[quote=shamrock]na pewno zapalę bo to mnie uspokaja i nie myśle o tym wszyskim wiem że nie powinienem tego robić ale nie potrafie tak przejść obok tego wszystkiego może jestem za bardzo miękki i nie mam na tyle odwagi od razu z tym przestać wytrzymując do poniedziałku[/quote]
[quote=shamrock]Sam też potrafię z tym zerwać już to robiłem[/quote]
To w końcu jak? Mówisz ze potrafisz się powstrzymać od brania, stwierdzając jednocześnie że "na pewno zapalisz" przed poniedziałkową wizytą w poradni? Znaczy że co? Możesz wytrzymać ale nie chcesz? Przed rozmową z terapeutą też sobie zapalisz na uspokojenie? A jeśli zdenerwujesz się w poradni to wyjdziesz i też sobie zapalisz? Czy poprosisz o przywiązanie do kaloryfera żebyś nie mógł się ruszyć? Na ewentualnym detoxie czy terapii w ośrodku jak będziesz chciał się uspokoić (a napewno będziesz zdenerwowany) będziesz domagał się czegoś na uspokojenie żeby zadziałało na tyle żebyś nie myślał bo inaczej uciekniesz i "sam się uspokoisz"? Tam nikt na siłę nie będzie cię trzymał. Chcesz - wychodzisz - grzejesz. A mam wrażenie że mówisz sobie: dopóki jeszcze nie poszedłem do poradni, mogę sobie pozwolić przywalić i zapomnieć.
Coś ci wkleję, jak naprawdę wydawało mi się że bardzo chcę i będę się leczyć tylko nie chciałam "tak od razu z tym wszystkim przestać" no i chciałam "pożegnc się z grzaniem":
[quote=29 lutego 2004](...)Chcę znowu... tylko na chwile... „ostatni” raz... zanim zadzwonię do poradni do Eli.... zanim pójdę się leczyć.... jeszcze raz... później będzie to już nie-....... właśnie... nie-... jakie? Uciekło mi słowo.... nie...... heh.... nie pamiętam słowa.... ale dobrze wiem co oznacza.... i co? Minął miesiąc? Nie potrafię wyrazić co myślę... co czuję. Myśli uciekają, określenia, słowa. Unikam rozmów. Są bezcelowe skoro nie mogę przekazać tego co chciałabym wyrazić. 29 luty 2004 tak, dobrze że mam datę w kompie... nieczęsto zapisuję datę... gubię się w czasie... Czas przestał istnieć już dawno. Po prostu jestem. Nie żyję. Jestem. Tylko jestem. Nie mogę pisać.
Już wiem co to za słowo. Niekonsekwentne. Jednak telewizja czasem się przydaje. Byłoby niekonsekwentne iść do poradni po czym „żegnać się” z grzaniem. Więc albo wcześniej albo nigdy. Tak byłoby konsekwentnie. Pokrętny plan. Ale ja już inaczej nie umiem myśleć(...)[/quote]
Skoro przeżyłeś już tyle to myślę, że byłbyś w stanie wytrzymać do poniedziałku gdybyś tylko chciał. Dobrze że, zacząłeś o tym mówić, chociażby tu na tym forum i chcesz coś z tym zrobić i zgłosić się po pomoc. Trzymaj się tego planu, idź w poniedziałek do tej poradni porozmawiać i zrelacjonuj nam tu jak było i co załatwiłeś:) Jak widzisz masz tu już pewne wsparcie na tyle na ile net pozwala;) więc zawsze możesz przyjść i pogadać. Z własnego tu doświadczenia ci powiem że czasem dobrze usłyszeć domotywujące słowa: "wstań i idź", dzięki temu nie raz załatwiłam parę wydawać by się mogło małych spraw, które chciałam odpuścić, ale to są chyba właśnie te "małe kroczki" do życia, które po długim czasie dopiero zaczynam zauważać.
A i jeszcze jedno, zawsze może być gorzej chociaż tego "gorzej" być może sobie nie jesteś w stanie wyobrazić więc wykorzystaj ten moment w którym CHCESZ coś z tym zrobić.
Powodzenia, siły i wytrwałości życzę
Pozdrawiam
Ola
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...