Witam Was wszystkich,[b][/b]
Jestem mamą niespełna 14letniej córki. Nie wiem już, czy składam się jeszcze z duszy i ciała , czy juz tylko z samego strachu. Cały czas się boję.[b][/b]
Moja córeczka, moja dziewczynka, moje dziecko sięgnęło po dxm i efedrynę, nie wiem co jeszcze, może nic, może dużo. Nie jest jeszcze uzależniona (chyba).
jesteśmy po pierwszej wizycie w poradni....[b][/b]
Mamy podjąć decyzję, czy wysłać ją do Osrodka, czy zostać przy terapii ambulatoryjnej. Nie wiem jak daleko jest, jak bardzo chce do tego wrócić...na razie jest odseparowana od wszystkich i wszystkiego...
Posted: 28.06.2007, 18:13
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Witaj.
Decyzję o ośrodku najlepiej jest podjąć razem z córką i terapeutą, on wybierze najlepszy kierunkek leczenia pod dokładnym zapoznaniu się z problemem. Moim zdaniem (ale to tylko moje zdanie), jeśli Twoja córka miała kontakt jedynie z efedryną i DXM to nie polecałabym ośrodka, chociaż jak już mówiłam: wspólnie z terapeutą podejmienie najwłaściwszą decyzję.
Z wymienionymi przez Ciebie środkami jest ten problem, że są stosunkowo tanie i jak składowa wielu leków bez recepty - bardzo łatwo dostępne.
A co do Twojej postawy. Rozumiem, że się boisz, choć nie jestem w stanie zrozumieć do końca, co czujesz (nie jestem matką). Podoba mi się Twoja postawa i podejście do problemu (na tyle, ile wiem z Twojego posta). Nie powiem nic nowego gdy napiszę, że ważne jest teraz Wasze wsparcie dla córki. Rozmawiajcie z nią dużo (tłumacząc i na spokojnie, bez wzajemnych wyrzutów i oskarżeń), musi czuć, że ją kochacie, a wszystko co robicie, jest tylko i wyłącznie dla jej dobra. Pojawia się też nieśmiertelne pojęcie "twardej miłości" z jasno określonymi warunkami, których obie strony muszą przestrzegać.
Pozdrawiam, trzymaj się i nie załamuj
Posted: 28.06.2007, 18:57
oceń:
pretendent
zarejestrowany:
maj 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.01.11
postów:
61
podpisuję sie pod tym co napisała KARO!!!!!!! uważam identycznie, bardzo fajnie to zostało przedstawione:) Karo pochwałka dla Ciebie
świat sie wali:)
Posted: 28.06.2007, 19:14
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.02.12
postów:
862
Witaj!
Rozumiem Cię w pełni. Jestem ojcem syna, który w tym samym wieku jak Twoja córka a było to 6 laty temu, też sięgnął po raz pierwszy po narkotyki. Zaczął chyba od trawy. Więc wiem co teraz przeżywasz. To co Karo Ci napisał to powinna być teraz podstawa Waszego postępowania. Wile miłości, rozmowy, bez wyrzutów itp. i wiele ciepła jak i o wiele więcej czasu powinniście poświęcać teraz córce i to razem z mężem (jak jest i mieszka z Wami, musicie mieć we wszystkim jedno zdanie i zawsze razem jedno głośnie mówić, nie możecie mieć różnicy zdań to gwóźdź do trumny dla córki i woda na młyn do dalszego ćpania). Razem z terapeutą wspólnie podjąć decyzje co dalej z córka. Czy potrzebny już ośrodek (co i dla mnie raczej jak narazie wydaje się zbędne jeżeli nie jest jeszcze uzależniona jak piszesz) czy ambulatoryjne leczenie. Ale powinna być w pełni wdrożona twarda miłość. Czyli powinnaś być bardzo aż do bólu konsekwentna w swoich poczynaniach i postanowieniach i robisz to z miłości do córki a nie żeby Jej dopiec. Ona musi to wiedzieć że to dla Jej dobra. Konsekwencja w działaniu i postanowieniach - to podstawa. Wiele rozmawiajcie i wiele czasu spędzajcie razem. Ja bym wiedząc teraz to co wiem o tej chorobie zmienił całkowicie córki przyzwyczajenia i oderwał jak to tylko możliwe stare kontakty. Ale czy to możliwe w Waszym wypadku nie wiem. Zapewne to szkolne towarzystwo i po wakacjach do nich wróci. Więc jak ambulatoryjne to ten problem trzeba by rozwiązać. A jak ośrodek to nie ma problemu będzie w pełni odizolowana. Życzę Wam wielu sił i wiele spokoju. Jak mądrze i rozważnie będziecie postępowali oraz bardzo konsekwentnie to będzie dobrze inaczej może być naprawdę z czasem coraz gorzej. Pamiętaj konsekwencja i czytaj wiele na temat choroby jaką jest narkomania nie dasz się wtedy tak łatwo zmanipulować przez córkę i rób co jakiś czas testy bez uprzedzenia. W sumie bardzo mało napisłaś o waszej sytuacji, jak się dowiedziałaś, jak córka zareagowała itd. wiec mało można wywnioskować z twojej wypowiedzi.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 28.06.2007, 19:30
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
czerwiec 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
15.11.08
postów:
29
Witaj!
Mam podobne zdanie jak poprzednicy. Z tego co wiem efedrynę bierze się tylko dożylnie. Jeśli masz pewność, że w takiej właśnie formie twoja córka ją brała to raczej to by mnie bardzo martwiło. Czy używała tylko nowego sprzętu? Dlaczego pytam -chyba rozumiesz. Nie napisałaś nic o towarzystwie córki, czy są to jej rówieśnicy czy może starsza młodzież. Ja zaczęłam w podobnym wieku brać co Twoja córka. Obecnie mam prawie 35 lat i w dalszym ciągu walczę z narkomanią. Moja córka skończyła w tym roku II klasę gimnazjum. Na szczęście ma negatywny stosunek do narkotyków, jednak sama mysl, że mogłaby mieć taki problem zmrarza mi serce. Życzę Ci by wszystko ułożyło się jak najlepiej. Gdybyś jednak stwierdziła, że bez ośrodka nie dacie rady - polecam ośrodek w Gdańsku i rozmowę choćby telefoniczną z kierowniczką Jolą Koczurowską. Jest to ośrodek o wieloletnim doświadczeniu w leczeniu dzieci właśnie w takom wieku. Byłam w Gdańsku wielokrotnie w charakterze gościa (na rocznicach, świętach). Młodzi ludzie chodzą tam do szkoły, mogą rozwijać swoje pasje, naprawdę miejsce godne polecenia. Oczywiście życzę Ci abyś nie musiała wysyłaać nigdzie dziecka. Pozdrawiam cieplutko!!!
"Najpierw cię ignorują, później wyśmiewają. póżniej z tobą walczą a potem wygrywasz"- Mahatma Gandhi
Posted: 28.06.2007, 19:59
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
[quote=efka]Z tego co wiem efedrynę bierze się tylko dożylnie.[/quote]
Niekoniecznie...efedryna występuje w postaci syropów i tabletek (czyli w lekach sprzedawanych w aptece i przypuszczam, że córka mamajek w takiej postaci je spożywała, czyli do ustnie a nie do żylnie).
Co do reszty to podpinam się pod to, co napisała KARO.
napisany przez: Baśka, 28-06-2007 - 20:01
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Moja córcia kupowała sobie po prostu tabletki na kaszel. Raz tylko znalazłam ślad wkłucia do żyły. To wszystko trwa od ok 1/2 roku. Nie wiem jak często brała.
Na szczęście ma parę koleżanek, które truły jej, żeby przestała, chodziła też na spotkania grupy wsparcia dla gimnazjalistów. Były to co prawda ogólnie traktujace o życiu, uczuciach, ale też dały jej chyba jakąs odskocznię.
Bardzo dużo już z nią rozmawiałam - niestety tylko ja, ponieważ mąż nie potrafi, nie ma ani umiejętności słuchania, ani zrozumienia.
Potrafi tylko na nią napadać- werbalnie. Kończy się to awanturą.
Będzie musiał sporo nad sobą popracować
Ona chce się leczyć, nie ma nic przeciwko terapii, ani ośrodkowi.
Ja ciągle jeszcze mam nadzieję, że ośrodek nie będzie potrzebny, chociaz już zapisałam ją na listę.
W moim umysle czai sie myśl, że ona rozpoczęła tę rosyjska ruletkę, bo chciała wykreowac się w oczach swoich koleżanek na zblazowaną, "dorosłą", "rockową", zbuntowaną, niezwykłą, mroczną nastolatkę - "lepszą" od innych.
Takie czasami mam wrażenie jak porównam to co mówi i pisze o sobie koleżankom, z tym co ja wiem. Niektóre fakty ewidentnie zmyśla, przejaskrawia opisując balangi, w których uczestniczyła (nie chodziła nigdy na żadne imprezy)
Nie doceniła potęgi chemii - jak to nastolatek - omnipotencja
mam nadzieję, wierzę, że wyjdzie z tego
Posted: 29.06.2007, 07:45
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.02.12
postów:
862
Podobnie miał i jeszcze nadal niekiedy ma mój syn. Ma bujna wyobraźnie że sie tak wyrażę. Nie potrafi odróżnić rzeczywistości od fikcji. Ale nie jest to zamierzone i to jest ten cały problem. Musi jeszcze nad sobą wiele pracować aby wrócić do całkowitej normy. Wraca mu to jak ma "złe" dni. Czyli jak choroba daje znać o sobie. Wiele pracy jeszcze przed nami tak jak i przed Wami. Mąż powinien chyba sobie wiele poczytać na temat narkomanii. Powinien panować nad emocjami bo dolewa oliwy do ognia. Spokój i jeszcze raz spokój i wiele miłości. Krzykiem nic sie tu nie zrobi tylko można zaszkodzić zwłaszcza jak córka współpracuje i nie ma oporów przed leczeniem. Powodzenia zyczę i pisz , warto wywalać z siebie emocje chociaż tu na forum a i można uzyskać wiele podpowiedzi i wiele się nauczyć. My za chwile ruszamy do Sopotu po wyniki matury!!! Oby były pozytywne. Z ustnych dostał 18 i 17 pkt na 20. Z pisemnego sie okaże za 2-3 godzinki. Ale nawet jak nie zaliczył z czegoś to i tak wiele zrobił w tym kierunku żeby w ogóle zdawać. Trzymajcie kciuki! Napisze po powrocie jak mu poszło.
napisany przez: jozefaa, 29-06-2007 - 08:49
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 29.06.2007, 13:10
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
czerwiec 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
15.11.08
postów:
29
Jeśli chodzi o koloryzowanie swoich przeżyć to pamiętam, że ja również wypisywałam do koleżanek niestworzone historie. Uważaj jednak by Twoja córka nie zobaczyła, że czytasz jej prywatne zapiski. Może stracić do Ciebie zaufanie i zarzucić Ci grzebanie w rzeczach. Ponadto zacznie bardziej ukrywać swoje rzeczy. Moja matka notorycznie czytała moje listy, doprowadzało mnie to do szewskiej pasji. A najbardziej poczułam się zawiedziona kiedy przeczytała mój pamiętnik i zaczęła głośno komentować. Do dziś mnie to boli. Zaufanie to jedyna płaszczyzna, która łączy dziecko z rodziną.
Józef! brawa dla syna!
"Najpierw cię ignorują, później wyśmiewają. póżniej z tobą walczą a potem wygrywasz"- Mahatma Gandhi
Posted: 29.06.2007, 13:13
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.07.08
postów:
51
ja trzymam bardzo mmocno i czekam z niecierpliwoscia!!!!!!
pozdrawiam!!!!!!! i wszystkieggo dobrego dzisisja dla wszystkich tak bez okazji....:P
Posted: 29.06.2007, 13:38
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.07.08
postów:
51
ja trzymam bardzo mmocno i czekam z niecierpliwoscia!!!!!!
pozdrawiam!!!!!!! i wszystkieggo dobrego dzisisja dla wszystkich tak bez okazji....:P
[quote=etka]A najbardziej poczułam się zawiedziona kiedy przeczytała mój pamiętnik i zaczęła głośno komentować. Do dziś mnie to boli. Zaufanie to jedyna płaszczyzna, która łączy dziecko z rodziną. [/quote]
ja tez mialam taka sytuacje. bylam bardzo zla i czulam sie jakby osoba ktora na swiecie najbardziej szanowalam zawiodla mnie na calej lini poniewaz tam bylo wszystko to co chcialam ukryc przed swiatem a ona to odkryla bez mojego pozwolenia. bylo to ok 10 lat temu i od tego czasu juz nigdy nie napisalam nawet najmniejszych zapiskow. wlasnie na zaufaniu do niej budowalam swoja milosc i do dzisiaj tak jest. juz to jej wybaczylam ale jakos nasze stosunki sie popsuly mimo ze staramy sie, dluzsze przebywanie ze soba sprowadza sie do klutni.
tobie mamajek zycze jak najlepszych stosonkow z corka i zeby wyszla z tej sytuacji, a ty poczula spokoj!!!!!! oby wam sie udalo!!!!
bardzo mocno pozdrawiam!!!
Posted: 29.06.2007, 16:52
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
czerwiec 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
29.06.07
postów:
3
Dziękuję wszystkim za słowa otuchy. To naprawde pomaga , gdy słyszy się, że nie jestesmy sami.
Dzisiaj wyjeżdżamy na wieś, przynajmniej na miesiąc. Będziemy przyjeżdżać tylko na terapię.
Jozefaa - trzymam kciuki za syna i pozdrawiam serdecznie z Gdyni. Na terapię wybieramy się do ośrodka dla młodzieży "Mrowisko" w Sopocie właśnie
Posted: 29.06.2007, 21:04
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.02.12
postów:
862
ZDAŁ!!!! I to dobrze. polski ustny90% pisemny49%, angielski ustny 85% i pisemny60% historia 49%. Zważywszy że tylko I klasę LO robił normalnym trybem to chyba nawet bardzo dobrze. Krok do przodu poszedł. Kurcze ale mieliśmy radochę jak wszedł do sekretariatu a panie z krzykiem Bartek witamy ZDAŁEŚ i nas jak zauważyły to gratulowały. Aż łezki w oczach staneły Bartkowi tak się cieszył nam też zresztą. Przepraszam że w tym temacie to piszę - etka wybacz i przyjemnych wakacji Wam życzę. W gdańsku jest świetny ośrodek dla młodzieży, wiele dobrego słyszałem o nim.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 29.06.2007, 21:19
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Pogratuluj Bartkowi A na studia idzie?
Mamajek miłego wypoczynku, a potem do pracy rodacy...mam nadzieję, że Twój mąż też popracuje nad swoimi zachowaniami wobec Waszej córki i relacją z nią.
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Józef! Pięknie zdał egzamin Twój syn. Szkoda, że nie napisałeś nic o planach syna, bo chyba też jeteś zdania, że nie powinien skończyć edukacji na szkole średniej. Moim zdaniem najlepiej jest iść za ciosem i po maturze od razu do studium lub na jakieś studia. Ja robiłam ogólniak 6 lat, bo dwie klasy zawaliłam przez podejmowanie terapii w MONARze. Kiedy pisałam maturę - polski i historię - miałam 20 lat i ... 8 miesięczną córkę. Był to również początek mojej ok. 3 letniej abstynencji. Mimo, że matka mówiła bym nie zdawała na studia, bo mam małe dziecko uparłam się i rozpoczęłam studia magisterskie zaoczne. Kiedy byłam na III albo IV roku znowu popłynęłam. Jednak miałam na tyle siły i samozaparcia by mimo to ich nie przerwać. Wiem, że gdybym wtedy przerwała to raczej bym już nie dała rady ich dokończyć. Chyba każdy się ze mną zgodzi, że teraz są takie czasy, że dla pracodawców bardzo liczą się papierki. Bez tego ani rusz w życiu. Ukończenie szkoły średniej postrzegane jest jako coś normalnego, a jej brak jest trochę wstydliwy. Czy to się nam podoba czy nie tak jest a poprzeczka wciąż jest podnoszona do góry, bo nawet w przeciętnej pracy wymagają znajomości języków, obsługi komputera czy posiadania prawa jazdy. Dlatego jeśli Twój syn tylko zechce się uczyć powinieneś go w tym pomyśle wspierać. Jeśli nie studia to przynajmniej jakaś szkoła policealna. Teraz są naprawdę świetne kierunki dla chłopaka. Może sobie wybrać coś pod kem zainteresowań i zdolności. Nieźle poradził sobie z maturą, więc napewno potrafi się uczyć. Pomijając wszystko czas studiów to najweselszy okres nauki - bez stresów jakie były w szkole średniej. Profesorowie zaczynają widzieć w uczniu dorosłego człowieka i z nim liczyć . Poza tym to właśnie na studiach byłam na najlepszych imprezach i poznałam ludzi, z którymi się przyjaźnię do dzisiaj. Wtedy też zwiedziłam prawie całe Tatry z plecakiem. Napisz koniecznie co postanowiliści w tej kwestii.
A Ciebie Mamajek przepraszam, że tak nie na temat...
Tak sobie myślę, że wiek 14 lat to bardzo ciężki okres w życiu dziecka, wiek, który w psychologii nazywany jest okresem krytycznym. Zauważyłam, że większość dzieci sięga po narkotyki właśnie między 13-15 lat. Z jednej strony młody człowiek przestaje być dzieckiem, zaczyna sam siebie uważać za "dorosłego", w jego otoczeniu zaczynają pojawiać się alkohol, papierosy, a z drugiej strony ma bardzo wrażliwą psychikę. Jest to również czas "małpowania" po kolegach zachowań, ubioru, słownictwa. Do tej pory nasz grzeczny do tej pory nastolatek, zaczyna się buntować, pyskować, wymuszać zgodę na coraz późniejsze powroty do domu. Oburza się za kontrolowanie odrabiania lekcji, nawet słuchanie przez rodzica jego rozmowy telefonicznej staje się powodem do kłótni. Chce w niezrozumiały dla rodziców sposób imponować otoczeniu, czasem wręcz to wygląda z boku jakby dzieci się ścigały w tym, kto zrobi coś najgłupszego... Rodzic - do tej pory szanowany - wydaje się jakby w ciągu roku czy dwóch zgłupiał. Stał się nie dzisiejszy, na niczym już się nie zna.
Ten okras jak żaden inny wymaga cierpliwość i spokoju od rodziców. Pocieszeniem jest fakt, że większość nastolatków po tym mniej lub bardziej gwałtownym i burzliwym czasie wraca do normy. Mija rok, dwa tego durnego wieku i nagle młody człowiek ponownie odkrywa, że ten rodzic nie jest tak kompletnie głupi jak mu się wydawało, że nie jest takim całkowitym wapniakiem To jest ten moment, od którego już będzie tylko lepiej. Ale żeby do niego dojść trzeba niestety przemęczyć się jakoś te 2-3 lata.
Życzę więc Wam powodzenia w tej walce, spokoju, cierpliwości i jeszcze raz spokoju...
"Najpierw cię ignorują, później wyśmiewają. póżniej z tobą walczą a potem wygrywasz"- Mahatma Gandhi