha nie można tak naprawdę powiedzieć o trzeźwości - takie jest moje zdanie.
napisany przez: jozefaa, 25-10-2007 - 23:05
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 25.10.2007, 22:34
oceń:
neofita
zarejestrowany:
luty 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
21.03.09
postów:
237
Hefaren podpisuję się pod twoim postem obiema łapkami. Pod twoim Jozefaa równiez Nic dodać nic ująć
"Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak"
Posted: 25.10.2007, 23:30
oceń:
neofita
zarejestrowany:
kwiecień 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
23.05.11
postów:
297
[quote=hefaren]Osoba ta ma sie zająć leczeniem i na tym skupić myśli a nie rozmyślać o każdej zmieniającej sie sprawie na zewnątrz,w osrodku teskni sie za życiem jakie się prowadziło dotychczas i nie jest łatwo się odciąć od każdej takiej myśli.[/quote]
prosze t niech sie zajmie ma do tego najlepsze mozliwosci, zajecia, terapie.
W osrodku teskni sie za zyciem jakie sie wiodlo na zewnatrz? w przypadku cpania fakt - na zewnatrz sie cpalo w osrodku nie bardzo jest jak ale chyba o to chodzi czy moze zmienily sie zalozenia osrodkow
[quote=jozefaa]choroba tak namiesza mu w głowie ze urwie się z ośrodka pod byle jakim powodem a dziewczyna dla niego w tej chwili jest wszystkim co posiada i kocha ją ale miłością chorą i nie można od niego w ogóle wymagać aby było inaczej.[/quote]
widzisz Jozefaa swiete slowa- urwie sie pod byle jakim powodem - jesli bedzie mial taki plan to sobie znajdzie powod znajdzie ( terapeuta mu sie nie spodoba, forma leczenia mu sie nie spodoba, godziny wstawania, posilki itp itd. )
A jesli ja kocha to nie widze nic co byloby zle w powiedzeniu komus sluchaj twoja dziewczyna odnosi sukcesy, czy twoja dziewczyna ma nowa prace.
To nie sa wiadomosci ze go zdradzila czy ze w ciazy lub na ulicy bez mieszkania.
To sa dobre wiadomosci - i jesli sie wie ze komus kogo sie kocha cos sie w zyciu udalo to czllowiek sie powinien cieszys wraz z ta osoba a nie wpadac w depresje i planujowac jak tu uciec.
Chyba nie ma lepszej motywacji niz taka ze komus kogo kochamy cos sie w zyciu udalo.
napisany przez: shiva, 26-10-2007 - 00:50
Posted: 25.10.2007, 23:56
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Shiva ,będąc w ośrodku tęskni sie za życiem - nie tylko ćpaniem gdy ma się oprocz ćpania coś jeszcze ,ale i za reszta rzeczy które są niesamowicie ważne dla tej osoby.
Dalej... jest jedna rzecz gdy się nie chce leczyc bądz idzie sie na siłe - to moze być plan ,ze ktoś ucieknie,ale z tego co pisała Kruszyna, on sam stwierdził,ze musi iść.
Tu chodzi o ucieczke z powodu strachu,natężenia myśli - z podanych informacji, jedna osoba zwieje,druga nie.
I powtarzam nie chodzi o milczenie,ale uwage jakie informacje podaje się osobie na poczatku leczenia i w jaki sposob, o czym juz oboje z Józefem pisaliśmy wyżej.Sukscesy to sukcesy ,ale reakcje i swiadomość dla osoby zaczynającej leczenie mogą być różne - nie można generalizować ,ze skuces partnerki będzie odebrany przez leczącego sie we właściwy sposob,zwłaszcza,ze jest to informacja telefoniczna i moze być podana w nieodpowiedni sposob ,moze zostać żle zrouzmiana - osoba zaczynająca leczenie ma w sobie nagromadzone różne emocje .A bliscy i rodzina powinni je podawać w odpowiedni sposob , nawet jeśli to jest skuces.
Mam nadzieje,ze będzie w porządku i Twój chłopak pomyślnie skończy terapie.
napisany przez: Hefaren, 26-10-2007 - 00:03
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
Ech , czasem warto przejść leczenie i terapie by pare rzeczy zrozumieć i zobaczyć w innym swietle. Nie gdybać, nie dochodzić do własnych wniosków,nie wymyślać , tylko to przeżyć. Przerobić na sobie... i wtedy dopiero tym sie dzielić z całą resztą... Nie lubie pisać o niczym,czego nie przerobiłam na własnej skórze, bo dla mnie to nie ma wartości...Bez doswiadczenia moje słowa i rady były by puste i tak naprawde nic nie warte... Poprostu...Narkoman podczas leczenia powinien skupić się na leczeniu ale jego bliscy powinni go wspierać w wyważony sposób. Nie wiem gdzie bym teraz sama była bez tego wsparcia, ale napewno nie tu gdzie jestem Jednakże nie można komus burzyc jego leczenia dodatkowymi, niepotrzebnymi nieraz emocjami.... nie kopie się przeciez leżącego i nie za bardzo w porzadku jest rzucanie dodatkowych kłód pod nogi na drodze już i tak wyboistej. Nikt nie obiecywał,ze bedziełatwo, ale Kruszyna trzymaj się i sie nie poddawaj Pozdrawiam
napisany przez: Lessa, 26-10-2007 - 01:11
"Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak"
Posted: 26.10.2007, 00:33
oceń:
neofita
zarejestrowany:
kwiecień 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
23.05.11
postów:
297
Lessi ? do kogo ty to piszesz ?
Ja nie pisze jak to jest w osrodku bo nie bylam i nie wiem - ja tylko jak pisze o osrodku to ogolnie ze tam sie leczy osoby ktore same z tego nie wyjda. Takie byly zalozenia mam nadzieje ze takie zostana.
Przeczytaj sobie moje wypowiedzi na temat pobytu w osrodku nie pisze nic bo nie wiem jak tam jest wiem z opowiesci znajomych cpunow ktorzy kilkakrotnie uciekali ale to ich opowiesci a nie moje i nie wiem ile w nich prawdy.
Co do Ciebie Hefi : piszesz na koncu ze to rodzina ma uwazac co i jak mowi do narkomana. A przepraszam niby to dlaczego ?
Znowu zaczyna sie kolko glaskania po glowie ?
A czy narkoman meczac rodzine, okradajac, bluzgajac itd itd mysli jedna sekunde nad tym co robi i mowi ?
NIE bo to choroba !!!!
Ludzie ktorzy stracili nogi w wypadku bo jakis debil pijany jezdzil samochodem jakos sobie sami musza dac rade. Musza sie uczyc zycia na wozku lub jedzenia przez rurke.
Jesli chlopak Kruszyny jak piszesz Hefi swiadomie i dobrowolnie zdecydowal sie na leczenie i twierdzi ze ja kocha to nie widze nic zlego w powiedzeniu mu sluchaj twoja dziewczyna ma nowa prace - np.
Czy myslisz ze opowiadanie oj siedzimy i wylewamy za toba lzy jest lepsze ?
Nie sadze.
Lessi - dzieki za porady ale wiesz kazdy zna siebie najlepiej i kazdy jest w stanie najlepiej okreslic swoje mozliwosci.
Jedni wiedza ze im osrodek pomoze, inni chodza na terapie grupowa, inni chodza prywatnie sami do psychologa, jeszcze inni a jst ich kilku robia to w inny sposob jak hefi czy ja czy ktos tam
Znam osobiscie 2 ktorzy za kazdym razem wsiadajac w autobus jadacy do osrodka wiedzieli juz ze za 3 dni uciekna- oni o tym wiedzieli od razu.
Osrodki, terapie, spotkania sa jednymi ze sposobow na leczenie -ale to chory decyduje o tym czy chce.
Niezaleznie od metody- jak chory nie bedzie chcial leczenia to nic nie pomoze.
Wiec nie nalezy wysylac kazdego na terapie bo nie kazdemu pomaga.
Posted: 26.10.2007, 01:07
oceń:
neofita
zarejestrowany:
luty 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
21.03.09
postów:
237
Shiva nie bądz przewrażliwiona, ja pisze o sobie i wylącznie o sobie, i pisze zazwyczaj w tym temacie do Kruszyny(tak w ramach wyjasnienia to jej temat) więc litosci , opanuj się i nie bierz wszystkiego tak do siebie, bo to troche nie halo. I własnie... ja porad nie udzielam, ja dziele się doswiadczeniem, nie radze, nie oceniam...mówie o SOBIE i tylko tym co przeszłam się dzielę. JA nie radzę, bo nie mi to robić, ja wszystkich rozumów nie zjadłam.Nie mam sie za "panią wszechwiedzacą" Jestem chora na narkomanię... moge pisać o doswiadczeniach z tym zwiazanych. TYLE. To wyniosłam z NA. Tego mnie nauczono i to przepracowałam na sobie. Nie wyrazam opini. Jak cos mnie nie dotyczyło poprostu zoastawiam temat bez komentarza i tyle. Nie chcę komus narobić krzywdy swoimi radami i pomysłami. Nie mam ochoty komus zaszkodzić. Co innego wspierać, co innego radzić i oceniać. Zresztą wracajac do tematu ja piszę o sobie i dzielę sie tylko swoim doswiadczeniem. Koniec kropka.
"Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak"
Posted: 26.10.2007, 01:09
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Shiva, nie zrozumiałaś mnie - w poprzednich postach , mówiłam ,ze to nie jest głaskanie po głowie a sposob przekazywania informacji , a po co ? po to by pomoc wyjść z choroby, by mu tego nie utrudniać , leczenie nie jest łatwe i należy robić wszystko by pomuc - dokładnie tak jak Józef wcześniej pisał o miłosci i pomocy rodziny dla osoby przebywajacej w ośrodku.
Zachowania narkomana w stosunku do rodziny nikt nie usprawiedliwia, ale trzeba brać pod uwagę fakt ,że jest chory i jak już sie decyduje na leczenie , nienalezy mu tego utrudniać w żaden sposob o dobijać a starać sie wspierac.
Nie wiem czy porównanie choroby uzależnienia do choroby - aputacji kończyn jest odpowiednie,ale nie wnikam, bo nie ma sensu.
Dalej , nie chciałabym byś dopowiadała za mnie moich myśli,gdyż nigdzie nie napisałam ,że rodzina ma siedzieć i płakać i zawodzic do słuchawki , nie powiedzialam tez ,ze nie ma nic mówic, pisałam o sposobie przekazywaniu informacji - każdej informacji .
Mamy odmienne zdania widzę lub się nie rozumiemy ,a Forum służy pomocy a nie przesciganiu sie kto ma rację ,więc to zakończmy i wróćmy do głownego watku tematu.
napisany przez: Hefaren, 26-10-2007 - 01:15
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
oj Shiva widze, ze ty i tak swoje... ale nie do konca sie rozumiemy i nie porownuj narkomana do zdrowego czlowieka. No wlasnie nie bylas w osrodku i nie wiesz... ale na logike wez... zreszta on bardzo cieszy sie, ze odnosze cukcesy, ale boi sie, ze przez to wyprowadze sie z domu i boi sie mnie stracic...a to chyba normalne co? tak, Hefi zgadza sie poszedl sie sam leczyc, sam uznal, ze osrodek bedzie dla niego najlepszy:) ale to fakt, kazdy ma odmienne zdanie, lecz ja czasem juz sie glubie bo nie wiem jak postepowa, nie rozumiem tej choroby bo nie jestem narkomanka.
Posted: 26.10.2007, 09:38
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Osobie która nie zna choroby,trudno pojąć różne mechanizmy i zachowania osoby uzależnionej, sama mówiłaś nieraz ,że chodzisz do terapeuty i dostajesz różne informacje na ten temat ,oraz na grupy dla współuzależnionych - i bardzo dobrze, jak masz czas ,miedzy swoimi zajeciami to chodż nadal, pomoże Ci to wiele zrouzmieć i nie bedziesz czuła sie w tym az tak pogubiona,zwłaszcza ,że na grupach są ludzie w podobnej sutacji czerpiesz od nich wiedze i doświadczenie jak postepować i o wiele więcej widać ,więcej można dostrzec ,zwłaszcza ,ze jest Tobie ciężko to zrozumieć
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."