Tak sobie myślę czasem, czy oprócz mnie jest ktoś jeszcze w ciągu?
Ja niestety zmagam się już ponad 19 lat ze swoją narkomanią. Z tego okresu zaledwie ok.4,5 roku przeżyłam w abstynencji. Pierwszym moim ośrodkiem był Wyszków, gdzie trafiłam mając 16 lat prosto z warszawskiego bajzla. Ściągnął mnie tam Kotan. /Przy okazji - bardzo proszę by młodzi ludzie, którzy tak łatwo krytykują GO, nie ośmieszali sami siebie, gdyż bardziej ludzkiego i dobrego człowieka nie było mi dane poznać. W Wyszkowie byłam 8 mieięcys. Później były: Świbie (7 mies.), Głosków (6 mies.), Toruń (6 mies.) w 1992r.Do Nowolipska pojechałam z synkiem w XII-2004r. (2 mies.), Dom Gwan w Krakowie był moim ostatnim ośrodkiem -byłam tam 2 mies. do V-2006.. Jak łatwo zauważyć z każdym rokiem okresy leczenia były coraz krótsze, natomiast przerwy w podejmowanych próbach leczenia coraz dłuższe. NNie wiem czy jeszcze zdecyduję się na leczenie, jeśli zdążę to spróbuję znowu w Toruniu albo w Nowolipsku. Tu w Poznaniu jedyne co mogłabym robić to wrócić na metadon - a to prawie taka sama wegetacja co grzanie. Najbardziej mi żal tylko tych dzieciaków, które ćpają amfetaminę. Nie to żeby to był jakiś gorszy bądź lepszy środek, poprostu wiem, że to będzie pierwszy ich stopień do dna. [code=apache][/code]
"Najpierw cię ignorują, później wyśmiewają. póżniej z tobą walczą a potem wygrywasz"- Mahatma Gandhi
Posted: 27.06.2007, 21:35
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
[quote=etka]Do Nowolipska pojechałam z synkiem w XII-2004r. (2 mies.), Dom Gwan w Krakowie był moim ostatnim ośrodkiem -byłam tam 2 mies. do V-2006..[/quote]
[quote=etka]Najbardziej mi żal tylko tych dzieciaków, które ćpają amfetaminę[/quote]
Mnie chyba bardziej żaj jest Twojego synka. Boże, widzisz i nie grzmisz. SIC!
Posted: 27.06.2007, 23:40
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
czerwiec 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
15.11.08
postów:
29
KARO !!!
Mi moich dzieci też żal. Najstarsza córka ma 15 lat. Na szcęście dla moich dzieci wychowuje je moja mama i ojciec od 5 lat. Teraz już nie mam żalu tak wielkiego niż zaraz po odebraniu mi dzieci. Może dlatego łatwiej spostrzegam młodzież z osiedla, która jest w wieku mojej córki. Ja też zaczęłam w wieku 13 lat. Jeżeli chcia łaś mi dokopać to udało Ci się.!!!
Bardzo mnie boli sprawa dzieci. Dlatego może nie mam motywacji?. Kiedy matka zabrała a właściwie nie oddała mi dzieci po feriach byłam w trakcie programu metadonowego. Piłam metę już 2 lata, nie miałam żadnych wpadek z trzeźwością. Jednak dla mojej matki metadon to nie leczenie. Jednak dla mnie było to niezrozumiałe. Nie odebrała mi dzieci kiedy siedzieliśmy z facetem na garach, tylko w momencie kiedy zwierzyłam się jej z udziału w progaramie. Moje dzieci chroniłam jak mogłam przed skutkami ćpania. Do II 2001 roku robiliśmy towar, jednak tylko w nocy. Wiem, że czego bym nie zrobiła to do końca nie ukryłam ćpania. Jednak kiedy byłam w trakcie metadonu, pracowałam w pierwszej swojej po latach z trudem znalezionej pracy, uczestniczyłam systematycznie w terapiach, nadszedł moment kiedy ówczesny mój partner- ojciec dzieci zaczął gdzieś mieć metadon i po prostu kiedy ja byłam w pracy a dzieci w szkole robić produkcje. Mimo moich tłumaczeń dalej robił. Po 6 wzywaniach przeze mnie policji w drugiej poł.2002r - nie było innego sposobu, by nie narażał mojej trzeźwości - rozstaliśmy się. Moja matka wiedziała dlaczego zerwałam z nim, wiedziała czemu wzywałam policję. Kiedy trochę się uspokoiło wysłałam dzieci do matki na ferie. I to był ich ostatni pobyt w domu. Na początku chciałam walczyć, ale po wielu próbach udowodnienia matce, że metadon nie jest tym samym co heroina, odpuściłam. Kiedy w 2003 r.byłam na oddziale toksykologii, gdzie zapisałam się po samodzielnym wyzerowaniu z mety w celu udowodnienia rodzicom, że przestałam pić metadon, poprosiłaam matkę by odwiedziła mnie, wpadła z awanturą, że niezależnie od tego co bym nie robiła i tak dzieci do mnie nie wrócą. Wtedy się załamałam. Nie dość, że rozstałam się z facetem, który wybrał ćpanie, sama przeszłam przez tyle problemów dostałam cios od osoby, której bym nie podejrzewała. Wtedy się rozsypałam. Tylko proszę nie pisz mi, że gdyby matka się przekonała co do mojej trzeźwości to oddałaby mi dzzieci, bo widać nie znasz takich ludzi, ludzi, dla których narkoman to ostatnie dno. Nigdy bym dzieci nie zobaczyła. Dlatego teraz jest mi znacznie trudniej przestać. Mieszkam od dwóch lat z facetem, z którym razem grzejemy. Może kiedyś przyjdzie taki czas, że znowu zaczznę się leczyć. Teraz nie jestem potrzebna dzieciom. Muszę znaleźźć sama w sobie motywację. Kiedy tak czytam w niektórych listach takie dojrzałewypowiedzi, rady i ostrą krytykę ćpunów, myślę czasem, czy osoby piszące do tego portalu wiedzą jaką chorobą jest narkomania? Na czym polega naprawdę i jakie sfery ludzkiego życia atakuje? To, że często narkoman musi stracić wszystko, co mu drogie, by się zatrzymać... To zdanie będzie niezrozumiałe (bo przecież człowiek ma rozum i powinien uczyć się na swoich i nie tylko błędach) dla osób, które gówno wiedzą o sednie problemu,. .Utrata bliskich, nie wspomnę o utracie dzieci - dla każdej matki to wielki cios. A co mówić o sytuacji kiedy się jest nie zaleczoną ćpunką... KARO! TAkie jest życie osoby biorącej! To bezustanny bilans strat i wielka chwała tym, którzy potrafią w takiej sytuacji pozbierać swoje życie i zacząć wszystko od nowa. Może kiedyś i ja znowu spróbuję, tyle, że z każdym rokiem coraz mniej mi się chce.[code=apache][/code]
"Najpierw cię ignorują, później wyśmiewają. póżniej z tobą walczą a potem wygrywasz"- Mahatma Gandhi
Posted: 28.06.2007, 09:25
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.07.08
postów:
51
etka:
""TAkie jest życie osoby biorącej! To bezustanny bilans strat i wielka chwała tym, którzy potrafią w takiej sytuacji pozbierać swoje życie i zacząć wszystko od nowa. Może kiedyś i ja znowu spróbuję, tyle, że z każdym rokiem coraz mniej mi się chce.""
sorki stka ale jak ci sie chce coraz mniej to ja takie cos chrzanie!!!!
wiesz skoro narkotyki sa dla ciebie najwazniejsze a dzieci ktore tak bardzo kochasz (czego nie smialabym kwestionowac) nie sa dla ciebie wystarczajaca motywacja by sie zmienic to jest to bardzo przykre!!!!!! na temacie aborcji poruszalismy ten temat rowniez. tymi slowami nie zawiodlas tylko mnie i innych czutajacych tu i sie wypowiadajacych ale najbradziej w swiecie swoje dzieci!!!!!! czy ty nie widzisz tego jak bardzo one cie potrzebuja, a twoja 15-letnia corka??? przeciez jest w takim buntowniczym wieku?
oczywiscie mozesz mowic a co ja wiem o narkomanii i uzaleznieniu ale to jest dla mnie jakas glupota...... sorki ale ja tego nie uznaje i mysle ze wiekszosc tez sie ze mna zgodzi. w zyciu rodziny nie ma albo albo..rodzina i koniec i w niej nie ma miejsca na narkotyki. nie tesknisz za nimi???? wiec jesli chcesz byc z nimi musisz niestety wybrac..wybor nalezy do ciebie..???????
mam nadzieje ze ci sie uda i kiedys sie pochwalisz jaka jestes silna i bedziesz mogla sie w pelni cieszyc zyciem i powrotem do tego co najbardziej kochasz i ludzi ktorych najbardziej kochasz!!!!!
niech Bog co pomorze, tego ci najbardziej z calego serca zycze!!!!!
pozdrawiam!!!
Posted: 28.06.2007, 09:39
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
[quote=etka]Bardzo mnie boli sprawa dzieci. Dlatego może nie mam motywacji?.[/quote]
a może raczej masz przynajmniej piękne wytłumaczenie na trwanie w nałogu? Bo ty przecież nie wróciłaś do niego przez własną decyzję, a przez matkę i jej kurestwo...gdyby nie ona zapewne byłoby inaczej...
[quote=etka]Tylko proszę nie pisz mi, że gdyby matka się przekonała co do mojej trzeźwości to oddałaby mi dzzieci, bo widać nie znasz takich ludzi, ludzi, dla których narkoman to ostatnie dno. Nigdy bym dzieci nie zobaczyła.[/quote]
to tylko Twoje przypuszczenia, nic poza tym. Sama odebrałaś sobie możliwość sprawdzenia czy pokrywają się one z rzeczywistością. Wolałaś się poddać niż zacząć dokonywać zmiany w swoim życiu...
[quote=etka]To, że często narkoman musi stracić wszystko, co mu drogie, by się zatrzymać...[/quote]
zbytnio generalizujesz... Kiedyś na czacie rozmawiałam z kolesiem, który twierdził podobnie...czyli według Waszej teorii powinnam przerwać leczenie, zawalić studia, zamieszkać na dworcu (ewentualnie innym przytulnym miejscu) etc.
[quote=etka]To zdanie będzie niezrozumiałe (bo przecież człowiek ma rozum i powinien uczyć się na swoich i nie tylko błędach) dla osób, które gówno wiedzą o sednie problemu.[/quote]
Kolejna racjonalizacja... zastanawiam się, co musi się stać byś w końcu otrzeźwiała...
napisany przez: Baśka, 28-06-2007 - 09:58
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
ja mam mam pelna gebe slow ale nie chce ci robic zadnych wyrzotow. twoje slowa same za siebie mowia a ja nie jestem od sadzenia. ale mysle ze powinnac przeczytac jesczez raz to co napisalas i rozwazyc czy to co napisalas jest tak naprawde tym ....nawet nie wiem jak to nazwac. czy pamietasz jak bylo przed braniem? czy nie chcialabys do tego wrocic? teraz to jest mozliwe, caly czas musisz tylko chciec!! pamietaj ze sa tacy ludzie ktorzy w ciebie wieza ale nie bedzie to wieczne jesli bedziesz ich ciagle zawodzic!!!! oni cie tak samo potrzebuja jak ty ich. ja jestem po twojej stronie( mimo ze pewnie nic ci to nie daje).
i prosze przestan myslec pesymisstycznie tylko obudz w sobie ducha walki!!! napewno warto
Posted: 28.06.2007, 13:13
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
czerwiec 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
23.12.07
postów:
17
Oj...a niby co ma sie przypomniec z czasow przed braniem??Pierwszy okres moze??Nie,zbyt duzo czasu minelo,a czlowiek moze sie nauczyc zyc w najbardziej smierdzacym gownie,,czy to mu sie podoba,to jest juz inna sprawa.teraz etka musi poznac zycie na nowo i tu czesto zaczyna sie prawdziwy problem.Odwyk to kwestia 2-3 tygodni,ale potem zaczyna sie walka,jak sie polapac w zyci ktore sie nie prowadzilo,gdzie wszysko jest inaczej niz na ulicy...dobra to jest jej wybor i ona musi z tym zyc,nie ja i nikt inny...Mysle ze powinno sie tez tych wspierac,ktorzy juz sil nie maja wstac na nogi i ich wybor akceptowac nawet jak jest tak "smiertelny"
jak umre to pojde do nieba,bo pieklo mam za soba...
Posted: 28.06.2007, 15:22
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
[b]etka[/b], jeżeli myślisz, że chciałam Ci dokopać, to szczerze mnie rozbawiłaś. IMHO jesteś, możnaby wręcz powiedzieć, wyrodną matką, dla której ćpanie jest ważniejsze od dzieci, a największym problemem rozstanie z równo grzejącym kolesiem (swoją drogą takim samym tatusiem, jak i mamusia). Na miejscu dzieci wolałabym zostać z dziadkami, niż patrzeć na nieprzytomnych starych, którzy dom zamienili w bajzel i wytwórnię.
Nie będę się rozpisywać, dziewczyny wyżej już wyszczególniły Ci chyba to, co mi chodzi po głowie. Tak Ci powiem tylko jako narkomanka biorąca te X lat i w tym momencie pozostająca w ciągu (więc chyba jednak wiem coś o życiu narkomana, nie sądzisz, moja droga?): usprawiedliwiasz się przed samą sobą, bezsensownie argumentujesz swoje dno (bo to przecież nie Twoja wina, że jest jak jest: facet zły, bo odszedł, rodzice źli, bo dzieci zabrali), powtarzasz jakieś wyświechtane schematy o utracie wszystkiego (i dołączam się tutaj do pytania Basi: mam iść pomieszkać na dworcu?), rżniesz biednego misia i chyba czekasz na to, że będziemy Cię pocieszać. Jednym słowem: pierdolisz jak potłuczony grzejnik, któremu raz na jakiś czas włącza się moralniak.
Ostre słowa? Może. Ale powiedz mi z pełnym przekonaniem, że nie mam racji. Że robisz wszystko, aby poukładać sobie życie, chcesz coś zmienić. Bo wybacz, ale odnoszę wrażenie, że nikt ci igły na siłę w żyłę nie ładuje. Jeśli się mylę, to pardon, zwracam honor.
Posted: 28.06.2007, 16:20
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
czerwiec 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
15.11.08
postów:
29
KARO!
Przypuszczam, że twoja wypowiedź na temat uzależnionych rodziców z nikąd się nie wzieła... Zazwyczaj tak skrajnie upierdliwi ludzie "jadą" po innych chcąc zakamuflować brak ludzkich odruchów w sobie. Wiem jakie błędy ja popełniłam, ale to chyba nie upoważnia ciebie do takiego uogólniania. Twoje zdanie mam, jakby to ładnie powiedzieć... gdzieś. A wiesz dlaczego?
Po pierwsze szanuję zdanie innych luszi i mam świadomość, że nie znając sprawy opierasz swoją wypowiedź wyłącznie na moim kilkuzdaniowym poście. Po drugie faktem jest, że większość uzależnionych matek stawia swoją narkomanię na piedestale, iwięc takie podejście ma skądinąd jakieś podstawy. Jednak nie wiem skąd w tobie tyle syczenia i zjadliwości... Jedyne czym bym to wytłumaczyła to twoje doświadczenia, Jak już napisałam wiem, jakie błędy były moim udziałem. Nie jest moją winą choroba (trudno oczekiwać świadomego wyboru od 13-14 letniego dziecka), natomiast jako dorosła kobieta odpowiadam za to, co z nią zrobię, czy zechcę ją leczyć. I wg mnie to właśnie jest sprawa, którą zawaliłam. To, że po prawie półrocznej walce o dzieci poddałam się i zaczęłam znowu ćpać. Wcalee nie uwaaaażam, by grzejący facet był dla mnie ważniejszy. Chyba nie dość dokładnie przeczytałaś to co napisałam. Gdyby tak było nie walczyłabym z tym, że zaczął ćpać i nie wywaliłabym go z chaty.To tyle co mam ci do powiedzenia, nie chce mi się z tobą gadać. Cześć.
"Najpierw cię ignorują, później wyśmiewają. póżniej z tobą walczą a potem wygrywasz"- Mahatma Gandhi
Posted: 28.06.2007, 16:48
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Nie ma w moim poście ani syczenia, ani zjadliwości. Tak widzę sprawę i nie wydaje mi się, żebym musiała na siłę "łagodzić" moją wypowiedź. Co do schematów i zachowań osoby uzależnionej, to nie musisz mi nic tłumaczyć. Zaznacam jednak taki drobiazg: znam matki uzależnione, które nie poddały się i wiele poświęciły, aby dzieci odzyskać. Udało się dzieki ich ciężkiej pracy.
[quote=etka]Nie jest moją winą choroba (trudno oczekiwać świadomego wyboru od 13-14 letniego dziecka), natomiast jako dorosła kobieta odpowiadam za to, co z nią zrobię, czy zechcę ją leczyć [/quote]
W takim razie czyja to wina? Dilera? Już kiedyś mówiłam: nikt nigdy nie zwali na mnie winy za swoją chorobę (swoją drogą, że sprzedawanie szczeniactwu jest chore). Na tej zasadzie można oskarżać sprzedawcę z monopolowego za alkoholizm mojego sąsiada. No sorry, ale miałam w zwyczaju prosić ludzi o dowód
Każdy samodzielnie podejmuje decyzje i jest za siebie odpowiedzialny. Jeśli nawet podali Ci za pierwszym razem na nieświadomce, to nie wmówi mi nikt, że tak samo można tłumaczyć następne kilka strzałów, a to właśnie one (nie ten pierwszy raz jak wiadomo) Cię uzależniły. Inna sprawa, że w późniejszym czasie nic nie zrobiłaś. Dla mnie pojawia się jeden prosty wniosek: chcesz ćpać i tyle. Wiem, że to takie podręcznikowe, ale można chcieć, albo nie i robić wszystko, żeby się udało uwolnić.
Posted: 28.06.2007, 16:50
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.11.07
postów:
32
Witaj etka !. Wiesz tak naprawde Karo napisała Ci czysta prawdę o Tobie ( no watek z facetem jest nie istotny). Karo napisala ostro, bardzo ostro - ale etka tu qrwa nie ma juz sciemy. Dragi sa wazniejsze od Twoich dzieci i jestes wyrodna matka !!!!!!!. Walczylas o dzieci , kochasz je, ale cpanie wygrało. Narkomania to straszna choroba, ale to jedyna choroba ktora calkowicie jest zalezna od Ciebie. Fakt Twoja matka dała dupy zabierajac ci dzieci kiedy podjelas leczenie, dala dupy takze bo zapewnila ci powod do zracjonalizowania swojego Cpania. Ale na dzien disiejszy jestes wyrodna matka bo cpasz. Nie cpaj nawet jesli dzieci nie sa z Toba i je odwiedzaj. Na koniec mimo ze jestes wyrodna matka i cpanie dla ciebie jest dzisiaj wazniejsze niz dzieci (bo qrwa nie musisz miec dzieci przy sobie zeby byc matka) to ani ja, ani Karo nie pisze Tobie tego żeby Ciebie zgnoic, znamy ta chorobe, wiemy jak jest trudna, i wiemy ze mozesz zmienic swoje zycie i nie byc wyrodna matka bo to co bylo nie dyskwalifikuje ciebie jako czlowieka. Etka przestan qrwa sciemniac , wez sie za siebie ,daj radosc dzieciom i sobie z ich radosci. Pozdrawiam , trzymaj sie .
Posted: 28.06.2007, 17:00
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Dziękuję doktorze zaguba Od siebie dodam jeszcze, że podpisuję się pod powyższym i jakby moje słowa nie brzmiały, nikt tu nie chce dla Ciebie źle
Posted: 28.06.2007, 17:07
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.07.08
postów:
51
etka:
""faktem jest, że większość uzależnionych matek stawia swoją narkomanię na piedestale, iwięc takie podejście ma skądinąd jakieś podstawy. ""
dla mnie no coments......
sorki ale teraz to sie usprawiedliwiasz, po pierwsze nie jestes innymi i nigdy nie bedziesz, a po drugie takie myslenie tylko poglebia twoja glupote i dol w ktorym sie znajdujesz. przykro jest na to patrzec ale coz... przeciez jestes dorosla.
etka:
""Twoje zdanie mam, jakby to ładnie powiedzieć... gdzieś.""
wiesz tu ludzie sa po to zeby mowic prawde i to co naprawde mysla i tylko dlatego tu jestem. nie zawsze sie wypowiadam ale zawsze wszystko czytam. i wiesz oni nie pisza tu glupot. piszac tu musisz uswiadomic sobie ze nie unikniesz tego rodzaju komentarzy bo sa tu doswiadczeni ludzie i oni tez tu sa po to aby takim jak ty doradzac bo niegdys sami tacy byli( lub podobnie) lub dalej sa( bez urazy dla innych). wydaje mi sie ze to jest potzrbne kazdemu czlowiekowi dostac troche w dupe zeby wytrzezwial i troche porozmyslal. ja sobie tu siedze i czytam i naprawde sklania mnie to do reflekcji i wiele z tego wnioskow.
pozdrawiam goraco !!!!!
Posted: 28.06.2007, 17:12
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.02.12
postów:
862
etka- jak sama widzisz jedna wielka tragedia to twoje życie jak mozna nazwać tą wegetację zyciem. Ja jednak wiem jedno że można zawsze wyrwać się z tego bagna jak tylko jest to naprawdę szczere. Nie winiłbym Twoich rodziców. Ile oni mogli wytrzymać takiego twojego życia? Jesteś ich córka za którą by bez wahania oddali swoje życie abyś ty tylko była zdrowa. Wiem to po swoich doświadczeniach. Ale nie mieli innej drogi dla dobra twoich dzieci, to co ty piszesz to czysta racjonalizacja i szukanie sobie powodów do ćpania aby zagłuszyć swoje sumienie. Nic nie usprawiedliwia twojego tak chorego życia. Weź się wreszcie do roboty. Poszukaj dla siebie odpowiedni ośrodek długoterminowy i rozpocznij szczerze leczenie a odzyskasz i dzieci i szacunek dla samej siebie i innych. Inaczej stracisz i tą wegetację a dzieci stracą matkę i szacunek do ciebie całkowicie. Pokaż po leczeniu przez długi okres ze żyjesz w zdrowy sposób zaczniesz spotykać się z dziećmi i rodzicami i wrócisz po malutku do normalnego zdrowego zycia. Przepełnionego miłością, prawdą i zaufaniem. Zerwij całkowicie kontakt ze starym, złym zyciem innej drogi nie ma. Zacznij być w stosunku do siebie szczera i zacznij oceniać sytuacje realnie, rzeczywiście. Jesteś jeszcze młodą osobą i wszystko jesteś w stanie zmienić czyli całkowicie swoje zycie. Naucz się żyć od nowa. Wiele ciężkiej pracy przed toba ale i jakie mogą być piekne owoce tej pracy. Pomysl tak naprawdę o swoich dzieciach, które bardzo za tobą tęsknią jak i rodzicami, którzy pewnie juz stracili pół zycia swojego przez zamartwianie się z powodu twojej choroby i w sumie nic nie robieniem przez ciebie aby to zmienić. Życzę Ci powodzenia i sił do zdrowienia jak i wielkiej cierpliwości i spokoju. Ufaj i uwierz wreszcie że jesteś w stanie, że narkotyki nie są dla ciebie ważniejsze jak twoja rodzina i ty sama. one albo rodzina, one albo TY - wybór należy do ciebie , nikt inny tego nie może dokonać za ciebie, tylko Ty możesz to zmienić. Powodzenia.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 28.06.2007, 17:25
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
[quote=weronka89]sorki ale teraz to sie usprawiedliwiasz, po pierwsze nie jestes innymi i nigdy nie bedziesz.[/quote]
Weronka, święte słowa. Każdy tu chce być traktowany specjalnie i indywidualnie, jednocześnie samemu wpychając się w tłum i masę statystyczną. Mnie to trochę dziwi.