<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:26
W tym miesiącu:5821
W tym roku:42585
Ogólnie:1941643

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Czy można przestać samemu?
  • Posted: 06.10.2006, 16:08
     
    Kruszynek5
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    13.07.08
    postów:
    14
    Wczoraj odkryłam najtragiczniejszą prawdę o swoim mężu.Przyłapałam go na wciąganiu białego proszku zwanego fetą.On sam tłumaczy się, że robi to od pół roku, ale bardzo sporadycznie, najczęszciej wtedy gdy nie może sobie poradzić z jakimś gigantycznym problemem,twierdzi, że nie musi tego robić i że każdy narkoman szuka złotego środka i on właśnie taki znalazł!Bo przecież ma kochającą żonę, dobrą pracę, mieszkanie, samochód itp.i tego nie zaniedbuje, mówi też, że jak by był uzależniony to przecież nie miałby tego co ma, bo dragi byłyby wtedy najważniejsze.
    Mój mąż już to przerabiał, pięć lat temu ukończył leczenie w Monarze więc wie czym to pachnie. Napiszcie mi proszę czy amfetaminę (bo na razie tylko to po leczeniu zdarzało mu się zarzywać)można samemu odstawić, bez pomocy ośrodków i specjalistów, bo on twierdzi, że tak! I w jaki sposób uzależnia (tylko proszę nie piszcie, że od tego się zaczyna, że później zwiększy dawki itd.bo mechanizmy uzależnienia znam)chcę tylko wiedzieć czy ze sporadycznego zarzywania amfetaminy można wyjść samemu, a jeśli tak jak tego dokonać?
    Ja chyba sama nie wierzę w to co piszę... icon_frown
  • Posted: 06.10.2006, 16:24
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    03.03.08
    postów:
    129
    ciekawie brzmi: sporadyczne zażywanie amfetaminy. ja sporadycznie brałam przez osiem lat... chyba wystarczy za odpowiedz
  • Posted: 06.10.2006, 16:33
     
    Kruszynek5
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    13.07.08
    postów:
    14
    To w takim razie kiedy mówi się o uzależnieniu od amfetaminy? Przy jakiej częstotliwości dodam, że występuje to raz na dwa tygodnie czyli mniej więcej dwa razy w miesiącu, czy ja i jego chęci są w stanie z tym skończyć, jeśli nie jest w ciągu?
  • Posted: 06.10.2006, 16:52
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    Kruszynek,
    piszesz że twój mąż 5 lat temu leczył się w Monarze, jak rozumiem leczył się z uzależnienia od narkotyków.
    uzaleznienie to jest choroba,której nie da rady WYLECZYć, można ją tylko zaleczyć, ona w człowieku siedzi do końca życia.
    Aby narkoman po terapii mógł żyć trzeźwo, bez narkotyków musi spełniać szereg warunków, jednym z nich jest BEZWZGLęDNA czystość od wszystkich narkotyków.
    to co robi twój mąż to jest nawrót choroby a jego tłumaczenia, że "panuje nad tym", że "znalazł złoty środek" to są zwykłe iluzje osoby uzależnionej.
    to że ma pieniądze, pracę, rodzinę absolutnie o niczym nie świadczy, to nie są wyznaczniki bycia czy też nie bycia narkomanem.
    osobą uzależnioną się jest kiedy nie można się powstrzymać od brania narkotyków, kiedy się bierze pomimo wiedzy o szczególnej szkodliwośći (a on taką wiedzę wynióśł z ośrodka), kiedy się bierze pomimo tego że najbliżsi proszą i niepokoją się.
    amfetaminę można oczywiście odstawić także bez pomocy specjalistów, twój mąż w moim rozumieniu jednak jest w ostrym nawrocie i pomoc terapeuty uzależnień, np. w poradni jest mu absolutnie potrzebna.
    przykro mi, że cię niepokoję ale moim zdaniem twój mąż potrzebuje natychmiastowej pomocy, nawet jeśli on uważa i mówi inaczej.

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 06.10.2006, 18:41
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Mariusz /admin/ jesteś naprawdę bardzo łagodny i delikatny w tym co piszesz do Kruszynka. Ale ja myślę że Kruszynek tak jak to napisała na początku, tylko to CHYBA nie pasuje - sama nie wierzy w to co pisze. I jak ma wiedzę o chorobie uzależnienia to wie że to jest powrót 100% choroby!! Wrócił do ćpania. Nie trzymał się zasad i choroba go dopadła. A samemu można sie z grypy wyleczyć i to też nie zawsze. A z narkomani można sie tak jak pisał Admin tylko podleczyć czyli zahamować rozwój choroby i utrzymywać abstynencję w 100% dalej się rozwijać czyli trzeźwieć i będzie ok. Ale nigdy się z tego nie wyleczy Kruszynku przecież chyba to wiesz!! Nie ma się co czarować. Dość Kruszynka mąż czaruje. Ja zawsze wolę znać prawdę nawet najczarniejszą. Zagubił się chłop i trzeba mu pomóc aby wrócił na zdrową drogę życia. Do poradni na pewno powinien się udać i tam wspólnie podjąć z terapeutą decyzję. Wiadomo że jak powrócił do ćpania to i czaruje jak dawniej. Mechanizmy chore wróciły i za grosz ja bym mu nie wierzył. A to że ma dom, samochód, dobrą pracę i pewnie pełne konto itp. itd. to znaczy że ma pełny luksus ćpania. Uważasz że to co on mówi że jest bogaty i nie miał by tego gdyby ćpał że to jest prawda!! Toż jak wiesz to iluzja. Takich osób jest naprawdę wielu i narkomanów i alkoholików, którzy mają w skrócie powiedziawszy szmal większy czy trochę mniejszy i po przez to mają też zarazem świetny komfort picia czy ćpania. Nie każdy uzależniony śpi pod mostem czy na dworcu. To są naprawdę sporadyczne moim zdaniem przypadki. O wiele więcej jest osób czynnie uzależnionych i zarazem pracujących i jak to się określa żyjących na wysokiej stopie życia. Sam się oszukuje bo to normalne chore zachowanie i on zapewne świecie w to wierzy. Ja też sam nigdy nie miałem z powodu swojego uzależnienia żadnych problemów materialnych i kłopotów np. w pracy czy prawnych a chlałem i się oszukiwałem ze jest wszystko ok. bo nie leżę pod płotem i mam wszystko. Tylko szkoda że aż tak bardzo pozwolił się zatracić znowu w chorobie bo przecież zna się na tym chociaż trochę jak ukończył leczenie 5 lat temu. Ja na szczęście jak pozwoliłem sobie być za pewny siebie czym zapracowałem na nawrót choroby i zapiłem to na drugi dzień zaraz waliłem do swojej terapeutki i na nawroty mnie natychmiast na oddział wzięła na szczęście. Zagubił się całkowicie i nie czekaj dłużej bo im później tym będzie gorzej go nakłonić na wizytę w poradni. Takie jest moje zdanie. Może się tak niestety stać w tej chorobie chociaż nie powinno jak się żyje tak jak się nauczyło podczas leczenia. Jest to naprawdę podstępna choroba zwłaszcza jak się zapomni kim się jest. Więc nie ma co się teraz zamartwiać bo nie ma na to czasu tylko szybko zacząć działać czyli udać się do poradni i będzie ok jak podejmie leczenie. Takie jest moje zdanie. Przykro że tak się stało ale co zrobić. Dr Woronowicz /jest on największym autorytetem w leczeniu uzależnień w Polsce/ mówi że jak osoba uzależniona mówi że miała wpadkę to głupie tłumaczenie bo wpadkę może mieć panienka. I ja się z tym całkowicie zgadzam. Osoba uzależniona sobie „zapracowała” na nawrót choroby czyli choroba wróciła i trzeba ją na nowo leczyć. Powodzenia i pozdrawiam Józef.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 06.10.2006, 20:16
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    04.04.07
    postów:
    55
    Jaka masz pewność Kruszynek5,że czestotliwość brania jest właśnie taka?Osoby uzależnione mówią rózne rzeczy i napewno o tym wiesz,zwłaszcza że Twój mąż ma już za sobą leczenie w Monarze.Mój mąż też brał amfetaminę zeby nadażać w pracy na swoim stanowisku.Też brał "okazyjnie"aż sie pojawiły ciągi.Bronisz się przed tym,że może być tak,że bedzie potrzebował częściej i więcej,ale niestety jest duże prawdopodobieństwo,że właśnie tak się zdarzy.
  • Posted: 07.10.2006, 13:54
     
    shamrock
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     październik 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.05.07
    postów:
    79
    Wszyscy macie racje nawet ten co brał sporadycznie.Drogę którą kroczysz wybrałeś sobie sam a dnia który stracisz nie odda ci już czas to taki cytat z pewnej piosenki sek w tym że sami oszukujemy siebie w tym co mówimy i robimy niie mamy wytrwałości i to nas gubi sam tak robiłem oszukując siebie i innych potem były nawroty i dalej jechałem z tym szaleństwem. Teraz koniec wiem że nie poradze sobie sam dlatego idę na odwyk.iem przynajmniej czego chce normalności bez końca.Życzę Ci aby i twój mąż to zrozumiał i przestał oszukiwać.



    napisany przez: shamrock, 07-10-2006 - 14:55

    ...
  • Posted: 07.10.2006, 16:55
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    [quote=Kruszynek5]To w takim razie kiedy mówi się o uzależnieniu od amfetaminy? Przy jakiej częstotliwości dodam, że występuje to raz na dwa tygodnie czyli mniej więcej dwa razy w miesiącu [/quote]

    Mam wrazenie jakbyś broniła się przed świadomością tego, że on może mieć nawrót, a jak Ci Mario napisał niewątpliwie go ma. Jakbyś szukała potwierdzenia jego słów, że na takie "sporadyczne" branie "tylko" amfetaminy można sobie pozwolić, bo przecież niec złego się nie dzieje.
    Jeśli on ma wiedzę wyniesioną z ośrodka to w tym momencie jak dla mnie on albo nie zdaje sobie sprawy z tego co i o czym mówi, oszukuje się typowo i święcie wierzy w to co mówi, albo gada tak do ciebie na odwal się, żeby cię uspokoić, żeby cię przekonać i zebyś dała mu spokój i tolerowała to jego "sporadyczne" ćpanie "małoszkodliwej" fety.
    Jak mówi mój sąsiad "w pale mi się nie mieści" żeby opowiadać takie rzeczy mając wiedzę na temat mechanizmów uzależnień, będąc uzależnionym. Tak to ja oszukiwałam mamę, która nie ma pojecia o mechanizmach uzależnienia, żeby ją uspokoić jak mnie złapała, mając świadomość tego że dalej brnę w gówno.

    [quote=Kruszynek5]czy ja i jego chęci są w stanie z tym skończyć, jeśli nie jest w ciągu? [/quote]

    Myślę że ty, twoje i jego chęci mogą niewystarczyć, zresztą jakie jego chęci jeśli on twierdzi że przecież znalazł złoty środek i wszystko jest OK, więc jego chęci do czego? Jeśli on miałby chęci i nie chciał brać to już pół roku temu byłby u terapeuty. Może warto spróbować go do tego przekonać.


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 07.10.2006, 20:07
     
    Pandora89
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     lipiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    03.06.07
    postów:
    42
    Kruszynku, ja bym nie próbowała szukać dla Twojego męża wytłumaczenia tylko pokornie przyznała rację osobom, które Ci odpowiedziały i posłuchałabym ich rad bo oni naprawdę się na tym znają. Zrób to dla dobra swojego i męża.
    Życzę powodzenia i pozdrawiam :)
  • Posted: 12.07.2008, 22:53
     
    Kruszynek5
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    13.07.08
    postów:
    14
    Witam po latach.
    Moja wizyta ma charakter dziękczynny, dawno do was nie zaglądałam z uwagi na fizyczny brak możliwości.
    W tym miejscu chciałabym wyrazić wdzięczność wszystkim tym, którzy zainteresowali się moim problemem i tym, którzy pomogli mi go rozwiązać. Dawno temu pisałam o moim mężu, który miał nawrót choroby, wiele się od tamtego czasu wydarzyło...i nie jest tak jak myślicie...że wyszedł z tego po raz kolejny. TO JA WYSZŁAM. Tak - opuściłam męża w chwlach gdy pewnie najbardziej mnie potrzebował...po drodze otarł się o zakład karny (oczywiście w związku z popełnieniem przestępstwa w stanie nierzeźwości) i jestem dziś sama...ale o niebo szczęśliwsza. Może wyda się wam to zbyt egoistyczne, ale z pełną świadomością apeluję do wszystkich osób współuzaleznionych: ZAJMIJCIE SIĘ SOBĄ! Naprawdę uważam, że nie należy się poświęcać, tracąc po drodze siebie. Obecnie toczy się u nas sprawa o rozwód, a co najdziwniejsze mój mąż świetnie sobie radzi sobie beze mnie, i podobno zachowuje trzeźwość. Rozumiem, ze są to sprawy dla każdego indywidualne, ale moje szczęście dziś nie ma granic i jeszcze raz dziekuję, ze otworzyliście mi oczy bym mogła spojrzeć na moją sytuację z innej strony i podjąć najsłuszniejszą decyzję w moim życiu. Wszystkim o podobnych przeżyciach życzę wytrwałości i odwagi. icon_biggrin icon_biggrin icon_biggrin icon_biggrin icon_biggrin icon_biggrin icon_biggrin icon_biggrin icon_biggrin icon_wink
  • Posted: 13.07.2008, 13:43
     
    Hefaren
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     listopad 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.12.11
    postów:
    562
    Kruszynku nawet nie wiesz jak miło czyta się takie wpisy.
    Bardzo się ciesze ,że tak to się zakonczyło, mimo ,że trwało długo i kosztowało Cie to sporo zdrowia i wysiłku.
    A dobrze podjęta decyzja rokuje same nagrody - w tym przypadku Twój spokoj i szczęście , gratuluje odnalezienia tego i ciesze się razem z Tobą tym jak teraz jest ,
    powodzenia i pozdrawiam icon_smile



    "chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
    *
    [URL=http://miniurl.pl/rgl] Regulamin Forum[/URL]
    [IMG]http://img25.imageshack.us/img25/197/kotekeo0yz3wh4.jpg[/IMG]
  • Posted: 13.07.2008, 22:06
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Gratulacje, że miałaś tyle siły w sobie. Ja osobiście nie popieram rozwodów, separacje owszem, ale z możliwością powrotu do związku jak osoba uzależniona szczerze zacznie leczyć. Lecz niekiedy powrót jest nie możliwy, i tak sie zdarza. Oczywiście w pełni szanuję Twoją decyzję , cieszę się razem z Tobą i jeszcze raz gratuluję sił. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 16.07.2008, 12:57
     
    shiva
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     kwiecień 2007
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.05.11
    postów:
    297
    ja rowniez gratuluje sily, wytrwalosci i zycze powodzenia na nowej drodze zycia.

    pozdrawiam

    shiva
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski