<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 08 lutego 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:944

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:85
W tym miesiącu:2100
W tym roku:11437
Ogólnie:1910495

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3

Do dołu
Witam
  • Posted: 20.08.2006, 21:30
     
    Hild
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.09.06
    postów:
    9
    Jeszcze jak chodziłam do gimnazjum pierwszy raz w moim bliskim wówczas towarzystwie pojawiły się osoby ćpające..przyznam że wcale nie rozumiałam wagi sprawy , kiedy mój bliski przyjaciel nie zaczął wymyślac różnych dziwnych histroii że wyzywałam jego mame etc. z przyjaciela uczynił się wrogiem co nie odepchnęło go od perfidnego dzwonienia, przychodzenia żeby pożyczyć pieniądze. Też jak Ci chłopcy brali na :sportowo: raz w tygodniu przed imprezą i się potoczyło, a ja byłam juz zbyt daleko by im pomóc, bynajmniej tak się czułam choć dziś wiem że zrobić nic nie mogłam. Czasem musi się coś wydarzyć w czyims zyciu aby zrozumiał że ma po co być trzeźwym albo by być trzźwym dla kogoś.

    Wiem że wszyscy przytaczają historie z otoczenia, autopsji, ale w ten sposób chyba najlepiej zarysowac obraz i pomóc zrozumieć.Trzymam kciukio za chłopców i Tobie Igo życzę dużo siły, i wiary.

    ...Morze jest ogromnym stworzeniem, po którego powierzchni żeglują, niczym robaki na kawałku drewna, stworzenia słabe..
  • Posted: 20.08.2006, 21:53
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    831
    czasem na to "coś" czy "kogoś" co (kto) ma być ewentualną motywacją do tego żeby być trzeźwym można "czekać" całe życie i się niedoczekać... można wręcz wmawiać sobie że jak to bliżej nieokreślone "coś" się stanie albo ktoś pojawi to wtedy będzie warto, no i to coś lub tego kogoś prędzej czy poźniej można stracić, więc hmm... jak dla mnie to taka zaczepka do motywacji, żeby może z czasem jednak dojść do tego żeby trzeźwieć dla siebie bez względu na ludzi czy okoliczności


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 20.08.2006, 22:13
     
    Hild
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.09.06
    postów:
    9
    Dlatego też to było tylko przykład...oczywiście że lepiej dojść do tego mając na uwadze własne dobro, aczkolwiek jak widać z innych wypowiedzi każdego do wyjścia z uzależnienia może przekonac coś innego..myśle że to bardzo obszerny temat i ciężko odnaleźć złoty środek na wyzbycie się nałogu.

    ...Morze jest ogromnym stworzeniem, po którego powierzchni żeglują, niczym robaki na kawałku drewna, stworzenia słabe..
  • Posted: 20.08.2006, 23:45
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    17.01.07
    postów:
    38
    Jeszcze jakis czas temu miałam tez takie podejście jak Hild ,ze dla tego kogoś warto wyjść ,ze musi sie coś wydarzyć żebym powiedziała koniec....i wsumie nie iwem na jak dlugo moje podejscie sie zmienilo bo owszem musi sie cos wydarzyc ale to nie ma być ten ktoś ale to coś wemnie chyba poprostu pękło i mysle ,ze wlaśnie teraz spotkałam cudownego czloweieka i wszystkie chwile spedzone wspolnie chce przezyc w pelni swiadomie (trzezwo -bez dragow)to mimo tego wiem ze tak naprawde zrobie to dla siebei i dla siebie bede walczyc..bo postanowieeni dla samej siebie mysle ze jest nieco trwalsze(jezeli wogule jest)niz dla kogos bo co bedzie jesli ten ktos nas np zostawi?itp itd.Ale fakt czasem jest to jak powiedziala Magnola taka "zaczepka"chodz moze ina poczatek dobra taka jak zadna icon_rolleyes ale warto dla siebie warto walczyc... icon_smile
  • Posted: 21.08.2006, 00:29
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    831
    tak sama nad sobą się zastanawiam co musiałoby się stać żebym zaczęła chcieć, wierzyć, dążyć, próbować sie z tego wyrwać, też kiedyś poznałam człowieka i też dał mi takiego kopa że chciałam z nim być świadomie i na trzeźwo, i dał mi wiarę że to jest możliwe, nazywałam go "pozytywnym enegetyzerem", zakochanie było moim hajem na tamten moment, nie żebym nie myślała o braniu bo owszem myślałam, ale byłam w stanie jakoś opanować chęć brania jak się okazało na jakiś czas (teraz myślę że to był dobry moment żeby znów zaczepić o poradnię i wkręcić się w leczenie,robić coś więcej w kierunku trzeźwienia, może coś by z tego wyszło, wtedy przynajmniej chciałam), później się rozpadło, minął "haj" i zaczęły się problemy, on zapił (alkoholik), ja zaćpałam, związek nie przetrwał "próby czasu" stwierdziłam, że nie da się stworzyć "zdrowego" związku na chorym gruncie i że jeśli cokolwiek będę chciała "zbudować" najpierw muszę sama dojść ze sobą do jakotakiej normy, a że nie zrobiłam nic w tym kierunku dalej się czołgam w bagnie, tak czy owak z tamtego czasu został mi przyjaciel, który stwierdził parafrazując "trainspoterów" że "wybiera życie; telewizor, lodówke, konto w banku..." i układa sobie życie wcześniej na Cyprze, teraz w GB i czasem dzwoni żeby mnie zmotywować, ale ja jakaś o(d)porna się zrobiłam na wszelkie sugestie icon_wink to sobie powspominałam;
    Akino, życzę żeby ci się udało, póki masz motywację i chcesz nie zostawiaj problemu swojemu biegowi tylko spróbuj coś robić w kierunku dalszego trzeźwienia
    Pozdrawiam icon_smile
    Ola


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...


    WT
  • Posted: 21.08.2006, 00:37
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    17.01.07
    postów:
    38
    tak jest w tym cos racji ze jest to jak haj(zwiazek)chodz wsumie to pokrecona sytuacja (ale moze tez pozytywnie pokrecoan-a moze znow sie oszukuje icon_rolleyes )ale wierze ze mimo to chce tego dla siebie icon_wink wciaz bylo odwlekanie przekladanie i takie robienei sobie "przerw"po ktorych zawsze byly wpadki..ale ostatnie dni pokazaly mi ze w zasadzie nie ma nic po srodku albo trzezwosc albo...hmmm kazdy wie co.. icon_rolleyes wsumie chyba najgorsze sa te chwile kiedy dopada Cie gloood a tu nawet nie ma osoby ktora w danej chwili byla by wstanie Cie zrozumiec powiedziec cos a z drugiej strony nie oto chodzi zeby ktos nas trzymal za raczke;/bo trzeba to zrobic dla siebie i to mysle najlepsza z mozliwych motywacji icon_smile heh tak sie wymadrzam icon_cool ale oby te madrosci zostaly mi jednak na ciut dluzej niz na nastepny dni do glodu... icon_rolleyes

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski