<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:26
W tym miesiącu:5821
W tym roku:42585
Ogólnie:1941643

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2

Do dołu
co zrobić?
  • Posted: 09.01.2005, 13:00
       
    Margaret
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     marzec 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    15.12.06
    postów:
    67
    Jeśli chodzi o moje zdanie to być może pogadanki są jakąś formą uświadamiania problemu, ale nie dadzą rady owieść od chęci spróbowania narkotyków kogoś, kto tego chce. Kiedy ja zaczynałam brać nie było dilerów, narkotyki produkowali i sprzedawali inni narkomani, żeby mieć na życie. Niełatwo było przedostać się do "środowiska", każdy, kto brał wiedział jaki to syf i niechętnie sprzedawał towar nowym, zwłaszcza młodym ludziom. Sami narkomani ostrzegali mnie przed skutkami brania, mówili, że to droga donikąd, żebym nie próbowała... Na nic to się zdało. Myślę, że branie jest tylko końcowym etapem pewnej drogi. Jest skutkiem wielu wydarzeń z naszego życia, które piętnują psychikę tak bardzo, że w pewnym momencie pragniemy się zniszczyć. Jest formą samobójstwa na raty. Działanie autodestrukcyjnym wywołanym brakiem akceptacji siebie nawet w swoich oczach. I nie zmienią tego pogadanki. Ludzie pełni entuzjazmu, znający swoją wartość, kochający siebie, lubiący swoje własne towarzystwo, patrzący jasno w przyszłość nie sięgną po narkotyki.
  • Posted: 25.01.2005, 19:35
     
    Skuld
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    03.02.12
    postów:
    138
    Margaret, jeśli ktoś rzeczywiście chce wziąść [tu masz racje] - weźmie. Myślę ,że dzisiaj osoba ,która w sobie "coś" takiego nosi, przygotowuje sie do tego, zdobywa informacje. Chce wiedzieć jak najwięcej ,żeby wtedy ,gdy zamiar wejdzie w życie zrobić to "najlepiej" jak się tylko da. Takie osoby nie mają pełnej świadomości tego co robią, w co się pakują ale jednak wiedzą przewyższają nie jednego nastolatka, bo zdobyte informacje w pewien sposób "weryfikują", wybierają te ,które są najbardziej prawdopodobne, sprawdzone. Dla nich takie pogadanki w wykonaniu niektórych prowadzących są śmiechu warte ale mimo to sprawdzają swoją własną wiedzę z tym co on [prowadzący] mówi. To nie oni [dla mnie] są "właściwymi" odbiorcami tego rodzaju profilaktyki.

    [quote:eec885f7cb]Ludzie pełni entuzjazmu, znający swoją wartość, kochający siebie, lubiący swoje własne towarzystwo, patrzący jasno w przyszłość nie sięgną po narkotyki.[/quote]


    I tutaj się z tobą akurat nie zgodzę. Znam wielu ludzi ,którzy nie mieli/nie mają problemu z samoakceptacją, sami wyznaczają sobie miejsce w życiu i nie jest to bynajmniej pozycja na marginesie. Są (niektórzy byli) szczęśliwi. Zanim spróbowali pierwszy raz, narkotyki były czymś odległym, czymś co ich nie dotyczyło - zero informacji na ten temat poza jakimiś tam półsłówkami itp. Potem były pierwsze imprezy, wypady do dyskoteki; ktoś częstował "więc czemu nie - jeden raz nie zaszkodzi?". Było fajnie, inaczej, śmiesznie. Potem ,gdy znów zdarzyła się jakaś okazja brali poraz kolejny ,bo "nic mi się za pierwszym razem nie stało ,a znowu będzie fajnie". Po pewnym czasie bez narkotyków już nie było dobrej zabawy; później brało się coraz częściej i tak do tej pory.
    Myślę ,że pogadanki potrzebne są właśnie dla "takich" ludzi. Którzy w narkotyki wpadają "przez przypadek", niewiedze. Nawet jeśli nie odciągną ich one od narkotyków to może zwiększą świadomość oraz ilość prawdziwych informacji na ich temat i konsekwencji brania, oraz zburzą pare mitów. Hmm... chociaż i tak jestem pewna ,że znajdzie się jedna, dwie osoby [z takich właśnie kręgów] dla których wraz z takim spotkaniem zakończy się pewien etap w życiu zatytułowany narkotyki.
  • Posted: 03.03.2005, 13:53
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    ... mi też zdarzało się mieć pogadanki tyle że byłem tą stroną pogadującą. Patrzyłem na tych młodych ludzi , którzy mi nie wierzyli że narkomania jest chorobą. Widziałem w ich oczach pogarde dla moich słów. Tak mają wiekszą wiedze o narkotykach - tyle że w głowach wielki bunt... Pamiętam jaki ja byłem gdy zaczynałem ( gdy ja zaczynałem w Polsce nie było narkomani - była milicja i piekny komunizm) i jaki byłem, pamietam mity krążonce wokół narkotyków. Cóż niewiele się zmieniło - lata upłynęły mity są coraz bardziej robudowane i bunt młodości ubrany w inne ideały Pogadanki to mało - ponoć w Holadi już w szkole podstawowej dzieci zwiedzają wraz z opiekunami środowiska narkomańskie tzw bajzel, gdzie im się pokazuje prawdziwą narkomanie . Uwazam że w szkołach brak materiałów dydaktycznych pokazyjących w formie filmów dokumentalnych obrazy z Centralnego zwłaszcza jego podziemi, zarośli wokół, obrazów z melin narkomańskich.... Chyba nasze szkolnictwo nie stać na takie filny - bo przecież to ogromne koszta . A ile jest warte życie ludzkie ? Ile jest warta młodość? Same pogadanki nie dotrą do tych młodych słychających naćpanego Pei czy jakiś tam innych nawalonych hip-hopowców .Niestety potrzebna jest nowa forma przekazu .. z przykrością przyznam nie wiem jaka... Jestem przerażony bo w niektórych pismach można znaleść odpowiedzi jak i gdzie najlepiej chodować marihuane. Na stronach netu przeczytać peany ludzi ze zlasowanymi móżgami na temat zalet narkotyków ( np . Erwin Rommel). Na usta cisną mi się słowa mojego lidera -"... cóż wszyscy narkomani kiedyś przestaną brać , niestety niewielu za życia..."
  • Posted: 03.03.2005, 15:26
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Zastanawiam się, czy da się zapobiec narkomanii wśród młodziezy. Kilkadziesiąt lat różni mądrzy ludzie próbują stosować profilaktykę uzależnień z marnym skutkiem.

    Ale można pokazać skutki brania - niech podejmują w miarę dojrzałą decyzję, czy sięgać po narkotyki - znając za i przeciw ćpania, brania, palenia itd. I nie straszyć ośrodkami monaru. Nie raz słyszałem takie głupie teksty w stylu "nie ćpaj, bo skończysz w ośrodku". Nie wiem, co to takiego strasznego niby ma być w tych osrodkach, co by nimi straszyć???

    Ja mam takie wrażenie, że my chcemy wytłumaczyć młodym, że branie narkotyków jest złe i dlatego powinni nie brać. Sam się na tym łapię. Skąd w nas tyle moralizatorstwa???

    Tak sobie myślę, że więcej pożytku by było, jak by odmitologizować poradnie, ośrodki, detoksy, sposoby leczenia itd. u ludzi jeszcze nie uzależnionych. I pokazać im, gdzie w razie czego mogą iść po pomoc i jakie są metody pomocy, że jest darmowa, że nie można zmusić itd. Wytłumaczyć, co by przed pójściem na imprę wzięli prezerwatyw, bo jak będą naj...ni i będzie okazja do seksu, to nie zrezygnują razcej, ani pomyślą, żeby sobie kupić. Żeby nie zostawiać drinków na stole, żeby pić wodę, żeby upalonym nie wsiadać za kierownicę itd. W przyszłości by zaprocentowało lepiej niż tłumaczenie, że nie należy brać, bo niszczymy sobie zdrowie i życie. Znam spooooro narkomanów icon_smile )) i każdy wiedział, że narkotyki są złe i że szkodzą jak sięgał pierwszy raz. A mimo to sięgał. Więc może straszenie nie działa?

    To takie moje pomysły? Znacie może jakieś dane na ten temat?
  • Posted: 03.03.2005, 18:22
     
    Dinka
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    10.05.05
    postów:
    4
    Nie działa straszenie,ani uświadamianie.Mam wrażenie,że to sprawa mody.Kiedyś na topie były fajki,teraz palenie przestaje być cool,więc miejmy nadzieję,że za jakiś czas młodzież ćpanie też uzna za niefajne...tylko czym modnym je zastąpi?Strach się bać :shock: .Piszecie tylko o młodzieży,a ile jest osób,które zaczynają w wieku dojżałym,mając własne rodziny,dzieci i pracę?Czy to problem marginalny?Pytam biorąc pod uwagę swoje doświadczenie w tym temacie.Miałam pod ręką najlepszego przyjaciela-wieloletniego narkomana,a mimo to weszłam w to z pełną (jak myślałam) świadomością.Straciłam wszystko na co pracowałam w swoim dorosłym życiu :? .Teraz on jest czysty od pół roku,a ja czekam na miejsce na detoxie... icon_rolleyes A może zamiast "męczyć" dzieciaki pogadankami na temat narkomanii popracować nad ich poczuciem własnej wartości 8) i nad tym,żeby umieli się "na trzeźwo" odnaleźć w szalonym tempie naszej rzeczywistości?Czy to nie lepszy pomysł :?:
  • Posted: 04.03.2005, 09:52
     
    kaziu***
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     luty 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.06.05
    postów:
    7
    Dinka ale w modzie jest palenie trawki,a nie grzanie po kablach...młodzież stara sie pokazać jaka jest dorosła,chce być zauważona a niektórzy idą właśnie w to bagno bo patrzą na starsze osoby jak potrafią sie bawić,a natomiast nie widzą skutków jak człowiek powoli staje sie wrakiem t.z.w "warzywkiem" to jest kwestia otoczenia acha Dinka nie pisz że weszłaś w narkotyki z pełną świadomością,jak teraz czekasz na ośrodek dopiero w ośrodku oświecenia dostaniesz...
  • Posted: 04.03.2005, 17:27
     
    Dinka
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    10.05.05
    postów:
    4
    Napisałam,że weszłam ze świadomością (JAK MYŚLAŁAM),bo miałam obok siebie osobę,która z tym żyła i bardzo dużo o tym rozmawialiśmy.A że w ośrodku mnie oświecą...mam nadzieję,że bardziej nauczą od nowa żyć,czerpać radość z postrzegania świata na "czysto".Ale wracając do tematu głównego...to może rozwiązaniem by były wycieczki szkolne na Bajzel,albo w tego typu miejsca i pokazanie młodzieży tych "warzywek"?Tylko,czy młodzi ludzie chowani na grach komputerowych i krwistych programach w tv w ogóle zrozumieją,że im też grozi to co zobaczą?Wątpię.Przecież każdy z nich powie,że "jemu to nie grozi,że on tylko tak...dla sportu..."Chociaż jeślitrafi to chociaż do jednej osoby,to może warto uratować chociażby to jedno istnienie??
  • Posted: 05.03.2005, 00:07
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    czesto jest tak ze nie trafia cos od razu ale zostaje takie ziarenko
    zbuntowana nieufajaca mlodziesz czerpiaca narazie same pozytywy
    z dragsow, nie jest gotawa na przyjecie pewnych wiadomosci, ale gdzies sie zasiewa ziarnko, i potem jak czlowiek zaczyna cierpiec przez cpanie to mu si emoze przypomniec i moze cos zacznie przyswajac, pomysli mam juz te objawy i te, tak jak ten koles mowil, to potem moga rzeczywiscie mnie czekac te i te, uuuuu takie straszniejsze jeszcze, a jak jeszcze kolo od pogadanki jest mily i kontaktowy, i mowi gdzie mozna sie zwrocic, to moze jeszcze przypadkiem ktos to sobie przypomni, i pomysli tam gdzies sa ludzie gotowi mi pomoc za nim bedzie za pozno, no to taka piekna wersja, pozytywna ale chodzi mi o to ze nie od razu widac skutki dzialania profilaktycznego, i nie caly plus pogadanek jest taki ze ktos nie wejdzie na droge jest jeszcze taki ze ktos nie bedzie mial oporow sie zwrocic o pomoc, mysle ze ludzie od pogadanek powinni miec pojecie o dzisiejszym klimacie cpania a nie takim (za moich czasow) i powinien otwarcie mowic ze stany jakie mozna osiagnac po cpaniu sa genialne, oczywiscie mowic o wszystkich strasznych skutkach, ale nie unikac tego ze no jak by nie bylo na poczatku jest fajnie, inaczej ekipa czuje klamstwo i weszy podstep,
  • Posted: 12.12.2005, 16:05
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Niestety pogadanki wywołuja czasami efekt odwrotmy od zamierzonego. Nie mówiąc już o puszczaniu młodym ludziom filmów.
    A tak naprawde to wszystko sprowadza sie do tego na jaki "grunt"sie trafi.Jeśli człowiek zafascynowany jest narkomanią i przepełniony mitami o wolności,przekroczeniu drzwi percepcji-to nic tylko po obejrzeniu takiego filmu nakręci sie jeszcze bardziej. Ktoś kto ma"głęboko"narkomańskie życie i jego pasja jest np.sport,obejrzy film i poraz któryś otrząśnie sie z obrzydzenia"jak tak można się zeszmacić"
    Czyli co? Nie pierwszy raz z bólem uświadamiam sobie jak ciężka chorobą jest narkomania,jak niewielkie mamy możliwości żeby przed nia chronić i jak często przypomina nam o pokorze.
    Pozdrawiam

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski