Witam Wszystkich!
Piszę bo cholernie potrzebuję kontaktu z kimś, kto zrozumie moją sytuację, kto nie powie mi, że wszystko będzie dobrze, że mój brat z tego wyrośnie.
Mój brat jest uzależniony od substancji psychoaktywnych i alkoholu, nie próbował chyba tylko jeszcze heroiny, ma 20 lat. Rok temu był na pierwszym i jak na razie ostatnim detoksie, wytrzymał miesiąc w ośrodku. Po powrocie do domu tydzień wytrzymał w trzeźwości.
Miesiąc temu zakończył krótkoterminową (8tyg.) terapię w drugim już ośrodku. Tym razem nie wrócił do domu, ale i tym razem szybko zapomniał o trzeźwości. Rodzice, choć już bardziej twardzi, nadal często wymiękają i go sponsorują. Ja się wściekam i na niego, i na nich, mimo że mieszkam daleko od nich nie mogę uwolnić się od tego koszmaru. Mam wrażenie, że ciągle kręcimy się w kółko, nie wiem już jak z nimi rozmawiać, niczego już nie wiem.
Siostry i bracia narkomanów, BŁAGAM napiszcie mi jak sobie z tym wszystkim radzicie. Potraficie w ogóle żyć "normalnie", nie martwiąc się o życie i przyszłość swojego rodzeństwa??? Jak rozmawiać z rodzicami by żrozumieli, że konsekwencja i upór nie są brakiem miłości???
Czekam na szczere do bólu odpowiedzi.
Posted: 03.12.2006, 16:53
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Powinieneś wiedziec ,że dopoki narkoman sam nie bedzie chciał sie leczyć/postanowić zerwać z ćpaniem to nic nie da ,można tłumaczyć błagać.. moze tez konczyc 10 ośrodków i nic nie pomoże ,to musi zależeć od niego.. nie napisałeś jakie jest jego stanowisko w związku z tym.
Rodzice robią błąd ,ze dają mu pieniądze, w bezradności przyczyniają się do tego ,ze jest mu łątwiej zdobyc narkotyk.
Powinni okazywać mu miłość tak piszesz ale uporem i stanowczością, postawić mu pewne postulaty,reguły.
Nie napisałeś jak wyglada kontakt z terapeutą o ile jest.. nie napisałeś też jak długo ćpa i pije.. dla niego konieczny byłby raczej osrodek roczny 12 miesięczny.. a potem grupy ,by nie skonczyło sie tak jak z poprzednimi ośrodkami.
Ty i Twoi rodzice również mozecie zasięgnąc rady teraputy ,skontaktować sie z najbliższą poradnią ,tam oferują rozmowy i pomoc mam tu też na myśli grupy dla współuzależnionych tak jest wiele cennych wskazówek. Najważniejsze to to by mu nie pobłażać, nie dawać pieniedzy ,nie litować się nad nim i tak powinni tez robic Twoi rodzice, potrzebna rozmowa i prawdziwe uświadomienie mu co wyprawia ze swoim życiem,on sam to musi zrozumieć inaczej nic na to nie poradzicie niestety..
Zadbajcie tez o siebie wam potrzeba pomocy ,wsparcia i wskazówek (wcześniej pisałam o grupach dla współuzależnionych) jak sobie z tym radzic,to nie jest łatwe..ale jest do przejścia, musicie byc dzielni i wytrwali.
Życzę dużo siły
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
Dziękuję za odzew! Mógłbyś mi jeszcze poradzić gdzie w Poznaniu najlepiej szukać wsparcia dla osób współuzależnionych??? Nie chcę znowu być odsyłana z poradni do poradni. Poza tym miałam już takie spotkania(w innych rejonach kraju), nawet z terapeutą neofitą. Wszyscy jednogłośnie każą mi zająć sie własnym życiem tylko jakoś nikt nie powiedział jak to zrobić, jak nie myśleć i nie bać się tego co przyniesie przyszłość. Co do rodziców to mieszkają w małym mieście tam jest koszmar z dostępem do terapeuty - czeka się miesiącami... To, że postanowiłam tu pisać to wynik głównie tego, że JA potrzebuję pomocy, może to egoistyczne ale mam już dosyć akcji mojego brata i marzę o tym by uwolnić się od jego spraw. Dlatego zależy mi na kontakcie z osobami, które są w podobnej sytuacji - razem zawsze jest nieco lżej
Posted: 03.12.2006, 17:49
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Widzisz ja pisze jako osoba uzależniona ale z abstynencja od 4 lat.Terapeuta powiedział byś się zajął własnym życiem i dobrze mówi ,wiem ,że gorzej jest w prkatyce bo się martwisz,ale tak musisz zrobić zamartwianie się nic Ci nie da ,zajmij sie własnymi sprawami, możesz rozmawiać z bratem utrzymywac kontakt non stop ale.. wiesz on musi chciec ,nie ma recepty na to jak nie myśleć i żyć spokojnie gdy druga osoba bierze ale w takiej sytuacji nie myślec zajac sie sobą pracą szkołą czy własna rodziną.U nas na stronie masz wykaz poradni monaru skontaktuj się z nią telefonicznie bądz osobiście co jest najlepsze chyba i zapytaj o grupy dla współuzależnionych ,porozmawiasz z teraputą i ludżmi w podobnej sytuacji ,Twoi rodzice również , mieszkają w małej miejscowości więc powinni udać sie do najbliższej poradni i o nie zapytać.
To nie jest egoistyczne narkomania dosięga nie tylko samej osoby biorącej ale i rodziny.. również zapraszam do pisania tu na forum , i na czat ktory rownież znajduje się u nas na portalu.
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
Dobrze, że zauważasz, iż też potrzebujesz pomocy i wcale nie jest to wyrazem egoizmu... Tak jak napisała Hefaren bez jego chęci niewiele wskóracie.
A w sieci znalazłam następujące adresy (oczywiście najpierw tam zadzwoń, by sprawdzić czy są aktualne)
Joko - ja tak samo jak Ty jestem siostrą uzależnionego brata. I mimo, że ich historie są różne, łączy ich uzależnienie. Też razem z rdozicami staramy się żyć własnym zyciem. Teorię znamy: jest w ośrodku - teraz dla niego to najlepsze miejsce. Ale trudno w praktyce nie martwić się, boli to wszystko ..... Tak jak pisali inni na tym forum: wszystko zależy teraz tylko od niego tak naprawdę, ale powtarzam to boli.
Cieszę się, że jest w ośrodku i szczerze powiem, że przeraża mnie sytuacja, gdyby teraz stanął w drzwiach i stwierdził, że nie potrzebuje już pomocy (mimo, że zdaję sobie sprawę, że ukończenie terapii w pełni nie gwarantuje, że nigdy nie weźmie). Nie wiem co bym zrobiła ....
Pozostaje nam wierzyć, że SAM tak bardzo chce żyć bez narkotyków, że nie uzna terapii za czas stracony i będzie walczył o swoje życie jka nigdy do tej pory... ale to czas pokaże
Nie ma recepty na to jak uwolnić się od tej całej sytuacji i spokojnie żyć, przede wszystkim nie można się uwolnić jezeli dotyczy ona członka rodziny. Trzeba nauczyć się odnaleźć się w tej sytuacji, my cały czas się uczymy. Ja myślę o nim codziennie, bo jest moim kochanym bratem :)
Nie jesteś sama, wiele osób dotyczy taka sytuacja, ale myśl pozytywnie Tak jak pisze Hefaren udaj się do poradni MONARU
Posted: 04.12.2006, 14:35
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Jako rodziców powinnas przysłać na tę stronkę niech sobie poczytają. Konsekwencja i tylko twarda miłość może jedynie doprowadzić do zmiany nastawienie osoby uzależnionej jak straci komfort ćpania i poniesie z tego powodu konsekwencje. Rodzicom pewnie ciężko przyznać się do porażki jako rodzić/jest to oczywiście błędne myslenie ale mogą się tak czuć co powoduje że nie prawidłowo reagują na obecny stan/ tak pewnie się czują że zaczał ćpać a oni powinni zebrać się w sobie ustalić zasady i się ich bardzo konsekwentnie razem z tobą trzymać. Inaczej ciężko będzie osiągnąć jakieś pozytywne efekty. Porozmawiaj z nimi bardzo konkretnie a potem jak umeścicie brata w ośrodku tak jak Hafaren podpowiada 12 miesięcznym nie takim krotko terminowym bo on jest dobry na dopracowanie po ośrodku jak czegoś tam zabrakło a potem spokojnie zajmij sie sobą takie jest moje zdanie bo inaczej cięzko ci bedzie zapomnieć o problemach brata i rodziny i zając się sobą. Pozdrawiam i cieszę się że masz taką dojżałość życiową w tak pewnie jeszcze młodym wieku. Twoi rodzice i brat posiadają skarb o ktorym jeszcze pewnie nie wiedzą- chodzi oczywiście o ciebie. Pogody ducha ojciec narkomana.
napisany przez: jozefaa, 04-12-2006 - 15:44
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 05.12.2006, 17:44
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
napisany przez: jozefaa, 05-12-2006 - 18:46
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 17.12.2006, 20:33
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
grudzień 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.07
postów:
10
Witam wszystkich! Baaaaaaardzo Wam dziękuję za wpisy jednocześnie przykro mi, że i Was dotknął koszmar uzależnienia. Za tydzień Wigilia dla mnie to będą kolejne trudne święta. Życzę Wam spokoju, siły, wytrwałości w swoich postanowieniach oraz spełnienia marzeń! POZDRAWIAM
Posted: 18.12.2006, 13:24
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Jako- może to co teraz napiszę zszokuje Cię- otóż ja dziękuję Bogu za swoje uzależnienie, że mnie dotknęła ta choroba i że od kilku już lat jestem uzależnionym człowiekiem ale już trzeźwiejącym.
Nasz syn spędzi po dwóch latach wreszcie z nami święta!!!!!
Tak też byliśmy bardzo zasmuceni z tego powodu że nie ma go razem z nami przy wigilijnym stole. Ale teraz to tylko może być lepiej. Pozdrawiam i Spokojnych, błogosławionych Świąt Bożego Na rodzenia i wiele miłości aby starczyło jej na cały Nowy Rok.
napisany przez: jozefaa, 18-12-2006 - 14:27
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.