Zależy co mamy na myśli mówiąc rozsądny. Ale nie znam człowieka który by nigdy sobie nie zaszkodził, więc niech będzie, że zarówno "rozsądni w pewnych granicach" jak i "nierozsądni" ludzie mogą palić marihuanę, ale "rozsądek" czy ustabilizowane życie nie gwarantuje, że palenie nie przerodzi się w niekontrolowany nałóg.
Nie porównałabym funkcjonowania osoby uzależnionej od nikotyny i marihuany chociażby dlatego, że użycie tej drugiej powoduje zaburzenia percepcji, a nie wyobrażam sobie ustabilizowanego życia rozsądnego człowieka codziennie upalonego, wypełniającego swoje codzienne obowiązki. Chyba, że ustabilizowanie polega na tym że nie ma żadnych obowiązków, ale wtedy, przy codziennym paleniu odpada też rozsądek

albo kolega ma na myśli zapalenie sobie "rekreacyjne" podobnie jak okazjonalne napicie się od czasu do czasu - jedni tak mogą, inni się wjebią w alk. Ryzyko jest zawsze, gwarancji nikt nikomu nie da, a zbyt duża pewność siebie (też w kwestii, że mi to nie szkodzi i w moim przypadku się nie zdarzy) prowadzi do wypadków.
A co do ustabilizowanego życia - zawsze może się zdarzyć coś co tą stabilizacją zachwieje albo ją złamie, a dyskomfort wynikający z poczucia destabilizacji zacznie się regulować i próbować tłumić środkami używanymi do tej pory "rekreacyjnie"
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...