Chciałabym zasięgnąć Waszej opinii. Mój chłopak po 9 miesiącach abstynencji miał wpadkę potem po 2,5 miesiącach nigdy nie kończyło się to ciągiem tylko jednorazową wpadką. Wzięciem kilku buchów hery. Powiedzcie czy takie wpadki mogą mieć miejsce czy taka osoba powinna jechać do ośrodka i ukończyć całe leczenie bo takiego nie ukończył. Co powinien zrobić?.
Mam nadzieję, że przeczyta tego posta i Wasze wypowiedzi.
Pozdrawiam Serdecznie
ewe
Posted: 07.09.2006, 12:50
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
każda taka wpadka przybliża go do ciągu narkotykowego, on teraz udowadnia sobie że może kontrolować swoje branie narkotyków.
przecież wziął już dwa razy i nic, prawda ?
tak naprawdę to działają u niego mechanizmy uzależnienia, których nie "rozbroił" poprzez przerwanie terapii.
w moim odczuciu jeśli natychmiast nie podejmie kroków zapobiegawczych, takich jak:
-wizyta w poradni uzależnień
-podjęcie terapii (choćby ambulatoryjnej)
-intensywne chodzenia na mityngi NA
-stały kontakt z terapeutą uzalaeżnień
to w niedługim czasie wróci do ciągłego zażywania narkotyków
ps. on może twierdzić że nic takiego się nie stało, że on to "kontroluje", że to był ostatni raz, że już nigdy więcej
tylko że uzaleznienie to jest choroba, ma swoje objawy, swoje mechanizmy działania, swoją postać po prostu
i to co się z nim dzieje: nieukończenie terapii, niekontynuowanie jej w miejscu zamieszkania i w końcu 2 wpadki z narkotykami są klasycznym nawrotem i tyle.
Posted: 07.09.2006, 13:44
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
14.03.12
postów:
834
Stempelku widzę to dokładnie tak jak napisał Mario - przynajmniej stały kontakt z terapeutą uzależnień i terapia choćby ambulatoryjna, jakaś grupa. Każda wpadka przybliża go do ciągu. Sprawdziłam na sobie nie raz. Też przerwałam terapię, nie wróciłam do poradni, po pół roku absty miałam "wpadke" poźniej ok. 2 miechy przerwy i kolejna wpadka, kolejne 2 miechy absty i kolejna wpadka, później tylko miesiąc przerwy i poleciałam po całości, od kwietnia/maja zeszłego roku niepamiętam żebym miała przerwę dłuższą niż 2-3 tyg na ewentualne odtrucie, wymuszoną mniej lub bardziej przez siebie, rodzinę, brak kasy, problemy zdrowotne, ze świadomością że to tylko przerwa. Niech zbiera dupę i zapieprza do poradni, czego i sobie życzę
człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Posted: 07.09.2006, 15:44
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Stempelku - nic dodać nic ująć co napisał Mariusz. Zaczęły pracować u niego mechanizmy choroby i zapewne sam siebie oszukuje że nic się nie stało. Napiszę Ci jak u mnie te same mechanizmy zadziałały i po 1,5 rocznej abstynencji zapiłem. Więc najpierw już byłem taki pewien że nie zapiję że ja już po terapii i tyle czasu abstynuję /wtedy mi się wydawało że to długo/!!!! już czasu nie piję to będzie wszystko ok. Czyli po 1.5 roku zaprzestałem chodzenia na mityngi AA żonka namówiła mnie na wyjazd do rodziny nad morze na wczasy. A tam chlają jak smok /mimo że ludzie oczywiście na stanowiskach itd./ więc ja pewniak jedziemy!! A to już wtedy mną kierowały mechanizmy choroby aby znaleźć miejsce gdzie sobie wychlam. No i tak się stało. Żonka sama mi piwo przyniosła. Trochę wypiłem i koniec. Potem znowu po ok 2 m-cach 1-2 piwa wypiłem i znowu ok nie nachlałem się i znowu po 2 miesiącach piwo czy dwa i znowu nic nie nachlałem się. Aż dotarłem tak przez pół roku do sylwestra 1999/2000 takie święto!!! i na imprezce też szampan jeden drink i nic nie piłem więcej. Lecz jak żonka się już w domku położyła i zmęczona zasnęła to ja do sklepu "dużą krowę" kupiłem i sam ją do rana wychlałem. Przespałem się i dopiero wtedy mnie szlak trafił / dotarło do mnie co ja zrobiłem dopiero jak się naprawdę schlałem wcześniej nic , tak jak by się nic nie stało po tym piwowaniu/ powiedziałem żonie że się schlałem i głupie pytanie co teraz??? Mówię dzwoń do Hani /moja terapeutka/. A ona spokojnie do mnie mówi - przecież wiesz co masz robić ja na pewno nie zadzwonię to twoja sprawa. Więc ja zadzwoniłem oczywiście i od razu prosto z mostu wywaliłem że się schlałem. A Hania /podobnie jak zona/ czyli moja terapeutka spokojnie mówi jutro na oddział na 5 tygodni do poprawkiiiiiiii. Nie zastanawiałem się wcale zrobiłem wiele telefonów aby poustawiać sobie wszystko z pracą i pojechałem na oddział 3.01.2000r. Tam już wtedy dokładnie przerobiłem to czego mi brakowało, czego nie dopracowałem na pierwszej terapii /ja nie mogłem sobie darować że się uzależniłem że pozwoliłem na to że stałem się alkoholikiem, czułem się gorszym człowiekiem, tak naprawdę nie do końca zrozumiałem że jest to choroba i nie wybaczyłem po prostu sobie/. Od tego czasu jest ok ale nie przestaję nad sobą pracować. Bo jak nie robię ze sobą nic to nie stoję w miejscu jak by się mogło wydawać, tylko tak jak na ruchomych schodach gdy się stoi a faktycznie się zjeżdża na dół czyli się cofa czyli prędzej czy później choroba wtedy znowu uderzy. Niech wali do terapeuty on go już pokieruje. Niech nie czeka aż zacznie naprawdę od nowa „walić’ bo wtedy znowu będzie bardzo ciężko go namówić na leczenie. Powodzenia i naprawdę nie ma na co czekać na pewno nie będzie u niego innego scenariusza zacznie walić ostro to jest tak pewne jak to że mamy teraz 2006 rok!!!!!
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 07.09.2006, 17:22
oceń:
monarowiec
zarejestrowany:
wrzesień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
25.11.06
postów:
110
Dziękuję wam kochani za rady, nie wspomniałam o najważniejszym, że on leczy się ambulatoryjnie i chodzi na grupy ale boi się przyznać terapeucie bo na pewno wyleci a nie chce tego. Z drugiej strony mu tłumaczę, że po co chodzić na grupę jak nie jest się szczerym. Mam nadzieję, że po tej akcji dotrze do niego i podejdzie do leczenia bardzięj odpowiedzialnie.
Jeszcze raz dziękuję Wam
ewe
Posted: 07.09.2006, 18:00
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Jak chodzi na grupę a nie jest szczery to robi to jak się to mówi "dla oka" a nie dlatego że nie chce już brać. Chce mieć spokój abyś mu nie marudziła Stempelku dla świętego spokoju choć może sam siebie oszukiwać i mysleć że tak nie jest. Szczerość to podstawa bez tego to FIKCJA i oszustwo. Przykro ale tak jest. Oszukuje Ciebie, terapeutę i sumienie grupy czyli resztę uczestników. Zgroza ale taka to choroba nie jest jeszcze dojżały do trzeźwienia. A jak się przyzna to moim skromnym zdaniem nie powinni go wywalić a podadzą mu pomocną dłoń. To też pewnie jego chore myślenie wymówka że go wywalą aby tylko nie być szczerym, to nie zamknięty ośrodek żeby wylecieć za złamanie abstynencji.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 07.09.2006, 18:20
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
jednym z warunków sukcesu w terapii jest szczerość wobec siebie i innych, nie da rady zakończyć go pozytywnie nie mówiąc wszystkiego o swojej chorobie, a przecież złamanie abstynencji jest jednym z objawów nawrotu choroby właśnie.
czy ty będą chora oszukiwałabyś lekarza co do objawów choroby ?
Posted: 08.09.2006, 21:29
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Nie mam pewności czy Twój chłopak chodzi na grupę do terapeuty, o którym kiedyś tam rozmawiałyśmy, ale opiszę Ci trzy przypadki (sytuacje, czy coś w tym stylu - zresztą zwał jak zwał) mające miejsce za mojej bytności na niej. A więc:
1. S., lekoman. Od czasu do czasu łykał sobie Tramalik i jego zamienniki. Wpadł, gdy potknął się schodząc do piwnicy (to było bolesne potknięcie). Twierdził, że Tramal zjadł, bo go bolało. Pod naciskiem grupy przyznał, że jedynym trzeźwym okresem był wyjazd na obóz. Skończył w ośrodku w Grzmiącej.
2. L., heroinista. W sumie nie ma co pisać, bo nawet nie miał odwagi przyjść na grupę. Sam zrezygnował.
3. O., miłośniczka grzybków i LSD. Kolega z grupy widział ją w jednym z klubów w stanie pełnego stuporu, ale w sumie to nieważne. Ważne jest to, że ona jako jedyna z tej trójki SAMA się przyznała (chociaż może w sumie wyżej wspomniany kolega był pewną motywacją do pełnej szczerości) i została. Pewnie miło nie wspomina tamtej grupy, ale cóż coś za coś. Oczywiście poniosła konsekwencje, ale to nie o tym.
Chcę Ci pokazać na podstawie tych skromnych przykładów, iż Twój chłopak zwiększa swoje szanse na pozostanie w grupie jeśli sam się przyzna. Nie można oszukiwać w nieskończoność. Prędzej czy później wpadnie, a wtedy na pewno wyleci. Prosta piłka. Uwierz mi do każdej osoby podchodzi się indywidualnie, tyle, że to ona musi wykazać że leczenie traktuje serio. A łamanie absty raz na jakiś czas i nieprzyznawanie się do tego raczej o tym nieświadczy.
Zresztą co to za trzeźwość budowana na fundamentach kłamstwa i manipulacji ? I na dodatek wciąga w to Ciebie. Jeśli wydaje Ci się, że mu pomagasz kryjąc go, to rzeczywiście masz rację tylko Ci się tak wydaje. A tak naprawdę mu szkodzisz. Pamiętaj, że nieuczciwość to prosta droga do brania.
napisany przez: Baśka, 08-09-2006 - 21:34
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
ja tez zycze powodzenia i trzymam kciuki :) szczegolnie, ze moj chlopak byl w takiej sytuacji jak Ty a teraz juz od prawie miesiaca leczy sie w osrodku Monar Gracze (na Nowy Dworek trzeba bylo dlugo czekac...) i jest bardzo zadowolony. Mam nadzieje, ze Ty rowniez bedziesz, pozdrawiam!
Posted: 12.09.2006, 19:18
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
DONCARLOS - jesteś WIELKI!!!!! Złamałeś ale wiesz co robić i ROBISZ to aby dalej było OK jesteś WIELKI!!! Powodzenia i spokoju życzę.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 20.09.2006, 21:53
oceń:
monarowiec
zarejestrowany:
wrzesień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
25.11.06
postów:
110
Powiem Wam, że mój chłopak przyznał się terapeucie o tych wpadkach i dał mu warunek, że przyjmie go na grupe znowu jak ukończy choc 6 tygodniowa terapie w Szklarskiej Porębie niestety tam sie długo czeka więc pojechał na 8 tygodni do Torunia. Nie wiem czy to coś da prawde mówiąc zaczynam wątpić w sens tego wszystkiego. Chyba powinnam juz dawno odejśc to może zacząłby się leczyc w końcu dla siebie a nie wciąż robi to dla mnie.
Porażka to wszystko
ewe
Posted: 20.09.2006, 22:48
oceń:
pretendent
zarejestrowany:
marzec 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
15.12.06
postów:
67
Stempelku, walka z nałogiem jest niezmiernie trudna. Ale nie wątp w jej sens. On istnieje. Bezsens pojawia sie wtedy, kiedy brakuje juz siły na walkę. Za kilka dni minie 14 lat odkąd skończyłam terapię. Codziennie mam świadomość wygranej. To dużo. 14 lat to czas, który pozwala nabrać dystansu, ale nie daje pewnosci. Tej nie będę miała nigdy.
Wierzę, że dopóki twój chłopak walczy o siebie możesz mieć nadzieję na powodzenie.
pozdrawiam:)
Marg
Posted: 20.09.2006, 23:19
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
25.11.06
postów:
19
ja tez po 8 miechach absy pomyslalem ze raz moge zapalic here i ze nic mi nie bedzie nawet zapomnialem jak to jest miec kreske i zastanawialem sie nawet jak to bylo ze odrobina tego proszku robila zemna takiz rzeczy,no....wiec musialem to sprawdzic i skonczylo sie pol rocznym ciagiem i detoxem,powiedz to swojemu chlopakowi ...pozdrawiam