nie wiem jak zaczac poczatek konca a bardzo tego potrzebuje...:/
Posted: 04.11.2006, 19:23
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
listopad 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
06.11.06
postów:
14
Siema, jestem z "cudownego" mista 71 (Wrocław)...pozdrowienia dla napastnika (zczailem, ze Ty tez jestes z okolic...no i w sumie mamy podobny problem...:/!
hmmm...mam teraz 19 lat, mniej wiecej gdy mialem 15 caly "trip sie zaczal", najpierw standard ganja, hasz (oczywiscie raz na miecha albo cos takiego). Minal rok mialem wtedy 16 lat z hakiem, wtedy zaczela sie ostra jazda z trawa i haszem...dzien w dzien jaralem z kumplami ale to byly male ilosci jeszcze moze 0,5g dziennie...wtedy jeszcze bylem ze tak powiem wmiare "grzeczny". Minal kolejny rok od tamtej pory czyli mialem miedzy 17 a 18, w tym momencie rozpoczal sie moj "rajd", trawa stala sie codziennoscia; w szkole, przed szkola, po szkole, na lekcji polskiego...wtedy uznalem ze stane sie "degustatorem" i od tego zaczela sie rownia pochyla w moim zyciu. Zalozylem sobie za cel sprobowac wszystkich dragow na swiecie za wyjatkiem HELU...w sumie ostatnie poltorej roku spedzilem na "degustacji", przez ten czas wpompowalem w swoj krwioobieg 12-13 roznych narkotykow m.in.: opium, dxm, salvia divinorum, klony, psychotropy, propanbutan, podtlenek azotu, benzyna, lakiery jakies, dropsy, kwasy, grzyby, oczywiscie nie moglo zabraknac amfy (i tego najbardziej dzisiaj zaluje)...trawa i hasz staly sie w tym czasie czyms "normalniejszym" niz kanapka i herbatka z ranka...jeszcze dwa dni temu spokojnie sam sobie przepalalem 30g tygodniowo...w ciagu tych ok. 3 lat zmienilem sie o 180 stopni, moja psychika dziala zupelnie inaczej, mam zmienione postrzegabnie swiata, THC sprawilo ze ciagle sie wieszam, nie slysze co ludzie do mnie mowia a zespol amotywacyjny to wogole inna bajka...nie robie nic no do nie dawna dorabialem na dilu ale juz to rzucilem bo chce sie wygrzebac z tego calego gowna a wiem ze jeszcze nie jest zapozno... Najwiekszym moim problemem w tym momencie stala sie jednak "FETA", nagle napady "checi przyjecia", potem zwal, glosy, krzyki, jeki, placze (wszytsko w mojej glowie), czasmi w nocy widuje ludzi w pokoju (poki co tlyko po zazyciu)...mimo ze wciagam/alem to raz czy dwa na miesiac moze 3 tyg. to przez ponad pol roku od kiedy poznalem amfe jestem agresywny, potrafilem zaatakowac ojca nozem...itp... to jest straszne mam juz dosyc.....wczoraj przyjalem tzw. "ostatnia kreche"...rzucilem trawe, szlugi o niczym nie mysle tylko czasmi mnie nachodzi OGROMNa chec wciagniecia kreski wtedy mowie sobie "przecierz to tylko jedna mala kreska, ona nie zaszkodzi"...:/ obawiam sie ze sam sobie moge nie poradzic.... moze wiecie od czego zaczac by powrocic do normalnosci...ja chce ZYC...!
Posted: 04.11.2006, 19:26
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
czytałeś topic napastnika... zastosuj się do tych samych rad, które w nim się znajdują... jako dodatek proponuję też wizytę u psychiatry - tylko nie odbierz tego źle, oki?
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Idż jak najszybciej do poradni. Masz adresy już podane w poprzednim tmacie który czytałeś. Nie ma innej drogi. Nie odkładaj i nie łam się tam Ci napewno potrafią pomóc. Powodzenia i fajnie że podjąłeś decyzję ratowania swojego życia.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 04.11.2006, 19:35
oceń:
domownik
zarejestrowany:
sierpień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.04.11
postów:
35
Baśka i Józefaa mają rację!Koniecznie zacznij coś z sobą robić,by się nie uwikłać do końca w tej matni,bo już chyba gorzej być nie może.Jeżeli nic nie zrobisz,to umrzesz.......
Posted: 04.11.2006, 19:54
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Dokładnie, te same rady co w wątku napastnika i co już Basia napisała, co więcej można poradzić, zgłoś się do poradni myślę że tam jeśli będzie taka potrzeba skierują cię do psychiatry, no i gadaj tu do nas w razie potrzeby.
Powodzenia
napisany przez: magnola, 04-11-2006 - 20:20
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 04.11.2006, 19:54
oceń:
monarowiec
zarejestrowany:
wrzesień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
25.11.06
postów:
110
Sorki za mój egoizm ale mam wrażenie, że ludziom naprawdę się nudzi.
ewe
Posted: 04.11.2006, 19:57
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
a skąd to wrażenie stempelku ?
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Nie rozumiem Stempel o co ci chodzi z tym że ludziom się nudzi? I jak to się ma do wątku cold'a w którym opisuje swoją sytuację i prosi o pomoc, albo z odpowiedziami na jego post?
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 04.11.2006, 19:59
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Ja tez nie wiem czemu tak myslisz Stempelku ?
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
[quote=stempel]Sorki za mój egoizm ale mam wrażenie, że ludziom naprawdę się nudzi. [/quote]
Sorki za szczerość, ale zaczynasz pierdolić jak Didi (miała post w tym klimacie gdzieś).
Zanim napiszesz kolejny taki farmazon przeczytaj sobie swoje posty, jakie niekiedy bajki tworzysz, zamiast oceniać kogoś, kto może faktycznie potrzebować pomocy.
I bejbe to nie egoizm tylko głupota.
Posted: 04.11.2006, 21:00
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
listopad 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
06.11.06
postów:
14
Wielkie dzieki tym ktorzy odpowiedzili na mojpost szczerze...nie wazne czy pozytywnie czy negatywnie... kazdy przebywa inna droge w swoim zyciu moja wygladal tak jak to opisalem, jestem tego pewien ze wielu ludzi przezylo o wiele wiekszy dramat ale ja nie chce dopuscic do takiego stanu poki potrafie jeszcze myslec wmiare trzezwo i podejmowac decyzje... jedyne czego sie obawiam i w sumie nie chcialbym przez to przechodzi to zamkniety osrodek...nie wiem czy mi to grozi czy nie ale jak bedzie trzeba to zdecyduje sie tez na to...nie mozna marnowac szansy... jeszcze raz dziekuje...
Posted: 04.11.2006, 21:03
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
no właśnie nie warto marnować szansy mądrze gadasz człowieku to co w poniedziałek idziesz do poradni, zgadza się?
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Idziesz do poradni w poniedziałek a przynajmniej dzwonisz żeby się ustawić? Nikt cię na siłę zamykał w ośrodku nie będzie. Są też inne formy terapii ambulatoryjnej, indywidualne spotkania z terapeutą, grupy, więc porozmawiasz na spokojnie z terapeutą i spróbujecie znaleść coś odpowiedniego dla ciebie. 3maj się!!!
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 04.11.2006, 21:09
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Mamy nadzieje,że rady Ci pomogą a ośrodka nie ma się co bać w porownaniu z tym co będzie dalej jak będziesz ćpał to nic. Szanse masz..
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."