<!-- [site-name] -->
Witaj gość - dzisiaj jest czwartek, 27 listopada 2014, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości

 PLACÓWKI MONARU


nasz najnowszy link

Click

Belgijskie Centrum Terapii Uzależnień
Terapia uzależnień w Belgii - nazywam się Mariusz Janiszewski i jestem doświadczonym terapeutą uzale...
odsłon:40

nasze linki ]

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:70
W tym miesiącu:9402
W tym roku:116953
Ogólnie:2221961

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
TABAKA, CZYM TO SIE MOŻE SKOŃCZYĆ?
  • Posted: 17.09.2006, 14:11
     
    majka
    oceń:
    monarowiec monarowiec
    zarejestrowany:
     czerwiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    01.10.07
    postów:
    96
    WITAJCIE!
    Moja córka chodzi do LO. Jest zaniepokojona kolegą z klasy, który co chwilę (na przerwie) wciąga tabakę. Z Jej rozmów wynika, że robi to czesto. W końcu wyrzuciła Jemu tabakierę, bo obawia się co dalej (ale to przecież niczego nie załatwi, bo kupi kolega następną). Wiemy, że tabaka oczyszcza i udrażnia drogi oddechowe, orzeźwia...ale może uzależnić. Hm...może niepotrzebnie się wtrąciła, ale przejmuje się i wie jakie są konsekwencje brania narkotyków. Sama dużo przeszła i nie chce, żeby ktos się wpakował w bagno. Napiszcie co sądzicie na ten temat.
  • Posted: 17.09.2006, 14:38
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    15.06.14
    postów:
    570
    tabaka to tytoń, tytoń uzależnia czyli tabaka uzależnia tak jak palenie papierosów, cygar, fajki, tak samo jak żucie tytoniu.
    wszystkie te metody powodują dostanie się do organizmu nikotyny.

    [quote]W okresie PRL tabaka nie należała z pewnością do faworyzowanych używek, aczkolwiek tradycje jej zażywania były w naszym społeczeństwie żywe, szczególnie u ludzi starszych, pamiętających jeszcze czasy CK Austrii Habsburgów w Galicji i na zachodniej Ukrainie, zaboru pruskiego na Śląsku czy Kaszubach czy też Królestwa Polskiego.

    Ludzie ci jednak stopniowo umierali i dzisiaj, podobno w "wolnej" Polsce, już ich nikt nie uświadczy. Żyli na szczęście i żyją jeszcze do tej pory, ludzie wychowywani w Polsce międzywojennej. To praktycznie dzięki nim, a także kilku zapisom literackim, tabaka przetrwała i mogły po nią sięgnąć ich wnuki, gdy ta pojawiła się w po 1989 r. w powstających jak grzyby po deszczu budkach z wyrobami tytoniowymi na polskich bazarach. Bazarach, które stały się nieodłączną częścią naszego nowego krajobrazu. Egalitarna filozofia lat powojennych próbowała narzucić Polakom palenie papierosów, które mając nieprawdopodobnie tania cenę zalały reglamentowany handel tytoniowy. Tanie "Sporty", "Popularne", "Caro" czy "Klubowe" w swojej urawniłowce połączyły zarówno rolników z katolickiej tradycyjnej wsi (gdzie przed wojną tabaka było mocno rozpowszechniona), w większości przybyłych z tej wsi do wielkich miast robotników wielkich zakładów przemysłowych i profesorów wyższych uczelni. Kto by wówczas śmiał rozpowszechniać jakąś pochodzącą z zamierzchłych czasów "katolicko - sarmackiego Ciemnogrodu" tabakę? Synonimem wolności stała się wówczas nie szczypta tabaki, jak za czasów I Rzeczpospolitej, a paczka zachodnich "Marlboro", "Cameli", Gitanes`ów czy amerykańskiego płynu o nazwie Coca - Cola. Stąd na próżno by szukać zażywania tabaki w literaturze i filmie tego okresu - nawet tych tak powszechnie uwielbianych tytułach typu "Rejs" czy "Wniebowzięci" królują tylko papierosy. Tabaka była jednak w okresie PRL produkowana. Wytwarzała ją Wytwórnia Wyrobów Tytoniowych w Poznaniu, obecnie jak wszystkie takie zakłady sprzedana za bezcen kapitałowi zagranicznemu, który tak jak w większości krajów, na które weszły koncerny zachodnie, zarzucony został dziesiątkami przeróżnych marek papierosów. Po zmianach w 1989 r. "Gdańska aromatyzowana" zniknęła, jak na razie bezpowrotnie. Wspomniane wyżej budki z papierosami na naszych bazarach na początku lat 90. były pierwszymi miejscami w Polsce, gdzie pojawił się tak duży wybór tabaki. Specyfik ten nasi sprzedawcy importowali z Niemiec (wyroby firmy Poschl Tabak z Bawarii), Wielkiej Brytanii (tabaki firmy Hedges) i Czech (tabaki produkowane na licencji J & H Wilson Ltd.) W tym samym czasie nastąpił stopniowy renesans tabaki, ale nie tylko na Śląsku i Kaszubach, ale także w całej Polsce. Swoista, choć jak z to modami bywa krótkotrwała popularność tabaki zatoczyła niemałe stosunkowo kręgi wśród polskiej młodzieży. Jednak piękny i tradycyjny zwyczaj zażywania tabaki nie wygrał niestety u nas konkurencji z papierosami, które są przecież dostępne zawsze i na każdym kroku. Lansowanie "europejskiego", beztroskiego życia "na luzie", bez żadnych zobowiązań i hamulców moralnych, a przede wszystkim stylu postępowania który pluje na własna religię, Tradycję, przodków i korzenie, uznając je tylko od czasu do czasu jako jakieś niezrozumiałe rekwizyty, od 12 lat stał się dominujący w niemal wszystkich środkach masowego przekazu. Nie ma w nim miejsca na tabakę. Wątpliwie by jej także szukać na wielkich bilboardach spoglądających na nas z ulic naszych miast, pokazujących roześmianych młodych ludzi. Wielu "Europejczyków" szczerze znienawidziło tabakę. Woleli i wolą dać młodzieży nieograniczony dostęp do tzw. narkotyków lekkich, może jeszcze środków antykoncepcyjnych i aborcji. Może ktoś uznać, że autorzy strony przesadzają: co ma jedno do drugiego? Ale nie. Po pierwszym dojściu do władzy sił postkomunistycznych w Polsce w 1993 r., do Sejmu 2 kadencji wpłynął projekt ustawy "O ochronie zdrowia przed następstwami tytoniu i wyrobów tytoniowych". Głosami tej samej większości, 9 XI 1995 r. ustawa została przyjęta. Pod płaszczykiem ochrony Polaków przed nałogiem palenia papierosów i wynikających z niego komplikacji zdrowotnych, w tej samej ustawie wprowadzono w artykule 2 pt. 2 pojecie "wyroby tytoniowe bezdymne" - czyli cytując dalej ustawę : "Wyroby tytoniowe przeznaczone do wąchania, ssania, żucia lub wprowadzania do organizmu w innej postaci". Artykuł 7 tej samej ustawy stwierdzał groźnie: "Zabrania się produkcji i wprowadzania do obrotu wyrobów tytoniowych bezdymnych". Artykuł 12 pt. 2 tej samej ustawy przewidywał za złamanie tego idiotycznego zakazu karę "ograniczenia wolności lub grzywny do 25 000 PLZ". To dziwne, drogi Czytelniku, że ci sami, którzy chcą narzucić nowy styl bycia i maja w pogardzie tradycyjne społeczeństwo, chcieli wyeliminować tabakę. Tabaka zniknęła z budek. Wielu starszych Kaszubów było zdziwionych, myśleli, że rodzina celowo ukrywa przed nimi tabakę - "była za Kajzera, była za Hitlera, była za komuny..." to przecież niemożliwe... Wielu nadal kupowało ja w Niemczech, wielu zaczęło robić ja domowym sposobem. W Sejmie 3 kadencji, wpłynął do Marszałka poselski projekt ustawy (podpisany przez 17 posłów) o zmianie chorej ustawy z 1995. W XI 1999 r. zmiany w ustawie zostały przyjęte . Od stycznia 2000 r. tabaka może znów być sprzedawana - wyłączono ją w tej ustawie z zakazu sprzedaży, dystrybucji i produkcji. [/quote]

    tekst zaczerpnięty z [url]http://www.otabace.pl/index.php[/url]

    warto też zajrzeć tutaj: [url]http://www.toczek.w.duna.pl/[/url]

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 17.09.2006, 14:58
     
    majka
    oceń:
    monarowiec monarowiec
    zarejestrowany:
     czerwiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    01.10.07
    postów:
    96
    Dzieki. Hm...wyczytałam, gdzieś że są różne sposoby wciągania tabaki. "Szczypta" między kciukiem a wskazującym palcem nie zaszkodzi ale było wspomniane tez, że można przez rurkę... No...to juz nie jest szczypta :-? I tez jest ok?
  • Posted: 17.09.2006, 15:19
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    03.03.08
    postów:
    129
    w moim liceum towarzystwo wciągało tabakę..taka forma szpanu, popisu przed ludźmi.. z tego jednak prosta droga do syfu.....no bo jak juz potrafie wciagać tabakę, to dlaczego nie wciągnąć amfy..? tak dla przykładu. (jaki z tego morał? na 36 osób w klasie, 27 regularnie brało narkotyki...hmm)
  • Posted: 17.09.2006, 15:46
     
    margola
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     czerwiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    28.09.07
    postów:
    59
    [quote][b]Skutki zażywania tabaki[/b]
    Łzawienie (zaraz po przyjęciu dawki tabaki).
    Kichanie
    Rozluźnienie.
    Orzeźwienie
    Poszerzenie śluzówki - chwilowe (od 5 do 30 minut) lekarstwo na katar.

    [b]Objawy przedawkowania[/b]
    Ból głowy.
    Zawroty głowy
    Mdłości, a w większych dawkach nawet wymioty (zazwyczaj w przypadku wielokrotnego przyjęcia sporych dawek w bardzo małych odstępach czasu po spożyciu większej ilości jedzenia lub w przypadku nadwrażliwości na nikotynę i olejki aromatyczne).
    Zwężenie śluzówki nosa - efekt podobny do kataru - niemożność oddychania przez nos.
    Ból spowodowany spływaniem tabaki do gardła.
    Schorzenia śluzówki
    Osłabiony węch

    [b]Szkodliwość[/b]
    Zawarta w tabace nikotyna może wywołać schorzenia śluzówki. Jest również czynnikiem uzależniającym.
    [/quote]
    źródło:[b] http://pl.wikipedia.org[/b]
    Przyłączam się do opinii - jest szkodliwa i stanowi pierwszy krok do spróbowania czegoś mocniejszego...




    "Nic tak nie niszczy człowieka, jak brak miłości..."
  • Posted: 17.09.2006, 18:47
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    17.01.07
    postów:
    38
    hmm ja np z własnego doświadczenia wiem ze tabaka też uzależnia :/najpierw brało się od tak żeby spróbowac przecież to nie narkotyk wiec co Ci szkodzi wciagnac itp itd..no to sie wciaglao fakt pomagalo to jakos tam czasem na udraznienie nosa ...noi przynajmniej jak dlamnie stalo sie zastepnikiem wszelkich "farmaceutycznych kropli" do nosa(na przeziębienia itp)czy to pierwszy krok nie wiem nawet z perspektywy czasu nie umiem powiedzieć czy był to jakis tam pierwszy krok do brania chodż może jednak tak bo to jakoś spowodowało że miało sie "ciągoty" bardziej do tych dragów które się wciagało...no ale cóż tabaka jak każda używka szkodliwa może być i może uzależniać itd. Ja np niestety do dziś nie raz sięgam po tabake,po co ?heh dobre pytanie :roll: ja tam bym polecała trzymac się jak najdalej od tego ;-)
  • Posted: 17.09.2006, 23:25
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.09.14
    postów:
    898
    Tabaka jak papierosy, też nikotyna więc i uzależnia. Zastanawiam się majka czy twoja córka wyrzuca papierosy wszystkim palącym znajomym, a może nie ma takich znajomych? Raczej niemożliwe żeby w ogólniaku nie znać osoby która nie pali hmmm... a jak ktoś "potrafi" zapalić papierosa można zaryzykować stwierdzenie że będzie potrafił też palić marihuanę, heroinę, i polecieć dalej, a może już pali mieszając te substancje z tytoniem? Idąc dalej tym tokiem daleko posuniętych podejrzeń: może jej kolega miesza tabakę z amfetaminą tak dla niepoznaki nie dość że sam bierze to jeszcze częstuje znajomych :lol: Sama byłam o to wielokrotnie podejrzewana jak w 99 przywiozłam sobie z Czech wspomnianą w powyższym artykule tabakę (J&H Wilson Ltd.) hehe [nawet nie wiedziałam ze w PL była zakazana, po prostu nie była na widoku, tak myślałam] fajny bajer, niebiorący i "wielcy przeciwnicy narkotyków" bali się czy aby nie jest z domieszka ale jednak "wierzyli" mi że jest czysta i częstowali się bez większych oporów z "dziką radością" czy przez słomkę czy też z ręki wszystko jedno, a może mieli nadzieję na "nieświadomkę" poczucie czegoś więcej niż efekt rozszerzenia śluzówki, odetkania nosa, kichania, wątpliwego orzeźwienia i paskudnego szczypiącego spływania po gardle, bez poczucia że robią coś niewłaściwego, nie wiem.
    [mała dygresja: szczypta szczypcie nierówna, zależy ile kto zmieści między kciukiem a palcem wskazującym, zazwyczaj od 'ćwiary' do pół grama, a sposób wciągania przez rurkę raczej wygodniejszy, stosowany też przez osoby nigdy nie biorące, a narkomanom kojarzący się jednoznacznie z braniem narkotyków]
    Ale nie przesadzajmy z tą "prewencją". Czym może się skończyć wciąganie tabaki? Może się skończyć na młodzieńczym wybryku, zabawie, szpanie, próbie zwrócenia uwagi i zainteresowania, może się skończyć „groźnym nikotynizmem”, może być jednym z małych kroczków w kierunku wciągania innych substancji lecąc na skojarzeniach: wciąganie – narkotyki, ale nie podstawowym motywem i czynnikiem do rozpoczęcia ćpania! Czy jeśli nastolatki wejdą do jakiegoś lokalu na cole i dostaną tą colę w kuflu na piwo z logo browaru to będzie to powodem sięgniecia przez nich po piwo i w konsekwencji ich alkoholizmu w przyszłości?? Czy to że w dzieciństwie bawiłam się strzykawką z igłą robiąc sobie tęczę [nie będę wnikać w szczegóły ;-) ], zawsze miałam „sprzęt” w biurku używałam do nabijania atramentem nabojów do pióra, było dla mnie motywem do grzania? Czy to że dziadek palił papierosy bez filtra przez lufkę i zawsze na półce miał zapas lufek którymi się bawiłam sprowokowało mnie do palenia marihuany? Czy to że badając babci [albo sobie] cukier czy robiąc jej zastrzyk z insuliny przekroczyłam „barierę” wkłucia igły w czyjeś [swoje] ciało i dlatego zaczęłam brać dożylnie? Takie myśli, skojarzenia, pytania i wątpliwości mi się nasunęły po przeczytaniu tematu.
    A co do reakcji to faktycznie pozbycie się „środka” nie załatwi sprawy, podobnie jak łamanie papierosów osobom palącym po to żeby przestali (znajomy mi tak kiedyś połamał :evil: ) albo zabieranie i wyrzucanie cichaczem sterylnych strzykawek i igieł jak robi moja mama chcąc powstrzymać mnie od grzania w konsekwencji czego grzałam brudnym sprzętem z niewiadomego czasu zbunkrowanym gdzieś w pokoju. Jak dla mnie wyrzucenie tabakiery to taka manifestacja „to jest fuj, nie rób tak”, która do niczego nie zmierza, bo właściwie nie wyraża intencji takiego działania i niewiadomo co jest „fuj”: tabaka sama w sobie bo zawiera nikotynę? wciąganie bo kojarzy się z ćpaniem? a może tylko ostentacyjne i prowokacyjne zachowanie kolegi? (nie rób tego przy mnie?)
    Jeśli aż tak się przejęła i podejrzewa kolegę o skłonności do narkotyków może z nim spróbuje porozmawiać na temat nikotyny i innych substancji szkodliwych i uzależniających zamiast wyrzucać mu tabakę. Tylko żeby kolega nie zdziwił się bardziej niż ona jeśli okaże się że wcale nie miał narkotykowych zapędów i nie kojarzył tabaki z ćpaniem, a rozmowa w stylu „nie bierz, to samo zło” nie wzbudziła w nim „niezdrowej ciekawości” i przekornej chęci do dalszych „eksperymentów” 8-)



    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
  • Posted: 19.09.2006, 00:40
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.10.12
    postów:
    1079
    Jedyne, co w tym momencie przychodzi mi do głowy to to, że robicie z igły widły. Nie będę się rozpisywać zanadto, powiem jedynie, że w pełni zgadzam się z Magnolą w kwestii poruszonego tematu. Skojarzenia skojarzeniami, choć szczerze przyznam, z jakiegoś tajemniczego powodu tabaka nie przywiodła mi na myśl np. kokainy. Ale co tam, ja inna jestem generalnie, pomińmy to.

    Nie rozumiem tylko jednego właściwie: Majka, ok, nie wiem, kim dla Twojej córki jest kolega czy tylko ziomek z klssy, czy są może w jaimś bliższym układzie, ale tak czy inaczej: uważam, że fakt, można się martwić, można po rozpoznaniu sytuacji podjąć takie czyn inne kroki, ale BEZ PRZESADY! Zauważyłam, że niektórzy, nazwę ich tu "nawróceni", mają dość dziwny stosunek do wszelkiego rodzaju używek i za wszelką cenę starają się ratować innych. Ale czyż jeśli mieli już kiedyś kontakt z narkotykami i na własnej skórze przekonali się, jak właściwie działa owy mechanizm, nie powinni być w tej kwestii nieco mądrzejsi od przeciętnego polityka LPR czy jakiejś innej, równie durnej partii?

    O co mi chodzi? O to, że ludzie tacy wtykają nos wszędzie naokoło, nie do końca wiedząc w zym rzecz, i wręcz na siłę starają się nawracać, uogólniają i szufladkują na podstawie jednego schematu, który jakimś tam cudem i sposobem podpasował im do danej sytuacji czy osoby. Zanim zacznie się walkę z wrogim, należy go poznać i dowiedzieć się, czy to aby napewno wróg. Dla przykładu? Palę i jeśli ktośmi powie: Słuchaj, ja nie palę, możesz nie palić przy mnie? to ok, nie ma sprawy i już, szanuję, że komuś to nie odpowiada. Ale za, za ogromnym przeproszeniem, wpieprzanie się, i próby wyleczenia mnie z nikotynizmu "na siłę" bo to zło i wogóle - zabijam na miejscu. Można porozmawiać, przedstawić argumenty, a nie bawić się w samozwańczego likwidatora nałogów.

    Skupiłam się na zachowaniu, o samej tabace zostało dużo powiedziane w postach poprzednich, a muszę przyznać, że zajeżyłam się po przeczytaniu opisu sytuacji. Też wiele rzeczy mi się nie podoba, o kilka osób się martwię, ale mówię im, co myślę, a potem pozostaje mi już uszanowanie "przestrzeni prywatnej". Nie mamy prawa włazić komuś z butami w życie. Zwłaszcza, że historia z tabaką w taki właśnie licealny szpan, papierosy pali też tyle osób, że szkoda gadać, a nie są to rzeczy, które prowadzą w prostej linii na dworzec.

    Tak więc jedna rzecz: NIE PRZESADZAJMY!


    Egh, a miałam się nie rozpisywać.



Otwarty Portal Monaru