<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:23
W tym miesiącu:5818
W tym roku:42582
Ogólnie:1941640

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3

Do dołu
Poznałam chłopaka z Monaru
  • Posted: 25.09.2006, 21:50
     
    Pandora89
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     lipiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    03.06.07
    postów:
    42
    juz jutro jedzie do nastepnego osrodka. to wszystko tak szybko sie dzieje. ale to chyba dobrze...
    ten osrodek jest prawie na drugim koncu Polski, ale trudno, ciesze sie ze sie bedzie leczyl, niewazne czy bedzie blisko. chociaz tesknie za nim na sama mysl, ze nie wiadomo jak dlugo nie bede sie z nim widziec. nie wiadomo czy bedziemy mogli rozmawiac przez tel., mozliwe ze pozostana tylko listy...
    tak bardzo bym chciala zeby to wszystko dobrze sie skonczylo... najgorsze jest uczucie bezsilnosci. bo co ja moge zrobic? wszystko zalezy od niego. ale jezeli to sie skonczy zle to on najwiecej na tym straci, ale ja rowniez bede cierpiala. teraz to wiem bo wiem jak bardzo przezylam cala ta historie jego problemow w poprzednim osrodku...
  • Posted: 25.09.2006, 22:28
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    14.03.12
    postów:
    834
    Pandora, taką rozłąkę i takie uczucia przeżywa większość tych co "zostają w niepewności" a leczyć jadą się dzieci, rodzice, żony, mężowie i każdemu jest trudno w takiej sytuacji, tak wygląda zaangażowanie emocjonalne, może przydałoby się trochę dystansu o który tak trudno i jeśli w ogóle się go "nabywa" to z czasem icon_rolleyes


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 26.09.2006, 10:59
     
    Pandora89
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     lipiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    03.06.07
    postów:
    42
    na pewno dystans by sie przydal. ale juz za pozno. ja staralam sie nie dopuscic do tego zeby ten dystans zniknal odkad J. poznalam. myslalam caly czas ze panuje nad sytuacja, ale jak sie teraz okazalo nie udalo mi sie. a stworzenie dystansu kiedy go nie ma jest trudniejsze niz zachowanie go gdy juz jest. tesknic bede na pewno, ale mam nadzieje, ze J. juz nie da mi powodow do cierpienia.
  • Posted: 29.09.2006, 08:06
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    04.04.07
    postów:
    55
    Myslę,że to już czas i na Ciebie,w sensie żeby pomyśleć o sobie icon_smile i poszukać gdzieś wsparcia.To waże,bo bedzie Ci łatwiej przyjmować to co zdarzy sie w przyszlości,ten dystans właśnie o którym mowa powyżej.Ty powinnaś życ dalej swoim życiem icon_wink
    Zostawiłam Ci wiadomość na priv.Pozdrawiam.

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski