<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:30
W tym miesiącu:5825
W tym roku:42589
Ogólnie:1941647

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Do dołu
z serii....młodzi ludzie pytają...
  • Posted: 06.01.2005, 15:03
     
    ernest
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     maj 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.01.11
    postów:
    61
    .....Co zrobić żeby zapobiec brania narkotyków? Jak zapobiec?.....Czy jest to możliwe?, a może nie jest?...Jak Wy to widzicie?, jakie jest Wasze zdanie? Zachęcam to pisania. pozdro :wink:
  • Posted: 07.01.2005, 15:18
     
    Skuld
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    03.02.12
    postów:
    138
    Nie da się zapobiec brania narkotyków. Zawsze znajdzie się ktoś ,kto będzie chciał sobie znaleźć, stworzyć lepszy świat - bezwzględu na to jaką cenę będzie musiał potem zapałacić. Są ludzie ,którzy nigdy nie siegną po narkotyki, są tacy którzy zapalili raz trawkę żeby zobaczyczyć jak to jest i potem powiedzili sobie ,że już nigdy więcej. Są i tacy ,którzy gdy wezmą raz już nie przestaną ,bo o wiele bardziej będą woleć iluzje od rzeczywistości.
    Nie ma sposobu ,który by przekonał wszystkich ,ze niewarto jest brać narkotyki. Człowiek ma to do siebie ,że lubi zdobywać nowe doświadczenia, wiedzieć jak to jest "przeżywać inaczej". Szkoda jeśli to przeżywanie stanie się celem, priorytetem.
  • Posted: 09.01.2005, 20:04
     
    ernest
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     maj 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.01.11
    postów:
    61
    Mało widze wypowiedzi na mój post, wiec może wyraże swoje zdanie......Ja mysle że można i trzeba próbować zapobiegać rozpowszechnianiu się narkomani, najgorszą rzeczą w moim mniemaniu jest bierna postawa. Inna sprawa to efekty jakie takowe zapobieganie może nam dostarczyć, ale nawet jeżeli miały by być one mizerne to wiem że i tak warto, bo czym jest życie ludzkie w konsekwencji utraty zycia, utraty syna, lub córki, bólu jaki nam towarzyszy widząc cierpienie naszych najblizszych, w końcu bezsilność i pojawiające się pytanie ....czy mogłem/łam coś zrobić żeby do tego nie doszło.....odpowiadając na drugie pytanie Jak zapobiegać, myśle że najwcześniejszą formą jest uświadamiania młodych ludzi o problemie i o konsekwencjach brania, nie o zakazywaniu im w stylu....Nie bierz, Nie waż się, Tylko spróbuj to popamietasz......idąc dalej uważam że dobrą formą zapobiegania jest pomoc rodziców w rozwijaniu pasji i zainteresowań, są to rzeczy według mnie bardzo zdrowe. Dlatego nie bójmy się rozmawiać z najmłodszymi i bądźmy otwarci na ich sugestie, pasje i zainteresowania, niech wiedzą że mają w nas oparcie i czują że zawsze obojetnie z jakim problemem mogą się do nas zwrócić.
  • Posted: 09.01.2005, 21:08
     
    Saphona
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.07.06
    postów:
    26
    Taaaa Erneście.. Chyba że się jest takim idealistą jak Ja i co chwilę jestem zrównana z ziemią, wyśmiana itp... Ale zawsze się podnoszę i idę na przód - na czysto. Ale wracają do tematu. Mam własną wizję zapobiegania braniu. Pewnie mylą - jak inne, ale warto się nią podzielić z Wami :)
    Mianowicie byłabym z tym, żeby już w szkole podstawowej [w klasach od 1 do 3] prowadzić z dzieciakami lekcje na temat uzależnień. Wydaje mi się, że jest to okres w którym u dziecka można jeszcze wykształcić pewne opinie. A jeśli były by one na NIE dla alkoholu i narkotyków, tym lepiej :) Nawet była bym na tak dla specjalnych programów dla przedszkoli np. pląsy, piosenki, rymowanki antynarkotykowe... :D Kto wie... może by zadziałało!
    Jeszcze chciałabym dodać, że należało by zacząć uświadamiać rodziców o tym problemie... Mnie samej przeraża to, że dorosli boją się tego tematu...
    Pozdrawiam!

    "Kto walczy z potworami, powinien się strzec, by walka nie uczyniła go jednym z nich. Bo kiedy długo patrzysz w otchłań, otchłań zaczyna patrzeć w ciebie."
    Nietzsche Friedrich
  • Posted: 09.01.2005, 23:46
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    pasja - to piękna sprawa... rozwijanie jej u dzieciaków w jakiejkolwiek postaci może dać tylko pozytywne skutki. samodyscyplina, zaangażowanie, chęć spełnienia się, umiejętność organizacji własnego czasu. szkoda tylko, że rodzice w pogoni za kasa i robieniem kariery zapominają o hierarchii wartości, kręgosłupie moralnym i często chcieliby mieć w domu własnego klona, czyli maszynke do robienia pieniędzy, albo przelewaja na dzieciaki swoje niespełnione ambicje. myślę, że te funkcje rodzica, które ostatnimi czasy ulegają degradacji -polegające na wypracowaniu w dziecku asertywności, odkryciu zalążka talentu, który może przekształcić się w pasję - powinna przejąć szkoła. najpierw w formie zabawy (ukłon dla skuld), potem dostosowując metody do wieku ucznia. tylko ostatnio nauczycieli z powołaniem jak na lekarstwo, więc kto ma to robić??
  • Posted: 09.01.2005, 23:48
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    ukłon dla Safony, przepraszam (jestem po lekturze bloga)
  • Posted: 10.01.2005, 20:32
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Czyli jak? Szkoła powinna przejąć część obowiązków wychowawczych? Dziecko ,żeby mogło rozwijać się i swoje zainteresowania potrzebuje uwagi rodziców. Ciągłe pochwały pani w świetlicy nigdy nie zastąpią zwykłego "bardzo ładnie, synku/córeczko". Dzieciom zależy przede wszystkim na tym ,żeby to mama i tata byli z nich dumni, zauważyli postępy. Zrzucając ten obowiązek na szkołę ,to dawanie niektórym rodzicom [według mnie] przyzwolenia na brak zainteresowania się tym co się dzieje w głowie i w sercu dziecka, a skupienie się na zaspokajaniu potrzeb materialnych oraz krzywdzenie tym samym dzieciaków. Nie bardzo potrafię sobie to wyobrazić ,żeby wychowawca który ma koło dwudziestki maluchów mógł w pełni zaspokoić potrzeby każdego z nich. Nawet z powołaniem i wyjątkowym talentem pedagogicznym.
    Co do pomysłu Saphony to mnie się wydaję ,że dzieci w klasach od jeden do trzy są jeszcze za małe na lekcje o uzależnieniach. W większości zapewne nawet nie zdają sobie sprawy do końca z tego czym w ogóle jest uzależnienie więc o czym tu w ogóle mówić? Piosenki antynarkotykowe z przedszkolu? Te dzieci nie wiedzą co to są narkotyki. Nie zdązyły się z nimi zetknąć. Nie widziały ich jeszcze na oczy i sporu czasu minie nim to zastąpi. Podążajac takim tokiem myślenia ktoś mógłby wpaść na pomysł ,żeby w przedszkolach i pierwszych klasach podstawówki robić lekcje o antykoncepcji - profilaktycznie. Więc po co? Dla mnie - nie tędy droga. Poza tym myślę ,że dziecko zaczyna sobie wyrabiać zdanie dopiero wtedy ,gdy zaczyna samodzielnie myśleć, czyli [mniej więcej] okres tak zwanego buntu. Wtedy wiele zasada i przekonań z dzieciństwa przestaje nimi być; system wartości ulega zmianie i programy zaczynajace sie w przedszkolu nic tu nie pomogą. A tak na marginesie czy przypadkiem nie było kiedyś takiej piosenki/wierszyka o kocicy ,która papierosem upaliła sobie kawał nosa?
  • Posted: 10.01.2005, 20:35
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    co do ostatniego postu pod tytułem Gość to jego autorem jestem ja - Skuld. Tak dla wyjaśnienia i zachowania przejrzystości dyskusji. ;
  • Posted: 10.01.2005, 22:39
     
    Saphona
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.07.06
    postów:
    26
    A ja będę bronić swojego zdania jak na dobrego obywatela przystało :P Mam informacje z dość dobrych źródeł, że nad kształtowaniem osobowości dziecka rodzice mają kontrolę do 3 roku życia. Później tym zjamuje się całe otoczenie w którym znajduje się dziecko.
    Mam cały czas taki obraz przed oczami - 12letni chłopiec pijany - ledwo, co trzymający się na nogach, obok niego 16letnia siostra pytająca mnie co ma z nim zrobić... Oczywiście mojej rady nie posłuchała stwierdzając, że jestem bez serca... Otóż - wiek dzieci sięgających po używki się obniża i to diametralnie. Jesli nie zacznie się wprowadzania programów profilaktycznych do szkół podstawowych - takich widoków będziemy mieli coraz to więcej..... Takie jest moje zdanie...
    [Co nie znaczy, że przeczę dużej roli rodziców w wychowaniu dziecka...]

    "Kto walczy z potworami, powinien się strzec, by walka nie uczyniła go jednym z nich. Bo kiedy długo patrzysz w otchłań, otchłań zaczyna patrzeć w ciebie."
    Nietzsche Friedrich
  • Posted: 11.01.2005, 08:38
     
    SZ-KA_M_M
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.07.06
    postów:
    5
    Chyba podyskutujemy, co??? Wychowanie zaczyna sie jednak w domu... nie wiem Saphono, czy Twoj dom nalezy do ciepłych, bo odnosze wrazenie, ze z takich najmniejszy % dzieci daje sie skusic używkami. Oczywiscie, nie oznacza to, ze z zimnych pochodzi zło. Wiesz, mnie nigdy nikt nawet w domu nie przytulał i teraz tego najbardziej jest mi potrzeba od kogoś drugiego. Potrafie i chcę tez dawać ciepło partnerowi, czy dziecku, ale tak o to trudno. Zimny wychów, nastroje panujące w domu stanowia 99% powodow, dla ktorych młody człowiek zaczyna uciekac w niebyt, cokolwiek to stanowi. Piszesz o szkole, a przedzskole?? Przeciez po powrocie do domu nawet z przedszkola dziecko biega np. na dworze i tam styka sie z tym co gorsze, dlatego nastepnego dnia opowiada niewybredne dowcipy usłyszane od kolegow/kolezanek na podwórku. Rodzice tego nie słyszą, panie w przedszkolu tez nie... Szkoła.....tu nawet nie jest wazne czy spoleczna czy publiczna czy nawet prowadzona przez KK.. Gro opinii o nauczycielach dziecko słyszy w domu, totez nie ma dobrego zdania o nich i patrzy z politowaniem ... samo opiniując je do innych. Powiedz, gdzie masz miejsce na wychowanie przez szkołę?
    Nawet jesli rodzice + szkola zapewnią i zapełnią dziecku czas do maximum niczego to nie gwarantuje. NICZEGO. Owszem --informacje np. nt. osławionego bielunia dają taki efekt, ze dzieci widząc te roslinki na tarasach i w ogrodach swoich willi umiejętnie z tego korzystaja.
    Żadna, powtarzam żadna szkola nie jest wolna od dIlerow i narkotykow.
    A jezeli dyrektor jakiejs placowki w swoim sprawozdaniu napisze , ze nie ma tego problemu..to wlasnie tej szkole nalezy przyjrzec sie dokladniej..A na lekcje przyprowadzac, ćpunow.. tak, tak, naprwde -prawdziwych cpunow, podzielic na dwie czesci.. Jeden po leczeniu z efektem i umiejętnoscia przekazania wiedzy drugi taki , ktory bierze..
    Ja piszę to w oparciu o moją znajomość rzeczy w tym temacie.
    Saphono... Najwiekszymi oportunistami są rodzice dzieci, ktore biora. TAKA JEST PRAWDA. TO ONI NICZEGO NIE CHCĄ PRZYJĄC DO WIADOMOŚCI. WIEM , MOZE GENERALIZUJĘ , BO JUZ SPORY ODSETEK RODZICOW WIE. aLE NAJTRUDNIEJ DOTRZEC DO NICH . TRUDNO TEZ DO SŁUŻBY ZDROWIA, W SENSIE BRAK PODSTAWOWYCH INFORMACJI
    ORAZ ORIENTACJI W WIADOMOSCIACH POSIADANYCH PRZEZ LEKARZY PIERWSZEGO KONTAKTU. N I E S T E T Y!!!!
    SORRY. ale juz brakuje mi czasu.. napisze resztę pozniej .
  • Posted: 11.01.2005, 09:15
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    jednak będę bronic swego zdania. to, co pisze Skuld o zainteresowaniu rodziców jest oczywiście bardzo ważne. wiadomo, że ile uczucia okażą dziecku, tyle ono będzie w stanie okazać innym. niestety, na dzień dzisiejszy to zaczyna być utopią. rodziny nasze, naszych znajomych, rodziny obcych ludzi są dowodem na to, że rodzice nie mają czasu na wychowanie dzieci. pozostawiają to przedszkolom, szkołom, dziadkom, nianiom.
    nawiązując do tematu forum, powtórzę, że jednym z rozwiązań problemu brania, jest rozwijanie talentów, czasem ukrytych mniej, czasem bardzo głęboko, co może w jakiś sposób wypełnić dziecku dobę.
    skoro rodzice nie spełniają swojej funkcji społecznej (to nie banał, to fakt - wystarczy spojrzec na ulice naszych miast), to ktoś powinien wypełnić tę lukę.
    zaproponowałam szkołę, bo tam dziecko spędza często 1/4 doby. wiem, że nauczycieli z powołaniem jest coraz mniej, wiem, że komplement pani ze świetlicy nie zastąpi komplementu rodzica, ale GDZIEŚ trzeba COŚ robić. skoro nie jest to dom, niech będzie to szkoła - niech trafi się choć kilku nauczycieli, którzy chcą byc pedagogami - wierzę, że wtedy są w stanie uchronić niejedną duszyczkę...
    ps. mój wychowawca był plastykiem, a dodatkowo człowiekiem obdarzonym niesamowitą charyzmą - w każdym z nas znalazł coś "specjalnego" i tak nami kierował, że naprawdę nie mieliśmy czasu na przesiadywanie na ławce pod blokiem
  • Posted: 11.01.2005, 10:07
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    GOŚCIU....ale szkola w swojej "prostocie" daje albo inntresuje się tylko tymi zdolnymi-cichymi i dobrymi uczniami. Takich charyzmatykow o jakich wspomnialaś, jest na lekarstwo i ja też znam osobiscie taką jedną .Chwala jej za to.. Zajęcia pozalekcyjne są tylko dla tych, którzy nie sprawiają kłopotu. Nauczyciel uwaza ze jego misja konczy sie z dzwonkiem. A MISJONARZY BRAK. Ja tez jestem za sięgnięciem po wszelkie możliwe sposoby ratujące jeszcze zanim...zanim powstanie zainteresowanie. W moim miescie jest chyba po równo - detalistow i ich klientow. Tak jest wszędzie, to normalne, albo raczej nienormalne. Wystarczy zadzwonić albo pojsc i wszelki towar dostępny.Jak w sklepie internetowym. A będzie tak dotąd - dopoki potyt nie zmniejszy sie. Tu najwyraźniej widac jakdzialają prawa rynku.
    Czemu nie zglaszamy znając nazwiska, adresy, nr samochodów? Bo to nie przynosi efektow, pomimo głośnego wołania policji i wydziałow d/s narkomanii. Policja znając to co i my, nie robi nic!!!!!!!!! Po drugie boimy się, że zostaniemy posądzeni o doniesienie na jednego czy drugiego.
    Reklama w TV - zamiast nachalnego pokazywania nam w bloku reklamowym 36 szt. mozna dac w kazdym 3 spoty dot. problemu narkomanii. Tylko kto za to zapłaci! Wszędzie problem to kasa-kasa-kasa.
    ALTRUISTOW BRAK.
  • Posted: 12.01.2005, 21:59
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Moje dziecko się leczy. na szczęście. Czy to nasza wina? Być może. Tylko rozważam taką kwestię. Też nie wyszłam z domu w którym panowało by ciepło. W którym miałabym tyle przytulania i dobrego słowa ile potrzeba. Ojciec alkoholik, hmmm. Dziecku starałam się dać to czego nie miałam. Niestety nikt nie rodzi się z doświadczeniem jak być dobrym rodzicem i często popełniamy błędy. W czasach mojego dzieciństwa i młodości jednak nauczyciele zachowywali się zupełnie inaczej i stwierdzenie że dziecko lub młody człowiek wyrabia sobie opinię tylko na tym co mówią rodzice jest dla mnie bzdurą. To jakby stwierdzić że są ślepi i głusi. Autorytet za wszelką cenę. Mój syn został pobity w szkole przez nauczyciela. Wszyscy z grona nauczycielskiego byli przeciwko nam. Dopiero kuratorium po przeprowadzonym dochodzeniu udowodniło że to fakt. Nikt nie powiedział słowa przepraszam ani mojemu dziecku ani nam - nam dlatego, że nieźle nam się dostało od dyrektora za skierowanie sprawy do kuratorium. Nauczyciel odszedł bo okazało się, że to nie jedyny jego przypadek, ale zawsze poza kuratorium. Czy moje dziecko, które było w 4 klasie nie widziało swojej krzywdy. Czy powinnam mu powiedzieć, że to nic.
    Wracając do mojej młodości. Problemów miałam całą masę bo do tego jestem osoba niepełnosprawną, ale wtedy nie było takiej możliwości żeby brać-bo gdyby nie to kto wie. Narkotyków nie było w szkole. Nauczyciele zwracali uwagę na wszystko i wszystkim się interesowali. Byli prawdziwym autorytetem, im poprostu zależało. Więc gonili za papierosy itp. Były kary dla złapanych, zajęcia poza lekcyjne. W pokoleniu naszych rodziców ogromnym problemem było picie-jako objaw młodzieńczego buntu, w moim palenie bo to było dostępne, natomiast teraz stylem staje się ćpanie. Wręcz staje sie to jak moda. W szkołach (wiem to od dzieci) ćpa się na przerwach w toalecie. Wącha się kleje. A nauczyciele nie reagują-usłyszałam taką opinię o szkole mojego dziecka, że jest to najgorsza szkoła jeśli chodzi o narkotyki, zresztą nawet po jej skończeniu syn tam nadal się zaopatrywał. Więc zrzucenie wszystkiego na rodziców i zdjęcie sobie odpowiedzialności przez środowisko jest chyba jednak nieporozumieniem. Nie chcę tu powiedzieć, że ja jestem ideał i tylko inni są winni temu co się stało. Nie chodzi tu nawet o moje dziecko, ale tak ogólnie z doświadczenia, słyszenia i opinii młodych ludzi z którymi mam spory kontakt. Jestem jak najbardziej za szukaniem i rozwijaniem pasji u dzieci czasem nawet kosztem wspaniałych wyników w szkole, niech one będą średnie ale nich dziecko ma pasję-niech nad tym pracuje i ją rozwija. I niech zacznie jak najwcześniej żeby nie było za późno. Myślę też że nie wystarczy tylko zająć się swoim dzieckiem bo ono znów wraca do środowiska i znów i znów. I tu znów placówki szkolne i poza szkolne- bo pasje- to myślę jednocześnie różne kółka, kluby, a jeśli nawet nie to duże koszty najczęściej - zaczynając od malowania a na czymkolwiek innym kończąc. I tu się kółko zamyka- rodzice nie pracujcie zbyt dużo bo pieniądze to nie wszystko-ale jeśli ich nie macie to wasze dziecko będzie gorsze bo: nie będzie miało odpowiednich książek, komputera, ciuchów a ponadto nie będzie mogło się realizować- bo nie będzie was na to stać. Nie żebym się usprawiedliwiała bo akurat mam uregulowany czas pracy i mogę sporo czasu poświęcać domowi, ale znam sytuacje gdzie żeby się utrzymać w pracy za marne pieniądze pracuje się po 12-14 godzin. Odejść? Jeśli jest bezrobocie? Jeśli dzieci muszą jeść, a nie daj Boże chorują? Więc myślę, że szkoły a nawet przedszkola powinny się włączyć w zapobieganie narkomanii, a przede wszystko powinien się włączyć nasz rząd, nie tylko leczyć ale zapobiegać. Sam dom cudów nie zdziała choć nie powinien zdejmować z siebie odpowiedzialności. Trochę się rospisałam, ale denerwują mnie już wszelkie wielkie słowa które nijak się mają do rzeczywistości, jak choćby właśnie to - poświęcajcie jak najwięcej czasu dzieciom bo pieniądze to nie wszystko, ale jak ich nie masz to my np. nie będziemy leczyć twojego dziecka bo nikt za darmo leków ci nie da. To na tyle. Pozdrawiam. mafi
  • Posted: 12.01.2005, 22:05
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Sorry za błędy i trochę rozbiegane myśli, ale ostatnio jestem taka właśnie rozkojarzona więc i mowa może nie zbyt złożona, ale zawarłam wszystkoco chciałam powiedzieć. Jeszcze raz mafi
  • Posted: 22.01.2005, 19:22
     
    Anielica
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    22.01.05
    postów:
    1
    Ostatnio chlopak z mojej klasy wypowiadal sie ze u niego to wszystkich cpunow biją i nie ma ich tak duzo jak w innych miastach bo boja sie ze oberwą jak ktos sie dowie. Niby troche skuteczny sposob ale nie za dobry ten pomysl

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski