<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 08 lutego 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:944

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:85
W tym miesiącu:2100
W tym roku:11437
Ogólnie:1910495

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 [+1]

Do dołu
Witam
  • Posted: 05.07.2006, 19:46
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    [quote=Iga]ich rodzice nawet jesli wiedzieliby o tym nie zareagowaliby. [/quote]
    Zastanawiam się skąd to możesz wiedzieć, skoro z nimi nie rozmawiałaś. Twierdzisz, że ich znasz, a jeśli mylisz się co do ich oceny ?I to wnioskowanie, że ktoś tam wie coś tam na pewno. Nie siedzisz w jej głowie i nie wiesz co ona wie a co nie. Zgadzam się, że rodzice często wolą nie widzieć. I przeoczają nawet najbardziej jednoznaczne sygnały. To mi się kojarzy z występującym w uzależnieniach mechanizmem iluzji i zaprzeczeń. Ostatnio nawet rozmawiałam o tym z moją mamą... Pomimo testów, przeczytania mojego niebieskiego pamiętnika, znalezienia niezłego zaopatrzenia apteki w mym łóżku, mojej ciągłej senności, wybuchów agresji, izolowania się i w końcu wylądowania w szpitalu nadal nie wierzyła, że ten problem ma jej uzdolnione, mądre dziecko. Jak powiedziała: "Nawet przez myśl by mi nie przeszło". Dopiero gdy znalazła u mnie w bluzie strzykawkę zaczęło do niej docierać. Najfajniejsze było to, że owa strzykawka była przeznaczona do zupełnie innych celów (no chyba, że chciałabym sobie zaaplikować końską dawkę).
    Z Mariuszem zgadzam się w pełni. Mój ojciec miał nas w d... Mama ciągle zajęta łataniem dziury budżetowej nawet nie miała czasu (ani chyba ochoty) zapytać co u nas słychać, co czujemy... Miała za wiele własnych problemów aby interesować się naszymi (bo jakie problemy mogą mieć dzieci?). Właściwie to dopiero od jakiś czterech lat zaczynamy normalnie rozmawiać (od momentu podjęcia przeze mnie pierwszej próby leczenia). Chyba zrobiliśmy duży postęp - potrafimy (nie zawsze ) powiedzieć co w danej chwili czujemy, coraz rzadziej w ramach kary stosuje ciszę i ignorowanie... Dobra, starczy. Sorki za osobistą wstawkę... Oki nieważne. Nie chcę nikogo obwiniać, ale to w końcu z domu czerpiemy zasady, wartości i wzorce. I to tu powinniśmy mieć pełne wsparcie... On powinien być źródłem siły, akceptacji etc. Jeśli dziecko nie znajdzie tego w domu to poszuka tego na zewnątrz a wtedy skutki mogą być tragiczne. Dzieci poszukujące akceptacji są gotowe podporządkować się zachowaniom i normom aspołecznym bądź nawet antyspołecznym. Jasne że nie każde dziecko z takiego domu zostanie narkomanem, alkoholikiem, pracoholikiem czyli krótko mówiąc osobą uzależnioną, ale nie da się zaprzeczyć że jest to jeden z powodów, tak jak czynniki osobowościowe, pewne predyspozycje genetyczne itd. Kiedyś nawet ktoś powiedział (niestety nie pamiętam kto), że narkomania jest chorobą "braku ojca" (fizycznego bądź psychologicznego).
    Czasami rodzicami trzeba "potrząsnąć" by dotarło. Nie na wszystkich to podziała, ale wydaje mi się, że do większości prędzej czy później dociera (oczywiście lepiej by stało się to wcześniej). Tak jak do ojca mojego kolegi z grupy.
    Reasumując, nie oceniaj Iga a nie będziesz oceniana.


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 05.07.2006, 21:31
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    [color=green]Józefaa...
    Zgadzam się, nigdy nie jest zbyt późno na zmiany(chociaż czy ja wiem, mogłabym polemizować...).
    Ale najpierw należy dostrzec problem, CHCIEĆ ,go zobaczyć.
    Łatwiej jest umyć ręce, stwierdzić,że niczego się nie widzi....bo tak jest przecież prościeji o niebo wygodniej....
    Ktoś mi kiedyś powiedział,że zdanie sobie sprawy-przez rodziców o uzależnieniu swojego dziecka-uświadomienie sobie wagi problemu....to przyznanie się do klęski wychowawczej(rodzicielskiej)....
    A ludziom...strasznie trudno jest przyznać się do porażki, czyż nie?[/color]
  • Posted: 05.07.2006, 22:44
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    862
    Herbatko- tylko tym jest trudno przyznać się do porażki czy błędów, którzy są bardzo niepokorni. Ja uważam że nie popełnia błędów tylko ten kto nic nie robi, chociaż to właśnie jest jego największy błąd. Fakt, jest ciężko rodzicom się do tego przyznać ale jak już zauważą problem to myślę że jeszcze ciężej jest nie obwiniać się wzajemnie o zaistniałą sytuację a wspólnie się zjednoczyć i pomóc rozwiązać zaistniałą sytuację dziecku. A jest to naprawdę moim zdaniem bardzo ważne. Wspólnie i bez emocji działać w spokoju i z wielką miłością. Ale jest to oczywiście wykonalne tylko trochę pokory potrzeba. na bok ambicje. A czy zdanie sobie sprawy przez rodziców o uzależnieniu swojego dziecka- uświadomienie sobie wagi problemu... to przyznanie się do klęski wychowawczej (rodzicielskie)..Z tym się nie zgadzam. To nie jest moim zdaniem klęska jako rodziców. Jest to na pewno błąd ale nie klęska. Klęska jest wtedy gdy nie chcą widzieć problemu i swoich błędów jak i się do nich nie przyznają. To moim znowu zdaniem jest na pewno wtedy klęska jak i nie dojrzałość psychiczna jako rodzica, opiekuna i wychowawcy.
    To że często rodzice zapracowują się aby zapewnić byt rodzinie i po przez to nie jednokrotnie zawalają swoje obowiązki jako wychowawcy nie usprawiedliwia postępowania dziecka, które sięga po narkotyki czy alkohol. Każdy z nas ma wolną wolę i poczucie odpowiedzialności. Zarówno dziecko jak dorośli. Nie mówię tu o skrajnych przypadkach rodzin dysfukcyjnych, gdzie rodzice lub jedno z nich są czynnie uzależnieni od środków chemicznych. Czy jednak na tej stronie jest wiele takich przykładów, ja osobiście bardzo wątpię. Ale zapewne jest wiele przykładów gdzie w domu jest dostatek materialny a brak rozmowy i wzajemnego rozumienia jak wzajemnego szacunku zwłaszcza do rodzica -4 przykazanie oraz brak stosowania przykazań miłości. Tak ogólnie żeby każdy żył według Dekalogu to na tym świecie już by był Raj. Jak wiadomo daleko nam do tego. Ale warto się starać stawać coraz lepszym ojcem, matką oraz...... dzieckiem. Być rodzicem nie jest naprawdę łatwo w tych porąbanych czasach. Gdzie w około jest korupcja, złodziejstwo i mydlenie oczu a ta najmniejsza komórka społeczna musi w tym świcie jakoś w miarę normalnie funkcjonować. Czyli mieć gdzie mieszkać, co jeść, co ubrać jak i nie dać się wplątać w jakąś popapraną przypadkową sytuację. Też kiedyś nie zdawałem sobie z tego sprawy że to takie trudne być dobrym, pełnym miłości i wyrozumiałym rodzicem. Jeszcze wiele mi brakuje do tego aby takim być ale zawsze warto się starać dążyć do doskonałości.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 06.07.2006, 07:54
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    [color=green]Józefaa-fakt, trochę nie do końca ujęłam to ,tak jak chciałam....nie klęska wychowawcza-tylko błąd...
    Codzienność zmusza ludzi do materializmu, pogoni w "wyścigu szczórów"....takie pojęcia jak dom, rodzina, miłość,schodzą na drugi plan...stajął się momentami czymś niemalże abstrakcyjnym...
    Rozumiem,że rodzice chcą zapewnić dzieciom stabilność społeczno-materialną(jakis tam pseudo prestiż)....
    Ale zatracają przy tym gdzieś normy moralno-etyczne, uczucia, emocje....
    Zapatrzeni w coś, do czego dążą,nie widzą tego co dzieje się dookoła nich, nie potrafią się zatrzymać...
    Nie mają czasu na rozmowe,jakieś przyjacielsie miłe gesty,takie drobnostki....
    Nie interesują się własnymi dziećmi,nie wiedzą co tak naprawdę się z nimi dzieje...
    Mając taki "wypaczony" system wsrtości , w obliczu ew.problemu są bezradni,przerażeni, wolą udawać,że nic się nie stało,że ich to "nie dotyczy".
    Owszem, każdy człoiwiek posiada wolną wole.I każdy dokonuje wyboru("Nie Ty decydujesz,jak i kiedy umrzesz-ale Ty decydujesz jak będziesz żyć").
    Można się usprawiedliwiać, szukać winnych(bo szkoła, dom,nieszczęśliwa miłość itp)...ale winnych tak naprawdę nie ma.....
    Nie mniej są to jakieś czynniki....
    Bycie rodzicem moim zdaniem jest trudne-niezależnie od czasów w jakich żyjemy.
    Nie wiem czy kiedyś się na to zdobędę.Na obecną chwile nie chce mieć dzieci.Nie chce sp** komuś życia, tak jak zrobili to moi rodzice....
    Podstawowe "normy" zachowań wynosimy z domu....ja mam je mocno zaburzone.Nie chce stworzyć patologicznej rodziny.Nie wiem czy będę potrafiła kochać....
    Przepraszam,za tą osobistą wstawke...
    Małam okropną noc, a ojciec na "Dzień Dobry" mnie wyklął....
    I już nie wiem co i kto tu jest normalny.....
    Pozdrawiam.[/color]
  • Posted: 06.07.2006, 13:07
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    862
    Herbatko- masz rację. Najważniejsza jest miłość. Miłość buduje a niezgoda rujnuje- zgodnie z przysłowiem. Herbatko może warto się przełamać i powiedzieć do ojca że go kochasz i odczuwasz brak miłości z jego strony i nie możesz znieść pewnych spraw i sytuacji panujących w domu. |Bo napewno nasze zachowania mimo tego że wiemy że źle robimy są konsekwencjami nieporozumień rodzinnych. Ktoś musi wreszcie zrobić pierwszy krok. Kiedyś trzeba zacząć zmieniać na lepsze nasze życie. Każdy z nas popełnia błędy ale warto wreszcie zacząć te błędy naprawiać i ich nie powielać. Rodzice też w złości niekiedy mówią wiele przykrych słów, które potem żałują ale pycha nie pozwala na przeproszenie i rozmowę. Może to właśnie dzieci powinny chociaż spróbować wpłynąć na zmianę złych zachowań panujących w rodzinie. Ja myślę że warto spróbować bo po latach na pewno będziemy tego żałować ze nie zareagowaliśmy w prawidłowy sposób i chociaż nie próbowaliśmy.
    Ja osobiście próbuję stosować zasadę że w każdym człowieku trzeba szukać dobra zgodnie z zasadami mojej wiary. Ale mimo to popełniam nadal wiele błędów i często łapię się że krytykuję zamiast właśnie szukać dobra. Ludzie mają prawo do błędów ale muszą sie na tych błędach uczyć i naprawiać je wtedy można w miarę zgodnie i z miłościa żyć.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 06.07.2006, 17:02
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    [color=green]Józefaa....
    We mnie nie ma miłości, została już tylko nienawiść....
    Walczyłam, parę lat temu....o rodzine,o te zaburzone relacje-chciałam coś z tym robić,naprawić.
    Teraz już wiem,że ich nie zmienie.Już nawet nie mam złudzeń(heroina mnie ich pozbawiła)i nie chce,już niczego od nich tak naprawdę nie chce.No, może poza spokojem....
    Dzisiaj mój ojciec ma urodziny....nie lubie takich świąt....wszyscy zakładają maski,przyklejają sobie uśmiech i słodycz-która tak naprawdę jest zatruta...Wszyscy Cię Kochają i jesteś nagle "kimś"-bo masz dzisiaj swoje małe święto.....
    To żałosne.....
    Ech....
    Ten świat jest pomerdany ^^....[/color]
  • Posted: 06.07.2006, 21:49
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    [quote=Herbatka]We mnie nie ma miłości, została już tylko nienawiść.... [/quote]
    Smutne to... Nienawiść to cholernie toksyczne uczucie... Powoli niszczące swojego gospodarza. Ważne jest by poznać jej przyczynę i skutek... Nienawiść niszczy, nie buduje. Ale skoro zdajesz sobie z niej sprawę to chyba warto coś z nią zrobić ? Nie mówię, żebyś pobiegła do ojca i powiedziała mu : "wybaczam Ci". Zrób to dla siebie. Porozmawiaj o niej z kimś. Spotkaj się z tymi wszystkimi emocjami, które się pod nią znajdują... Przekuj ją na coś konstruktywnego a nie destruktywnego. To długa droga, ale moim zdaniem warto w nią wyruszyć.


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 07.07.2006, 12:56
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    862
    Herbatko- ratuj siebie bo w nienawiści długo nie przeżyjesz. Buduj miłość w sobie to bardzo ważne bez miłości nic Ci się nie uda nawet jedzenie nie smakuje. Zrób to dla siebie, ratuj się naprawdę warto. Życie może być naprawdę piękne jak sobie je dobrze ułożymy. A to zależy tak naprawdę tylko od nas samych jak nie możemy liczyć na najbliższych. Pomyśl bo naprawdę warto. Posłuchaj Basi też jest kobietą może lepiej do Ciebie jako kobiety dotrze to co pisze. Powodzenia , smutno mi się zrobiło czytając Twoją wypowiedz. Walcz o siebie i swoje życie aby było piękne i radosne przepełnione MIŁOŚCIĄ.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 08.07.2006, 12:01
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    [color=green]Doskonale Basiu zdaje sobie sprawę,jak bardzo to uczucie jest toksyczne i wyniszczające...
    Nie wiem czy mam na tyle odwagi,żeby w to wszystko "głębiej wejść"...boje się,że nie poradziła bym sobie z uczuciami i emocjami...
    Rozmowa....hm, nie wiem czy jest osoba, przed którą potrafiłabym na tyle się otworzyć....to co "wywlekłabym" na światło dzienne jest dla mnie poniżajace i uwłaczające.....
    Hm, pomyślę nad tym ;)
    Józefaa...
    Nie wiem czy potrafię budować w sobie miłość.Moje pojęcie miłości jest bardzo mocno wypaczone....tak naprawdę nie wiem jak powinno się ją definiować/rozumieć.
    Jakoś trudno mi jest uwierzyc w to,ze życie jest-a raczej-być może....piękne,że można być szczęśliwym...
    Świat na trzeźwo mi sie nie podoba, zupełnie...Chęć ćpania znowu dominuje nad wszystkim innym, z przerażającą siłą....
    Wczorajszy miting wytrącił mnie całkowicie z równowagi.Powróciły myśli i zdarzenia z przeszłości, które wyparłam ze świadomości....teraz wracają do mnie rykoszetem, a ja nie umiem sobie z nimi poradzić....
    Pozdrawiam ciepło.[/color]
  • Posted: 08.07.2006, 12:24
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    862
    Herbatko- jedno jest pewne. Nigdy nie można kochać innych jak siebie najpierw się nie pokocha. Trzeba polubić siebie więc trzeba zacząć żyć tak aby inni przez Ciebie nie płakali i polubić takie życie, pokochać jea nie żyć przeszłością i się dołować. Życie nie na trzeźwo jak wiesz zapewne to obłuda, kłamstwo nie rzetelne ocenianie sytuacji itp. itd....
    Wiele radości daje tylko dawanie siebie innym bez żadnych zobowiązań. Jak się widzi uśmiech na innych twarzach, radość to nam daje właśnie wiele radości to że inni są szczęśliwi. Być szczęśliwą i dawać szczęście innym. niby może komuś wydawać się to mogą frazesy, ale takie tylko może być naprawę szczęśliwe życie przepełnione miłością do samego siebie jak i do innych. Herbatko na pewno potrafisz tylko trzeba tego naprawdę chcieć. Trzeba chcieć być dobrym i dawać dobro innym. Nie ma nic przyjemnieszego na tym świecie chyba pewnie tylko seks z ukochaną osobą może być jedynie tak przyjemmny.
    icon_redface :wink: Napewno potrafisz tylko się pomalutku staraj. Powodzenia.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 08.07.2006, 12:29
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Rozumiesz, ale nic nie robisz. Zaryzykuj, zaufaj komuś... Zamykając się na negatywne uczucia, starając się od nich odciąć, zamykasz się również na te pozytywne i wtedy to życie jest tak cholernie jałowe i do dupy.
    Zdecyduj się czego chcesz od życia i bądź gotowa ponieść związane z tym wyborem ryzyko.
    [quote=Herbatka]Świat na trzeźwo mi sie nie podoba, zupełnie...Chęć ćpania znowu dominuje nad wszystkim innym, z przerażającą siłą....
    Wczorajszy miting wytrącił mnie całkowicie z równowagi.Powróciły myśli i zdarzenia z przeszłości, które wyparłam ze świadomości....teraz wracają do mnie rykoszetem, a ja nie umiem sobie z nimi poradzić.... [/quote]
    dla mnie to objaw nawrotu. Od Ciebie zależy czy pozwolisz mu się rozwinąć aż do złamania abstynencji czy go zastopujesz zanim będzie zapóźno. Zadzwoń do kogoś z grupy. Po to ona w końcu jest. Nie popełniaj tego samego błędu, który ja kiedyś popełniłam.
    Pozdrawiam i przytulam mocno. Baśka


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 08.07.2006, 12:32
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    [color=green]Napisze Ci priva....za moment ;)[/color]
  • Posted: 08.07.2006, 21:09
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    W jakiś dziwny sposób przypominasz mi mnie. Mnie też trza było oswajać. Taki nieufny jeżyk z kolcami do wewnątrz i na zewnątrz... trochę to trwało... Kiedyś marzyłam, by przestać czuć. I bum, życzenie się spełniło. Teraz wiem, że piekłem jest brak uczuć. Wrażenie jakby się w środku było pustym, martwym... ale nie o tym chciałam pisać... A więc, miałam kiedyś jazdę na słuchanie i czytanie wszystkiego co jeszcze bardziej pogłębiało mój dół... I któregoś dnia gdy krążyłam wśród pułek w biblotece w poszukiwaniu kolejnej samobójczej pozycji wpadła mi w ręce książka[b] Wójcikiewicza "Gołębica"[/b]. W sumie nie wiem czemu ją wziełam. Może ze względu na oprawę graficzną... nieważne. Ważne jest to, że wywarła na mnie duży wpływ. Powiem tak, pomogła mi wtedy gdy tej pomocy najbardziej potrzebowałam. Może Tobie choć troszkę też pomoże. Warto spróbować :)

    [color=darkblue][b]1. Gdy pragniesz przyciągasz to, czego pragniesz. Pozbądź się lęku, bo Twój lęk może przyciągać to, czego się najbardziej boisz...

    2. Kiedy całą sobą będziesz chciała zmiany, wtedy zrealizujesz swoje pragnienie... Kiedy jej brak będzie dla Ciebie bólem i tęsknotą, a jej zaistnienie - Twoim szczęściem i harmonią, wtedy zmiana stanie się Tobą...

    3. Spójrz w głąb siebie... Masz w sobie radość, masz smutek, masz gniew i masz szczęście... Możesz zdecydować, które z tych emocji chcesz czuć.

    4. Nie jest ważne, co dzieje się poza Tobą ważne jest to, co Ty myślisz o tym, co dzieje się poza Tobą i co sobie wyobrażasz.

    5. Gdy decydujesz, czuć radość pomimo tego, co się dzieje poza Tobą - patrzysz na to, co zyskałaś, a nie na to, co tracisz.

    6. Jeśli podejmiesz decyzję, aby zmienić myśl i nie dasz sobie drogi odwrotu - taka myśl stanie się fruwającą myślą... Stanie się Twoją nową przestrzenią i Twoim przeznaczeniem.[/b][/color]

    i na koniec jeszcze fragment z [b]" Języka wyzwolenia " Melody Beattie[/b] .

    [color=indigo][b]Nauczyłam się grawitować w stronę ciepłych osób . Gdy jestem w towarzystwie takich osób , nie musze używac pledu (zaprzeczeń) .

    Nauczyłam się doceniać budowanie ciepłego otoczenia , gdzie pledy nie są potrzebne , przynajmniej nie na długo .
    Zdobyłam zaufanie do sposobu , w jaki można wyleczyć się z bolesnego życia i z życiem sobie poradzić .[/b] [/color]

    pozdrawiam serdecznie
    Baśka

    P.s. odpisałam Ci na privie :)


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 08.07.2006, 23:14
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    [color=green][quote=Baśka]Taki nieufny jeżyk z kolcami do wewnątrz i na zewnątrz... [/quote]
    Hihi, fajne porównanie ;)

    Texty ładne, szczególnie te o cieple....
    Chyba mi go brak, chociaż z drugiej strony panicznie się go bojąc, uciekam przed nim jak tylko mogę-paradox?Być może....
    Pozdrawiam Serdecznie.
    PS:Za chwilkę odpisze Ci Basiu na priva :)[/color]
  • Posted: 20.08.2006, 19:43
     
    Witamina
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     czerwiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.02.10
    postów:
    37
    witam cię! Wiesz ja myślę ze jeśli oni sami nie zrozumieją ze mają problem to niestety nic nie zrobisz....to smutne ale tak jest icon_frown
    Nie mozna pomóc osobie która tej pomocy nie chce.
    Miejmy tylko taką nadzieje ze szybko się obudzą...
    Pozdrawiam !

    A przecież kochałam tak mocno, że byłam gotowa umrzeć dla idei...

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski