<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:25
W tym miesiącu:5820
W tym roku:42584
Ogólnie:1941642

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Jak pomóc?
  • Posted: 02.09.2006, 01:52
     
    Psychola
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     wrzesień 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    29.01.07
    postów:
    5
    Chciała bym sie dowiedziec jak bym mogła pomóc mojemu przyjacielowi :( Brał amfetamine przez długi okres bardzo czesto prawie co dziennie jego najdłuższe przerwy to było 3 - 4 dni ale zazwyczaj tylko 1 :( trafił w marcu do szpitala psychiatrycznego z powodu psychozy po amfetaminowej i na poczatku było dobrze nie brał wogóle potem sie zaczeło rzadko ale później co raz czesciej i znów powraca do tego ze prawie codziennie bierze :( jak tylko ma kase to ja daje na amfetamine :( bardzo mnie to smuci i martwi bo nie wiem jak ja juz mam mu pomóc wyjsc ztego
  • Posted: 02.09.2006, 02:33
     
    Psychola
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     wrzesień 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    29.01.07
    postów:
    5
    a mam jeszcze pytanie :) poznieważ raz na tydzien czy na 2 tygodnie biore amfetamine i w te wakacje byłam 6 tyg poza granicami naszego pieknego kraju i nic nie brałam tylko paiłam papierosy i czasami sobie wypiłam i było mi z tym dobrze nic nie brałam i nie ciagło mnie do amfetaminy ale dlaczego dzien po powrocie znów ja wziełam skoro tam jej nie potrzebowałam i nie miałam do niej dostepu :/ prosze o odpowiedz
  • Posted: 02.09.2006, 07:24
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    1.On sam musi chcieć sobie pomóc, szukać tej pomocy, ewentualnie przyjąć pomoc, którą ktoś może mu zaoferować, nic na siłę; 2.To że Cię to smuci to osobna sprawa, wiele rzeczy nas martwi, na niektóre nie mamy wpływu albo niewielki wpływ; 3.Dlaczego Ty chcesz mu pomóc? 4.Jak pomóc? Chociażby na tym forum wielokrotnie pojawiał się podobny temat, poczytaj. Nie ma złotego środka na uzależnienie, pogadaj ze specjalistą-psychologiem lub terapeutą zajmującym się uzależnieniami, a najlepiej jak On sam to zrobi, jeśli w ogóle widzi swój problem i chce cokolwiek z tym zrobić; 5.Jak chcesz mu pomóc skoro sama bierzesz?? 6.Dlaczego 6 tyg. nie brałaś? Bo nie miałaś dostępu. Dlaczego po powrocie wzięłaś? Bo prawdopodobnie jesteś uzależniona. Sama odpowiedz sobie na pytanie dlaczego. Cienka jest granica między używaniem a uzależnieniem, a powstrzymywanie się od brania na jakiś czas z różnych przyczyn nie świadczy wcale o braku uzależnienia. Dowiedz się więcej na temat uzależnień, na tym portalu (i nie tylko) jest trochę informacji, trudno w odpowiedzi na post odpowiedzieć na Twoje pytania "o wszystko" a skoro je zadajesz wnioskuję że nie jesteś zbyt zorientowana w temacie. 7.Jeśli niepokoi Cię twoje branie-przejdź się do poradni uzależnień porozmawiać z kimś kompetentnym w tej dziedzinie, nikt Cię raczej nie zdiagnozuje po 2 zdaniach które napisałaś tu o sobie, a napewno nie ja, sama jestem uzależniona i nie jestem ani psychologiem ani terapeutą icon_cool



    napisany przez: magnola, 02-09-2006 - 07:51


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 02.09.2006, 07:49
     
    Hild
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.09.06
    postów:
    9
    Tak naprawde to uderzyło mnie dopiero po przeczytaniu drugiej części...osba uzależniona, ratujaca uzaleznionego..ciekawe..pewnie psychola uważa sie za osobe która bierze tylko na sportowo...taaa...moi koledzy tez brali tylko co piatek ale najpierw po pół działki potem po całej.. i twierdzili że moga przestac i przestawali...z braku pieniędzy...dostepu.a potem kombinowali...więc ratuj się dziewczyno póki jak swój przyjaciel nie bierzesz codziennie..jego błąd niech bedzie przestrogą...tak wiem mówi się łatwo :/ ale jak napisała magnola granica jest bardzo cienka.. najpierw przemyśl swoją sytaucje.

    ...Morze jest ogromnym stworzeniem, po którego powierzchni żeglują, niczym robaki na kawałku drewna, stworzenia słabe..
  • Posted: 02.09.2006, 08:14
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    trochę inna sytuacja ale częściowo na temat, odgrzebałam tu na forum, w powitaniach w sumie można się nie spodziewać rozwiniętego tematu icon_wink [url]http://www.monar.org.pl/module-pnForum-viewtopic-topic-351.html[/url]



    napisany przez: magnola, 02-09-2006 - 09:36


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 02.09.2006, 10:40
     
    Witamina
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     czerwiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.02.10
    postów:
    37
    Witam Cię! Jest tak ze jeśli twój przyjaciel uważa ze jest wszystko ok, nie widzi w tym problemu lub uważa ze nie jest uzależniony to tak naprawdę nie mozna mu pomóc, bo nie mozna pomóc osobie która tej pomocy nie chce...tak myślę.Do leczenia trzeba dojrzeć-tak mówił mój terapeuta-kiedy pytałam jak moge pomóc kuzynowi który bierze ale uważa ze nie ma z tym problemu.Jedyne co możesz zrobic to namówić go na wizytę w jakimś punkcie,poradni. Ale myślę równiez ze najpierw powinnaś zrobić porządek z sobą...jak chcesz pomóc osobie uzależnionej sama będąc uzależniona...hmmmm...???
    Pozdrawiam

    A przecież kochałam tak mocno, że byłam gotowa umrzeć dla idei...
  • Posted: 02.09.2006, 16:41
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    No i ja mam podobne zdanie na Twoje wypowiedzi[b] Psychola.[/b] I ja myślę, że masz problem ale nie tyle jeżeli chodzi o kolegę bo to jego problem i musi sam dojrzeć, tylko TY masz już pewnie problem ze sobą samą, chociaż mogę się mylić / ale bardzo w to wątpię/. Udaj się do poradni i jak Ci się uda to możesz o tym powiedzieć koledze. Może też pójdzie po pomoc. Nie można pomagać komuś jak sam sobie nie umiem pomóc. Widzę że ktoś ma problem, nie ja - zagłuszając w sobie chęcią niby niesienia pomocy tej osobie, poczucie swojego zaniepokojenia swoim własnym uzależnieniem / ja mniej biorę jak on, ja mogę nie brać miesiąc on bierze co dziennie czy co 5 dni - nie porównuj się z nikim. To jest moim skromnym zdaniem zagłuszanie w sobie sygnałów ostrzegawczych,/ które teraz ratując siebie daje Ci Twoje ciało i rozum!! / , zaniepokojenia że może jednak jest coś nie w porządku. Ratuj się dopuki możesz jeszcze w miarę rozsądnie i logicznie myśleć. Nie okłamuj siebie. Zrób ze sobą porządek a potem pomyślisz o koledze. Powodzenia w podjęciu właściwych decyzji. To dla Ciebie naprawdę bardzo ważny moment w życiu. Pomyśl spokojnie na trzeźwo i wal do poradni!!! Pozdrawiam.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 03.09.2006, 18:30
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    17.01.07
    postów:
    38
    Ja tam sie zgodze z Hild i reszta :)tez kiedys miałam "psychoze"ratowania innych nie widzac ze sam wdeplam niezle icon_rolleyes no ale coz taki mechanizm wyparcia i zaprzeczenia ktory jeszcze nie raz mi sie wlancza i taka dobra przyjaciolka ktora chce ratowac wkolo innych z tego w czym sama siedzi heh to tez sie jeszcze nie raz wlancza icon_rolleyes ps nie mowie ze chec pomagania innym itp jest zla czy cus no ale ja tam bym sie nad soba sama na Twoim miejscu najpierw zastanowila icon_smile ja wsumei do poradni nie "walnełam" icon_wink jak to Jozef mowi ale poki co sobie radze...a moze blad ze eni walnelam icon_rolleyes no nic czas pokaze icon_biggrin
  • Posted: 04.09.2006, 17:53
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    Lekarzu, lecz się sam. Tyle chyba wystarczy za komentarz do tematu.



Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski