A ja płakać nie będę, bo właśnie się śmieję jak głupia
Weronka89... Jeśli 89 to Twój rocznik to do Kawa_z_mlekiem dopisz sobie 82 i już będziesz miała pełen obraz na temat mojej wiedzy w temacie bezpiecznego/niebezpiecznego seksu
Nie ujmując nikomu pare latek już minęło od tego mojego pierwszego razu i nadal cieszę się dobrym zdrowiem.
Także "O mnie się nie martw, o mnie się nie martw.. Ja sobie radę dam!!"
Buźka.
[/color]
Posted: 12.05.2007, 17:17
**nieznany użytkownik**
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.05.07
postów:
18
do kawa_ z_mlekiem
czuje sie taraz troche glupio, bo ja zyje tylko wiedza teoretyczna. wiem ze to moze jest smieszne bo mam 18 lat. nie chcialam cie urazic;-(
Posted: 12.05.2007, 17:29
**nieznany użytkownik**
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.05.07
postów:
18
nie jesli sie go sprawdzi. wiem ze to jest glupie ale jesli chce sie miec pewnosc to nie mozna ryzykowac- moim zdaniem.chyba zdrowie jest najwazniejesze nie?????????? co ci po udanym seksie jak za pare lat mozesz umrzec.....
Posted: 12.05.2007, 18:34
oceń:
neofita
zarejestrowany:
sierpień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
22.12.07
postów:
361
Nie musi Ci być głupio... Tylko nigdy nie możesz mieć 100% pewności.
Jeśli chodzi o HIV to jest coś takiego jak okienko serologiczne. Czyli, że od momentu zakażenia wirusa można wykryć w organiźmie dopiero po ok. 3 do 6 miesięcy.
Więc nawet jak ktoś zrobi badania a po 3 miesiącach następne to i tak nie masz pewności, że w przerwie pomiędzy nimi się nie zaraził. To oczywiście teoria, bo związek powinien opierać się przede wszystkim na zaufaniu
Buźka, nie łam się
[/color]
Posted: 12.05.2007, 19:00
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.02.12
postów:
862
No a może lepiej czekać za swoim stałym partnerem??????????? Masz dopiero 18 lat i uważasz że warto już rozpoczynać życie seksualne i to jeszcze w przepełnieniu strachem z niepewnym partnerem? Głowa boli.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 13.05.2007, 13:27
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Zaczekajcie, najlepiej do 40-tki Nie no, a poważnie, to może jednak wiek, w jakim każdy rozpoczyna współżycie, pozostawimy sprawą indywidualną (oczywiście w granicach rozsądku)? Wybaczcie, starsze pokolenie, ale zdarzają się odpowiedzialne i świadome zagrożeń 16-tki jak i 25-tki, które nie wiedzą, że podczas pierwszego razu także można zajść w ciążę. Od tego to dopiero głowa boli.
Posted: 13.05.2007, 13:40
**nieznany użytkownik**
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.05.07
postów:
18
ja wiem ze od pierwszego razu mozna zajsc w ciaze.i wcale nie mowie ze tzreba zaczynac zycie seksualne juz majac 18 albo ile tam lat. zgadzam sie z wami
Posted: 15.05.2007, 00:30
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.05.07
postów:
13
No dobra , dawno mnie tu nie było a jako autor tematu znów się wypowiem-sex to sprawa indywidualna, to fakt, a szczególnie pierwszy raz,ale czy myślicie że każdy może mieć partnera na stałe ( i to bezpiecznego;))? Otóż pozwólcie że coś wam powiem-NIE KAŻDY! I mam w tym niemałe doświadczenie niestety...(pomińmy osoby które nie chcą stałego partnera)Nie zdajecie sobie sprawy jak wygląda życie człowieka który nie potrafi nawiązywać znajomości (szczególnie z kobietami),dla mnie to już od dwóch lat prawdziwa męka!Myślicie że można tak w nieskończoność...Jak mawiał św. Łukasz ręką ch**a nie oszukasz;). A w ogóle to ile macie lat? A co do niepełnosprawnych, kalek itp., itd. Czy naprawdę można się im dziwić? KAŻDY ma do tego prawo,a jakie szanse oni mają na sex-pomyślcie o tym poważnie! Odpowiem wam-ZNIKOME!Darujcie sobie teksty o miłości, rodzinie itd.Zakochany już byłem ,i co? I nic! NIGDY WIĘCEJ do tego nie dopuszczę. Nie chcę mieć dzieci ( bo i po co? By były jak ja, czyli nieśmiałe i nie dawały sobie rady z czymś co innym przychodzi z łatwością), żony za bardzo też nie... Bo po co? By narobić dzieci? Miałem już ataki prawdziwej depresji (nie jakieś tam smutki czy dołki, o nie!), oraz mam frustrację-tak na tym właśnie tle,chwilami to już nie mogę patrzeć na kobiety, nerwy mi puszczają...Nadal mam nadzieję znaleźć inne rozwiązanie niż profesjonalistka,no ale przecież się NIE wykastruję lub nie zabiję do cholery! I tylko nie pisać mi że mam iść do psychologa czy psychiatry!Prawie nigdy nie udaje się im wyleczyć kogoś z nieśmiałości-jak nie wierzycie to poczytajcie sobie o tym...W internecie jest o tym sporo stron.
Posted: 15.05.2007, 07:36
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Ja się z Tobą całkowicie zgadzam nie marnuj czasu na psychologów, bo masz w zupełności rację, że nic to nie da. Żaden psycholog nie jest cudotwórcą, który jest w stanie pomóc komuś wbrew jego woli. Więc poświęć się całkowicie poszukiwaniu info w necie na temat beznadziejności swojego przypadku i tkwij nadal w swoim bagienku.
A jak znajdziesz troszkę czasu to odpowiedz sobie na poniższe pytania:
1.Czy nieśmiałość nie daje Ci jakiś korzyści?
2. Co by się stało, gdybyś przestał być nieśmiały?
3. Co się nie stanie, gdy pozostaniesz nieśmiały?
4. Od kogo zależy przezwyciężenie Twojej nieśmiałości?
5. Co Ty, mógłbyś zrobić aby ją przezwyciężyć?
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Dobre Basiu Ja zaczęłam przezwyciężać swoją nieśmiałość jak potrzebowałam towaru Wcześniej miałam opory zapytać kogoś na ulicy która jest godzina, albo czy dany tramwaj już odjechał i wolałam sama przejść pół miasta by znaleźć dany adres niż kogoś zapytać, nie mówiąc o innych kontaktach. Chore? No zdrowe to raczej nie było. Ale nie polecam tak drastycznych metod;)
1. Nieśmiałość dawała mi takie korzyści że czasem inni załatwiali za mnie pewne sprawy nie czekając aż się odważę.
2. Gdybym przestała być nieśmiała, łatwiej by mi było żyć.
3. Gdy pozostanę nieśmiała będę jeszcze bardziej sfrustrowaną kobietą uciekającą od normalnych relacji i kontaktów, które składają się na życie i zawsze będę sobie zadawała pytanie "dlaczego nie mogę żyć normalnie", zawsze będę odczuwała dyskomfort i brak zdrowych relacji bo nigdy się z tym nie pogodzę.
4. Przezwyciężenie mojej nieśmiałości zależy ode mnie, bo to moja nieśmiałość i ewentualnie wsparcia innych, czy ukierunkowania mojego myślenia żeby pozbyć się lub chociaż zminimalizować pewne opory.
5. Co mogę zrobić? Działać i nie uciekać przed onieśmielającymi mnie sytuacjami tylko uczyć się jak się w nich zachować i pomimo oporów i błędów i niezręczności się z nimi zmierzyć i przeżyć - przełamać się raz, drugi, piąty nawet w małych, pozornie niewiele znaczących sytuacjach, których pokonanie raz, drugi, trzeci, dziesiąty oswaja mnie z sytuacją i udowadnia mi że jednak jestem w stanie. Trening w sytuacjach społecznych czy coś w tym rodzaju...
[hehe sorki za małą prywatę pisaną na szybko, ale mam stresującą sytuację, której muszę podołać i chciałam się podbudować i sama do siebie gadam ]
napisany przez: magnola, 15-05-2007 - 10:30
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 15.05.2007, 13:12
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.10.10
postów:
20
Tomku,
Rozumiem że pisząc o swoim problemie poszukujesz rady, padło ich już w tym wątku wiele i są one moim zdaniem bardzo trafne. To co mnie uderza w Twoich postach to na maksa negatywne myślenie, wszystko na NIE. Nikt mi już nie pomoże, nic się nie zmieni itd itp. To właśnie chyba cię najbardziej blokuje przed dokonaniem faktycznych zmian. Pomyśl o tym , wiem że wyjście z utartych ścieżek nie jest proste i przyjemne ale jeśli zawalczysz to może się udać.
Nieśmiałość to wada charakteru ale jej nasilenie bywa zmienne. Ja mając naście lat byłem bardzo nieśmiały i do teraz mi to pozostało ale już nie w tak wielkim stopniu.
Zadaj sobie pytanie z czego wynika Twoja nieśmiałość, z niskiej samooceny, strachu przed odrzuceniem czy czegokolwiek innego. I spróbuj znaleźć podłoże problemu a nie myśl o półśrodkach typu płatny sex, które i tak na dłuższą metę niczego nie zmienią a tylko mogą dołożyć nowe problemy.
[quote=tomek4495] I tylko nie pisać mi że mam iść do psychologa czy psychiatry!Prawie nigdy nie udaje się im wyleczyć kogoś z nieśmiałości-jak nie wierzycie to poczytajcie sobie o tym...W internecie jest o tym sporo stron.[/quote]
Moim zdaniem pierwszym krokiem jaki powinieneś uczynić jest właśnie odwiedzenie psychologa lub psychiatry. I nie gadaj że to nic nie da bo się mylisz. No chyba że wolisz tkwić w tym , jak to już ktoś wcześniej napisał, "bagienku" i użalać się nad sobą.
Twój wybór.Przestań się bać.
Posted: 15.05.2007, 15:28
**nieznany użytkownik**
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.05.07
postów:
18
ja jestem bardzo niesmiala i to do tego stopnia ze zerwalam znajomosc z chlopakiem ktory mi sie bardzo podobal a tylko dlatego ze ja sie boje.... tak naprawde wszystkiego. wiesz ale staram sie z tym walczyc i moze nie bardzo mi to wychodzi to jednak jakies efekty tego sa. ale ja juz mam taki charakter, albo mi sie tylko wydaje.
Posted: 15.05.2007, 18:12
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.05.07
postów:
13
Cóż, całe życie byłem nastawiony na TAK, i nic to nie dało więc nic nie poradzę na to że w końcu coś się we mnie załamało-nie mam na to wpływu.A do Baśki-widzę że nie masz pojęcia o nieśmiałości i o tym co może zrobić z życiem, ale dobra odpowiem na Twoje pytania:
1Jestem postrzegany raczej jako sympatyczny człowiek
2 mógłbym robić wiele rzeczy których teraz zrobić nie potrafię ( i na Boga nie chodzi tylko o sex)!
3 samotność...
4 oczywiście że ode mnie, ale to ona mnie kontroluje a nie ja ją
5 otóż jakoś sobie radzę by ją pokonywać, ale nie potrafię jej pokonać jeśli chodzi o nawiązywanie kontaktów z ludźmi a szczególnie z kobietami i w zasadzie jest tak odkąd sięgam pamięcią...
Posted: 17.05.2007, 10:56
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Gdybyś nie miał "ani rączki, ani nóżki" byłabym skłonna uznać Twoją sytuację za beznadziejną (choć nie do końca ), gdybyś był upośledzony umysłowo w stopniu głęboki powiedziałabym: "Tak, masz rację tego nie przeskoczysz."
Ale z nieśmiałością da radę sobie poradzić...tylko, że trzeba tego chcieć i uwierzyć, że można a nie szukać potwierdzeń swojego zdania na necie...Mówi się, że tylko 10% narkomanów wychodzi z nałogu. Czy Twoim zdaniem powinnam w takim razie nic nie robić? Bo właściwie po co, skoro zaleczalność jest tak niska... Nie usprawiedliwiaj swojego nic nie robienia statystykami.
Powyżej masz opisy dwóch osób (Ola i Kminek) świadczące o tym, że nie jest to sytuacja nie do przeskoczenia...
A jeśli czegoś nie potrafisz zrobić sam, to poproś o pomoc. Tak, tak psychologa.
Jedyną przeszkodą przed poradzeniem sobie w tym problemie jesteś Ty sam i Twoje przekonania na ten temat.
[quote=tomek4495]Jestem postrzegany raczej jako sympatyczny człowiek[/quote]
czy jeśli przestałbyś być nieśmiały przestałbyś być postrzegany jako osoba sympatyczna?
[quote=tomek4495]mógłbym robić wiele rzeczy których teraz zrobić nie potrafię ( i na Boga nie chodzi tylko o sex)![/quote]
na przykład, jakie? (nie postrzegam Ciebie jako seksoholika)
[quote=tomek4495]oczywiście że ode mnie, ale to ona mnie kontroluje a nie ja ją[/quote]
Na czym polega ta kontrola? I czy aby ty sam się na nią nie zgadzasz?
[quote=tomek4495]otóż jakoś sobie radzę by ją pokonywać,[/quote]
a więc potrafisz czasami wyjść spod jej kontroli...
[quote=tomek4495]w zasadzie jest tak odkąd sięgam pamięcią..[/quote]
a odkąd sięgasz pamięcią?
napisany przez: Baśka, 17-05-2007 - 12:11
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Do Baśki-Spodziewałem się takiej odpowiedzi z Twojej strony-większość ludzi tak na to reaguje,wydaje się wam że nieśmiałość to jak jakiś pryszcz-poczekasz a zniknie niestety radzę douczyć się na temat nieśmiałości i NIE POROWNÓJ jej do narkomanii!!!A z tymi tekstami o braku ręki lub nogi albo upośledzeniu umysłowym to się dobrze zastanów jak coś znowu napiszesz bo myślę że po prostu obrażasz ludzi którzy muszą z tym żyć,OK? Zanim coś mi odpiszesz daj sobie troszkę czasu i poczytaj sobie gdzieś na temat nieśmiałości, OK? Bo ja wiem na jej temat już sporo,wiem jaka część mózgu nią steruje, co prawdopodobnie ją wywołuje itd. A co do psychologów? Cóż tabletki na poprawę nastroju gdy przychodzi depresja?Dobre, dobre-wolę 2,lub 3 piwka i mam ten sam efekt!Poza tym to nie tak że nic nie robię, w codziennym życiu jakoś sobie radzę-ale do kobiety na metr nie mogę się zbliżyć! Wiesz jakie to życie?Nie trzeba ćpać żeby wpaść w bagno!