Renpi, bardzo Cię lubię i szanuję, ale bądź tak dobra i nie przeginaj. Rozumiem, że śmierć Kasi nadal boli, że nadal jest Ci ciężko, ale nie daje Ci to ŻADNEGO prawa do podsumowania i oceny sensu życia innych. Amen.
Posted: 02.03.2007, 22:13
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
październik 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.03.07
postów:
23
.....nie krytykuje,nie osadzam,nie podsumowuje,.....pisze tylko o tym jak bardzo boli.....to sa wasze decyzje co robicie z waszym zyciem ,ad.-magnoli ostatni blog ...przecztaj ,po co wogole pytacie??????Amen.
Posted: 03.03.2007, 10:45
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Renpi moja ostatnia notka na blogu "śmierć dalej kupujemy na raty" dotyczy mojego snu. Nie mam wpływu na to co mi się śni, a to nadinterpretacja uważać moje sny i to co w nich czuję za to co się dzieje w moim życiu.
[quote=renpi]sluchajcie :jezeli chcecie ukarac swoich rodzicow ,kupujcie sobie "smierc na raty"(magnola)[/quote]
Repi, czujesz się ukarana przez Kasię? Jesteś na nią zła za to, że Cię ukarała swoim braniem i swoją śmiercią? hmm... o tym jakoś nie mówisz...
[quote=magnola]Co do kary. Dla mnie kara łączy się z winą, słowo UKARANIE mi tu mówiąc delikatnie nie pasuje, wręcz „krzyczy” z ekranu. Ukarać – dla mnie znaczy świadoma i celowa reakcja na czyjąś WINĘ, jeśli kogoś nie winię, nie wymierzam mu kary, nie każda krzywda jest karą, bo nie każda krzywda wyrządzana jest świadomie z premedytacją i odwetem, krzywdzić kogoś a karać dla mnie jest różnicą zasadniczą; czy jeśli potrąci mnie samochód, w efekcie czego będę chora, moi rodzice będą się martwić, denerwować w jakiś sposób poczują się skrzywdzeni, ale czy ukarani? I kto ich „ukarał”? Ja? Bo dałam się przejechać? Kierowca? Bo on prowadził samochód? Samochód? może deszcz? może upał? A może pies wyleciał na ulicę a kierowca chciał go ominąć nie opanował sytuacji i wrąbał we mnie? A może Bóg?(…)
[z tematu: "Czemu nas ukaraliście" [url]http://www.monar.org.pl/module-pnForum-viewtopic-topic-363-start-15.html [/url]]
[/quote]
napisany przez: magnola, 03-03-2007 - 12:17
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 03.03.2007, 13:06
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
październik 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.03.07
postów:
23
....Szach-mat-pasuje-nie mam pojecia o co tu biega????-przeczytalam twoj post....rozumiecie-nierozumiecie,chcecie-nie chcecie,wiecie ze boli-nie wiecie ze boli,chcecie terapii-nie chcecie terapii,rodzina do dupy-rodzina wspaniala,co jest?Rodzicie sie z genem ,ktory niesie informacje :od 15 roku zycia zaczynasz grzac....basta,nie mniej nie wiecej to tak jak masz zakodowane niebieslkie oczy albo ciemne wlosy.....Moj IQ poziom sie tutaj zamyka ,jestem bezradna w zrozumieniu lotu waszych mysli-to inny swiat.Moge sie tylko wypowiadac co ja czuje i jaki tok myslenia mam po stracie mojej corki.Bo tak bez...sie nie obejdzie co by bylo gdyby......jak reagowalam ,jaki byl moj blad,ile ja sie do tego przyczynilam a ile Kasia..to jest proces ktory musze przerobic i wiem ze bez ....sie nie obejdzie.Chce wam tylko przekazac ze nie ma wiekszego bolu niz po stracie dziecka ,nie wazne co sie wydarzylo,nie wazne ile sil cie to kosztowalo ,wazne jest to ze ta bezsensowna smierc zabiera ci ta ostatnia nadzieje ze twoje dziecko bedzie zdrowe...i pozostaje tylko BOL....nie taki jak za zycia Kasi ,gorszy ,BOL ktory zabiera ci wszystko,niszczy cie z dnia na dzien i nawet jak go nie chcesz to jest przy tobie bo stal sie czescia twojego zycia,ktory plynie w twoich zylach,zzera ci szare komorki w mozgu i rozprzestrzenia sie jak rak w twoim ciele.A ty wykrzesujesz ostatnie sily na to zeby twoj dzien funkcjonowal ale po co?to jest strata dziecka ,ktore sie kocha ,ktore jest chore i ktore umiera -bezsensownie umiera....
Posted: 03.03.2007, 13:42
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Po pierwsze: komentarze dotyczące wpisów na blogach piszemy pod nimi (w końcu po to chyba jest ta możliwość), aby nie wprowadzać dodatkowego zamieszania.
Po drugie: rzecz, o której Renpi mówiłam Ci na czacie: każdy ma prawo wyrazić to, co czuje i jak się czuje, ale należy bardziej ważyć słowa i uważać, na to co się pisze.
Po trzecie: luźno połączone z punktem drugim: Magnola (ani nikt inny) nie odpowiada za to, co jej się śni. Ja nie odpowiadam za reakcje osób odwiedzających forum i za to, jak mogły Twoją wypowiedź odebrać. Mieli prawo ją źle zrozumieć i poczuć się tak czy inaczej urażeni.
Po czwarte: Żaden ból, smutek czy największy nawet żal nie jest usprawiedliwieniem ani nawet wytłumaczeniem NASZYCH (bo dotyczy to każdego z nas) zachowań ani osądów wygłaszanych na forum publicznym.
Po piąte: nie umniejszam poprzednimi punktami Twojej tragedii, nie gloryfikuję tym samym uczuć reszty userów. Stwierdzam jedynie OCZYWISTY DLA MNIE I MOIM ZDANIEM fakt.
Posted: 03.03.2007, 14:41
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
październik 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.03.07
postów:
23
Karo...?ad.http://www.mona...art15.html] ja pisalam odnosnie tego postu.....jeszcze raz podkreslam nikogo nie okreslam ,nie krytykuje,i nie chce obrazic.....a w moim ostatnim poscie nie pisze o blogu magnoli ,tylko o jednyn z jej POSTOW....i to co pisze nie jest krytyka.....mam rowniez prawo czegos nie rozumiec....
Posted: 03.03.2007, 15:52
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Dobra, podsumujmy to może, żeby nie było nieporozumień i krzyków, że zła i niedobra KARO znowu się kogś czepia bezpodstawnie.
[quote=renpi]haj...jak dlugo jeszcze? jak dlugo bede odzczuwac ten bol ...napewno cale zycie....sluchajcie :jezeli chcecie ukarac swoich rodzicow ,kupujcie sobie "smierc na raty"(magnola) ,kupujcie ja i myslcie ze to moze byc ostatni raz...dawajcie sobie w zyly w pluca kladzcie sobie demony pod jezyk....i zyjcie w iluzji ze tak wyglada zycie.....slow mi brakuje jak bardzo jestem wsciekla ...jaki bol mnie ogarnia w jakim bezsensie zyjecie....wy ,ktozy marnujecie swoje zycie ,dajecie sie manipulowac przez jakis drugs.Tak bardzo chcialabym zeby smierc Kasi nabrala jakiegos sensu.....ale go nie ma bo nadal beda potencjalni siegac do grzania....cdn.[/quote]
[quote=KARO]Renpi, bardzo Cię lubię i szanuję, ale bądź tak dobra i nie przeginaj. Rozumiem, że śmierć Kasi nadal boli, że nadal jest Ci ciężko, ale nie daje Ci to ŻADNEGO prawa do podsumowania i oceny sensu życia innych. Amen.[/quote]
[quote=renpi].....nie krytykuje,nie osadzam,nie podsumowuje,.....pisze tylko o tym jak bardzo boli.....to sa wasze decyzje co robicie z waszym zyciem ,[b]ad.-magnoli ostatni blog ...przecztaj ,po co wogole pytacie??????[/b]Amen.[/quote]
[quote=magnola - blog][b]śniło mi się[/b] że ktoś był ze mną, blisko, nie taki sam, podobny i to było miłe, różnice nie miały znaczenia, akceptowaliśmy swoje zapędy autodestrukcyjne, wybaczyliśmy winy, chodźmy TAM razem już TERAZ... najpierw zabijmy tych których kochamy i tych którzy nas kochają, odroczenie wyroku, śmierć dalej kupujemy na raty... senny spokój...[/quote]
[quote=magnola]Renpi moja ostatnia notka na blogu "śmierć dalej kupujemy na raty" dotyczy mojego snu. [b]Nie mam wpływu na to co mi się śni, a to nadinterpretacja uważać moje sny i to co w nich czuję za to co się dzieje w moim życiu.[/b][/quote]
[quote=renpi]....Szach-mat-pasuje-nie mam pojecia o co tu biega????[/quote]
Ja też nie mam pojęcia, no ale jedziemy dalej:
[quote=KARO]Po pierwsze: komentarze dotyczące wpisów na blogach piszemy pod nimi (w końcu po to chyba jest ta możliwość), aby nie wprowadzać dodatkowego zamieszania.[/quote]
[quote=renpi]Karo...?ad.http://www.mona...art15.html] [b]ja pisalam odnosnie tego postu[/b].....jeszcze raz podkreslam nikogo nie okreslam ,nie krytykuje,i nie chce obrazic.....[b]a w moim ostatnim poscie nie pisze o blogu magnoli ,tylko o jednyn z jej POSTOW[/b]....i to co pisze nie jest krytyka.....mam rowniez prawo czegos nie rozumiec....[/quote]
No to w końcu odnośnie postu czy bloga? Zdecyduj się. Swoją drogą to podany przez Ciebie link mi nie działa i nie mogę sprawdzić, co tam jest.
Oczywiście, że masz prawo czegoś nie rozumieć, nigdzie też nie napisałam, że Twoje słowa są krytyką. Stwierdziłam jedynie, że należy bardziej ważyć swoje wypowiedzi, bo mimo wszystko mogą zostać źle odebrane.
[quote=renpi]wy ,ktozy marnujecie swoje zycie ,dajecie sie manipulowac przez jakis drugs[/quote]
Powtarzam, zaznaczając, że kończy mi się już do takich tłumaczeń cierpliwość, a reszta kultury wyparowuje: nic nie wiesz o mnie, ani o moim życiu i tym samym nie masz najmniejszego prawa stwierdzać, że je marnuję.
Mów o swoich uczuciach, o Kasi, o czym tam chcesz. Jeśli uważasz, że chciała Cię ukarać, że marnowała swoje życie - ok, Twoja sprawa. Ale do jasnej cholery: nie uogólniaj i nie przenoś swoich stwierdzeń i nadinterpretacji faktów na innych ludzi, których nie znasz, a wiesz o nich tyle, ile wywnioskowałaś czytając bloga czy też kilka wpisów na forum.
Może i jestem największą suką tej części Europy, mordercą, hipokrytką czy co tam jeszcze komu do głowy przychodzi, ale wciskanie ciemnoty i robienie ze mnie idiotki stwierdzeniami,stawiającymi taką osobę na pozycji jednostki wszechwiedzącej (wie lepiej ode mnie nie tylko to, co robię z moim życiem, ale także co czuję, myślę i jakie motywy mną kierują) to już delikatne przegięcie i prawdę mówiąc, nieco śmieszne zachowanie ocierające się o herezję.
To tylko moja opinia. Mam nadzieję, że wyraziłam się jasno, bo nie mam zamiaru tłumaczyć tego po raz kolejny.
napisany przez: KARO, 03-03-2007 - 15:54
Posted: 03.03.2007, 18:12
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
październik 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.03.07
postów:
23
jesli ktos chce byc interesujacy ,musi prowokowac....
[i]Salvador Dali
...masz racje Karo tak jest jak uwazasz.....
Posted: 03.03.2007, 19:45
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Normalnie czuję się rozkładana na kawałki, anal-liza zbędna jak jeszcze ja zacznę wyjaśniać moje wyjaśnienia to już nie dość że będzie nie na temat to i tak pewnie nikt nic nie będzie z tego wiedział, więc krótko:
1.Mam prawo pisać na własnym blogu o swoich snach, projekcjach resztek mojego mózgu jak i o faktach z mojego życia i nie biorę odpowiedzialności ani za interpretację ani nadinterpretację moich tekstów;
2.Renpi ma prawo do tego żeby nie zrozumieć czy odebrać po swojemu tak jak czuje dany tekst i to wyrazić, prędzej czy później jak będzie trzeba to się wyjaśni jak nie tu to na prv bo rozmawiamy czasem. Ponadto Renpi ma prawo do wyrażenia tego co czuje, swojego bólu i żalu;
3.KARO ma prawo wyrazić swoją opinię, z czym jej się kojarzy i jak ona odbiera pewne myśli tu napisane.
4.Lubię Salvadore'a Dali, nawet po tym jak zepsuł mi aparat na mojej pierwszej zagranicznej wycieczce do Hiszpanii w swoim muzeum (wredny, złośliwy typ)
Na rozluźnienie atmosfery macie fotkę [b][i]sufitu[/i] [/b]ostatnią którą tam zrobiłam, wybaczyłam mu nawet to że nie mam fotek na plaży z palmami, jego twórczość ważniejsza mi była Wtedy jeszcze nie myślałam o tym żeby zamieszkać na suficie, ale już poniekąd lubiłam prowokacje, zostało mi do dziś
Z dedykacją dla Renpi, KARO, Szefa wszystkich Szefów i wszystkich tych, którzy się kiedyś się zgłosili i zamówili u mnie rezerwacje (to niech zostanie niedopowiedziane, Oni będą wiedzieć )
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 04.03.2007, 15:05
oceń:
pretendent
zarejestrowany:
listopad 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
31.03.11
postów:
88
Renpi ta sobie czytam i nasuneło mi sie kilka mysli, które Ci napisze bez więksego wyjasniania aby same dały Ci do myślenia:
1. "ukarać rodziców" ???- ani twoja Kasia, ani nikt inny nie ma na celu karania kogokolwiek
2. to nie jest też twoja wina.
3. uzaleznienie jest chorobą. czy matka/ojciec chorego umierajacego dziecka traktuje to w kategorii że to dziecko ich ukarało?
4. piszesz, ze ogarnia Cię ból w odniesieniu do zycia innych ludzi. Ale to jest życie inych ludzi?
5. Nie wiem czy mozna mówić o śmierci w kategoriach sensu jakiegokolwiek. Kilka lat temu straciłam kogos bliskiego - bezsensowna śmierć, ktora nie dawał mi spokoju więc jej nadałam sens.
pozdrawiam mocno Aga.
"Nie jest łatwo znaleźć szczęście w sobie, ale nie można go znaleźć nigdzie indziej."
Agnes Repplier
Posted: 04.03.2007, 15:05
oceń:
pretendent
zarejestrowany:
listopad 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
31.03.11
postów:
88
Renpi ta sobie czytam i nasuneło mi sie kilka mysli, które Ci napisze bez więksego wyjasniania aby same dały Ci do myślenia:
1. "ukarać rodziców" ???- ani twoja Kasia, ani nikt inny nie ma na celu karania kogokolwiek
2. to nie jest też twoja wina.
3. uzaleznienie jest chorobą. czy matka/ojciec chorego umierajacego dziecka traktuje to w kategorii że to dziecko ich ukarało?
4. piszesz, ze ogarnia Cię ból w odniesieniu do zycia innych ludzi. Ale to jest życie inych ludzi?
5. Nie wiem czy mozna mówić o śmierci w kategoriach sensu jakiegokolwiek. Kilka lat temu straciłam kogos bliskiego - bezsensowna śmierć, ktora nie dawał mi spokoju więc jej nadałam sens.
pozdrawiam mocno Aga.
"Nie jest łatwo znaleźć szczęście w sobie, ale nie można go znaleźć nigdzie indziej."
Agnes Repplier
Posted: 05.03.2007, 10:20
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
05.03.07
postów:
3
Bardzo mi przykro z powodu mierci Twojej córki . Wielkim ciosem dla matki jest pogodzenie się ze mierciš własnego dziecka ale trzeba wierzyć że teraz Twoja córka jest już bezpieczna i wolna , że nie czuje bólu , nie cierpi .
Nic nie umiera , jeli zostajš wspomnienia .
Posted: 05.03.2007, 11:05
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
[quote=Karola111]Wielkim ciosem dla matki jest pogodzenie się ze mierciš własnego dziecka ale trzeba wierzyć że teraz Twoja córka jest już bezpieczna i wolna , że nie czuje bólu , nie cierpi .[/quote]
Czy Ty się dziecko dobrze czujesz? Pogodzenie się to chyba nie cios, ale swego rodzaju ulga, odnalezienie spokoju.
Fakt, jest wolna i nie cierpi, a wiesz dlaczego? Informuję wszystkich zwolenników dziwacznych teorii arkadyjskich, że po śmierci ustają nasze funkcje życiowe, jesteśmy pakowani do trumny i za przeproszeniem ogromnym - wszystkich nas robaki wpierdolą. Alternatywą jest kremacja.
Litości, przestańcie dorabiać do ćpania i śmierci ćpaniem spowodowanej tych wszystkich pseodoromantycznych otoczek bo aż litość bierze, jak się takie wynurzenia czyta.
napisany przez: KARO, 05-03-2007 - 11:09
Posted: 05.03.2007, 17:15
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
Jeśli komuś taka otoczka pomaga...to niech sobie ją dorabia, każdy śmierć bliskiej osoby przeżywa inaczej przecież.
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
Witaj Renpi,
Kiedy weszłam na to forum, byłaś jedną z osób, które umocniły moje postanowienie o konieczności leczenia mojego syna w ośrodku. Mocno zapadły we mnie Twoje słowa, żeby nie czekać, aż będzie pełnoletni, tylko działać jak najszybciej, bo potem mogę nie mieć wpływu na syna. Mój syn jest od dwóch miesięcy w ośrodku. To jest też Twój sukces, to również dzięki Tobie mój syn ma szansę na powrót z uzależnienia.
Rozumiem Twoją bezsilną wściekłość na dzieciaki, które marnują swoje życie. One jednak nie robią tego, żeby nas zranić. Pewnie też mają poczucie winy wobec bliskich. Tak jak rodzice, którym wydaje się, że powinni byli zrobić więcej, żeby ustrzec swoje dzieci przed narkomanią. Wiem jednak, że cokolwiek robiłam, również moje błędy, nie robiłam, żeby zaszkodzić mojemu dziecku.
Teraz postaraj się pomyśleć o sobie. Zajmij się czymś, co choć trochę sprawi Ci radość. Nie spisuj swojego życia na straty. Powiesz, że to nie takie proste. Ja też nie wiem, co nas czeka. Staram się odzyskać równowagę. Wiem, że matka czuje jakby jej część ubyło. Czujemy się częścią naszych dzieci, albo one są naszą częścią...
Kiedy w dzieciństwie chorowałam, nie wierzyłam, że moja Mama wolałaby dostawać moje bolesne zastrzyki, byleby tylko mi pomogło. Teraz wiem, co czuła.