<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 23 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:23
W tym miesiącu:5818
W tym roku:42582
Ogólnie:1941640

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
ŻAL WYMIESZANY Z RADOŚCIĄ!
  • Posted: 20.06.2006, 19:45
     
    Małgorzata0001
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     czerwiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    21.02.07
    postów:
    26
    Witam wszystkich odwiedzających to forum. Postanowiłam zacząć nowy temat, sama nie wiem czemu?! Może sam tytuł to wyjaśni?!
    W poprzednich swoich postach dosyć dokładnie opisałam problem jaki mam z dorosłym synem. I znowu wszystko sie na mnie zawaliło. Obiecałam sobie, że od poniedziałku, za wszelką cenę będę starała się skontaktować z Grupą Wspierającą dla Rodzin Osób Uzależnionych. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie tylko syn, ale ja także potrzebuję wsparcia. Po bardzo "budujących" odpowiedziach na moje posty od: Basi,Skuld i Jozeaa Postanowiłam, że natychmiast muszę coś zmienić w swoim życiu -[b] I TO NATYCHMIAST!!![/b] I co sie dzieje? Basia podała mi kilka adresów do różnych poradni w Łodzi. Oczywiście wczorajszy dzień zaczęłam od dzwonienia, aby móc skorzystać z pomocy - Niestety :( Termin jaki chcą mi wyznaczyć na pierwszą wizytę jest dopiero w drugiej połowie sierpnia!!!!!!!!!! Nie wiem jak mam to odebrać - czy to jest śmieszne, czy raczej tragiczne? I co z tym dalej robić? Druga sprawa to jak zwykle - syn. Właśnie powiadomił mnie w niedzielę wieczorem, że nie zamierza iść do Ośrodka bo "sam sobie dam radę" Byłam strasznie zaskoczona, ponieważ w niedzielę wrócił do domu [b]CZYSTY!!![/b] I wiem to z całą pewnością: (zachowanie, żrenice, żadnych świeżych śladów po igłach) Namawiałam go na zrobienie testu, ale wytłumaczył mi, że (ponoć) za krótki okres i coś może wykazać bo przecież brał kilka dni temu. Czy to prawda? Jeżeli brał heroinę, to po jakim okresie mogę namówić go na test, aby był miarodajny? Z wielką radością mogę napisać i z czystym sumieniem, że dziś jest już [b]TRZECI [/b] dzień, kiedy wraca do domu i jest normalny!!!! Nie ucieka mi z domu pod byle jakim pretestem, załatwia sobie pracę na budowie. Jutro wybiera się na badania, ponieważ ma skierowanie z zakładu pracy. W domu zachowuje się normalnie, doprowadził do porządku swój pokój i samego siebie (kąpiel, pranie) Zupełnie normalny chłopak!!! Strasznie się tym cieszę i aż boję się tej swojej radości - bo czy to jest możliwe?! Nawet wychodzi z psami na spacer [b]ZE MNĄ[/b], na własne życzenie. Oczywiście, że nadal jestem bardzo czujna, jeżeli chodzi o niego.......... A jednocześnie tak bardzo bym chciała aby mu sie udało. Tak strasznie jestem pełna niepewności i wiem, że Robertowi się to nie za bardzo podoba. Mówi do mnie z udawaną złością "przestań mi się tak przyglądać, bo zaraz sobie pójdę, albo do swojego pokoju, lub do kolegi" Oczywiście wiadomo co ja wybieram...... Jak jest w domu, to nie zamyka sie przedemną w łazience, czy w swoim pokoju. Pokazałam mu dzis tą stronę w internecie i wiem, że bardzo długo siedział przed komputerem i czytał. Nie wiem, czy "wchodził" na forum ale jest tu przecież tak wiele wartościowych artykułów, że może w końcu coś zacznie do niego trafiać. Ponieważ w swoim pokoju ma zepsuty telewizor, więc siłą rzeczy jak chce coś obejrzeć musi to zrobić w naszym pokoju. Siedzi zupełnie "NORMALNY" nie zasypia i nie opadają mu powieki, język mu sie nie plącze, a najważniejsze, że normalnie zjada posiłki, a nawet więcej...... Czy ja dobrze czuję, że jestem na tą chwilę SZCZĘŚLIWA???!!! Czy mam do tego prawo? Delikatnie zaczęłam z nim rozmowę, na temat terapi indywidualnej (przyjęcie na detoks nie udało się), ale odpowiedział mi, że nie chce jeszcze dziś o tym mówić. Nie będę na niego naciskać, Napiszcie cokolwiek, co powinnam myśleć i jak postąpić z nim w takiej sytuacji. Pozdrawiam Małgorzata0001
  • Posted: 20.06.2006, 20:20
     
    SzczurBur
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.04.11
    postów:
    35
    Hm...żeby mu się tylko nie "odwidziało"po paru dniach czy tygodniach,tym bardziej że ja to widzę tak:być może Twój syn sam wierzy w to,że mu sie powiedzie "leczenie bez ośrodka"(złudne),albo się po prostu bardzo boi podjęcia swojej najważniejszej życiowej decyzji-czy lepiej zacząć żyć,czy lepiej się wykańczać powoli i nieubłaganie.I dlatego woli"odwlekać"jakieś konkretne działanie w tym kierunku,wmawiając sobie(i Tobie),że sam sobie poradzi.
    Może być też tak,że on sam czuje się już zmęczony tym grzaniem i może to być dobry wstęp do jakiejś zmiany-bo tak sielsko to nie będzie cały czas(przepraszam,że może tak odzieram to wszystko z Twojej radości,ale patrzę w miarę obiektywnie),ale nie można z tym zwlekać,bo znowu wróci dawny syf.A jego unikanie rozmowy na temat terapii,to moim zdaniem jest cały czas jakaś ucieczka i brak zdecydowania.Ja bym mu tylko krótko powiedziała,że jeśli jego zdaniem nicnierobienie to jest sposób na walkę z nałogiem,to to jest takie grzanie na sucho....
  • Posted: 20.06.2006, 20:39
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Ja bym w tej chwili spokojnie ale zdecydowanie atakował i załatwiał ośrodek!! Puki jest na fali i może te chęci przestania z tym gównem są szczere. Może dowaliło mu już tak ostro że chce naprawdę z tym skończyć, ale nie miej złudzeń sam NAPEWNO!!! sobie nie poradzi z tą chorobą nie ma szans. Jest to naprawdę ciężka i bardzo podstępna choroba i napewno go oszuka prędzej czy później jak nie podejmie leczenia napewno do tego wróci. Po terapii ma wiele większe szanse że zostanie czystym. Delikatnie atakuj i poszukaj z nim może ośrodków poczytajcie na ten temat i na tym forum były opisywane różne ośrodki i MONARU i inne np. ZOZU. Coś napewno znajdzie dla siebie.
    Bardzo się cieszę, że masz choć kilka dni więcej spokoju. Ale nie daj sie uśpić. Ta choroba jest naprawdę zresztą sama o tym wiesz podstępna. Powodzenia.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 20.06.2006, 20:40
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Cieszę się, że zadzwoniłaś do tych poradni. Natomiast dziwi mnie tak długi okres oczekiwania (praktycznie dwa miesiące). Jaki podali Ci powód?
    [quote=Małgorzata0001]Z wielką radością mogę napisać i z czystym sumieniem, że dziś jest już TRZECI dzień, kiedy wraca do domu i jest normalny!!!![/quote]
    Jeśli to rzeczywiście trzeci dzień absty, to testy możesz zrobić albo jutro, albo w czwartek.
    Co do radzenia sobie samemu to nie za bardzo to widzę.
    Do Roberta: Zastanawiam się ile wytrzymasz na "dupościsku". Ile jeszcze chcesz to ciągnąć? Jak nisko musisz upaść, zanim zrozumiesz, że jesteś bezsilny wobec hery? Myślisz, że masz tak zwaną silną wolę? Bzzzz błąd. Ty ją już dawno utraciłeś. Włóż ją między bajki. Uwierz mi bez terapii będzie kicha, ale wybór należy do Ciebie.
    Małgosiu przestań Go kontrolować jeśli zależy mu na utrzymywaniu absty to niech sam się pilnuje. Pozwól mu przejąć odpowiedzialność za siebie.
    Pozdrawiam, Baśka.


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 20.06.2006, 21:22
     
    Luiza
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.12.06
    postów:
    56
    małgosiu, podpisuję się pod tym, co napisali moi przedmówcy. też jestem zdania że powinien zwrócić się po pomoc, iść do ośrodka.
    mój chłopak również przerabiał postanowienia i obietnice że sam zerwie z ćpaniem. wytrzymał kilka dni...
    może faktycznie robert wierzy że sam da radę. jednak to tylko złudzenia, które pewnie w przeciągu następnych dni się rozwieją.
    ja też jestem zdania żebyś próbowała wykorzystać ten jego "dobry czas" na próby namowy na leczenie.
    może to, że odwiedził nasz portal pomoże mu w podjęciu dobrej decyzji.
    życzę dużo zdrówka i pozdrawiam
  • Posted: 20.06.2006, 21:56
     
    Małgorzata0001
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     czerwiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    21.02.07
    postów:
    26
    Wiedziałam, że mogę na Was liczyć! Basiu najpierw do Ciebie: jako powód podali mi, to że zbliżają sie wakacje i na pierwszą wizytę jest dosyć długa lista. Co do Roberta....... Chyba jednak za bardzo na niego naciskam! Nie chce wcale ze mną rozmawiać! Wbrew niemu przeczytałam mu fragmenty Waszych odpisów...... Niestety skwitował to krótko - jak osoby, ktore go wcale nie znają, mogą wydawać o nim opinię. Nie trafieją do niego argumenty, że na tym forum spotykają się osoby, które w taki czy inny sposób zetknęły się z problemem narkotyków. Że tak naprawdę to każda z odpisujących osób, wskazuje ten sam kierunek - ośrodek. Że to chyba o czymś świadczy? Jeszcze zastanawiam się, czy ta jego "przemiana" (oby nie chwilowa), może być spowodowana strachem, przed wyrzuceniem go z domu. Ponieważ w tym temacie naprawdę stanowczo postawiłam sprawę. Namawiam go na przeczytanie wpisów innych osób, ale chyba na tą chwilę muszę sobie "odpuścić" Wiem jedno, ja mu nie daruję tego leczenia i jeżeli nie będzie to ośrodek, to będę namawiala go na terapię indywidualną. Może tylko u innego terapeuty - bo ten co do niego chodziliśmy wspólnie, niestety nie sprawdził się. Tak naprawdę to dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że właśnie ten terapeuta wskazał Robertowi w jaki sposób i kiedy może dostać się na detoks i że bezkarnie może go opuścić w każdej chwili.
    Jozefaa napisał, że mam teraz kilka dni spokoju............... Aż mnie samej jest trudno w to uwierzyć. Naturalnie, że nie chcę aby powtórzył się poprzedni okres, ale tak strasznie jest mi dobrze.....................
    Będę tu codziennie wpisywać stany w jakich Robert wraca do domu - może akurat. Basiu bardzo podobają mi się Twoje komentarze też do innych postów. Pozdrawiam Małgorzata
  • Posted: 20.06.2006, 23:06
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Wiesz z nałogiem jest tak, że unifikuje on swoje dzieci. Powielamy te same mechanizmy, między innymi: iluzji i zaprzeczeń (np. zaprzeczamy konsekwencją naszego uzależnienia, zaprzeczamy faktom, oszukujemy innych, snujemy iluzoryczne plany), nałogowego regulowania uczuć (narkotyk staje się podstawowym źródłem pozytywnych uczuć, poprzez narkotyk próbujemy wpływać na swoje uczucia, mamy zmniejszoną odporność na cierpienie, nasze uczucia oscylują między cierpieniem a ulgą). Przechodzimy przez te same fazy uzależnienia. Tak samo użalamy się nad sobą... Nawet koniec podróży jest taki sam: więzienie, instytucje charytatywne lub śmierć.
    A przemiana rzeczywiście może być spowodowana "wiszącym nad nim batem". Widocznie pomysł błąkania się po ulicach nie za bardzo mu pasi. Tylko na jak długo?
    Co do poradni, to pozostaje Ci czekać. Mam nadzieję, że nie rozmyślisz się do tego czasu. Pozdrawiam.


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 21.06.2006, 18:48
     
    Małgorzata0001
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     czerwiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    21.02.07
    postów:
    26
    Zgodnie z wczorajszą obietnicą, znowu piszę o synie!!!
    [b]DZIŚ JEST KOLEJNY - JUŻ 4 (CZWARTY) DZIEŃ KIEDY WRÓCIŁ DO DOMU CZYSTY!!![/b]
    Jestem tak ogromnie szczęśliwa i spokojna, że aż trudno jest mi samej w to uwierzyć. Wiem, że tą jego abstynencję muszę, przynajmniej na razie, traktować jak "bańkę mydlaną" Nie mniej [b]nie[/b] jest to [b]NASZE[/b] jedyne osiągnięcie w dniu dzisiejszym..................
    Syn, za moją namową i z własnej chęci też, czytał sporo na tej strnie. Zachęcałam go właśnie do przeczytania innych postów, oraz wypowiedzi ludzi, którzy "problem" mają już za sobą. ALe to nie wszystko... Otworzyłam mu "Naszą Galerię" i tam pokazałam zdjęcia z "Warszawski bajzel" Nie powiem, ale bardzo go trafiło. Wspólnie oglądaliśmy też galerię Domów Monaru. Z jego wypowiedzi zorientowałam się, że ma "wiedzę" na temat pobytu w różnych domach. Zdaję sobie sprawę z tego, że to tylko drogą pantoflową mógł dowiadywać się na temat tych ośrodków, ponieważ te jego wypowiedzi były bardzo skrajne. Starałam mu się tłumaczyć, że ktoś komu nie powiodło się leczenie w danym ośrodku, nie będzie miał przychylnej opini na jego temat, ale syn ma pewne obawy............... Rozmawialiśmy dosyć długo, ale ani słowie o jego problemie (nadal jest przekonany, że nie ma problemu). I teraz najważniejsze..... w pewnej chwili poprosił, abym zadzwoniła do jakiegoś ośrodka i zapytała o szczegóły!!!! Z kamienną twarzą spytałam spokojnie, który Ośrodek ma na myśli, a on wskazał mi Ośrodek w Kęblinach k/Łodzi. Zadzwoniłam tam oczywiście natychmiast, ale było po godz. 17-tej Rozmawiałam z terapeutką, która wypytała mnie o szczegóły i poinformowała mnie, że Robert może być przyjęty na 99%, bez detoksu! Spełnia wszystkie kryteria i najważniejsze jest trzeźwy czwarty dzień!!!
    I tu znowu pojawiają się problemy. Syn nie jest zarejestrowany w RUP, brak ubezpieczenia i chyba najważniejsze jak był w tym swoim "ciągu" po prostu zgubił, lub ukradli mu Dowód Osobisty!!! Jestem umówiona na jutro na 10 rano, aby rozmawaić z osobą zajmującą się przyjęciami, ale już dziś mam stracha, że może "nici" z [b]NASZYCH [/b]planów?
    Może któraś z osób czytająca mój wpis, mogłaby mi cokolwiek doradzić w tej sprawie? Dzięki Wam osiągnęłam z synem, to co do tej pory nie udawało mi się!!! Basiu, te kilka Twoich słów bezpośrednio do Roberta, bardzo na niego podziałało. Był w ogóle w szoku, że obccym ludziom zależy na tym, by otworzyć mu oczy na jego własny problem.
    Wiem, że przed Ośrodkiem ma najróżniejsze obawy typu: bicie, krzyki, wykorzystywanie przy pracach itp. NIe chcę w to wierzyć, że tak bywa w ośrodkach, ale niesmak pozostał. Może ktoś zna ten ośrodek w Kęblinach i mógłby napisać mi coś więcej. Będę ogromnie wdzięczna.
    Jeszcze raz serdecznie i gorąco dziękuję wszystkim osobom, dzięki którym, mój syn zdecydował się na terapię w ośrodku...
    Pozdrawiam Małgorzata0001[/b]
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski